IV RP czy IV Rzesza?

Prezes Jarosław Kaczyński w trakcie kampanii do Parlamentu Europejskiego sięga tradycyjnie po kartę antyniemiecką, uznając, że skoro na polu poparcia dla „niezawisłej” Ukrainy nie jest już w stanie przebić działań rządu, musi się czymś odróżnić.
W tym samym dokładnie czasie na ulicach Warszawy pojawiają się przygotowane przez akolitów prezesa PiS plakaty, sprzeciwiające się lokalizacji pomnika potocznie nazywanego pomnikiem „czterech śpiących” (pomnik Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni) na warszawskiej Pradze, zapowiadające wiec protestacyjny na 5 kwietnia.
Na plakatach widnieje hasło: „Nigdy więcej wojny i pomnika czterech śpiących zbrodniarzy!”. Lepszego nie powstydziłby się sam Joseph Goebbels, który jeszcze w ostatnich dniach tysiącletniej Rzeszy przestrzegał Europę przed hordami słowiańskich barbarzyńców. Dlaczego jednak rzekomo najbardziej antyniemiecka partia w Polsce, protestująca przeciwko niemieckiemu kontyngentowi NATO, posługuje się argumentacją rodem ze sztambucha propagandystów III Rzeszy?
Podobną sytuację można zaobserwować od kilku już lat w województwie warmińsko-mazurskim, gdzie mówi się o zbrodniach popełnionych przez wkraczającą Armię Czerwoną na ówczesnej miejscowej ludności, żeby nie było żadnej wątpliwości, ludności niemieckiej. W Olsztynie w latach 1944-1945 nie było bowiem Polaków, a Niemcy, głosujący w przytłaczającej większości przed wojną na NSDAP. O tym jednak usłużni propagandyści IV RP zdają się nie pamiętać.
Śledząc narrację historyczną budowaną przez współczesny „obóz patriotyczny”, którego politycznym wyrazem jest PiS, trudno nie odnieść wrażenia, że najszczęśliwsi byliby, gdyby wykreowana przez Piotra Zychowicza w książce „Pakt Ribbentrop-Beck” wizja nie była jedynie literacką fikcją. Dodając do tego bezwarunkowe poparcie dla neobanderowców z nowego ukraińskiego rządu, wcześniejsze koalicje z litewskimi i łotewskimi spadkobiercami sojuszników hitlerowskich Niemiec oraz poparcie, jakiego PiS-owi od dłuższego już czasu udziela „Fakt” z prasowego koncernu Axela Springera, wnioski nasuwają się same.
Maciej Motas
Myśl Polska, nr 15-16 (13-20.04.2014)