Wypędzeni z partii, rządu, bezpieki... (3)

wg 68.jpg
Tak zwane wydarzenia marcowe należą do najbardziej zakłamanych z jednej strony, a z drugiej nierozszyfrowane do końca przez historyków i publicystów historycznych. W oficjalnej narracji są one w Polsce prezentowane prawie identycznie z narracją żydowską. Wróćmy jednak do podjętego uprzednio pytania o skład i liczebność emigrantów marcowych.

Według niepełnych danych z Polski wyemigrowało 176 ubeków. Liczba ta budzi jednak wątpliwości a ponadto do funkcjonariuszy UB należy doliczyć oficjeli Informacji Wojskowej, sądownictwa wojskowego, prokuratur i wymiaru sprawiedliwości. Tak pojętą kategorię autor „Rewolty Marcowej” Jerzy Brochocki oblicza na 600-800 osób. To właśnie oni po wyjeździe na Zachód najgłośniej krzyczeli o polskim antysemityzmie. Trzeba zaznaczyć, że z Polski wyjechała średnia kadra organów bezpieczeństwa: naczelnicy i zastępcy naczelników wydziałów w WUBP i MBP, zastępcy szefów WUBP, inspektorzy. Natomiast czołówka aparatu terroru pozostała w Polsce. Np. dożył w spokoju dni swoich Jakub Berman kierujący aparatem terroru i mordu w Polsce. Został on nawet odznaczony przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego w 1983 r. medalem Krajowej Rady Narodowej.

Nie wyemigrowali również wiceministrowie MBP: Mieczysław Mietkowski, Konrad Świetlik, Juliusz Hubner, Antoni Alster. Nie powędrowali do „wolnego świata” wszyscy dyrektorzy departamentów śledczych i operacyjnych: Józef Różański, Józef Czaplicki, Julia Brystygierowa, Anatol Fejgin, Jerzy Andrzejewski. Nie udali się na emigrację prawie wszyscy szefowie WUBP i zastępcy dyrektorów departamentów. Nie wyjechała też część Komandosów. Trzeba tez wyjaśnić „straszliwą” czystkę antysemicką, o którą PiS permanentnie oskarża gen. Jaruzelskiego. Według Bohdana Urbankowskiego MON zamierzał w tym czasie zwolnić ok. 2000 oficerów, w rzeczywistości zwolniono 1300, z czego 181 stanowili Żydzi.

W opublikowanych, niepełnych wykazach MSW dotyczących emigracji żydowskiej, wykazano liczbę 55 oficerów WP pochodzenia żydowskiego, w dużej części politruków. W okresie marca '68 miały miejsce liczne

demonstracje i kontrdemonstracje

w całej Polsce. Demonstracje studenckie poza Warszawą odbyły się we wszystkich ośrodkach akademickich, choć liczebnie bardzo zróżnicowane. Protestujących studentów brutalnie rozpędzała milicja, ORMO i tzw. aktyw robotniczy. To był jedyny argument władzy, która bądź to nie potrafiła, bądź nie chciała wyjaśnić młodzieży istoty tego co się dzieje w kraju. Ze swej strony partia organizowała wiece wyrażające poparcie dla polityki antysyjonistycznej kierownictwa PZPR oraz osobiście I Sekretarza. Na wiecach tych pojawiały się często hasła rażące swym prymitywizmem a nawet niewiedzą. Pamiętajmy jednak, że propaganda komunistyczna stała na bardzo niskim poziomie zarówno w Polsce jak i w całym bloku sowieckim. Najostrzej bodaj z pierwszych sekretarzy wojewódzkich wypowiedział się Edward Gierek, grożąc „wichrzycielom”, że „śląska woda im kości połamie”. Wzniósł też okrzyk „jesteśmy z wami towarzyszu Wiesławie”.

Do kwestii rewolty marcowej miał ustosunkować się Gomułka, co uczynił w Pałacu Kultury i Nauki na spotkaniu warszawskiego aktywu partyjnego 19 marca. Było ono oczekiwane przez społeczeństwo bez względu na stosunek do zaistniałej sytuacji. W tasiemcowym przemówieniu I sekretarz podjął bardzo liczne wątki , których nie sposób szczegółowo przedstawić. Nie ustrzegł się też sprzeczności. Już na samym początku mowy powiedział: „Przemilczeć nie wolno już niczego. Nie mamy zresztą powodu od publicznego roztrząsania zaistniałych zjawisk politycznych. Wprost przeciwnie, jest obowiązkiem, jest rzeczą konieczną, aby zjawiska te wprowadzić na forum publiczne...”. Jednak zaraz potem orzekł: „Kierownictwo partii...ani nie jest w stanie ani nie może już dzisiaj podnieść a tym bardziej rozwinąć wszystkich problemów składających się na całość rzeczy”.

Gomułka zajął się szczegółową analizą inscenizacji „Dziadów” w wykonaniu Dejmka oraz usprawiedliwiał zdjęcie tej sztuki z desek Teatru Narodowego. Jak podkreślił, w czasie wystawiania sztuki miały miejsce demonstracje polityczne, które potem zostały przeniesione na ulice warszawskie. Z kolei zajął się roztrząsaniem nadzwyczajnego Walnego Zjazdu Związku Literatów Polskich w Warszawie. Cytował wybiórczo niektóre wystąpienia, a przede wszystkim znanego pisarza i publicysty Stefana Kisielewskiego. Najbardziej oburzyły go słowa „Kisiela” o „skandalicznej dyktaturze ciemniaków w polskim życiu kulturalnym”. Dostało się też Szpotańskiemu za: „reakcyjny paszkwil ziejący sadystycznym jadem nienawiści do naszej partii (…). Utwór ten zawiera jednocześnie pornograficzne obrzydliwości, jakie może się zdobyć tylko człowiek tkwiący w zgniliźnie rynsztoka, człowiek o moralności alfonsa”.

I tu I sekretarz osiągnął dno, o ile nie znalazł się poniżej dna. Z kolei wziął na muszkę Pawła Jasienicę przypominając jego udział w antykomunistycznym oddziale Łupaszki. „W toku śledztwa Jasienica przyznał się, że... dopuścił się zarzuconych mu zbrodni. W dniu 3 maja 1949 r. śledztwo przeciwko Jasienicy zostało umorzone z powodów, które są mu znane. Został on zwolniony z więzienia” – mówił Gomułka. Tu mamy do czynienia z podłością albowiem w cytowanych słowach zawarta jest sugestia podjęcia przez Jasienicę współpracy z UB. Czytelnikom mniej obeznanym ze sprawą wyjaśniam, że Jasienica, podobnie jak wielu innych żołnierzy antykomunistycznego podziemia został zwolniony dzięki staraniom Bolesława Piaseckiego.

W wystąpieniu tow. „Wiesława” można znaleźć cały szereg akcentów antyinteligenckich. Ponadto mówca zajął się pochodzeniem żydowskim młodzieżowych aktywistów rewolty marcowej. Przypomniał, iż wielu ich rodziców zajmuje eksponowane stanowiska w państwie. Problem ten podsumował następująco: „Nie ulega wątpliwości, że i obecnie znajduje się w naszym kraju określona liczba ludzi..., którzy nie czuja się ani Polakami ani Żydami.(...) Nikt nikomu nie jest w stanie narzucić poczucia narodowości jeśli go nie posiada. Z racji swych kosmopolitycznych uczuć ludzie tacy powinni jednak unikać dziedzin pracy w których afirmacja narodowa staje się rzeczą niezbędna”.

Sumując, Gomułka nie ujawnił ani mechanizmu ani kierowników spisku zawiązanego w celu obalenia kierownictwa partii i przejęcia władzy przez frakcję Puławian. Zajął się on zaledwie drugą i trzecią warstwą spisku, nie tykając ani razu Puławian. W każdym razie styl i poziom enuncjacji tow. „Wiesława” nie odpowiadał poziomowi wymaganemu od przywódcy państwa i rządzącej partii

W pewnym momencie przemówienia I Sekretarza, uczestnicy zaczęli skandować „Wiesław śmiało, bez półśrodków”. Należy też przytoczyć dwa inne przeciwstawne okrzyki: „Wiesław, Wiesław” oraz „Gierek, Gierek”. To drugie skandowali partyjniacy z Woli pod przywództwem Łukaszewicza. Dla większości, Gomułki nie wyłączając, pojawienie się nazwiska szefa partii na Śląsku stanowiło absolutne zaskoczenie. Dziś wiemy, że właśnie Edward Gierek dwa lata później uczestniczył w nowym spisku (tym razem udanym), który doprowadził do upadku „Wiesława” i jego ekipy.
W całej Polsce przeprowadzono „obchody” 50 rocznicy wydarzeń marcowych, które stanowiły w rzeczywistości

festiwal filosemityzmu,

w którym rywalizowali najwyżsi dostojnicy państwa. Bez najmniejszych wątpliwości pierwszeństwo osiągnął prezydent Andrzej Duda, który podczas wystąpienia na Uniwersytecie Warszawskim powiedział m in.: „Ale chcę z całą mocą podkreślić, że z wielkim żalem pochylamy głowę, pochylam tę głowę z wielkim żalem także ja jako prezydent. I tym , którzy zostali wtedy wypędzeni i rodzinom tych którzy zginęli chcę powiedzieć: proszę wybaczcie, proszę wybaczcie Rzeczypospolitej, proszę wybaczcie Polakom, wybaczcie ówczesnej Polsce za to ,że dokonano tego haniebnego aktu”.

W tych dwóch krótkich zdaniach zawarte są dwa wielkie kłamstwa. Pierwsze - nikt Żydów wtedy nie wypędzał, sami chcieli wyjechać, ci co chcieli pozostać, w tym część Komandosów, pozostali. Drugie – nikt w czasie wypadków marcowych nie zginął, choć Komandosi bardzo starali się o chociażby jedną martwą ofiarę. Ze słów prezydenta wynika, że prosi o wybaczenie morderców Polaków lub ich potomków, prosi o wybaczenie politruków, którzy próbowali ogłupić polskich żołnierzy, prosi o wybaczenie oszczerców Polski i Polaków. Zaiste, to nie wydarzenia marcowe stanowiły hańbę, natomiast haniebne są słowa i pokorne prośby najwyższego dostojnika Państwa Polskiego. Przed wiecem na Uniwersytecie Duda złożył wieniec pod tablicą na Dworcu Gdańskim upamiętniającej żydowskich emigrantów.

Tytuł wicemistrza filosemityzmu trzeba przyznać wicepremierowi J. Gowinowi za słowa: „Zrobimy wszystko, żeby środowiska żydowska i organizacje żydowskie mogły w Polsce rozwijać się tak, jak powinno to przysługiwać we własnej ojczyźnie. Polska jest ojczyzną dwóch narodów, jest ojczyzna narodu polskiego i jest ojczyzna narodu żydowskiego. Nikt nigdy tej prawdy z polskiej historii nie wymaże”. Po tej enuncjacji wicepremiera można założyć się o każdą kwotę, że gdyby od niego zależało wypłacenie Żydom 65 mld dolarów uczyniłby to bez wahania i natychmiast. Tak „wstają z kolan” kierujący nawą Państwa Polskiego.

W rankingu tym nie mieści się – niestety lub na szczęście – premier Mateusz Morawiecki. Wprawdzie potępił on antysemityzm, ale natychmiast po tym dodał, iż będzie walczył z antypolonizmem tak jak „nasi żydowscy bracia” z antysemityzmem. No cóż, Kain i Abel też byli braćmi. Natomiast winą za wydarzenia marcowe obarczył Moskwę jako ówczesnego suzerena Polski. Nie jest to do końca prawdą, albowiem ani w Związku Sowieckim ani w innych demoludach nic podobnego się nie działo. A swoją drogą mogłaby elita władzy poduczyć się historii. Prawdziwej historii.

Obchodami zajęły się również Sejm i Senat. A najbardziej spornym punktem w projektach uchwał stała się kwestia: przepraszać czy nie przepraszać. W rezultacie obie izby podjęły jednobrzmiące uchwały lecz nie znalazły się w nich przeprosiny czy tez prośby o wybaczenie.

W tzw. obchody włączyło się również Muzeum Historii Żydów Polskich Polin organizując odczyty, z których jasno wynikało jak podle antysemickim narodem są Polacy. Nie trzeba dodawać, że nie było żadnej reakcji władz polskich na tego rodzaju działalność, choć instytucja ta powstała za pieniądze polskich podatników, przypomnijmy – z inicjatywy prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Istota wydarzeń marcowych

sprowadza się do kilku konstatacji. Przede wszystkim nastąpiło kolejne starcie nurtu patriotycznego z frakcją kosmopolityczną (internacjonalistyczną). Stanowiły one również próbę obalenia ówcześnie szadzącej ekipy poprzez realizację planu „studenci – robotnicy – żołnierze-krwawy Budapeszt”. Próbę te podjęli i wspierali ludzie, którzy w 1948 r. odsunęli Gomułkę od władzy, uwięzili go a następnie rozpętali nagonkę na tzw. gomułkowszczyznę. To oni mieli objąć władzę w przypadku powodzenia rewolty.

Wydarzenia stanowiły tez reakcję części środowisk żydowskich na zerwanie stosunków dyplomatycznych z Izraelem. Było to również odreagowanie przez wielu Polaków na okres stalinowski. Opowiedzieli się oni nie tyle za samym Gomułką ile przeciw stalinistom chcącym znowu wziąć za twarz „gojów”. Wreszcie w okresie 1967-1968 po raz pierwszy od 1945 r. nastąpiło zrównanie w życiu publicznym Żydów i Polaków. Jak się okazało, również po raz ostatni.

W tym też okresie Partyzanci doprowadzili do pełnej rehabilitacji AK I BCh (NSZ i inne formacje wywodzące się z ruchu narodowego musiały czekać jeszcze kilkadziesiąt lat na oficjalne uznanie). Ogromny postęp wywalczyła ta formacja w zakresie polskiej historiografii. Przywrócono również stanowiska oraz możliwości badań przez naukowców usuniętych przez żydostalinowców z wyższych uczelni i innych placówek naukowych. Zelżała też wyraźnie cenzura wobec sztuk, widowisk i filmów o charakterze patriotycznym. Większość tych zmian okazał się trwała. Toteż przegranej Puławian nie można sprowadzić tylko do zmian personalnych.

Wydarzenia marcowe rozbudziły bardzo duże nadzieje społeczne na kontynuację zahamowanego przez Gomułkę i Puławian Października '56, w tym osądzenia i sprawiedliwego ukarania winnych zbrodni na patriotach polskich. Niestety rozliczenie to nigdy nie nastąpiło – część zbrodniarzy wyjechała do Izraela i na Zachód, inni pozostali w kraju nie ponosząc najmniejszych konsekwencji i żyjąc z sutych emerytur „dla zasłużonych”. Także w III RP nie dosięgła ich ręka sprawiedliwości, a nieliczne procesy podrzędnych katów miały charakter parodii a nie wymiaru sprawiedliwości.

Na bieg wydarzeń w latach 1967-68 próbowała wpłynąć Rozgłośnia Polska Radia Wola Europa. W tej sprawie Puławianie wysłali do Monachium emisariusza, który potajemnie spotkał się a szefem Rozgłośni Polskiej – Janem Nowakiem-Jeziorańskim. Jeziorański prośbę o wsparcie przyjął i RWE zaczęła szczuć na siebie Gomułkę i Moczara, twierdząc – zresztą zupełnie bezpodstawnie – że Moczar chce objąć funkcję I Sekretarza. Ale i audycje RWE nie pomogły Puławianom, którzy ponieśli klęskę. Nie oznaczało to jednak, jak już pisałem, pełnego zwycięstwa Moczara i Partyzantów.

Wierny zasadzie stosowania półśrodków a z nich realizowania również półśrodków. Gomułka całą sprawę zaklajstrował na V Zjeździe PZPR. Sprzymierzywszy się znowu z Puławianami doprowadził do swojego upadku.

Komandosi wyciągnęli wszystkie wnioski z marcowej przegranej. W 1976 r. założyli oni KOR, stanowiący półlegalną opozycję. Po czterech latach KOR i jego zwolennicy w sposób jawny i ukryty objęli kierownictwo w NSZZ Solidarność, aby w czasie rozmów w Magdalence objąć pełnię władzy w Polsce.

Po objęciu władzy przez E. Gierka i jego ludzi zakończyła się repolonizacja życia publicznego w Polsce i następował powolny, aczkolwiek konsekwentny powrót Żydów na średnie i kluczowe stanowiska w aparacie administracyjnym i partyjnym. Kolejny come back nastąpił w czasie stanu wojennego a pełnię wpływów i realną władzę odzyskali po 1989 r.

Zbigniew Lipiński
23.03.2018 r.
Myśl Polska, nr 15-16 (8-15.04.2018)

Dzial: