Ukraińska żaba podstawia nogę

upa_5.jpg
„Konie kują, żaba nogę podstawia” – mówi stare polskie przysłowie. Tym razem jest to żaba ukraińska. Jesteśmy zajęci analizowaniem wypowiedzi płynących na temat ustawy o IPN ze strony Tel-Awiwu i Waszyngtonu, a nie zauważmy, że głośno szczeka także ten trzeci – Ukraina. Korzystając z sytuacji, że może bezpiecznie krzyczeć zza pleców możnych protektorów – obłudnie i cynicznie chce upiec swoją banderowską pieczeń.

Przewodniczący ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyr Wiatrowycz napisał: „ Nowa ustawa o IPN wymierzona jest przede wszystkim w Ukraińców, którzy mieszkają obecnie w tym kraju. Biorąc pod uwagę fakt, że na Ukrainie pozytywnie odbierają tę ustawę wyłącznie siły prorosyjskie, staje się jasne, kogo mają zamiar popierać polscy politycy”. Z kolei Petro Poroszenko na swojej stronie internetowej stwierdził, że przyjęta w Polsce ustawa jest krzywdząca i nieobiektywna. „Historyczna prawda wymaga otwartej rozmowy i dialogu, a nie zakazów” – napisał Petro Poroszenko i dodał, że jest zaniepokojony decyzją polskiego rządu. A Borys Tarasiuk, były szef dyplomacji jasno stwierdził, że Polska przestała być „strategicznym partnerem Ukrainy”.

Jest rzeczą nie podlegająca dyskusji, że Ukraina, która od 2014 roku uznaje banderyzm za fundament tożsamości narodowej – wykorzystuje zaistniałą sytuację do kontrofensywy w myśl zasady: „Na złodzieju czapka gore”. Robi to tym chętniej, że ma po swojej stronie dwóch „strategicznych partnerów Polski”, czyli USA i Izrael. Waszyngton od samego początku tolerował banderyzm jako skuteczną broń przeciwko Rosji (od lat 40. XX wieku), a Izrael nigdy oficjalnie nie skarcił Ukrainy za ten proceder, mimo że w czasie wojny pomocnicze formacje ukraińskie i UPA – zabiły dziesiątki tysięcy Żydów. Stąd brała się i bierze ukraińska zuchwałość i pewność siebie w sporze historycznym z Polską, choć wydawać by się mogło, że w tej sprawie Kijów stoi na straconej pozycji.

Na tym tle zaciekłość ataku na Polskę ze strony Izraela – jest wielce wymowna i wiele mówiąca. Bez wątpienia mamy przeciwko sobie oś Waszyngton- Tel Awiw – Kijów. Nigdy przedtem nie było to tak widoczne i oczywiste, jak w tych dniach.

Jan Engelgard