Żałosne popychadło

Georgette.jpg
Od początku roku coraz więcej faktów pokazujących, że Polska pogłębia swoją zależność i staje się żałosnym popychadłem USA i środowisk żydowskich. Niby to wszystko już wiem i nie powinno dziwić. Może aż tak nie dziwi, ale cały czas boli, jak rana na którą sypie się sól. Amerykanie wymyślili sobie konferencję przeciw Iranowi, a jej miejscem ma być Warszawa.

Oczywiście pisowski rząd poczuł się tym wyróżniony. Jak trzeba być głupim i zaprzedanym obcym interesom, żeby stawać się wrogiem państwa, które w tamtej części świata mogłoby być najbliższym partnerem. Obłędną wrogość wobec Rosji da się jeszcze jakoś zrozumieć. Jednak dać z siebie zrobić pierwszorzędnego wroga Iranu, to już kompletna głupota polityczna i poniżające lokajstwo. W dodatku wywołano konflikt z Chinami. Niewykluczone, że Chińczycy mają w Polsce swoich szpiegów i jednego z nich złapano. Jednak Amerykanie i Żydzi, których o dobre zamiary wobec Polski nie posądzam, również mają w Polsce rozbudowane agentury.

Chyba różnica polega na tym, że niszczenie szans na bardzo potrzebne Polsce korzystne relacje z Iranem i Chinami, zdaje się potwierdzać, że amerykańska i żydowska agentury już opanowały kręgi rządzące Polską. No bo jak inaczej wyjaśnić tę głupotę?

Z drugiej strony prezydent Francji Emanuel Macron w ucieczce do przodu przed wewnętrznymi problemami chce szybko pogłębiać integrację, czyli podporządkowanie Francji Niemcom. Słychać głosy, że dla równowagi może powstać oś Polska-Włochy. Przeciwnicy tego pomysłu starają się go deprecjonować, przywołując określenie „państwa osi” z okresu drugiej wojny światowej. To próba tyle nieudolna, co niepotrzebna. Żadnej osi polsko-włoskiej nie będzie. Po pierwsze Amerykanie nie dadzą na to zgody rządowi PiS-u, a we Włoszech nie ma co liczyć na stabilność rządów. W każdym bądź razie początek roku pokazuje, że szykują się doniosłe wydarzenia międzynarodowe, które mogą boleśnie zakręcić Polską, a Polska nic na to nie poradzi.

Niczego nie zmienią wybory do parlamentu europejskiego i krajowego. Niestety w Polsce nie ma liczących się sił politycznych, których celem byłoby odzyskanie niepodległości. Największe siły polityczne za poparcie czy to w zdobyciu, czy to w utrzymaniu władzy w kraju, po kawałku oddadzą niepodległość, co już robiły i robią. Przed ponad stu laty w sporach o sposób odzyskania niepodległości używano sarkastycznie powiedzenia o niepodległości chociażby na Saskiej Kępie. Trawestując to powiedzenie można podsumować powyższe rozważania, że główne siły polityczne w dzisiejszej Polsce sprzedadzą niepodległość za możliwość rządzenia choćby tylko na Saskiej Kępie.

Żeby już się całkiem nie pogrążać, to dodam, że w sołectwie Groble powiatu niżańskiego w województwie podkarpackim, otworzono nową siedzibę biblioteki, gdzie książki, ale i komputery. Powstawanie bibliotek jest coraz rzadsze na wsiach i tym głębszy mój ukłon dla pani sołtys i wszystkich mieszkańców. W ostatniej kampanii do sejmu podarowałem strażakom ochotnikom w Groblach kilka kompletów wyposażenia bojowego. Poszli za ciosem i mają już wyremontowaną remizę. Mam taką cichą nadzieję, że resztki polskiej niepodległości ocalą nie politycy w Warszawie, ale takie panie sołtyski i strażacy ochotnicy jak w Groblach, choć oni pewnie tak tego górnolotnie nie traktują.

Andrzej Szlęzak
Na zdjęciu – Georgette Mosbacher (z lewej) ingeruje w polską politykę prawie codziennie
Fot. Wikipedia Commons