Śmierć prezesa Stronnictwa Narodowego Kazimierza Kowalskiego

kowalski new.jpg
Wojewoda łódzki odwołał wcześniejszą decyzję o nadaniu jednej z ulic Łodzi imienia Kazimierza Kowalskiego, prezesa Stronnictwa Narodowego w latach 1937-1939. Wywołało to oburzenie środowisk narodowych. Poniżej prezentujemy fragment książki Mariusza Maraska poświęconej Kazimierzowi Kowalskiemu. Opisuje on ostatnie chwile życia prezesa SN, rozstrzelanego przez Niemców 20 marca 1942 roku w Zgierzu:

„Na wykonawcę zbrodni wyznaczono trzydziestoosobowy, umundurowany pluton egzekucyjny i jego dowódcę. Stali oni rzędem z tyłu więźniów. Po salwie oddanej do każdej kolejnej piętnastki, lekarz w mundurze SA wskazywał żyjące jeszcze, konające ofiary, które dobijał następnie strzałami z pistoletu jeden z funkcjonariuszy gestapo. „Rozstrzeliwani więźniowie wpadali do rowu, a pociski po kolejnych seriach wpadały w stertę słomy. Po terenie rozpryskiwały się szczątki kości i mózgów”. Widok ten musiał być wstrząsający dla zgromadzonych tu około 6.000 ludzi, którym nie wolno było nawet uzewnętrzniać tego, co czują.

Nie wiemy, czy Kazimierz Kowalski zginął od razu, ale była to śmierć w tak dużej grupie, że wręcz masowa, ze względu na okoliczności upokarzająca i w znacznej mierze anonimowa. Po zakończeniu tych zbrodniczych czynności Niemcy rozpędzili zgromadzonych świadków, pozostawiając setkę zakładników do pracy przy uprzątnięciu śladów egzekucji. Ofiarom zbrodni rozrywano sznury, podwójnie krępujące ramiona i przedramiona, a ciała wrzucano na samochody, które odjechały do lasów lućmierskich. Ciała zamordowanych złożono do jednej mogiły, we wspomnianych już lasach, około stu do stu pięćdziesięciu metrów od szosy głównej ze Zgierza do Ozorkowa, po lewej stronie, w kierunku na Grotniki. Tam też spoczęły szczątki Kazimierza Kowalskiego.

Dobór rozstrzelanych, podobnie jak wybór miejsca zbrodni, zapewne nie był przypadkowy. W grupie tej znajdowali się więźniowie polityczni, oficerowie Wojska Polskiego, działacze ruchu oporu i osoby podejrzewane o niepodległościową działalność konspiracyjną. Odwet był tym bardziej bestialski, że za dwie osoby zginęło około stu i to niewinnych, a przecież sprawca śmierci dwóch osób, które Niemcy postanowili pomścić, był im od początku znany. Niemcy zastosowali zbrodniczą w świetle cywilizowanego prawodawstwa i zasad praktycznie każdej europejskiej kultury zasadę zbiorowej odpowiedzialności.

Ta zbrodnicza zemsta była represją wobec narodu polskiego i aktywnych grup społeczeństwa. Nie ograniczyła się jednak do fizycznej zagłady jego przedstawicieli. Wraz z życiem ofiarom chciano odebrać godność i człowieczeństwo. Mordu dokonano publicznie, na wysypisku odpadków, w zaniedbanych zniszczonych, zapewne brudnych i często niekompletnych strojach”.

Mariusz Marasek, „Narodowiec, katolik, radykał. Życie i działalność Kazimierza Kowalskiego (1902-1942)”, Zgierz 2012, s. 202.

Na zdjęciu: Kazimierz Kowalski (siedzi pierwszy z prawej) na spotkaniu z działaczami SN w Odrzywole (1936)

Dzial: