Sikorski zawinił, Sawickiego powieszą

sawicki_0.jpg
Wystarczył jeden dzień podsumowania ile będą nas kosztować rosyjskie sankcje, a polska telewizja zaczęła zmieniać ton. Już mogliśmy zobaczyć dramatyczne zdjęcia zbombardowanego – przez ukraińską armię – Doniecka, zburzone domy, poranionych, zrozpaczonych ludzi, których zabija własny rząd, już polski widz mógł zobaczyć ewakuowane, poranione dzieci ze zbombardowanego przez popieranych przez nas Ukraińców – przedszkola – ewakuowane do Rosji.

Takich obrazków do tej pory w polskich mediach nie było, była tylko narracja o 100 ofiarach zabitych na Majdanie przez niecnego Janukowycza. Tymczasem liczba ofiar na wschodzie Ukrainy w wojnie rozpętanej przez Kijów sięga już kilku tysięcy. Straty materialne zaś idą w miliardy dolarów.

Polscy politycy i uzależnione od nich media do tej pory jak jeden mąż przedstawiały nam tylko jedna stronę medalu, a tu taka zmiana. Zmiana „narracji” (bardzo modne słowo) czymś została spowodowana. Ale czym? No rachunkiem zysków i strat. Już się mówi o miliardach strat polskich sadowników, mleczarzy, właścicieli firm transportowych.

Skala strat spowodowanych rosyjskimi sankcjami jest dla Polski tak duża, że doprowadzi – jak przewidują ekonomiści – do stagnacji czyli zatrzymania tego i tak niewielkiego – wzrostu gospodarczego. Za tym idą mniejsze wpływy do budżetu, wzrost bezrobocia no i już zupełnie nie wiadomo co zrobi rząd, któremu jeszcze przed sankcjami brakowało dramatycznie pieniędzy (patrz nagrania rozmowy Sienkiewicza z Belką)?

W tej sytuacji oczywiście trzeba się będzie rakiem wycofywać z poparcia dla rozwalonej całkowicie, skorumpowanej Ukrainy, która – co tu dużo ukrywać zmarnowała w ciągu 24 lat swoją szanse na państwowość. Podejmować się popierania tego państwa w taki sposób jak zrobili to Polacy, pchać nas w konflikt z Rosją, szczuć w kraju i na arenie międzynarodowej za wprowadzaniem sankcji wobec Rosji - mógł tylko ktoś krańcowo głupi albo działający nie w naszym interesie.

Reakcja Rosji była bowiem łatwa do przewidzenia. Nie trzeba było być wielkim prorokiem, żeby zrozumieć że Rosja nie może pozwolić na prześladowanie rosyjskiej pięciomilionowej mniejszości i że żadne państwo nie może tolerować geopolitycznej pustki, która właśnie tworzy się na Ukrainie. Putin po prostu MUSIAŁ zrobić to co robi i należało raczej zachęcać Ukraińców do umiarkowania, a nie podpuszczać ich do rewolucji i do atakowania rosyjskich interesów.

Tymczasem na Majdan jeździł nie tylko – kompletnie nieodpowiedzialny – Sikorski (kto tak niepoważnego człowieka mógł zrobić ministrem?), ale także Kaczyński, który swojego wściekłego antyrosyjskiego nastawienia nawet nie stara się ukryć. I oto teraz, kiedy ta „majdanowa” polityka i polskiego rządu i opozycji przyniosła swoje skutki w postaci rosyjskich sankcji, odcięcia nas od korzystnych kontraktów, wyparcia Polski z rosyjskiego rynku (bo to tym się skończy) trwa gorączkowe poszukiwanie winnego.

Słucham telewizyjnej dyskusji z udziałem polityków wszystkich partii i ani słowa nie ma tam o tym, że sankcje zawdzięczamy idiotycznej polityce Sikorskiego, Tuska i lidera PiS, że to ich działania w efekcie ściągnęły na polską gospodarkę (czyli na Polaków) klęskę gospodarczą, ale nagle okazuje się, ze winien jest minister rolnictwa Sawicki z PSL, który nie zapewnił odpowiednio wcześnie zbytu na polskie jabłka, sery, wołowinę gdzie indziej.

Tymczasem Sawicki i jego partia znaleźli się w sytuacji Kowala co to go powiesili za Cygana na własne życzenie. Co prawda Sawicki ostatnio w radio miał powiedzieć, że to nie on stał z banderowcami na majdanie, ale PSL od początku akceptował szaloną, antyrosyjską politykę Tuska i Sikorskiego. Było się ministrze Sawicki przeciwstawiać, stawiać weto – jawnie i publicznie, a nie po cichu liczyć, że „jakoś to będzie”.

I tylko ciekawi mnie jak ci wszyscy bezczelni krzykacze, szczujący nas do wojny z Rosją wybrną z sytuacji, kiedy Zachód zawrze z Rosją (gospodarczy) pokój?

Janusz Sanocki
prawica.net