Jak Jaruzelski upowców przesłuchiwał

jaruzel 1946.jpg
W 1946 roku por. Wojciech Jaruzelski, jako oficer zwiadu 5. Kołobrzeskiego Pułku Piechoty, zajmował się rozpracowaniem podziemia zbrojnego UPA na terenie powiatu hrubieszowskiego. Z tego okresu zachowały się jego meldunki o Dowództwa Okręgu Lublin i do Warszawy. Meldunki te, wśród których są także protokoły przesłuchań, charakteryzują się starannością i dokładnością.

Poniżej publikujemy protokół przesłuchania członka oddziału UPA Andrzeja Charkowskiego z plutonu „Dudy”. Jak wynika z zeznań, nie był on ideowym banderowcem, ale trafił do UPA bojąc się powrotu do ZSRR. Udziela Jaruzelskiemu szczegółowych wyjaśnień, także na temat kontaktów i podziemia polskiego poakowskiego z UPA na ternie powiatu hrubieszowskiego. Kontakty takie zaowocowały wspólnym atakiem na Hrubieszów 27 maja 1946 roku. Jednak dowództwo WiN zakazało szybko kontaktów z UPA, a opinia publiczna, biorąc pod uwagę zbrodnie tej formacji na Wołyniu i Zamojszczyźnie, uznała je za haniebne. Jakie odczucia mógł mieć na ten temat Jaruzelski – czy takie fakty nie zdecydowały o jego ostatecznym wyborze politycznym? Wiedząc o zbrodniczym charakterze UPA oraz o celach, jakie sobie stawiała fakt współdziałania z nią polskich formacji mógł uznać za zdradę.

Jaruzelski w meldunkach dotyczących ataku na Hrubieszów przypisuje go UPA i NSZ, nie wymieniając WiN. Tymczasem w ataku na Hrubieszów brał udział 150-osobowy oddział Wacława Dąbrowskiego „Azja” podlegający WiN. Być może Jaruzelski o tym nie wiedział, pisząc swój meldunek na ten temat natychmiast po ataku na miasto. Wiedział tylko, że Polacy mieli na rękawach biało-czerwone opaski z napisem „WP”. W jednym z następnych meldunków szczegółowo opisał czterodniowy pościg za oddziałem UPA uczestniczącym w napadzie, który nie zakończył się sukcesem.
Poniżej cały tekst protokołu przesłuchania członka plutonu „Dudy” Andrzeja Charkowskiego:

Odbito 2 egz. skier. Nr 1 adresat skier. Nr 2 a/a
27. Do Wydziału Wywiadowczego DOW VII Lublin.
Tajne Egz. Nr 2
Przesyłam do Was:
1. Protokół przesłuchania aresztowanego w dniu 28.4.46 r. bandytę Charkowskiego Andrzeja s. Dawida.
2. Charakterystykę działalności band UPA na terenie powiatu hrubieszowskiego w miesiącu kwietniu 1946 r.
3. Sprawozdanie o działalności pododdziałów 5 KPP w walce przeciw bandom UPA od dnia 20 do 30 kwietnia 1946 r.

OFICER ZWIADU 5 KPP JARUZELSKI – por
odbito 2 egz. skier. Nr 1 adresat skier. Nr 2 a/a WW

PROTOKÓŁ z przesłuchania aresztowanego bandyty Charkowskiego Andrzeja s. Dawida, urodzonego 1926 roku w m. Czugajewie Charkowskiej obł., narodowości ukraińskiej, wykształcenie 6 klas, ojciec, matka i rodzeństwo zamieszkali w m. Czugajewie, zatrzymany w mundurze st. sierżanta Armii Czerwonej, z medalem „Za odwagę”.

Aresztowany zeznał: urodził się i zamieszkiwał w mieście Czugajewie. W czasie okupacji niemieckiej pracował na rzeźni miejskiej, skąd następnie w czasie ucieczki Niemców z tych terenów w 1943 roku został wywieziony przez nich na zachód. W czasie drogi udało mu się zbiec w Hrubieszowie i następnie przybyć do wsi Uchrynów, gdzie czasowo zamieszkiwał. Twierdzi, iż po zajęciu tych terenów, na których się znajdował przez Armię Czerwoną nie wrócił na tereny Związku Radzieckiego, gdyż słyszał od wielu, iż wszystkich, którzy zmuszeni byli wyjechać z Niemcami po przyjeździe do Rosji rozstrzeliwują.
Do bandy wstąpił w kwietniu 1945 roku biorąc w niej czynny udział, aż do momentu ujęcia tj. do dnia 28.4.46 r. Należał on do czoty plutonu „Dudy”, liczącego około 30 ludzi i znajdującego się przeważnie w lasach około Uchrynowa, a także czota wchodziła wraz z czotą „Lwa" w skład sotni (kompanii) „Lisa". Ogółem sotnia „Lisa" liczyła około 70 ludzi i była częścią składową kurenia (batalionu), którego dowódca po zabitym jesienią 1946 roku w m. Zniatyń „Jagodzie” został „Prywara”. Oprócz tego wiadomym mu jest, iż w skład kurenia wchodzi także czota „Kropiwy” licząca 30 do 40 ludzi, która nie podlega żadnej sotni i miała po nabraniu większej ilości ludzi przeobrazić się w sotnię. Każda czota dzieli się na trzy roje (drużyny) po 10-12 ludzi w roju.

Oprócz tego istnieje na tych terenach tzw. SB (Służba Bezpieczeństwa) tj. rodzaj policji, która ma za zadanie wyszukiwać i niszczyć elementy nieprzychylne w stosunku do UPA, wykonywać wyroki i nie dopuszczać do żadnej zdrady względem band. D-cą SB na terenie województwa lubelskiego jest „Zenon”.
Poza tym istnieją tzw. grupy WOP (oddziały specjalnego naznaczenia) rekrutujące się z ludności cywilnej wiosek. Należący do WOP zbierają się na rozkaz w określonym miejscu i po wykonaniu specjalnego zadania jak np. zerwanie mostu, toru lub podpalenie wsi, powracają do swych stałych miejsc zamieszkania, uchodząc w dalszym ciągu za osoby cywilne, nie mające z bandami nic wspólnego.
Bandy uzbrojone są dobrze, np. na rój (drużyna) wypada po dwa RKM-y kilka automatów i karabiny. Amunicji wystarcza – na każdy automat po dwa magazynki naboi. Naboje do pistoletów wyrabiają bandy same z wystrzelonych gilz i ołowiu. W broń, amunicję i żywność zaopatruje bandytów tzw. „Terytorialna Sieć”, to jest rodzaj intendentury.

Umundurowania również częściowo dostarcza „Terytorialna Sieć”, posiadająca nawet swych własnych krawców oraz ludność wiosek, która w okresie wojny różnymi sposobami znalazła lub dostała dużo mundurów i płaszczy sowieckich, a także medali i odznaczeń, które obecnie ofiarowuje bandytom. W polskie mundury i płaszcze bandy zaopatrują się, zabierając je zabitym lub rozbrojonym żołnierzom, albo też posiadając je jeszcze z okresu przedwojennego.

Poza tym jak najdalej idąca pomoc i sympatię okazuje bandom ludność wsi ukraińskich, na czele z sołtysami i ich zastępcami, którzy sami zbierają różnego rodzaju świadczenia na rzecz band. Sołtysów i wójtów, którzy są lojalni wobec władz i nie sprzyjają bandytom morduje się, jak to miało miejsce w Chorobrowie i Dołhobyczowie. Sołtysa z Chorobrowa zamordował osobiście „Duda” wraz z dwoma bandytami ze swej czoty, na specjalny rozkaz dowódcy SB „Zenona”.

Dyscyplina w bandach dość wysoka, lecz oparta na strachu i ślepym posłuszeństwie. Za wykroczenia, jak na przykład spanie na posterunku, pijaństwo lub nie wykonanie rozkazu winni są na oczach wszystkich rozstrzeliwani. Za wykroczenia mniejszej wagi stosowana jest kara chłosty, stanie pod karabinem lub też odsyłanie do karnego batalionu, który według słów aresztowanego znajduje się za Bugiem.

Na terenie powiatu hrubieszowskiego znajduje się także jedna tajna radiostacja bandycka, ciągle zmieniająca miejsce swego znajdowania oraz powielacz, na którym odbijane są nielegalne odezwy i ulotki.

Propaganda w bandach prowadzona jest dość intensywnie. Mniej więcej co dwa tygodnie przyjeżdżają do każdej czoty specjalni propagatorzy polityczno-wychowawczy, którzy przeprowadzają pogadanki i informacje. Jako główny cel istnienia band podają konieczność utrzymania ukraińskiej siły zbrojnej, która ma wziąć udział w ogólnej „Rewolucji” i walce z komunizmem oraz „Polskim Resortem” za stworzenie „Samostilnej Ukrainy". Zapowiadają oni także wybuch trzeciej wojny światowej oraz mówią o pewnej ważnej konferencji, która w dniu 6 maja ma przynieść doniosłe i pomyślne dla „Narodu ukraińskiego” wyniki. Poza tym prowadzona jest usilna agitacja i nawet stosowany terror w celu niedopuszczenia do wyjazdu Ukraińców za Bug.

Aresztowany stwierdził, iż bandy i ich poszczególni dowódcy otaczają się wielką tajemnicą, np. dowódca czoty „Duda” stara się być nie poznany przez członków swej bandy i w tym celu pozostaje zawsze tylko w towarzystwie jednego oddanego sobie człowieka, a w wypadku gdy chce wezwać do siebie kogokolwiek z czoty, przesyła mu przez jakiegoś cywilnego wezwanie na kartce.

Bandyta zeznał charakterystyczny szczegół, że Milicja Obywatelska w niektórych miejscowościach nie tylko że nie przeszkadza bandom, lecz w pewnych wypadkach idzie im nawet na rękę. Był on świadkiem spotkania bandy z milicjantami w Moszkowie i Chorobrowie, gdy jedni i drudzy porozmawiali między sobą i odeszli w swoich kierunkach bez żadnego zatargu. Poza tym wiadomym mu jest, że na przykład w MO w Dołhobyczowie znajduje się jeden kapral milicjant, będący członkiem PPR, który odnosi się wrogo do band i dlatego w czasie napadu i spalenia Dołhobyczowa w nocy z dnia 9 na 10.4.46 r. był on poszukiwany przez bandytów, którzy zamierzali go zabić. Pozostałym zaś milicjantom, którzy jakoby współpracują z AK nie zrobiono nic złego, jedynie tylko odebrano broń.

Oprócz tego aresztowany zeznał, że brał osobisty udział w napadzie i rozbrojeniu żołnierzy, jadących po drzewa w Czeraiczynie dnia 31.12.1945 r. Działały tam czoty „Dudy” i „Zirki” razem w sile około 70 ludzi. W wyniku walki bandyci stracili 4 zabitych i 2 rannych, o których mu jest wiadomo, jednak mogło być ich więcej, gdyż zawsze przed nimi ukrywają ilość strat zadanych przez wojsko. Po walce w Czerniczynie i następnie po aresztowaniu dowódcy czota „Zirki", poprzednio również wchodzącą w skład sotni „Lisa” przestała istnieć.
O napadzie i zabójstwie 6 żołnierzy około Uhrynowa w dniu 22.121945 r. wie jedynie to, iż w akcji tej brała udział czota „Lwa”.

Co do rozbrojenia kompanii w Werbkowicach stwierdził, iż dokonała tego czota „Kropiwy”, działająca wspólnie z oficerem AK [WiN - red] pod pseudonimem „Łoś”, którego nazywano majorem. „Łoś” jakoby był organizatorem tej akcji i on uzyskał hasło, znajomość którego pozwoliła bandytom rozbroić kompanie bez wystrzału. Banda po dokonaniu rozbrojenia odeszła w lasy około Uchrynowa, a „Łoś” jak mu mówiono został w czasie ucieczki zabity. Ludzie biorący udział w tej akcji byli specjalnie podebrani i znający język polski. Komisarza do spraw ewakuacji ludności ukraińskiej, banda uprowadziła ze sobą, przebierając go w formę SB i zmuszając do agitowania po wsiach przeciw przesiedleniu i Związkowi Radzieckiemu. Między innymi występował on w m. Hołubię i m. Honiatyń. Po tym aresztowany bandyta zeznał, iż słyszał, że komisarz uciekł, a następnie dowiedział się że został rozstrzelany.

Oprócz współdziałania band UPA z przedstawicielem AK „Łosiem” w czasie rozbrajania kompanii w Werbkowicach, wiadome jest aresztowanemu także, że współpraca taka istniała już dawno. Między innymi istniały fakty gdy przedstawiciele z UPA jeździli na specjalne zebrania i narady do „Łosia” oraz gdy specjalni wysłannicy z „WiN” przywozili do Dołhobyczowa ulotki, nawołujące do wspólnej walki Narodu Polskiego i Ukraińskiego przeciw obecnym rządom.

Co do spalenia samochodu i uprowadzenia majora dowódcy Komendy KOP w Bełzie, aresztowany twierdzi, iż dokonało tego SB w liczbie 20 ludzi, jednak co zrobiono z majorem nie wie.
Napad na kolumnę samochodową w Wereszynie w dniu 25.4.46 r. został przeprowadzony przez czoty „Kropiwy” i „Lwa” liczące ogółem około 80 ludzi. Rozstrzelanie żołnierzy nastąpiło przypuszczalnie na wyraźny rozkaz dowódcy, pomimo iż do tego czasu istniała instrukcja, ażeby rozbrajać lub też zabierać ze sobą, lecz na miejscu nie rozstrzeliwać.

W napadzie tym znacznie przeszkodził bandzie samochód pancerny z Armii Czerwonej, którego nadejście uratowało życie kilku żołnierzom polskim i sowieckim, którzy dzięki jego obecności zdołali się wycofać. W czasie akcji tej został zabity dowódca czoty „Lew”, lecz dokładna ilość strat ze strony bandy nie jest aresztowanemu znana.
Stwierdził on, iż bandy obawiają się specjalnie Armii Czerwonej, napadów i spotkań z oddziałami której starają się za wszelką cenę unikać.

Wiadomym mu jest, że spalenie magazynów zbożowych w m. Zabuże oraz wysadzenie tamże mostów kolejowych zostało dokonane przez WOP (oddział specjalnego naznaczenia).

Następnie zeznał, że znajdując się 27.4.46 r. w m. Hulcze w składzie 10 ludzi z czoty „Dudy”, 18 z czoty „Lwa” i 9 z czoty „Kropiwy” otrzymali rozkaz przybyć do m. Siebieszow w celu spotkania się z dowódcą sotni „Lisem”, który miał udzielić wskazówek co do dalszej działalności. Przybywszy do Siebieszowa „Lisa” tam nie zastali więc wyruszyli do m. Szmytków, gdzie z rana dnia 28.4.46 r. usłyszeli strzały i zobaczyli, że są ścigani przez wojsko. Uciekając w kierunku lasu rozdzielili się na dwie grupy, w jednej z których w liczbie 15 ludzi znalazł się sam aresztowany. W lesie ukryli się w bunkrze, jako starszego mając dowódcę roju „Dubrowe”. Zostali jednak zauważeni przez wojsko, a nie chcąc zdać się do niewoli, ostrzeliwali się. W wyniku ognia i użycia granatów ze strony wojska 13 bandytów zostało zabitych, a Charkowski wraz z jeszcze jednym silnie kontuzjowanym został wydobyty z bunkra i aresztowany.
Przesłuchiwał:
OFICER ZWIADU 5 KPP JARUZELSKI – Por.

Za: Peter Raina, „Jaruzelski”, Warszawa 2001, ss. 169-171.

Na zdjęciu: por. Wojciech Jaruzelski (pierwszy z lewej) z kolegami z 5. Kołobrzeskiego pułku piechoty w okolicach Hrubieszowa w 1946 roku.