Pochwała kolonii czy zagłada Europy?

imigracja.jpg

W r. 1974 biskup Metodystów w Rodezji i jeden z liderów opozycji Abel Muzorewa zwrócił się publicznie do ówczesnego Sekretarza Generalnego ONZ-tu o poparcie w sprawie zahamowania emigracji Europejczyków do jego kraju, czyli Rodezji. Sekretarz

Generalny ten apel wziął na serio, i emigrację Białych na południe Afryki potępił. W r.1979 A. Muzorewa, już jako premier Zimbabwe-Rodezji (do pocz. 1980 r.) zasobniejszy w doświadczenia i wiedzę, której wcześniej nie posiadał, swoją opinię o imigracji z Europy zmienił, a dalsze ONZ-towskie anty-osadnicze wysiłki ignorował. Natomiast wszelka obrona Europy przez tą koślawą organizację przed zalewem często wrogiego i obcego elementu z Afryki i Azji byłaby nazwana skrajnym rasizmem.

Obowiązujące i przestrzegane do chwili obecnej w UE prawo i regulaminy odnośnie migrantów i azylantów (szczególnie tych spoza Europy) opierają się w gruncie rzeczy na ustaleniach przyjętych po II wojnie światowej dla tzw. DP-isów (Displaced Persons), milionów Europejczyków pozbawionych domów i ojczyzny. Jest oczywiste, że aktualne stosowanie owych szlachetnych, pomocnych autentycznym uchodźcom praw wobec potopu kolorowych mas spoza Europy, przeważnie z byłych europejskich kolonii, jest chyba największym oficjalnym oszustwem XX i XXI wieku. Dotyczące ,,dipisów” ustalenia prawne z lat 1948, 1949 i 1951 są nadal wzorem dla podejmowanych błędnych decyzji, szczególnie przez Unię Europejską.

Potop ten spowodowała już dawno likwidacja kolonii, kiedy to musieliśmy wierzyć oficjalnej propagandzie tzw. ,,światowej opinii publicznej”, że takiego ,,wyzwolenia” pragnęła ludność kolonii. W rzeczywistości narzucono przedwczesne dekolonizacje nie pytając zainteresowanych o zdanie, przy czym nikt w żadnym państwie Europy nie doprowadził do referendum, czy narody Europy pragną zostać społeczeństwami wielorasowymi i wieloreligijnymi. Jest to temat tabu, na którego straży stoją nieliczne wprawdzie, lecz niezmiernie wpływowe siły. Warto zauważyć, że w każdym niemal kraju Europy odpowiednie departamenty dla cudzoziemców stały się potworkami żyjącymi własnym życiem, pozbawionymi wszelkiej nad sobą kontroli większości obywateli, którzy je finansują i utrzymują.
W Europie istnieje European Court of Human Rights, ale nie ma jego odpowiednika w Azji i Afryce. Dochodzi zatem do dziwnych sytuacji, kiedy kolorowi przybysze spoza Europy skarżą się w tym sądzie na decyzje odmawiające im prawa pobytu w różnych krajach Europy. Natomiast ONZ-towi i innym brak takich sądów na kontynentach afrykańskim i azjatyckim najwyraźniej nie przeszkadza.

Obecna ,,polityka” imigracyjna charakteryzuje się tym, że 99 % , może 100 % migrantów i tych zagrożonych deportacją pozuje na ,,uchodźców”, a UE skwapliwie udaje, że w to wierzy. Przyjmowanie przez Europę milionów tych ludzi w niczym nie pomogło (i nie pomoże) w polepszeniu sytuacji i warunków życia tym pozostałym u siebie, i następnym rzeszom ludzkim chętnie opuszczającym swe egzotyczne ojczyzny. Zamiast wydalać nielegalnych imigrantów wynagradza się ich poprzez ułatwianie im osiedlania się w przyjmującym kraju na koszt państwa, czyli europejskich podatników. Powoduje to, że proceder ten stał się niekończącą inwazją na Europę. Z kolei nie jest możliwe zorganizowanie zwykłych, bezstronnych debat odnośnie problemów i zagrożeń związanych z tą imigracją z udziałem zaniepokojonych przyszłością przedstawicieli społeczeństw wielu państw europejskich.

Nie mogą się odbyć bez narażenia się ich uczestników na tendencyjne i wrogie ataki wiadomych środowisk wyzywających swych przeciwników od rasistów, niebezpiecznych demagogów i faszystów, grożących też procesami sądowymi za rzekome pogwałcenia ,,praw człowieka”. Beztroskie akceptowanie ludzi o odmiennej cywilizacji, kulturze i religii powoduje narastający kryzys, który nie sposób już dzisiaj kontrolować. Możliwość integracji tych obcych mas ludzkich w obecnej Europie już nie istnieje. Najbardziej jest zagrożona Francja, gdzie mniejszość muzułmańska (w ilości 6 milionów) jest w stanie utworzyć (na południu kraju) własne państwo, czego nie ukrywa. Wycofanie się Francji z Algierii, Tunezji i innych kolonii spowodowało masową ucieczkę do niej autochtonów przed własnymi rządami, a protesty przeciwko takiemu obrotowi sprawy słynnej aktorki Brigitte Bardot przyniosły dla niej sądowe represje. Precedens serbskiego Kosowa już jest, skąd emigranci z Albanii wyparli w r. 2008 Serbów, i nadal dzięki UE i NATO zagrażają już sąsiedniej Macedonii.

Deklaracja niepodległości Indii w 1947 r. spowodowała wyjazd z tego kraju milionów ludzi. Gdyby wtedy ci wszyscy emigrujący, na ogół do Wielkiej Brytanii, opowiedzieli się za utrzymaniem kolonii, Indie, rzekomo największa demokracja świata, chyba nadal byłyby kolonią W. Brytanii. Przykładów jest więcej. Emigrujący z Indii (ze stanu Tamil Nadu) Tamilowie zechcieli utworzyć sobie w latach 1983-2009 na północy Cejlonu (obecnie Sri Lanka) osobne państwo. Osiągnąwszy większość na Fidżi hinduscy imigranci próbowali nieraz przejąć tam władzę, a niechętni temu wyspiarze zastali nazwani na forum międzynarodowym ,,rasistami”.

Urzędowy rasizm w Indiach jest przy tym skwapliwie przemilczany. Jednakże nie ma żadnego uzasadnienia, aby np. ,,uchodźcy” z Afryki szukali ,,azylu” tylko w Europie, a nie w innych krajach Afryki, ,,wyzwolonych” przecież tak wielkim kosztem, i formalnie uznanych przez ONZ Franco Frattini, były włoski minister spraw zagranicznych i były wice-prezydent Komisji Europejskiej w Brukseli temu nie zaprzeczał, ale, jeśli wierzyć brytyjskiej prasie tenże polityk zaproponował UE przyjmowanie w Europie jednego miliona afrykańskich imigrantów rocznie! Stanowiło by to mocno przyśpieszony koniec naszej cywilizacji i naszych europejskich narodów.

Tak czy owak dla niektórych wiadomo, że istnieje utajniona umowa wśród wielu europejskich państw zobowiązująca do faworyzowania przybyszy spoza Europy. W r. 2010 Wysoki Komisarz d/s Uchodźców ONZ wystąpił o lokowanie afgańskich migrantów na Ukrainie! Ciekawe, że afrykańscy migranci szturmują najbardziej rozwinięte kraje świata mając w niskim poważaniu prawie wszystkie państwa Afryki i Azji, które nikt nie próbuje nawet zapytać, czy zechciałyby przyjąć migrantów. Ponieważ jednak ustalone konwencje międzynarodowe wymagają, aby kandydaci na uchodźców szukali schronienia przede wszystkim w możliwie bliskim swego pobytu czy zamieszkania miejscu, prowincji lub kraju, ich wszelkie podróże międzynarodowe czynią takie wnioski nieważnymi i je dyskwalifikują. Klauzula ta nie jest niestety w południowej Europie aktualnie przestrzegana, i jest lekceważona na niekorzyść dotkniętych tym poważnym kryzysem krajów.

Obecna sytuacja wymaga stosowania rozwiązań wprowadzonych już dawno temu przez Australię, która nauczona doświadczeniem niechcianych azjatyckich migrantów odstawia na wyspę Nauru oraz na Nową Gwineę. Naturalnie dla ,,humanitarnych” organizacji jest to ,,rasizm”. Powtarza się zatem historia sprzed lat, kiedy to żona lidera opozycji w Wlk. Brytanii, którym był wtedy Neil Kinnock z Labour Party, nazwała australijski rząd ,,rasistowskim” za deportacje nielegalnych imigrantów do Indonezji.

Oczywiście, według tego użytego przez nią schematu ,,rasistami” muszą być też ci kolorowi migranci, bowiem niechciani pchają się latami do białego (jeszcze) kontynentu. Przed szturmem Europy ludzie ci biorą lekcje i instrukcje, co mają mówić urzędnikom po osiągnięciu celu. Popularne są czekające ,,tortury” w ich krajach, lecz nie zawsze przekonywujące kogo trzeba, toteż częściej się słyszy o grożącej im w domu ,,śmierci”. Nie wiadomo jednak, czemu ich władze, formalnie uznane przez ONZ i inne międzynarodowe organy mieliby chcieć ,,torturować” czy ,,zabijać” setki tysięcy ludzi, w końcu swych własnych obywateli.

Rojące się różne ,,fundacje praw człowieka” może w to i wierzą, ale jak wiadomo takich spraw do sądów nie kierują. Polska, wobec braku w swej historii kolonii i nie tylko, nie jest przygotowana na takie sytuacje. Brak doświadczonego personelu i odpowiednich instrukcji dbających o interes państwa, a naciski i manipulacje paru pozarządowych biur, wpływowej gazety i stacji telewizyjnej czynią, że często to nie odpowiedni departament decyduje o losie cudzoziemców w tym kraju. Zagraniczny trener piłkarski polskiej ekipy decydował o przyznaniu polskiego obywatelstwa. Za obecność w Polsce w latach 2000-2008 czarnego rasisty zwanego Simon Moll z Kamerunu, i pseudo-Rosjanina z Kartą Polaka Samira S., w rzeczywistości Azera z rosyjskim paszportem i mordercy trzyosobowej polskiej rodziny, nikt jeszcze karnie nie odpowiadał. Morderstwo to, w porównaniu z podobnym wydarzeniem w USA, gdzie w tymże mniej więcej czasie para Czeczenów zamordowała trzech Amerykanów, miało w Polsce dość przytłumiony przekaz.

Urząd d/s Cudzoziemców RP posługuje się mało precyzyjnym żargonem trudnym do nieuniknionych tłumaczeń. Osiedla się w ubogiej Polsce Azjatów, których jest już więcej od polskich repatriantów z byłych republik ZSRR i Czeczenów łamiąc przy tym wytyczne d/s uchodźców, którzy nie powinni dowolnie przekraczać kilku granic państwowych dokonując własnego wyboru kraju osiedlenia. Przestępcom granicznym ułatwia się składanie wniosków o przyznanie im prawa azylu w RP. Konieczna jest likwidacja tzw. „ośrodków dla cudzoziemców” utrzymywanych w nieskończoność przez polskich podatników wbrew ich protestom. Ci obcokrajowcy zainteresowani polskim azylem powinni składać udokumentowane wnioski do polskich placówek za granicą przed swoją podróżą do RP, a odmienny wygląd petenta, inny język i religia nie może być tego pretekstem.

Tolerowani w Polsce liczni pseudo-azylanci przenikają przez zachodnią granicę kraju czyniąc nasze stosunki z zachodnimi sąsiadami trudniejszymi, bo wymuszają oni ich deportacje z powrotem do Polski, a ci z nakazem opuszczenia kraju są zobowiązani (sic!) do wyjazdu w wyznaczonym terminie (!). W r. 2010 ogłoszono abolicję w Polsce dla nielegalnych imigrantów, ale wiceminister MSW, ogłaszający w Sejmie tą radosną nowinę nie był w stanie poinformować posłów, ile osób ta decyzja dotyczy. Ponownie, Polska powinna powiadomić UE, że już przyjęła sporą liczbę ludzi z Ukrainy, nie wiedząc jednak dokładnie ilu.

Biorąc unijne deklaracje na serio, część z nich powinna być już przejęta przez inne kraje Unii, o co polscy urzędnicy wyraźnie nie dbają. Unikający wysłania na wschodni front ukraińscy studenci w Przemyślu, niektórzy z Kartą Polaka, a więc studiujący w Polsce za darmo, ujawnili się demonstrując w tym mieście z banderowskimi flagami OUN/ UPA. Stale zwiększająca się liczba tego na ogół wrogiego Polsce elementu może wkrótce zagrozić bezpieczeństwu państwa i jego społeczeństwu. Polska nie odnosi się z powagą do wymagań prawa azylu przyznawanego przez siebie przypadkowym osobom, którzy tak hojnie obdarowani wędrują dalej na Zachód. W czasach, kiedy imigracją i emigracją muszą interesować i zajmować się nawet niektórzy prezydenci i premierzy, zastanawiające, dlaczego taki polski NIK i inne ważne instytucje państwa omijają te nader ważne polskie i obce kwestie i problemy z daleka.

J.S. Kulczycki, Australia
Myśl Polska, nr 25-26 (21-28.06.2015)

Dzial: