Saskie czasy i koniec Polski

wieszanie.jpeg
Sytuacja w Polsce współczesnej coraz bardziej przypomina to, co działo się w okresie przed wyborem Stanisława Augusta Poniatowskiego na króla. Są dwa nienawidzące się stronnictwa z których jedno szuka za wszelką cenę wsparcia za granicą. Jest słabe i niewydolne państwo albo skłócone, albo już uzależnione od potężniejszych sąsiadów.

Jakaś znana postać, już nie pamiętam aktorka, czy piosenkarka, zamieszcza w internecie mapkę Polski mniej więcej podzieloną wzdłuż Wisły. To, co na wschód od Wisły to „państwo PiS”. To, co na zachód, to „rzeczpospolita polska”. Wierzę, że są ludzie tak zacietrzewieni, iż gotowi na taki podział, najlepiej przy pomocy Unii Europejskiej, a za karę niech „państwo PiS” dostanie się pod rosyjski but.

Kolejny element to wywołanie dyskusji o polskich granicach. Dzisiejsza Polska jest w takiej sytuacji, że powinna być ostatnim państwem zainteresowanym taką dyskusją. Zbyt wielu rodakom wydaje się chyba, że ziemie zachodnie uzyskaliśmy raz na zawsze, a problemem jest odzyskanie tego, co za Bugiem. Takiemu myśleniu może sprzyjać względnie dobra sytuacja gospodarcza. Podobnie było w Rzeczpospolitej u schyłku panowania dynastii saskiej.

Tymczasem obecnie ta dobra koniunktura ma kruche i wątłe podstawy, ponieważ rośnie zadłużenie i wydatki państwa oraz inflacja, a maleją inwestycje. Dodatkowo jedne z badań pokazują, że młodzież mentalnie zaczyna przypominać hreczkosiejów z czasów Rzeczpospolitej za Sasów. Chcą mieć spokój, bezpieczeństwo i siedzieć na miejscu. W ich myśleniu nie ma miejsca na silną Polskę, mogącą i potrafiącą oddziaływać politycznie i gospodarczo na zewnątrz.

Sytuacja w czasie kiedy królem został Stanisław August Poniatowski jeszcze rozbiorami nie groziła, ale solidnie je przygotowywała. Podobieństwa do tamtego czasu, które widać obecnie mogą być powierzchowne, ale lepiej mieć się na baczności. Jeżeli takie sprawy jak kwestionowanie granic i ingerencja zewnętrznych sił nabiorą mocy, to nikt w Polsce nad nimi nie zapanuje. Dla mnie to są symptomy definitywnego upadku Polski w obecnej postaci. W Polsce początków panowania Stanisława Augusta były to wewnętrzna polityczna głupota i nienawiść oraz słabość państwa, połączona z wrogością potężnych sąsiadów. Obecnie wszystkie te warunki już występują.

Andrzej Szlęzak