PSL i Kukiz, czyli przyszła koza do woza

kukiz_0.jpg
Wielce sobie kiedyś Paweł Kukiz używał na PSL-u, mówiąc że to „ZSL”, „mafia”, czy „zorganizowana grupa przestępcza”. A teraz będzie startował do Sejmu z listy PSL, z pierwszej pozycji w Opolu. Tak to w polityce bywa, a w życiu zresztą też, że trzeba się pogodzić i działać wspólnie z dawnym adwersarzem. Ot, taka pouczająca opowiastka dla dzieci, jak to nie należy postępować i lepiej nikogo nie obrażać.

W polskim języku jest takie powiedzenie: „przyjdzie koza do woza”, które opisuje sytuację, gdzie ktoś czymś wcześniej pogardzał, a teraz o to prosi. Na Bliskim Wschodzie analogiczny przypadek jest jeszcze bardziej barwnie przedstawiany. Mówią tam: Nie pluj do studni bo może ci kiedyś przyjdzie pić z niej wodę. I Kukizowi właśnie to się przytrafiło. I tak dobrze, że nie startuje z SLD, bo wtedy przypomniano by mu kawałek o tytule „Wirus SLD”, jaki kiedyś nagrał i wykonywał na scenie. Było tam coś o nienawiści i „biciu z kałacha” do politycznych k*** z tej partii. Taki to temperament ma artysta Paweł.

Co do PSL-u, to rozważając przypadek tej partii bez złośliwości i uprzedzeń, przyznać należy, że prowadzi ona rozsądną politykę i zwykle dobrze przygotowuje się do wyborów. Kukiz to dla nich cenny nabytek, bo nie dość, że oznacza poważną ilość głosów, to jeszcze umożliwia im, w przypadku jakichś ataków, użyć argumentu: „Kukiz też tak mówił, a gdzie jest teraz?”.

Czy PSL zrobiło dobrze tworząc samodzielnie blok do wyborów? Niewątpliwie tak. Przesunięcie się PO na lewo sprawiło, że PSL, pozostając w sojuszu, stawałby się coraz bardziej niewiarygodny dla swojego elektoratu. Ten elektorat jest w stanie dużo znieść, ale przecież nie wszystko, bo co za dużo to niezdrowo.

Nie tylko zresztą elektorat PSL może mieć z tym problem, bo bardziej umiarkowani zwolennicy PO także. Odbyłem ostatnio w Lublinie rozmowę z poważnym obywatelem, który przyznał, że w ostatnich wyborach (tych do PE) głosował, po raz pierwszy w życiu, na PSL. To znaczy, głosował na Krzysztofa Hetmana, którego zna osobiście. Do tej pory głosował głownie na PO, a teraz poparł kandydata wystawionego przez PSL, gdyż ludzie z PO stali się dla niego nie do zaakceptowania. Takich ludzi może być dużo więcej i mogą oni ujawnić się w dużej grupie podczas wyborów do Sejmu.

Możemy mieć do czynienia, pewnie w mniejszej skali, z efektem wyborów roku 1993, kiedy to Polacy zniechęceni, z jednej strony, nieustannymi kłótniami i rozdrobnieniem po prawej stronie, jak też katastrofalnymi społecznie efektami planu Balcerowicza, a z drugiej nieufający SLD, zagłosowali dość gremialnie na PSL, które uzyskało wtedy najlepszy chyba wynik w swojej historii – 15,4 proc. głosów i 132 mandaty. Tej miary sukcesu PSL nie osiągnie. Ale sukces w polityce to zawsze rzecz względna.
Stanisław Lewicki

Dzial: