Turecka bomba zegarowa w Libii

ahmed.jpg
Przewrót w Sudanie i obalenie tamtejszego prezydenta Omara al Baszira, jak każde wydarzenie tego typu, doprowadził do chaosu we wszystkich strukturach państwa. Kolejna próba przewrotu dokonana przez funkcjonariuszy sudańskiego aparatu bezpieczeństwa miała miejsce 14 stycznia.

W takich warunkach dość łatwo o ujawnienie informacji, które do tej pory trzymano w ścisłej tajemnicy. Opinia publiczna dowiedziała się dzięki temu, kto stoi za militarnym wsparciem okazywanym sąsiedniej Libii, a ściślej – uznawanemu przez lata za jedyny prawowity rządowi w Trypolisie.

Okazało się, że jeszcze w 2018 roku w obozach graniczącej z Libią i Egiptem Prowincji Północnej prowadzono rekrutację i szkolenia bojowników al-Kaidy, którzy następnie przerzucani byli do Trypolisu, by walczyć po stronie tamtejszego Rządu Porozumienia Narodowego. Jednorazowo w obozie szkolono od 800 do 1000 bojowników, rekrutowanych przede wszystkim spośród miejscowej ludności, ale także z ogarniętej od lat chaosem i upadkiem struktur państwa Somalii. Obozem mieli dowodzić Chalifa Hadia, Osama al-Juwaili i Rauf Kara. Hadia jest podsekretarzem stanu w trypoliskim rządzie, a kilka lat temu głośno było o jego zatrzymaniu przez służby sąsiedniego Egiptu w związku z jego współpracą z al-Kaidą. Al-Juwaili z kolei to pochodzący z zachodnio-libijskiego miasta Zintan wojskowy, były minister obrony.

Gdy stał na czele Brygad z Zintan oskarżano jego i jego współpracowników o masowe mordy i torturowanie żołnierzy Libijskiej Armii Narodowej, w tym o rozstrzelanie rannych w szpitalu Gharyan wiosną 2019 roku. Libijski generał współpracował także z organizacjami otwarcie terrorystycznymi, m.in. z Rewolucyjną Radą Szury z Bengazi, która w 2012 roku dokonała głośnego ataku na tamtejszą ambasadę amerykańską. Z kolei Rauf Kara to funkcjonariusz policji, przy czym dość specyficznej. Stoi bowiem na czele jednostki specjalnej RADA składającej się z bojowników salafickich i znanej z pobić, tortur oraz nieuzasadnionych zatrzymań osób nie podzielających radykalnej wersji islamu. RADA podporządkowana jest ministerstwu spraw wewnętrznych w Trypolisie.

W libijskim konflikcie konsekwentnie zaangażowane są siły zewnętrzne. Istotną rolę odgrywa m.in. Turcja. To właśnie przez jej terytorium szkoleni w Sudanie bojownicy trafiali do Libii. Sami Sudańczycy skłonni byli do udziału w całej operacji raczej dla doraźnych korzyści finansowych; aktualna sytuacja rozchwiania w Chartumie wyklucza jego bardziej aktywną rolę w regionalnych rozgrywkach. Sudańskie służby skorzystały jednak z sieci kontaktów i doświadczeń z lat 90-tych; warto przypomnieć, że swego czasu schronienie na ich terenie znalazł sam założyciel al-Kaidy Osama bin Laden.

Na czele owych służb stał wówczas Salah Gosh, jeden z oddanych współpracowników prezydenta al-Baszira, będący jednocześnie od 2005 roku gościem i współpracownikiem CIA, wykorzystującej jego wiedzę do analiz ugrupowań terrorystycznych w regionie. Sudańska Narodowa Służba Bezpieczeństwa i Wywiadu po destabilizacji sąsiedniej Libii w 2011 roku korzystała też biznesowo z trudnej sytuacji sąsiada; zajęła się m.in. importem z północy ropy naftowej, jednocześnie oferując Trypolisowi złoto i broń.

Transfer wyszkolonych w Sudanie bojowników do Trypolisu potwierdzają, poza służbami sudańskimi, także inne źródła. Mówił o nim m.in. gen. Ahmed al-Mismari z Libijskiej Armii Narodowej (na zdjęciu), według którego do tej pory przerzucono w ten sposób około 1500-2000 terrorystów, których najpierw ewakuowano z Syrii do Sudanu. Sudański politolog prof. Ahmed Hassan przypomina, że „prezydent Omar al-Baszir zaangażowany był w operację przerzutu terrorystów do Libii, bo blisko współpracował z Turcją i Katarem”. Organizacją przelotów, co ciekawe, zajmował się niegdysiejszy przywódca grup terrorystycznych Abdelhakim Belhadż, który obecnie jest właścicielem linii lotniczych Libyan Wings.

Wspierające syryjską opozycję antysystemową i zbrojną Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Londynie również przyznało w lutym, że Turcja przesłała rządowi Fajiza as-Sarradża w Trypolisie wsparcie w postaci kilku tysięcy syryjskich bojowników, w tym kilkuset mających za sobą walkę w szeregach al-Kaidy i Państwa Islamskiego. Większość z nich to najemnicy zachęcani dodatkowo przez stronę turecką perspektywą przerzutu do Europy lub uzyskania obywatelstwa Turcji.

Rozkład sił pośród graczy zewnętrznych jest jednak w Libii znacznie bardziej skomplikowany niż miało to miejsce w przypadku pozostałych konfliktów w regionie Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Mniej lub bardziej oficjalnego wsparcia stronię rządowej (Trypolisowi) udziela wspomniana już Turcja, a także współpracujący z nią w tym zakresie Katar, a po części również Włochy. Francja, Rosja, Egipt, Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie skłaniają się raczej ku Libijskiej Armii Narodowej marszałka Chalify Haftara (Tobruk).

2 marca z funkcji szefa Misji Wsparcia ONZ w Libii (UNSMIL) ustąpił libański profesor stosunków i międzynarodowych i dyplomata Hassan Salamé. Wprawdzie oświadczył, że rezygnuje z powodów zdrowotnych, jednak dodał też, że nie widzi możliwości rozwiązania konfliktu, biorąc pod uwagę zaangażowanie w jego przebieg ze strony podmiotów zewnętrznych. Nic nie wskazuje na to, by Libia mogła w przewidywalnym okresie wyjść ze stadium chaosu i upadłości, które zapanowały w tym kraju po przewrocie i zamordowaniu Muammara Kadafiego w 2011 roku. Realne jak najbardziej jest zagrożenie ze strony międzynarodowej grupy terrorystów przetransportowanej przez Turków do Trypolisu.

22 maja 2017 roku Salman Abedi dokonał samobójczego zamachu podczas koncertu w Manchesterze. Zginęły 22 osoby. Abedi był Libijczykiem związanym z tamtejszymi islamistycznymi bojówkami. Te same bojówki wsławiły się w ostatnich latach porwaniami i zabójstwami egipskich chrześcijan. Wszystko wskazuje na to, że Turcja tworzy świadomie zagrożenie dla Europy nie tylko na wschodzie (prowincja Idlib w Syrii), lecz także na zachodzie; z libijskiego wybrzeża do Włoch jest zaledwie kilkaset kilometrów.

dr Mateusz Piskorski
4.03.2020

Dzial: