Wybitnie polska głupota

targalski_0.jpg
W tym roku przypada setna rocznica rewolucji w Rosji i przejęcia władzy przez bolszewików. O różnych wymiarach tego wydarzenia można teraz długo i obszernie. Mi spodobało się jedno zdanie niemieckiego arystokraty, które w swoich pamiętnikach przytacza Mieczysław Jałowiecki.

Ów nadbałtycki Niemiec powiedział, że rewolucja bolszewików to niemieckie pieniądze, żydowski pomysł i rosyjska głupota. Co z tego wyniknęło mniej więcej wiadomo. Mniej więcej wiadomo również czyje pieniądze, pomysł i głupota stoją za obecną polską polityką wschodnią, a zwłaszcza wobec Ukrainy. Prawie na pewno nie są to polskie pieniądze mimo, że Polska dość hojnie wspiera finansowo Ukrainę. Na pewno nie jest to polski pomysł, ale na pewno jest to wybitnie polska głupota. Gdyby zebrać te trzy elementy, to wyjdzie na to, że najważniejszym uzasadnieniem istnienia państwa polskiego jest dokuczanie Rosji.

Celowo użyłem słowa dokuczanie, bo na nic większego dzisiejszą Polskę w stosunku do Rosji nie stać. I dobrze obrazują to wypowiedzi dwóch ministrów pisowskiego rządu, którzy są najjaskrawszymi przedstawicielami wspomnianej polskiej głupoty. Z jednej strony minister obrony Antoni Macierewicz bredzi o dawaniu skutecznego odporu agresywnym poczynaniom Rosji, a z drugiej strony minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski skarży się, że strona rosyjska całkowicie lekceważy próby podjęcia rozmów w jakiejkolwiek sprawie. Polską głupotę i obcy zamysł widać w postawie dwóch środowisk wpływowych intelektualnie i nie tylko.

W tym przypadku Jerzy Targalski z jednej strony i Jacek Żakowski z drugiej, usprawiedliwiają każdą ukraińska zbrodnię na Polakach w imię nie osłabiania antyrosyjskiego nastawienia Ukraińców i Polaków. Pieprzem i solą w tej potrawie jest to, że Targalski ma o Żakowskim zdanie, iż jest "resortowym dzieckiem", a Żakowski o Targalskim równie złe. Jednak z punktu widzenia obcych pieniędzy, cudzych interesów i polskiej głupoty to, co tych ludzi dzieli, jest głęboko mylące. Ważne jest właśnie to, co ich łączy. Tym czymś jest traktowanie Polski jako pożytecznego idioty w szkodzeniu Rosji, gdzieś na przecięciu interesów amerykańsko-żydowskich-niemieckich. Ze względu na rozmiary polskiej głupoty rozumie to mniejsza część Polaków. Dlatego trzeba machnąć ręką na deklaracje ministra Waszczykowskiego o bardziej propolskiej polityce wobec Ukrainy.

Andrzej Szlęzak