Wybory i pandemia

south_korea_election_results_coronavirus.jpg
Wczoraj odbyły się w Republice Korei wybory do parlamentu. Dla Polski ten przypadek jest o tyle ciekawy, że te wybory miały miejsce podczas epidemii koronawirusa. Wskaźniki, odnośnie ilości zarażonych i zmarłych z tego powodu są tam podobne jak obecnie w Polsce (liczba zarażonych wynosi tam 10 tys., gdy w Polsce 7 tys., zaś liczba zmarłych 229, w Polsce 289).

Pomimo obaw co do możliwego wpływu głosowania na rozprzestrzenianie się zakażeń zdecydowano się w Korei przeprowadzić normalne wybory z głosowaniem w lokalach wyborczych. Frekwencja była wysoka (66,2 proc.). Była on nawet o 8,2 proc wyższa niż w poprzednich wyborach, które odbywały się w całkowicie normalnych warunkach. Obecne wybory wygrał rządzący blok, którego rdzeniem jest Partia Demokratyczna.

Jak widać, obecna sytuacja nie wpłynęła na zachowania obywateli Korei, którzy gremialnie poszli do wyborów, uważając, że zastosowane środki, czyli maseczki, dezynfekcja i zachowanie dystansu są wystarczające dla zapewnienia bezpieczeństwa.

Tymczasem w Polsce opozycja sieje panikę strasząc ludzi przed okropnymi ponoć konsekwencjami głosowania, nawet korespondencyjnego. Moim zdaniem nie chodzi tu o bezpieczeństwo ani o wymogi demokracji, ale jedynym motywem takich działań opozycji jest strach przed przegraniem tych wyborów, gdyż okazało się, że obecna sytuacja spowodowała wzrost poparcia dla rządzących i jest to wykazywane w sondażach sporządzanych prawie we wszystkich krajach. Jest normalne, że rozumni i odpowiedzialni ludzi, w takich sytuacjach jak obecna, skupiają się wokół odpowiedzialnych za państwo. Jest oczywistym, że nie zmienia się koni podczas przeprawy przez rzekę.

Trzeba też pamiętać, że Korea Południowa osiągnęła w ostatnich 30 latach bezprecedensowy na światową skalę sukces w rozwoju ekonomicznym, cywilizacyjnym i społecznym. Pokonała barierę wzrostu i startując z bardzo niskiego poziomu zrównała się pod względem dochodu narodowego na mieszkańca, z najbogatszymi krajami. Obecna Korea ma dwa i pół raza większy dochód na głowę niż Polska.

Nasz kraj, po wejściu do EU, początkowo na tym korzystał, ale obecnie unijna biurokracja oraz oderwane od rzeczywistości i motywowane ideologicznie koncepcje, które narzuca się krajom członkowskim, opóźniają rozwój tych krajów. Dlatego też z najwyższą ostrożnością należy podchodzić do gospodarczych i politycznych rad płynących z Brukseli i Berlina.

W sprawie wyborów prezydenckich w naszym kraju mamy cztery opcje: zmiana konstytucji i wydłużenie kadencji prezydenta o dwa lata oraz odpowiednie przełożenie wyborów, powszechne wybory korespondencyjne w maju, wybory w lokalach wyborczych w maju, oraz, jako ostatnia możliwość, wprowadzenie stanu klęski żywiołowej i odłożenie wyborów do czasu kiedy epidemia całkowicie wygaśnie.

Ta czwarta opcja jest według mnie najgorsza, gdyż, po pierwsze, według wielu poważnych opinii płynących z całego świata, nie ma widoków na to, że epidemia zakończy się całkowicie wcześniej niż za półtora, a może i dwa lata. Utrzymywanie przez cały ten czas Polski w stanie permanentnej kampanii wyborczej jest tym czego by chcieli tu nasi wrogowie. To jest bardzo szkodliwy pomysł, szczególnie teraz, w czasie gdy należy się skupić na ratowaniu gospodarki.

Opozycja powinna się zastanowić czy chce się wpisywać w taki scenariusz niszczenia Polski. Chęć zdobycia władzy nie może przeważać nad dobrem kraju i wszystkich jego obywateli. My w Polsce mamy szczególnie złe historyczne doświadczenia związane z lekceważeniem dobra wspólnego. Musimy o tym pamiętać.

Stanisław Lewicki

16.04.2020