Nie żartuj z geja ani z Kim Il Dzonga

sanocki_12.jpg
Oj nie żartuj z Kim Il Dzonga kiedy znajdziesz się w Korei Północnej, nie żartuj! Kim w Korei robi za bóstwo i ma tylko cechy wywołujące szacunek u poddanych. Pamiętaj (potencjalny) turysto: w Korei Północnej Kim jest bogiem, a z Boga się nie żartuje.

W naszej demokratycznej wolnej Polsce jest całkiem inaczej. Możesz żartować z księdza, posła, premiera, policjanta. Ale, ale…. inaczej, ale nie do końca. Z jednej kategorii społecznej żartować nie wolno. Nie wolno żartować z homoseksualistów, czyli jak to dawniej mówiono: pedałów. Oj już samo to słowo: „pedał” – dzisiaj należy do surowo zakazanych. Dzisiaj Jerzy Stuhr nie mógłby wygłosić w filmie „Seksmisja” (podczas „kolczykowania”) słynnej kwestii: „Nie róbcie z nas pederastów!” Uj, uj toż to czysta mowa nienawiści i dzisiaj taki film na sto procent by nie przeszedł.

Dzisiaj o homoseksualistach nie wolno mówić: „pedały”, nie wolno wspominać o jakichkolwiek dziwactwach tego środowiska, a broń nas Materio Nieożywiona przed sugerowaniem, że jakoby są to zboczeńcy, osoby nienormalne, wykazujące chorobliwe zainteresowanie seksem, niepotrafiące opanować swojego popędu i to nienaturalnego, bo skierowanego do osobników tej samej płci. Nie wolno – i ja piszę to jako przestrogę, proszę geje i lesbijki nie ciągać mnie po sądach. To są przestrogi (może na kogoś podziałają).

A to, że taką prośbę kieruję do gejów to nie przypadek. Bo właśnie Stowarzyszenie Na Rzecz Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych, Osób Transpłciowych Oraz Osób Queer „Pracownia Różnorodności” naskarżyło na mnie do Sejmowej Komisji Etyki i żąda ukarania mnie za kawały, które miesiąc temu opowiedziałem posłowi Budce, przed posiedzeniem Komisji Sprawiedliwości – jeden o rozmnażaniu gejów przez indoktrynację i drugi o rzucaniu granatem przez geja. Nie było w tych kawałach nic obscenicznego, ten o granacie to kawał z brodą, opowiadaliśmy go dobrych kilkadziesiąt lat temu w czasach głębokiego PRL. Wtedy nie groziła za to żadna kara, a dzisiaj – choć wywalczyliśmy ponoć wolność – grozi mi, że będę pierwszą ofiarą prześladowań ze strony ruchu LGBT czyli tych tam – gejów, lesbijek, transwestytów i innych dziwaków (queer – to dziwak). No, co zrobić? W Korei nie wolno śmiać się z dyktatora Kim Il Dzonga, w wolnej Polsce jak się okazuje, ani się waż pożartować z homosi, czyli po dzisiejszemu – gejów.

Dlaczego nie wolno? Skąd taki pomysł tych ludzi, żeby ścigać współobywateli za tak niewinna formę reakcji na otaczający świat jakim jest opowiadanie kawałów? Skąd pretensja do bycia jakąś kategorią wyłączoną z krytyki, z której nie waż się żartować i skąd żądanie statusu „nietykalnych”?
To ciekawa reakcja i nie trudno zauważyć, że zmierza ona do zastraszenia ludzi, tak żeby nikt nie odważył się zauważyć dziwactw homoseksualistów, ich nienormalnego zachowania, odchyleń od normy. Sukces środowisk LGBT (Lesbijki, Geje, Transeksusaliści) zależy bowiem właśnie od tego czy uda im się zastraszyć resztę ludzi – dziennikarzy, obserwatorów, polityków czy po prostu wszystkich, którzy obserwują ten świat – tak, żeby nikt nie odważył się ich skrytykować. Nietrudno zauważyć, że mamy do czynienia z próbą stworzenia nowej dyktatury – która w wielu społeczeństwach zachodnich już się udała. W jakiejś Anglii czy Stanach już pewnie nikt nie odważy się opowiedzieć kawału o tym jak gej rzuca granatem.

U nas na szczęście chyba jeszcze dyktatura gejowska nie wygrała, chociaż właśnie widzimy jak przystępuje do ataku na normalną większość społeczeństwa. Pewnie znów się jacyś geje oburzą za określenie „normalna większość społeczeństwa” ale – obiecuję – nikt mnie nie przekona, że jak facet przyprawia sobie sztuczne cycki to mam się za nim oglądać z zainteresowaniem i nie wolno mi przynajmniej się pośmiać?

Tak jak nikt mnie nie przekonał, że normalnym ustrojem był komunizm, w którym własność prywatna była ledwie tolerowana, a „normalne” były kołchozy. „Normalne” jak chłop z przyszytym biustem. Fuj, fuj!

Janusz Sanocki

Autor jest posłem na Sejm RP

Dzial: