Kozicki o podboju Rosji

kozicki.jpg
Stosunek Zachodu do Rosji od z górą dwustu lat wyraża się niezmiennie w próbach realizacji strategii politycznej zmierzającej do jej uzależnienia. Strategia ta realizowana jest dwutorowo, przez podbój gospodarczy (vide działania kajzerowskich Niemiec przed I wojną światową), względnie w drodze podboju militarnego (wyprawa Napoleona na Rosję).

Nierzadko obie metody splatają się w ramach jednej polityki (jak w przypadku III Rzeszy). Współczesna strategia Zachodu zasadniczo nie odbiega od wskazanego modelu – polityka gospodarcza przeplatana jest z mniej lub bardziej jawną polityką wzniecania irredenty w granicach dawnej sfery wpływów. Współczesne wydarzenia na Ukrainie nie są tu żadnym wyjątkiem, a jedynie kolejną odsłoną konsekwentnie realizowanego planu przy użyciu dostępnych w danym czasie metod.
Zagadnienie stosunku Zachodu do Rosji analizował niejednokrotnie na łamach przedwojennej prasy Stanisław Kozicki. W artykule zatytułowanym „Gospodarczy podbój Rosji”, opublikowanym na łamach „Gazety Warszawskiej” z 19 marca 1929 r., polityk wskazywał na dwie możliwe drogi rozwoju Rosji:

„W pierwszym wypadku kapitał światowy, to znaczy posiadacze tego kapitału, będzie eksploatował Rosję, stosując się do żelaznych praw rządzących życiem gospodarczem i mając możność organizowania tej eksploatacji w ramach otrzymywanych koncesyj, lud rosyjski zaś skrępowany prawami i przepisami, wynikającemi z antyżyciowej doktryny, będzie spychany do roli niewolnika na swej własnej ziemi – utraci nietylko niezależność polityczną lecz i wolność życia po ludzku. W drugim wypadku z wielkiej katastrofy i bezmiaru cierpień (chodzi o rewolucję bolszewicką – przyp. M.M.) wyniknęłaby przynajmniej dla ludu rosyjskiego ta korzyść, że mógłby ocalić swą niezależność gospodarczą i – powracając do zgody z prawami rządzącemi życiem ludzkiem na ziemi – mógłby się stać panem swych bogactw i wyniki swej pracy zużytkować na pożytek przyszłych swoich pokoleń. Zbyt mało znamy Rosję obecną, by się odważyć na jakiekolwiek przewidywania. To wszakże jest dla nas jasne, że jesteśmy świadkami tego, jak kapitał międzynarodowy idzie krok za krokiem do opanowania rządu nad ludzkością. Powołanie do życia Banku Międzynarodowego oraz podbój gospodarczy Rosji – oto dwie zdobycze kapitału międzynarodowego, które dałyby mu taką potęgę, jakiej nigdy jeszcze dotychczas nie posiadał”.

Pierwszy z warunków wymienionych przez Kozickiego już zaistniał, parabank światowy funkcjonuje. MFW powoli obejmuje swą kuratelą póki co „tylko” Ukrainę, do niej też, wedle wszelkiego prawdopodobieństwa, odnosił się będzie zarysowany powyżej scenariusz. „Międzynarodowy kapitał” z planów podboju Rosji z całą pewnością jednak nie zrezygnuje. Smutnym pozostaje tylko fakt, że współczesne polskie media, od ćwierćwiecza podobno, „wolne” (jest to wszak wolność swoiście definiowana, oznacza bowiem możność podejmowania antypaństwowych operacji podsłuchowych przez antykatolickie tygodniki) niezmiennie pozostają na jego utrzymaniu, mając za zadanie utrzymanie Polaków pod parą „wojny polsko-ruskiej”.

Na odcinku rosyjskim, czy szerzej wschodnim (vide Białoruś), nie istnieją bowiem u nas cywilizowane standardy rzetelności dziennikarskiej. Nie jest to jednak zjawisko nowe, jak zauważał jeden z badaczy: „S. Kozicki nie mógł powstrzymać się od krytycznych uwag pod adresem świata dziennikarskiego, komentującego wydarzenia za wschodnią granicą Polski. Zarzucał mu (...) brak obiektywizmu, tendencyjność, pisanie z odgórnie założoną tezą. Konstatował: «To, co się w naszej prasie podaje o stosunkach rosyjskich, to są rzeczy stojące poniżej najmniejszych wymagań. Nie ma nic gorszego niż nieświadomość i dawanie wiary tendencyjnym bredniom»” (A. Jaeschke, „Problematyka rosyjska w publicystyce Stanisława Kozickiego w latach 30. XX w.”, [w:] „Myśl i polityka. Księga pamiątkowa dedykowana profesorowi Jackowi Marii Majchrowskiemu”, t. II, Kraków 2011). Nihil novi.

Maciej Motas
Myśl Polska, nr 29-30 (20-27.07.2014)
na zdjęciu: Stanisław Kozicki w 1919 roku