Na froncie walki ze wszystkimi

bodak kaczor 5_5.jpg
Nigdy nie spodziewałem się, że będę podzielał opinie prof. Andrzeja Friszke. Jednakże myślenie polityczne jest obce tzw. polskiej prawicy i dlatego w kwestii wywołanej przez Kaczyńskiego hucpy o reparacje wojenne oraz inspirowanej przez niego polityki historycznej zgadzam się z ocenami, które sformułował prof. Friszke w wywiadzie dla „Rzeczypospolitej” z 10 września br.

Stwierdził on – co moim zdaniem jest prawdą – że polityka historyczna PiS jest zupełnie niezrozumiała poza granicami Polski, a w kraju służy wykluczaniu różnych środowisk i tradycji. Natomiast wojna propagandowa ws. reparacji wojennych od Niemiec, nie mieści się w kategorii polityki historycznej. Politykę historyczną PiS Friszke scharakteryzował następująco:

„To próba przeformułowania tradycji i wartości narodowych na użytek wewnętrzny, by tworzyć mity w bardzo drastyczny sposób. Wydobywa się bardzo nieliczne elementy z przeszłości, głównie militarne. Na piedestał wynosi się Żołnierzy Wyklętych, z których robi się absolutnych bohaterów, ze szkodą dla pamięci o Armii Krajowej, która była ogólnonarodową armią podziemną i sojusznikiem aliantów w wojnie z Hitlerem”.

Natomiast w kwestii podnoszenia kwestii reparacji stwierdził, że może to „doprowadzić do podważenia układów międzynarodowych z Niemcami, na mocy których mamy stabilną granicę zachodnią. Jeżeli prowadzi się tego typu kampanię polityczną bez podstaw prawnych, to prowokuje się drugą stronę, żeby również sięgnęła po drastyczne argumenty. PiS rozpoczyna międzynarodową wojnę propagandową, która może skończyć się tym, że prawnicy krajów niekoniecznie przychylnych Polsce również zaczną studiować traktaty powojenne. Rozpoczynamy dyskusję, która nie jest w polskim interesie”.

Nie mam wątpliwości, że żaden prawicowy „patriota” nie zastanowi się nad tymi słowami. Reakcja będzie tradycyjna: Friszke to lewak, agent Niemiec, agent Rosji itd.

Od siebie dodam, że rząd PiS rozpoczyna rozgrywkę z państwem poważnym i silnym nie mając sojuszników, bo nie sądzę, żeby USA poparły tutaj Polskę. Podejrzewam też, że Kaczyński sam nie jest pewny do czego zmierza. Wydanie bitwy politycznej najsilniejszemu państwu UE powinno zostać dobrze przygotowane od strony prawnej, politycznej, a nawet gospodarczej, a tutaj mamy działanie bez planu, wodza i strategii.

Bohdan Piętka

Dzial: