Między literaturą a nacjonalizmem

prosto_z_mostu_0.jpg
W ostatnim czasie ukazały się dwie pozycje poświęcone pisarzom związanym przed II wojną z obozem narodowym i szeroko rozumianą prawicą. Pierwszą z nich jest książka Macieja Urbanowskiego zatytułowana „Prawą stroną literatury polskiej. Szkice i portrety”, która stanowi drugie, poszerzone wydanie pracy (pierwsze ukazało się nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2007).

Krakowski badacz literatury jest m.in. autorem pionierskiej pracy „Nacjonalistyczna krytyka literacka. Próba rekonstrukcji i opisu nurtu w II Rzeczpospolitej” (Kraków 1997) oraz opracowania dorobku Stanisława Piaseckiego „Prosto z mostu. Wybór publicystyki literackiej” (Kraków 2003). Najnowsza praca jest zbiorem szkiców poświęconych m.in. Konstantemu Ildefonsowi Gałczyńskiemu, Stanisławowi Piaseckiemu, Jerzemu Andrzejewskiemu, Jędrzejowi Giertychowi, Stanisławowi Rembekowi oraz Zdzisławowi Stroińskiemu.

Większość spośród opisanych w zbiorze autorów miała w swoich biografiach przynajmniej krótki okres współpracy z obozem narodowym. Tak było także w przypadku Jerzego Andrzejewskiego. Związki autora „Ładu serca” z prasą narodową datują się od roku 1932, gdy podjął współpracę z dziennikiem „ABC”. Po tym, gdy dodatek literacki „ABC” przekształcił się w 1935 r. w tygodnik „Prosto z mostu” (dalej jako „Pzm”), Andrzejewski publikował na jego łamach przez kolejne trzy lata. Autor szkicu, zastanawiając się nad przyczynami podjęcia przez pisarza współpracy z „ABC”, rozważa m.in. motywy osobiste:

„Andrzejewski wychował się w domu o tradycjach katolickich, uczył się w Gimnazjum im. Jana Zamoyskiego, które «wpajało ideały endeckie», co oczywiście mogło tworzyć jakąś płaszczyznę porozumienia. Być może zaważyły też jakieś gimnazjalne znajomości. Tak przypuszcza biografka pisarza, choć od razu podkreślamy, że w krytyce literackiej Andrzejewskiego w «ABC» nie znajdziemy wyrazistych śladów «endeckości»”. Tym, co zbliżało Andrzejewskiego do środowisk młodonarodowych, była m.in. krytyka ustroju liberalnego, kapitalizmu oraz wroga postawa wobec sanacji.

okl urbanowski.jpg

Zdaniem badaczy twórczości pisarza w środowisku katolickich personalistów był on najbardziej zaangażowany we współpracę z obozem nacjonalistycznym. „Andrzejewski rzadko sięgał po kategorię «narodu», «ducha narodowego» czy «polskości», tak ważne dla innych krytyków publikujących w prasie narodowej prawicy. Teza o konieczności «utrzymania w sztuce polskości» oraz «indywidualnie polskiego spojrzenia na rzeczywistość» pojawia się w zasadzie tylko w szkicu Młoda literatura oskarżona. Raz tylko, i to dość specyficznie, definiował także Andrzejewski nacjonalizm. Pisał, że «jeśli rozumieć nacjonalizm jako pełną świadomość narodową, to musimy przede wszystkim żądać od siebie nieugiętego samokrytycyzmu, aby wiedzieć, co w sobie rozwijać mamy, co zwalczać, a co usiłować zniszczyć». Choć tak definiowany nacjonalizm nie miał charakteru radykalnego i – przyznajmy – kontrowersyjnego, to, jak zauważył Dybciak, «żaden z personalistów nie zaangażował się tak głęboko we współpracę z ideologią ruchu narodowego»”. Po rozejściu się Andrzejewskiego w 1938 r. z kierowanym przez S. Piaseckiego tygodnikiem „na fotelu głównego recenzenta «Prosto z mostu»” zastąpił go Włodzimierz Pietrzak. Na marginesie warto może zasugerować, aby autor w kolejnej ze swoich prac jeden ze szkiców poświęcił także twórczości krytycznoliterackiej autora „Rachunku z dwudziestoleciem” (problematykę tą sygnalizuje niżej podpisany w artykule: „Włodzimierz Pietrzak (1913-1944). Patron nagrody Stowarzyszenia PAX”, [w:] „SENSUS CATHOLICUS. Katolicy świeccy w Polsce Ludowej. Postawy – aktywność – myśl. Studia i szkice”, red. R. Ptaszyński, T. Sikorski, Toruń 2014).

W bardzo interesujący sposób Urbanowski ukazał także ideowe afiliacje Zdzisława Stroińskiego. Jego młodzieńcza twórczość, w zestawieniu z opisywanym gimnazjalnym incydentem (spoliczkowanie ucznia pochodzenia żydowskiego), świadczy o radykalnie narodowych poglądach późniejszego współtwórcy „Sztuki i Narodu” (o wystawie poświęconej periodykowi pisaliśmy w „MP” nr 43-44/2014).

okl sobczak.jpg

Drugą z prac jest pozycja zatytułowana „Polscy pisarze wobec faszyzmu” autorstwa Pawła Maurycego Sobczaka. Jej recenzentem wydawniczym był nomen omen M. Urbanowski, który podkreślał erudycyjny i interdyscyplinarny charakter pracy. Filip Memches zwracał zaś uwagę na daleki od uprzedzeń i schematycznego ujęcia charakter publikacji („Faszystowski homoerotyzm”, „Rzeczpospolita”, 12-13. 03. 2016). W pracy znajdują się szkice poświęcone m.in. Ferdynandowi Goetlowi, K. I. Gałczyńskiemu, Antoniemu Słonimskiemu Janowi Emilowi Skiwskiemu oraz Karolowi Ludwikowi Konińskiemu. Osobny rozdział poświęcony został tygodnikowi „Pzm” oraz sylwetce jego redaktora naczelnego (pisaliśmy o nim ostatnio przy okazji wznowienia jednej z jego powieści, zob. „MP” nr 39-40/2013). Autor zwraca uwagę, że tygodnik był pismem wzorowanym na swoim największym czasopiśmienniczym rywalu:

„Tygodnik Piaseckiego stał się realną konkurencją dla «Wiadomości Literackich», wykorzystując czytelnicze przyzwyczajenia i oczekiwania odnośnie do ogólnej koncepcji pisma literackiego, formowane latami właśnie przez «Wiadomości». Jak zauważa Małgorzata Szpakowska, «„Prosto z mostu” w jakimś stopniu było klonem pisma Grydzewskiego. Zdecydowanie bardziej siermiężnym (gorszy papier, mało wyszukana oprawa graficzna, nieciekawy układ kolumny), ale wydawanym według zbliżonej formuły: magazyn kulturalno-społeczny z szerokim obszarem zainteresowań, z podobnymi stałymi rubrykami i w gruncie rzeczy tym samym adresatem»”. Pismo podobnie jak „Wiadomości” gościło na swych łamach dość różnorodną gamę pisarzy i publicystów. Na łamach „Pzm” odnajdujemy na przykład obok Adama Doboszyńskiego nestora polskiego pozytywizmu Aleksandra Świętochowskiego.

Odnosząc się do zagadnienia zawartego w tytule pracy autor stwierdza zaś: „Gdybym miał pokusić się o przedstawienie zwięzłej formuły wyrażającej stosunek środowiska «Pzm» do faszyzmu, byłoby to chyba «niewolne od nieufności życzliwe zainteresowanie» (...) Ideologia faszystowska, a ściślej jej wyselekcjonowane i zreinterpretowane elementy, mogły być uznane za cenną zdobycz, umożliwiającą przybliżenie się do upragnionego «renesansu narodowego». Ambitnym ideałem było udoskonalenie faszyzmu, stworzenie wersji ulepszonej, rodzimej zakorzenionej w katolicyzmie i promieniującej na całą Europę Środkową (dlatego też środowiska młodonarodowe określić wypada mianem «faszyzujących», nie zaś «faszystowskich»).

Wyraźna w niektórych tekstach sympatia do polityki Hitlera nie zmieniała bowiem – zgodnego z tradycją myśli politycznej Narodowej Demokracji – zasadniczego przekonania o wrogości Niemiec i Polski”. Niewątpliwym walorem pracy są zawarte w niej liczne cytaty, dzięki nim praca obfituje w takie „smaczki” jak np. najkrótsza recenzja powieści Prousta autorstwa Karola Zbyszewskiego: „Obrzydliwe żydłaczysko. Najcięższa wojna w dziejach. Francja chwieje się, ocieka krwią, a ten parszywiec całkowicie pochłonięty romansem jakiegoś nudziary Swanna z jakąś kokotą Odettą”.

Rozdział poświęcony współpracy K. I. Gałczyńskiego z „Pzm” (o związkach Gałczyńskiego z obozem narodowym pisaliśmy m.in. w „Nowej Myśli Polskiej” nr 12/2003, „MP” nr 45-46/2009 oraz „MP” nr 25-26/2011) stanowi rekapitulację dotychczasowych ustaleń. Pewnym dysonansem w porównaniu z rozdziałem o Stanisławie Piaseckim są natomiast oceny autora, który zdaje się nie skrywać swego „proskamandryckiego” nastawienia. Ustalona niegdyś przy stoliku w Ziemiańskiej „giełda autorów” zdaje się obowiązywać do dziś. Świadczyć o tym może chociażby poniższy passus: „W niemałym gronie poetów i publicystów międzywojnia trwale związanych ze środowiskami narodowymi, przeważają twórcy przeciętni, a czasami nawet mierni. Ich największym atutem zdawały się «odpowiednie» poglądy społeczno-polityczne, które otwierały drogę na łamy «Myśli Narodowej» oraz «Prosto z mostu». Potępiający skamandrycki «talentyzm» redaktorzy periodyków nacjonalistycznych zaangażowanie ideologiczne uznawali za istotniejsze od umiejętności warsztatowych. Być może dobrze rozumieli, że literatura w służbie ideologii i tak nie będzie mogła osiągnąć wysokiego poziomu artystycznego. Trudno zatem się dziwić, że przy takich kryteriach wartościowania z pełnym przekonaniem można było uznawać Józefa Aleksandra Gałuszkę za poetę lepszego od Juliana Tuwima, Zygmunta Wasilewskiego mianować krytykiem nieporównanie wnikliwszym niż Tadeusz Boy-Żeleński, zaś nad Kroniki tygodniowe przedkładać Ryżową szczotkę Karola Zbyszewskiego. Hołubiony zaś przez młodonarodowców i traktowany jako nadzieja narodowej poezji Jerzy Pietrkiewicz, literacki talent udowodnił dopiero po wojnie, pisząc w Londynie (o ironio) anglojęzyczne powieści. Niezależnie jednak, jak bardzo cenilibyśmy prozę Pietrkiewicza lub wiersze Wojciecha Bąka, trudno mieć wątpliwości, że jeden tylko wybitny twórca oddał swój talent na usługi idei narodowej, w dodatku zachował wówczas wysoki poziom artystyczny swej poezji. Dlatego też związki Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego ze środowiskiem «Prosto z mostu» stanowią jedną z najciekawszych, a przy tym nieczęsto analizowanych, opowieści z życia literackiego Polski międzywojennej”.

Powyższe opinie wydają się wysoce niesprawiedliwe, dyskusyjne wydaje się zwłaszcza dezawuowanie pozostałych, poza autorem „Porfiriona Osiełka”, pisarzy współpracujących z prasą narodową.

Dorobek twórców związanych bądź to na stałe, bądź jedynie w pewnych okresach życia ze środowiskami narodowymi, pomimo współczesnych sporów co do jego oceny, warty jest przypominania także i dziś, w epoce relatywizmu i związanego z tym permanentnego kryzysu wartości. Godnym podkreślenia pozostaje, iż kontakty literatury z ideą narodową były widoczne już od samego początku ruchu wszechpolskiego (co syntetycznie przedstawił Wojciech Wasiutyński w szkicu „Czwarte Pokolenie: Szkice z Dziejów Nacjonalizmu Polskiego”, Londyn 1982). Widomym tego dowodem były dzieła tej miary co „Wyzwolenie”, „Wiry” czy znacznie od nich późniejszy „Wiatr od morza”. Przywoływani zaś powyżej twórcy oraz pisma takie jak „Myśl Narodowa”, „Prosto z mostu” czy wojenna „Sztuka i Naród” kontynuowały zaś jedynie związki zadzierzgnięte u zarania ruchu.

Maciej Motas

Maciej Urbanowski, „Prawą stroną literatury polskiej. Szkice i portrety”, Wydawnictwo LTW, Łomianki 2015, ss. 407;
Paweł Maurycy Sobczak, „Polscy pisarze wobec faszyzmu”, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2015, ss. 432.

Dzial: