Adolf, Józef, Maksymilian i ja…

niemiec_0.jpg
Było tak: udzieliłem mojemu przyjacielowi Mateuszowi Piskorskiemu naprawdę długiego i pogłębionego wywiadu na temat geopolityki, Europy, trudnych momentów relacji niemiecko-polskich, naszej historii, przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, naszych różnic i punktów wspólnych i wreszcie – możliwych rozwiązań politycznych dla przyszłości.

Wywiad ukazał się na łamach „Myśli Polskiej” w trzech częściach. Mieliśmy z Mateuszem Piskorskim pomysł, by stał się on zaczątkiem debaty, by zainspirował innych do włączania się do niej.

Włączył się prof. Adam Wielomski wraz z żoną. Cieszę, się, że udało nam się go „zaskoczyć”! Ale czym? Czy naprawdę przeczytał wywiad? Owszem, było całkiem zabawnie zobaczyć w jego polemice moje nazwisko w towarzystwie Stalina, Hitlera i Robespierre’a. Coś takiego – przyznam – do tej pory mnie nie spotkało. Właściwie już tutaj mógłbym zakończyć moją odpowiedź znanym polskim przysłowiem „nie mój cyrk, nie moje małpy”.

A jednak nie. Debata jest zbyt ważna. I równie ważne jest też to, byśmy zrozumieli, jak niektórzy próbują czasem tą debatę uniemożliwić. Prof. Wielomski i jego żona nie piszą: „treść tego wywiadu jest zła / błędna / niewłaściwa”. Oni mówią: „nie dyskutujcie z takimi ludźmi”. Czyli, jak mniemam, do samej treści nie mają żadnych zastrzeżeń. Skoro nic złego nie udało się znaleźć o mnie osobiście, prof. Wielomski z małżonką postanowili obrzucić błotem mój miesięcznik „Zuerst!”. Pardon. Błotem obrzucili właściwie pismo poprzedzające „Zuerst!” – „Nation Europa”.

Zauważmy, że łańcuszek „winnych” robi się u Wielomskiego coraz dłuższy. W zasadzie to, co napisał prof. Wielomski z żoną sprowadza się do trzyminutowego poszukiwania w Google i niektórych informacji z Wikipedii. Nic nowego, nic kompromitującego i nic, co miałoby jakikolwiek związek z moim wywiadem dla „Myśli Polskiej”.

Prof. Wielomski informuje, że „będąc kiedyś w Staatsbibliothek w Berlinie miałem kilka numerów („Nation Europa“ – przyp. MO) w ręku“. I, że był w szoku. Opowiada, że były one rzekomo pełne „reklam nazistowskich książek i płyt“.

Od czego zacząć? Z pewnością nie było tam reklam żadnej książki czy nagrania, które gloryfikowałyby czy usprawiedliwiały epokę narodowosocjalistyczną w Niemczech. Skąd mogę mieć taką pewność? Bo takie treści są zabronione od czasu powstania Republiki Federalnej Niemiec. Takie reklamy spowodowałyby zakaz wydawania pisma i prof. Wielomski nie znalazłby żadnego jego egzemplarza „kiedyś w Staatsbibliothek w Berlinie“. Chyba, że ma on na myśli zupełnie coś innego: książki i wydawnictwa dokumentalne o II wojnie światowej. Niestety, najwidoczniej nie zauważył, że takie wydawnictwa były dość popularne w Niemczech przez dekady po 1945 roku, zresztą nie tylko w Niemczech i nie tylko wśród czytelników „Nation Europa“.

Prof. Wielomski wspomina też, że „Nation Europa“ założył „Sturmbannführer SS Arthur Ehrhardt“. To się akurat zgadza. Przy okazji, niemiecki magazyn „Der Stern“ (obecnie o profilu lewicowo-liberalnym) założył Henri Nannen. Do 1945 roku Nannen był żołnierzem SS-Standarte „Kurt Eggers“, jednostki propagandowej Waffen-SS. Szkoła im. Henriego Nannena jest dziś uczelnią dziennikarską największego wydawnictwa w Europie Gruner + Jahr, wydającego m.in. tygodniki „Die Zeit“ i „Der Spiegel“. A co z czołowym niemieckim pisarzem, laureatem literackiej Nagrody Nobla z 1999 roku Günterem Grassem? W 2006 roku ujawnił, że służył w szeregach 10 Dywizji Pancernej Waffen-SS „Frundsberg“.

Podsumujmy: Manuel Ochsenreiter (urodzony w 1976 roku), redaktor naczelny (od 2011 roku) pisma „Zuerst!“ (założonego w 2010 roku) udzielił wywiadu Mateuszowi Piskorskiemu (urodzonemu w 1977 roku). Prof. Wielomski (urodzony w 1972 roku) wraz z żoną widocznie nie znaleźli w tym wywiadzie nic kontrowersyjnego, albo po prostu go nie przeczytali. Za to zaznaczają, że założyciel „poprzednika“ „Zuerst!“, pisma „Nation Europa“ (założonego w 1951 roku) był w Waffen-SS (zabronionym przez aliantów w 1945 roku).

Na dodatek prof. Wielomski wspomina, że w nieokreślonym czasie był w bibliotece narodowej w Berlinie, gdzie trzymał w ręku jeden czy więcej numerów „Nation Europa“ i był zszokowany reklamami, które uznał za „reklamy nazistowskich książek i płyt“, a które najprawdopodobniej dotyczyły książek i zbiorów dokumentów dotyczących II wojny światowej, bo wszelkie propagowanie narodowego socjalizmu jest w Niemczech od lat zabronione. Na dodatek, te numery pisma były zapewne opublikowane zanim urodził się prof. Adam Wielomski, Mateusz Piskorski i ja, a z pewnością nie żyli już wtedy Hitler, Stalin i Robespierre. Nie mój cyrk, nie moje małpy…

Manuel Ochsenreiter

Myśl Polska, nr 21-22 (24-31.05.2020)