Endecki przyjaciel Węgier

Hun .jpg
Karol Stefan Frycz (1910-1942), w polskich badaniach nad myślą polityczną, nie jest postacią szerzej znaną. Wystarczy tylko wspomnieć, że pierwsza publikacja jemu poświęcona ukazała się w 2012 roku, zaś w 2014 roku światło dzienne ujrzało jego dzieło historiozoficzne pt. „Polska prawdziwa”. Z tego też powodu, zanim przejdziemy do analizy jego stosunku do Węgrów i Węgier, wskazane jest przedstawienie podstawowych faktów biograficznych.

Karol Stefan Frycz urodził się 31 października 1910 roku w Kielcach. Jego ojciec – Stanisław Frycz był sędzią Sądu Najwyższego. Pod koniec lat 20. Karol rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim, które ukończył w 1933 roku. W czasie studiów najprawdopodobniej był członkiem Młodzieży Wszechpolskiej, a następnie Stronnictwa Narodowego. Publikował w szeregu periodyków np. w „Prosto z Mostu”, „Kulturze”, „Tęczy „ABC”, a przede wszystkim od 1936 roku w tygodniku „Myśl Narodowa” – który to periodyk pełnił funkcję formacyjną dla endeckich elit – posiadał swoją stałą rubrykę zatytułowaną „Na widowni”. Po zakończeniu studiów pracował jako aplikant adwokacki, a następnie referent w warszawskiej Izbie Przemysłowo-Handlowej. W 1939 roku obronił rozprawę doktorską.

W czasie II wojny światowej pracował w Radzie Głównej Opiekuńczej. Ukończył także pierwszą część pracy „Prawdziwa Polska”, w której to przedstawił swoje historiozoficzne zapatrywania na dzieje Polski. W kwietniu 1942 roku został zesłany do obozu koncentracyjnego w Auschwitz, gdzie zmarł pod koniec maja 1942 roku. Dla Karola Stefana Frycza Węgrzy stanowili przykład narodu historycznego, czyli takiego „który swój etos wytwarza na prawach równości z innemi […] i raz wytworzony etos zachowuje przez cały dalszy ciąg swych dziejów”. Węgrzy wzbudzali wśród endeckiego publicysty zainteresowanie z uwagi na ich wielowiekową historię, tradycję, a przede wszystkim jawili mu się jako obrońcy chrześcijańskiej kultury i cywilizacji. Tym samym okazali się godnymi następcami św. Stefana, który stworzył „z barbarzyńskiej hordy cywilizowany naród”. Naród węgierski nawet w najtragiczniejszych momentach swojej historii – jak na przykład, po bitwie pod Mohaczem w 1526 roku, kiedy to państwo uległo rozbiciu i znalazło się pod panowaniem tureckim – potrafił zachować swoją tożsamość oraz odrębność kulturową, co stanowiło o ich sile.

Według endeckiego działacza istotną cechą Węgrów było wyjątkowe poczucie dumny narodowej, które było powiązane z ich alienacją oraz nieufnością w stosunku do innych narodów: „Węgrzy czują się jak w oblężonej zewsząd twierdzy, czy na wysepce wśród niezmierzonego oceanu, który wciąż w nią bije groźną ››dziewiątą‹‹ falą. Są czujni i nieufni i miłość własnego kraju łączą zawsze z poczuciem pogardy i niechęci dla obcych, a zwłaszcza sąsiadów”.

Węgrów odznaczało także przywiązanie do ziemi oraz odpowiedzialność za los państwa. W przekonaniu Karola Stefana Frycza węgierskimi cechami narodowymi była także lojalność i legalizm: „W tej wprost we krwi narodu leżącej legalności spoczywa wielki sekret zjawiska, że mimo tylu przewrotów i tak tragicznych wydarzeń historii od Mohacsu do Beli Kuna i Trianon, Węgry zachowały nienaruszoną ciągłość swojego prawa. Była to idea, której strzeżono jak talizmanu. Każda nowa ustawa powoływała się zawsze starannie na poprzednią, żadna reforma nie miała niemądrej ambicji burzenia wszystkiego i zaczynania świata od siebie. Tradycja była czymś świętym dla narodu i strzegł on jej, jak oka w głowie”.

Zdaniem Frycza Węgrzy zasłużenie uchodzili za naród jurystów, a jeżeli zdarzały się w ich historii bunty to były one skierowane wyłącznie przeciwko obcym władcom, którzy łamali węgierskie prawo. Przywódcom powstań nie przyświecał cel własnego wywyższenia, lecz chodziło im „o niepodległość Węgier wyrażającą się w węgierskim prawie”.

Uważał też, że w dobie przebudowy europejskiego systemu bezpieczeństwa i tworzenia się nowych sojuszy politycznych Polska nie miała innego wyjścia jak zrealizowanie wskazań idei jagiellońskiej i dążenie przez polską dyplomację do uzyskania możliwie jak najdłużej wspólnej granicy z Węgrami. Za najważniejszą z bieżących spraw z zakresu polityki międzynarodowej, Frycz, uważał określenie stosunku Polski do pretensji terytorialnych Węgier i zastąpienia Małej Ententy nowym sojuszem regionalnym. Polski rząd powinien popierać żądania Węgrów i wspierać ich w dążeniach do inkorporacji terenów czechosłowackich, gdzie zwartą masą zamieszkiwali Węgrzy, czyli przede wszystkim Rusi Zakarpackiej.

Frycz postulował rozpoczęcie działań, przez polską dyplomację, skierowanych na uzyskanie przez Polskę dominującej pozycji w regionie Międzymorza, gdyż teren ten stał się obszarem wpływów niemieckich. Aby te wpływy wyrugować i doprowadzić do urzeczywistnienia idei jagiellońskiej należało wzmocnić Węgry. Umocnienie międzynarodowej pozycji Niemiec, które nastąpiło po układzie monachijskim spowodowało, że Warszawa razem z Rzymem stała się naturalnym sojusznikiem Budapesztu, a naczelnym celem polskiej polityki zagranicznej powinno być doprowadzenie do wybicia Węgrów z orbity wpływów niemieckich.

Wzmocnienie Węgier poprzez sprzyjanie ich roszczeniom terytorialnym miało odbyć się kosztem Czechosłowacji. Według Frycza, który w tej ocenie nie był odosobniony w obozie narodowym, Czechosłowacja była państwem rządzonym przez masonów, które poprzez traktat wersalski uzyskało wiodącą rolę w regionie. Endecki publicysta na zasadzie dychotomii przeciwstawiał Czechosłowacji Węgry, które nigdy, chociażby ze względów geograficznych, miały nie popaść w uzależnienie od wpływów niemieckich. Ponadto Węgrzy stanowili dla Polaków najbliższy na świecie naród.

Sojusz polsko-węgierski miał stać się kamieniem węgielnym odbudowy potęgi słowiańszczyzny, która powinna postawić tamę wpływom niemieckim. Karol Stefan Frycz opowiadał się za uzyskaniem przez Węgrów Rusi Zakarpackiej – jak pisał w listopadzie 1938 roku: „To, żeby Ruś Zakarpacka dostała się Węgrom, jest w gruncie rzeczy najważniejsze, dla przyszłej budowy Europy. Pozostałe ich rewindykacje są już o wiele bardziej mniej ważne i zasadnicze”, gdyż tylko w ten sposób zneutralizowane zostaną niemieckie wpływy na irredentystyczne postawy Ukraińców.

Mimo, że Frycz – w przeciwieństwie do Jędrzeja Giertycha, który to domagał się od rządu polskiego przeciwstawienie się roszczeniom niemieckich wobec Czechosłowacji i przewidywał nawet możliwość utworzenia ochotniczego legionu polskiego mającego przyjść z odsieczą państwu czechosłowackiemu – popierał zajęcie przez Polskę Zaolzia, a fakt ten oznaczał rozmontowanie ładu wersalskiego w Europie Środkowej, to jednak większe dla niego znaczenia miały dobre relacje polsko-węgierskie: „Ten nowy, a tak stary sąsiad za Karpatami w aspekcie dziejów więcej wart dla nas od koksu i hut Zaolzia”.

Frycz był zwolennikiem porozumienia oraz kooperacji Polski i Węgier na arenie międzynarodowej. Motywował to zarówno względami historycznymi, to jest wielowiekowymi tradycjami dobrosąsiedzkiej współpracy oraz względami geopolitycznymi. Współpraca owa wpisywała się w ideę jagiellońską, której Karol Stefan Frycz, w przeciwieństwie do większości publicystów związanych z obozem narodowym, był admiratorem.

Z tychże przesłanek brały się deklaracje Frycza o konieczności wspieraniu przez rząd polski wszelkich działań mających na celu wyrównanie krzywd wyrządzonych Węgrom przez traktat w Trianon. Dlatego też zaangażował się w działalność na rzecz utworzenia wspólnej granicy polsko-węgierskiej oraz wspierał węgierski rewizjonizm ukierunkowany na inkorporację Rusi Zakarpackiej. Tym większe było jego rozgoryczenie, gdy po osiągnięciu tego celu nastąpiło zbliżenie węgiersko-niemieckie.

dr Arkadiusz Meller
Myśl Polska, nr 9-10 (25.02-4.03.2018)

Dzial: