Reparacje czy prezenty dla Niemców (2)

waw 1.jpg
Ambasador Niemiec w Polsce Rolf Nikel, komentując podnoszenie przez Polskę należnych nam reparacji powiedział: „Kwestia prawnie i politycznie jest zamknięta, moralnie – nie”. Wypowiedź jego ekscelencji prawdziwa jest tylko w części trzeciej zdania.

W wywiadzie dla „Gazety Polskiej” premier Beata Szydło, pytana o ryzyko eskalacji konfliktu politycznego z Niemcami w razie konsekwentnego podnoszenia sprawy reparacji wojennych, odparła: „To kwestia elementarnej sprawiedliwości i podmiotowości Polski na arenie międzynarodowej” i dodała: „Jeśli sami nie będziemy się szanować, inni szanować nas nie będą. Byliśmy ofiarą totalitarnej niemieckiej polityki podczas II wojny światowej i przez kolejne dziesiątki lat Polska nigdy nie uzyskała za to żadnego zadośćuczynienia. A wiele krajów je otrzymało. (...) Tymczasem – podczas wojny – straciło życie 6 milionów polskich obywateli, a Polska została totalnie zniszczona”.

Zastrzegła jednak, że w sprawie reparacji „nie ma jeszcze ostatecznej decyzji rządu. Na razie jest dyskusja polityczna. Kolejnym krokiem będą rozmowy dyplomatyczne. „Moim zdaniem państwo polskie ma obowiązek upomnieć się o swoje krzywdy” – orzekła premier. Według b. ambasadora Polski w RFN dra Andrzeja Byrta, choć sprawiedliwość jest po stronie Polski, bo straty za II wojnę światową nie zostały w pełni wyrównane, to politycy przedwcześnie podjęli publiczną dyskusję na ten temat. Jego zdaniem należało najpierw dokonać dogłębnej analizy prawnej, a następnie podjąć działania dyplomatyczne, w tym wybadania stanowiska sygnatariuszy traktatu 2+4.

Przypomniał, że w 1953 roku nie tylko Związek Sowiecki, ale również – i to przed ZSRS – zachodni alianci zrzekli się powojennych roszczeń wobec Niemiec. Prezes Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie Dariusz Pawłoś poinformował, że do tej pory RFN wypłaciła sporo ponad 70 mld euro odszkodowań, których beneficjentami są same Niemcy, Europa Zachodnia, Stany Zjednoczone i Izrael. I tak skomentował ten fakt: „Jeżeli weźmiemy pod uwagę Polskę - kraj, który najbardziej ucierpiał pod okupacją niemiecką, który stracił relatywnie najwięcej obywateli – to wypłaty świadczeń w Polsce to zaledwie niecałe 3 procent z tej sumy”. Dla Polski Niemcy przeznaczyły bowiem – z tytułu odszkodowań indywidualnych – 1,6 mld euro z ww. 70 mld euro. Mec Stefan Hambura, autor ekspertyzy w tej sprawie dla Sejmu w 2004 r. stanowczo opowiada się za żądaniem odszkodowań od Niemiec. Widzi on konieczność przetłumaczenie na niemiecki i inne języki europejskie raportów podsumowujących wielkość strat wojennych Polski oraz dalszych prac nad tego rodzaju dokumentami.

Ten przegląd tylko niektórych opinii niezbicie dowodzi, że problem reparacji z etapu hasła politycznego przeszedł na etap konkretnej już dyskusji. Milowym krokiem w tym kierunku stała się opublikowana niedawno analiza dokonana prze Biuro Analiz Sejmowych (BAS) autorstwa dra hab. Roberta Jastrzębskiego. Analizy tej zażądał pos. Arkadiusz Mularczyk z PiS jeden z najbardziej zaangażowanych w tę sprawę posłów.

Okoliczności prawne i faktyczne

Tego obszernego, wraz z tłem historycznym, dokumentu nie sposób omówić w całości, toteż skoncentruję się na kilku najistotniejszych wątkach. Autor przypomina na wstępie obowiązującą do dziś IV Konwencję Haską z 1907 r. dotyczącą praw i zwyczajów wojny lądowej. Przewiduje ona m.in. w art. 3, że „strona wojująca, która by naruszyła postanowienia powyższego regulaminu, będzie obowiązana do odszkodowania, jeśli tego zajdzie potrzeba”, ponadto „będzie ona odpowiedzialna za każdy czyn osób wchodzących w skład jej siły zbrojnej”. BAS przypomina, że w tzw. umowie likwidacyjnej z 1929 r. Polska zrzekła się 523 mln franków w złocie, na które wyceniła działania niemieckie w czasie I Wojny Światowej. (Okoliczności tego zrzeczenia się nie wyjaśniono.)

Przechodząc do strat poniesionych przez nasz kraj w czasie II Wojny Światowej dokument cytuje prof. Ludwika Ehrlicha, który stwierdził, że agresja niemiecka: „do wycofania się sił niemieckich z Polski w 1945 r. była jednym szeregiem nieskończenie wielu aktów bezprawnych”, które „jako wywołane przez Rzeszę Niemiecką względnie jej organy nakładają na Rzeszę Niemiecką odpowiedzialność, zobowiązując ją do odszkodowania, przy czym miarą odszkodowania jest nie tylko szkoda poniesiona przez państwo polskie, ale także suma szkód poniesionych przez obywateli polskich i przez osoby prawne, do których ochrony państwo polskie jest powołane z punktu widzenia prawnego”. BAS podkreśla, iż „szkody poniesione przez państwo polskie w okresie drugiej wojny światowej ... przede wszystkim wynikały nie z działań wojennych, ale z okupacji niemieckiej”.

Funkcjonujące przy Prezydium Rady Ministrów Biuro Rewindykacji i Odszkodowań oceniło całkowite straty i szkody materialne Polski na dzień 9 maja 1945 r. na ponad 258 miliardów przedwojennych zł., tzn. ok. 48,8 mld ówczesnych USD wg kursu z sierpnia 1939 r. Straty biologiczne wyliczono na 6.028.000 obywateli polskich, z czego na skutek działań wojennych utraciło życie 644 tys., natomiast pozostałe 5,384 mln w rezultacie niemieckiego terroru.

Autor opracowania przypomina, że na konferencji jałtańskiej 11 lutego 1945 r. ustalono, aby „nałożono na Niemcy obowiązek naprawienia tych szkód w naturze w możliwie najszerszych rozmiarach”. W tym celu utworzono komisję wynagrodzenia szkód z siedzibą w Moskwie, która miała określić w jakich rozmiarach i trybie ma nastąpić „wynagrodzenie szkód, wyrządzonych przez Niemcy krajom sojuszniczym”. Uznano, że moskiewska komisja przyjmie za podstawę ogólną sumę odszkodowań na 20 mld USD, z czego 50% tej kwoty przypadnie ZSRS, który zobowiązał się do zaspokojenia polskich roszczeń odszkodowawczych ze swej własnej części.

W opracowaniu BAS czytamy: „Zobowiązanie ZSRR do zaspokojenia polskich roszczeń nie określało ani zakresu zaspokojenia, ani terminów spełnienia świadczenia. Warto zaznaczyć, że poza zobowiązaniem ZSRR, do zaspokojenia polskich roszczeń ze swojego udziału w reparacjach, protokół z konferencji nie zawiera postanowienia, zgodnie z którym Polsce nie przysługują żadne inne świadczenia bezpośrednio od Niemiec”.

Kwestia ta została uregulowana umową RP-ZSRS z 16 sierpnia 1945 r., w którym udział Polski w reparacjach sowieckich określono na 15 proc., z tym że w zamian Państwo Polskie zobowiązało się od 1946 r., do corocznych dostaw węgla, w wysokości 8 mln ton w roku pierwszym, a w ciągu następnych czterech lat po 13 mln ton oraz w kolejnych latach okupacji Niemiec po 12 mln ton. Do umowy załączono tajny protokół, określający cenę węgla po zaniżonych cenach – 1,22 dolara za tonę, 1,44 dolara za tonę koksu.

Poza tym – wskazuje opracowanie – na konferencji przedstawicieli MSZ w Londynie rząd polski złożył memorandum, gdzie czytamy: „stosownie do Uchwał Poczdamskich stwierdzających, że Niemcy będą zmuszone do wynagrodzenia w jak najszerszym stopniu strat i cierpień wyrządzonych Narodom Zjednoczonym – Polska zastrzega sobie prawo przedłożenia dalszych konkretnych wniosków w tym przedmiocie”.

Zrzeczenie wątpliwej natury

Sporo miejsca BAS poświęca problemowi rzekomego zrzeczenia się Polski z reparacji zawartego w oświadczeniu rządu PRL z 23 sierpnia 1953 r., w sprawie decyzji rządu ZSRR dotyczącej Niemiec. Oświadczenie to było konsekwencją decyzji ZSRR z uprzedniego dnia, w której rząd ZSRS całkowicie przerwał z dniem 1 stycznia 1954 r. pobieranie od NRD reparacji w jakiejkolwiek innej postaci. Autor tak komentuje sprawę: „Już bardzo pobieżna analiza treści zawartych w obydwu tekstach oświadczeń ... budzi poważne wątpliwości.

Po pierwsze chodzi o zastosowanie niekoherentnych pojęć: reparacji (oświadczenie rządu ZSRR), odszkodowań (oświadczenie rządu PRL); przerwanie (oświadczenie rządu ZSRR), zrzeczenie się (oświadczenie rządu PRL); NRD (oświadczenie rządu ZSRR), Niemiec (oświadczenie rządu PRL), odmiennie niż w protokole z posiedzenia Prezydium Rządu PRL z dnia 19 sierpnia 1953 r., gdzie mowa jest o NRD).

Po wtóre istotne znaczenie ma forma złożonego przez rząd PRL oświadczenia, które różnie można zakwalifikować w prawie międzynarodowym, oraz sposób jego publikacji. Zresztą uchwała Prezydium Rządu, zawarta w protokole z posiedzenia Prezydium Rządu w dniu 19 sierpnia 1953 r. w istotny sposób różni się od ogłoszonego oświadczenia rządu. Stwierdzono w niej bowiem, że rząd PRL przyłączył się całkowicie do stanowiska rządu ZSRR w sprawie zwolnienia NRD od zobowiązań reparacyjnych z dniem 1 stycznia 1954 r. W związku z tym zrzekł się z tą datą w całości tej części reparacji, która przypadała PRL z umowy zawartej między PRL a ZSRR”.

Wszystkie te okoliczności natury formalnej, prawnej oraz politycznej stanowią podstawę do uznania nieważności aktu z 23 sierpnia 1953 r. Np. prof. dr hab. Jan Sandorski (UAM w Poznaniu) uznaje oświadczenie to za nieważne ab initio i uważa, ze nie wywierało i nie wywiera ono skutków prawnych. Przypisuje też oświadczeniu obciążenie wadą woli (przymus), w związku z czym nie istnieje potrzeba jego odwołania. Toteż „sprawa reparacji wojennych jest nadal otwarta i pozwala na formułowanie roszczeń pod adresem władz niemieckich” i „w tym duchu winna zajmować stanowisko strona polska, gdyby doszło do dwustronnych negocjacji ...” – konkluduje uczony. Podobną opinię wyraża dr hab. Mariusz Muszyński (UKSW). Jego zdaniem oświadczenie to ma niską rangę i wykracza poza politykę zagraniczną. Nie spełnia ponadto przesłanek, jakie powinien zawierać akt stanowiący źródło prawa międzynarodowego. Z tego względu uważa je za „wadliwie złożone stanowisko państwa”. Dr Muszyński powołuje się przy tym na ekspertyzę prof. Alfonsa Klafkowskiego, który wskazywał, że oświadczenie było skierowane tylko do NRD oraz dotyczyło tyko reparacji, ale nie odszkodowań wojennych. Są jednak specjaliści uznający wiążący charakter aktu z 1953 r. w tej materii. Z kolei autor szczegółowo omawia umowy międzynarodowe zawarte przez NRF dotyczące odszkodowań wojennych.

Historia polskich starań o reparacje

Przytoczone rozważania na temat oświadczenia z 1953 r. nie oznaczają, aby PRL nie starała się o uzyskanie odszkodowań. Np. podczas XXI i XXII sesji Komisji Praw Człowieka ONZ polski delegat Zbigniew Resich mówił: „obywatele polscy nie otrzymują do dzisiaj odszkodowania w związku z dyskryminacyjnym ustawodawstwem RFN i RFN nie poczuwa się do obowiązku spłaty tego tragicznego długu wobec narodu polskiego”, zaś „przeciwnie, całe ustawodawstwo RFN jest nastawione na to, aby tego zobowiązania nie wypełnić”.

Pod koniec 1970 r. wysokość roszczeń Państwa Polskiego oceniano na 172 mld USD, z czego 89,3 mld USD wynosiły roszczenia cywilno-prawne. W nocie rządu PRL z grudnia 1986 stwierdzono: „Rząd Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej zwraca jedynie uwagę, że w 1946 r. liczba żyjących obywateli polskich, poszkodowanych w wyniku zbrodni i terroru III Rzeszy wynosiła dziesięć milionów 84 tysięcy 585 osób”, a ,,nieuchronny upływ czasu sprawia, że obecne wystąpienie Rządu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej jest jedną z ostatnich szans na zaspokojenie przez Rząd Republiki Federalnej Niemiec roszczeń odszkodowawczych dla żyjących ofiar prześladowań III Rzeszy”.

Sytuację tę następująco komentował prof. A. Klafkowski: „na podstawie tej praktyki można stwierdzić, że uregulowanie odszkodowań RFN dla Polski zależy tylko i wyłącznie od decyzji politycznej”, a „to nie jest element prawny, to nie jest także żadna łaska ze strony państwa – agresora”. Ponadto uznał, że Polska ma prawo domagać się zaspokojenia swoich roszczeń w zakresie odszkodowań wojennych z prawem pierwszeństwa podobnie jak Belgia w traktacie wersalskim, jako państwo które pierwsze było ofiarą agresji niemieckiej w czasie I Wojny Światowej.

Po normalizacji stosunków z RFN w 1970 r. oba państwa zawarły umowę w 1972 r., w której ustalono, że RFN przekaże Polsce kwotę 100 mln DM na pomoc dla ofiar eksperymentów pseudomedycznych. Nie było to zatem odszkodowanie sensu stricto. Prof. Ludwik Gelberg pisał w 1978 r. : „obywatele PRL – ofiary terroru hitlerowskiego nie mogą być traktowani przez RFN, jeśli chodzi o wypłatę odszkodowań, gorzej niż obywatele Francji, Izraela, Norwegii czy innych państw”, a „strona polska nie zrezygnowała formalnie ze swoich roszczeń w tej dziedzinie i sprawę tę uważa w dalszym ciągu za otwartą”.

Próba podjęcia tej sprawy została podjęta przez Sejm w 2004. Wtedy to 10 września Sejm podjął (jednogłośnie!) uchwałę, w której:

„1) stwierdza, iż Polska nie otrzymała dotychczas stosownej kompensaty finansowej i reparacji wojennych za olbrzymie zniszczenia oraz straty materialne i niematerialne spowodowane przez niemiecką agresję, okupację, ludobójstwo i utratę niepodległości przez Polskę; Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wzywa Rząd Rzeczypospolitej Polskiej do podjęcia stosownych działań w tej materii wobec Rządu Republiki Federalnej Niemiec”;

2) oświadcza, że Polska nie ponosi żadnych zobowiązań finansowych wobec obywateli Republiki Federalnej Niemiec wynikających z II wojny światowej i jej następstw;

3) wzywa Rząd do jak najszybszego przedstawienia opinii publicznej szacunku strat materialnych i niematerialnych poniesionych przez Państwo Polskie i jego obywateli w wyniku II wojny światowej;

4) apeluje do władz Republiki Federalnej Niemiec o uznanie bezzasadności i bezprawności niemieckich roszczeń odszkodowawczych przeciwko Polsce oraz o zaprzestanie kierowania obywateli niemieckich na drogę sądową lub administracyjną przeciwko Polsce; Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wzywa Rząd Rzeczypospolitej Polskiej do podjęcia zdecydowanych kroków w sprawie definitywnego uznania przez Republikę Federalną Niemiec ewentualnej odpowiedzialności odszkodowawczej za szkody poniesione przez obywateli niemieckich wskutek przesiedleń i utraty majątku ludności po II wojnie światowej wynikających z postanowień Umowy Poczdamskiej oraz wskutek późniejszych procesów repatriacyjnych”.

Rząd Marka Belki uchwałę tę zlekceważył i żadnych starań w tym kierunku nie podjął. Zarówno traktat 2 + 4, jak i późniejsze umowy polsko-niemieckie nie podnosiły tematu roszczeń. W analizie znajdujemy następujące stwierdzenie: „W literaturze niemieckiej zwraca się uwagę, że ta forma zamknięcia spraw niemieckich związanych z drugą wojną światową miała pozwolić uniknąć międzynarodowej dyskusji o reparacjach od Niemiec, czego obawiał się ówczesny kanclerz Helmut Kohl.

W związku z tym warto przypomnieć, że zgodnie z art. 35 Konwencji Wiedeńskiej o Prawie Traktatów z 23 maja 1969 r.: „Obowiązek powstaje dla państwa trzeciego z postanowienia traktatu, jeżeli strony traktatu mają zamiar, aby postanowienie było środkiem ustanowienia obowiązku, a państwo trzecie wyraźnie na piśmie ten obowiązek przyjmuje”. Dlatego, aby skutkiem traktatu 2+4 była utrata przez państwo polskie prawa do reparacji konieczne byłoby stwierdzenie istnienia takiego zamiaru stron traktatu oraz wyraźne, pisemne przyjęcie tego obowiązku przez Polskę”. W wyniku umowy polsko-niemieckiej z 1991 r. RFN przekazała Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie kwotę 500 mln DM. W latach 1992-2004 ofiarom niemieckich zbrodni wypłacono łącznie 731,84 mln zł, co per capita wynosiło 689,97 zł (!!!). Co interesujące, Niemcy zawarły w 1995 r. umowę z USA w wyniku której wypłaciły kwotę 3 mld DM na rzecz ofiar prześladowań niemieckich. Autor analizy zauważa, że kwota przekazana Polsce „nie stanowi nawet 1% sumy, jaką rząd niemiecki przeznaczył po drugiej wojnie światowej na wypłaty odszkodowań dla obywateli państw Europy zachodniej, Stanów Zjednoczonych oraz Izraela”.

Ponadto: „W latach 50. i 60. RFN zawarła 12 dwustronnych umów międzynarodowych w zakresie odszkodowań z państwami europejskimi, w tym ze Szwecją i Szwajcarią, które były państwami neutralnymi w okresie drugiej wojny światowej. RFN podpisała też umowę z Izraelem (układ luksemburski), który ani nie istniał jako państwo w okresie wojny, ani nie był obszarem okupowanym przez III Rzeszę Niemiecką”. Trzeba też zwrócić uwagę, że „... wewnętrzne unormowania prawne RFN, przez wprowadzenie specjalnych klauzul, uniemożliwiały dochodzenie roszczeń odszkodowawczych obywatelom państwa polskiego”. Historyk i niemcoznawca Krzysztof Ruchniewicz stwierdza, że RFN generalnie, odcinając się i potępiając nazizm, starała się unikać wypłaty odszkodowań indywidualnych na większą skalę, a „czynnik ekonomiczny miał tu pierwszorzędne znaczenie”. Ale prof. A. Klafkowski zaznacza: „prawo międzynarodowe nie uznaje instytucji przedawnienia zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Nie uznaje również przedawnienia o odszkodowania z tytułu takich zbrodni”.

Dane do „faktury” dla Niemiec

W znakomitym artykule Grzegorza Kostrzewa-Zorbasa („Sieci prawdy” nr 32/2017) znajdziemy dokładną analizę wraz z danymi liczbowymi dotyczącymi reparacji. Rozprawia się on raz jeszcze z rzekomym zrzeczeniem się przez Polskę roszczeń w 1953 r., pisząc: „Żadnej noty nie wręczono. MSZ zjednoczonych Niemiec odziedziczyło tylko depeszę z ambasady wschodnioniemieckiej w Moskwie. Niemcy napisali sami do siebie, a podany w depeszy tekst zrzeczenia jaskrawo różni się od zachowanego w Polsce jako jako uchwała Rady Ministrów PRL. Uchwała jest niepodpisana, prawdopodobnie fikcyjna, a na pewno niejednoznaczna. Autor zauważa, że brak suwerenności nie przekona nikogo, natomiast „nowo odkryta nieprawomocność zrzeczenia się odszkodowań może być jednak argumentem zrozumiałym i uzasadnionym dla świata”.

Przejdźmy jednak do wyliczeń Autora. Podsumowanie z 1945 r. opiewające na 49 mld ówczesnych USD, daje w 2017 r. Kwotę 869 mld USD, co wynika tylko ze skumulowanej inflacji, bez oprocentowania ani za korzyści wynikające z obrotu kapitałem. Nie uwzględnia również wartości społecznej i ekonomicznej utraconego życia ludzkiego.

Obecnie średnią wartość życia jednego człowieka dla gospodarki i społeczeństwa oblicza się dla krajów rozwiniętych na 1 mln USD, a w niektórych krajach nawet 10 mln USD. Przyjmując jednak stawkę najniższą dla 5,6 mln strat ludzkich otrzymujemy kwotę 5,6 biliona USD – jeszcze bez strat w przyroście naturalnym i szkód psychologicznych oraz zdrowotnych. Kostrzewa-Zorbas podlicza więc: „Przybliżone straty ludzkie i straty materialne sumują się do ok. 6,469 bln USD, czyli 24,176 bln zł”.

Jak pisze, nie są to kwoty zawyżone, skoro „kilka razy mniejsza od Polski Grecja okupowana przez Niemcy dużo krócej i bez zamiaru totalnego zniszczenia, swoje straty materialne i kulturalne – bez strat ludzkich – wyliczyła ostatecznie we wrześniu 2016 r. na 279 mln euro, czyli na 320 mld USD. Uzasadnione roszczenia polskie byłyby wyższe od greckich w liczbach bezwzględnych, ale podobne w proporcji do strat”.

Autor informuje, że Japonia wypłaciła reparacje w kwocie 938 mld USD, przeliczając te zobowiązania na wartości z 2017 r. „Były to największe realne reparacje wojenne w historii świata, jeśli porównywać bezwzględnie. Nie zatrzymały japońskiego cudu gospodarczego” – zauważa Autor.

Omawia też odszkodowania dla Izraela, uznanego za spadkobiercę pomordowanych Żydów. Traktat z 1952 r. obejmował Izrael i wspólnoty żydowskie skupiające poszkodowanych i opiewał na sumę 8 mld USD z roku 2017. Ponadto Niemcy wypłacały i wypłacają indywidualne odszkodowania. Łącznie Izraelowi i Żydom wypłacono ponad 77 mld USD (według przelicznika z 2017 r.). Dodatkowe odszkodowanie, to dostawa w większości za darmo nowoczesnych okrętów podwodnych – składnika izraelskich sił nuklearnych. Według Autora możemy być spokojni o Ziemie Odzyskane, gdyż traktat zjednoczeniowy zakazuje wprost roszczeń terytorialnych: prób odzyskiwania ziem lub straszenia takimi żądaniami. „Wypowiedzenie lub złamanie tego traktatu oznaczałoby koniec zjednoczonych i suwerennych Niemiec” – pisze G. Kostrzewa-Zorbas.

CDN
Zbigniew Lipiński
16 września 2017 r.
Myśl Polska, nr 39-40 (24.09-1.10.2017)

Dzial: