Ułuda ukraińsko-rosyjskiej „wojny”

rus 1_0.jpg
Agresja rosyjska na Ukrainę”, „wojna” – to często spotykane u nas sformułowania. Gdyby ktoś nie wiedział jak jest, brałby je na serio. Tymczasem ta „wojna” ma bardzo dziwne oblicze. Po pierwsze, oba państwa nadal utrzymują stosunki dyplomatyczne, po drugie, kwitnie handel między nimi, także handel bronią.

Po trzecie, cały sektor energetyczny na Ukrainie jest ściśle powiązany z Rosją, o czym pisze portal energetyka24. Co więcej, liderka sondaży przedwyborczych – Julia Tymoszenko – jest blisko związana z rosyjskimi ośrodkami wpływu na Ukrainie i jej eksponentem Wiktorem Medwedczukiem:

W artykule czytamy: „Liderująca w sondażach Tymoszenko zapowiada np. dwukrotną obniżkę cen na gaz dla gospodarstw domowych, co de facto jednym ruchem zabiłoby reformę gazową. Wówczas realnych rys nabrałyby kompromis wokół Nord Stream 2 w połączeniu z rezygnacją z egzekucji werdyktu Trybunału Arbitrażowego i wznowienie dostaw gazu z Rosji nad Dniepr po atrakcyjnych cenach. A to niemal na pewno doprowadziłoby do zaniechania i tak powolnych reform ukraińskiego sektora gazowego i uderzyło w wydobycie krajowe (…) Dodatkowo, jeden z fundamentów kampanii wyborczej Tymoszenko (tzw. „Nowy kurs”, czyli seria konferencji eksperckich), współtworzą technolodzy polityczni od lat kojarzeni z Medwedczukiem. Jednocześnie w mediach należących do Dmitrija Firtasza Tymoszenko ma coraz lepsze notowania. Świadczy to o tym, że szeroki sojusz RUE (Gazpromu)–Medwedczuka-Tymoszenko zaczyna się, na razie ostrożnie, zazębiać”.

Już raz Tymoszenko, która na zewnątrz kreuje się na radykalną ukraińską patriotkę – zawarła gazowy kompromis z Władimirem Putinem (2009), dlaczego nie zrobiłaby tego po raz drugi? Tym bardziej, że sytuacja ekonomiczna Ukrainy jest beznadziejna, a współpraca gospodarcza z Rosją jest nieodzowna. Jeśli by do tego doszło, to w najgłupszej sytuacji znajdzie się Polska, ze swoimi jednostronnymi i nieprzemyślanymi deklaracjami.

Słuchając kolejnych wypowiedzi Jacka Czaputowicza, szefa polskiego MSZ, ma się coraz więcej wątpliwości, czyje interesy ten resort reprezentuje. Jest to tym bardziej irytujące, że pan minister sprawia wrażenie bardziej ukraińskiego niż sami Ukraińcy. Oni wiedzą, że prędzej czy później muszą się z Rosją dogadać, co jest oczywiste. Tymczasem nasze deklaracje jawią się jako bezalternatywne judzenie. Trzeba z tym skończyć, zanim skompromitujemy się ostatecznie.

Jan Engelgard
Myśl Polska, nr 3-4 (13-20.01.2019)

Dzial: