Nobel dla Reymonta

Reymont.jpg
Przyznanie nagrody Nobla – to wielki prestiż nie tylko dla laureata, ale również dla kraju, z którego on pochodzi. Osoby ze starszego i średniego pokolenia pamiętają, jak byliśmy usatysfakcjonowani literackim Noblem dla Miłosza i Szymborskiej.

W listopadzie przypada dziewięćdziesiąta rocznica literackiej nagrody dla drugiego po Sienkiewiczu polskiego autora i pierwszego noblisty w niepodległej już Polsce. Warto więc przypomnieć okoliczności, w jakich ta nagroda była przygotowana i jak ją przyjął sam autor.

Do tej nagrody Reymont został zgłoszony już w 1918 roku. Ale autor „Chłopów” w środowisku literackim Szwecji był jeszcze mało znanym. Dopiero w 1919 roku przetłumaczono na szwedzki „Ziemię obiecaną”, a pierwszy tom „Chłopów” w roku 1921. Dopiero wtedy wzrosło znacznie zainteresowanie twórczością Reymonta, a przede wszystkim jego przedstawienia życia wsi, co było bliskie wizji i tradycji skandynawskiej. Przychylność dla Reymonta po tym znacznie wzrosła. Ale gdy w 1920 roku do literackiej nagrody Nobla zgłoszono kandydaturę Stefana Żeromskiego, bardzo popieranego przez kilku czołowych przedstawicieli szwedzkiego środowiska naukowo-literackiego, związanych przy tym akademią i Komitetem Noblowskim, to kandydatura Reymonta została poważnie zagrożona.

Trzeba tutaj przypomnieć, że i w środowisku krajowym z większą życzliwością odnoszono się do kandydatury Żeromskiego niż Reymonta. Ale to temat na oddzielny i długi wywód. Wspomnę jedynie, że Żeromski miał wtedy duże szanse na Nobla. Ale silne ataki na Żeromskiego niemieckiego środowiska literackiego, w tym przede wszystkim za jego „Wiatr od morza” i filogermańskie ciągoty Szwedów odwróciły się od autora „Popiołów”.

Interesujące byłoby prześledzenie opinii i polemik środowiska szwedzkiego na temat twórczości obu autorów. Zacytuję tylko fragment wypowiedzi szwedzkiego slawisty Stender-Petersena, który pisał tuż po ogłoszeniu decyzji Akademii: „Wśród współczesnych polskich autorów dwóch tylko mogło uchodzić, i uchodziło istotnie, za kandydatów do nagrody Nobla – Reymont i Żeromski. Różnica między nimi nie jest różnicą w uzdolnieniu, stopniu estetycznej oceny, temperamencie i poglądzie na świat. Obaj są godnymi przedstawicielami polskiej literatury”. I po wnikliwej analizie „pełnego kontrastów i egocentrycznie zorientowanego Żeromskiego” pisze, że Reymont „to stateczny i harmonijny poeta”, który nie ubiera miłości w barwy piękniejsze od rzeczywistych, nie maluje żałoby w rozmiarach ponad naturalnych i nie przypisuje życiu jakiegoś wyjątkowego okrucieństwa”.

13 listopada Akademia Szwedzka ogłosiła swój werdykt: tegoroczną literacką nagrodę Nobla otrzymuje polski pisarz Władysław Stanisław Reymont za powieść „Chłopi”. Następnego dnia w prasie szwedzkiej ukazało się wiele artykułów o Reymoncie i Polsce. Wśród nich pisał z uznaniem Fredrik Böök profesor Akademii Szwedzkiej i członek Komitetu Nagrody Nobla i od początku popierający kandydaturę Reymonta: „Cieszymy się, że tegoroczne najwyższe odznaczenie literackie przyznano przedstawicielowi odrodzonej i wolnej Polski”.

W listopadzie 1924 roku Reymont poważnie już chory przebywał w Nicei. O otrzymanej nagrodzie dowiedział się tego dnia wieczorem i tak to zapisał w swoim podręcznym notesie: ósma wieczorem. Agencja donosi, Akademia daje Nobla za „Chłopów” Wł. St. Reymontowi.

W pamięci współczesnych polskich czytelników „Chłopów” wyróżnienie Reymonta zapisze się przede wszystkim, jak sam laureat przyjął tę nagrodę. Oto już następnego dnia tak pisał z Nicei do swojego przyjaciela K. Morawskiego: „ Odszedłem wewnętrznie od świata i spraw jego. Marzyłem jeno o ciszy i możliwości spokojnego pracowania jako o największym szczęściu. Naraz otwierają się wielkie drzwi rozgłosu! Nieznany wczoraj i lekceważony nawet przez rodaków, dzisiaj muszę brać pozę i twarz sławnego człowieka. Czy to nie warte śmiechu? Stałem się od razu dumą swojego narodu! Rodacy gotowi jeszcze czytać moje książki! Jakże naraz stałem się interesującym, wielkim i kochanym. Do Was jeno to mówię i zamknijcie to w sercu”.

Oczywiście w prasie krajowej pojawiły się liczne i entuzjastyczne artykuły a na całym świecie zaczęło się tłumaczenie dzieł Reymonta na krajowe języki.

W grudniu, jak zwykle, miała się odbyć wielka uroczystość wręczenia nagrody i dyplomu przez króla. Nie odbyła się. Nie mógł przyjechać z Nicei chory Reymont. Drugi laureat, holenderski fizyk, któremu razem z Reymontem miała być wręczana nagroda, przebywał w Ameryce.

„Co za ironia – pisał Reymont do przyjaciela – Nagroda Nobla, pieniądze, sława wszechświatowa i człowiek, który bez zmęczenia wielkiego nie potrafi się rozebrać. To istotna ironia życia”.
W maju, przez Paryż, wracał Reymont do kraju. W Paryżu zorganizowano na jego cześć wielki bankiet, w którym uczestniczyły francuskie i europejskie sławy. W sierpniu uczestniczył jeszcze w wielkich ogólnopolskich dożynkach u Witosa w Wierzchosławicach.

W grudniu 1925 roku zmarł w wieku zaledwie 58 lat.

* * *

Gorzkie refleksje Reymonta po nagrodzie Nobla są może usprawiedliwione. Ale jest faktem, że Reymont stał się nagle znanym i uznanym pisarzem w światowej literaturze. Już w roku 1925 i poza rok 1930 zaczęły ukazywać się nie tylko tłumaczenia „Chłopów”, ale również inne pisma Noblisty. W marcu 1925 roku ukazał się pierwszy tom „Chłopów” w przekładzie na francuski, a do końca tego roku pozostałe tomy. W Szwecji w tymże roku wyszło drugie wydanie „Chłopów” i „Ziemi obiecanej”. Duńczycy i Czesi rozpoczęli wydawanie wszystkich dzieł Reymonta, Niemcy przetłumaczyli „Chłopów”, a w Indiach przetłumaczono ich na angielski i hinduski pali. W roku 1930 ukazały się „Chłopi” po ukraińsku, w Barcelonie po hiszpańsku i w Rzymie po włosku.

W latach 1926-1931 „Chłopi” ukazały się w językach: węgierskim, chorwackim, łotewskim, słoweńskim, hebrajskim, japońskim i holenderskim. W Polsce do roku 1930 wydano Pisma Reymonta w wydaniu zbiorowym i popularne wydanie „Chłopów” w nakładzie 20 tys. egzemplarzy.
Nagroda Nobla, jak pisał laureat, otworzyła Reymontowi drzwi na szeroki świat. Przypomnijmy to sobie po dziewięćdziesięciu latach.

Antoni Śledziewski
Myśl Literacka nr 77/listopad 2014