Długi weekend pod Skalanką

smiech 2.JPG
Wiosna nas w tym roku nie rozpieszcza. Kwiecień był jednym z najzimniejszych od lat. Pomimo nie najlepszych prognoz, postanowiliśmy tradycyjnie z rodziną wykorzystać dobry układ świąt majowych na krótki wypad w góry. Tym razem wybraliśmy Beskid Żywiecki z przyległościami.

Sytuacja ułożyła się w ten sposób, że w istocie dysponowaliśmy jedynie dwoma pełnymi dniami. Czy w tak krótkim czasie, przy niepewnej pogodzie można zobaczyć coś więcej poza najbardziej typowymi miejscami? Jak najbardziej.

Chata pod Skalanką

Na miejsce pobytu wybraliśmy „Chatę pod Skalanką”, nieduże prywatne schronisko, położone ok. 90 m poniżej szczytu Skalanki (867 m). Wybór nie był przypadkowy. Do swojego przybytku zapraszał mnie wcześniej Gospodarz, a jest nim p. Stanisław Zadora, znany działacz społeczny i polityczny, były poseł Ligi Polskich Rodzin. Schronisko funkcjonuje od ok. 40 lat i jest nastawione na klientów uprawiających klasyczną turystykę górską. Aby dotrzeć do celu, podróżujący do Zwardonia koleją, czy busami, powinni udać się ulicą biegnąca wzdłuż linii kolejowej dalej na południe. Wkrótce zacznie się ona wznosić i doprowadzi wreszcie do czerwonego szlaku szczytowego prowadzącego koło budynku schroniska.
O wiele łatwiejsze jest dotarcie samochodem.

Jadąc od Zwardonia korzystamy opisaną wyżej drogą, pamiętając jednak, że nawierzchnia, zwłaszcza w środkowym biegu jest tragiczna. Z kolei dojeżdżając od strony wsi Sól można skorzystać z drogi ziemnej, na dużych odcinkach wzmocnionej betonowymi płytami i dość stromym podjazdem dojechać również do szlaku grzbietowego. Tam, na łące istnieje możliwość pozostawienia samochodu. Dojście do Chaty (ok. 400 m) bardzo łagodnym w tym miejscu szlakiem zabiera niewiele czasu.

smiech 2b.JPG

Chata jest świetną bazą wypadową dla chcących zdobywać okoliczne szczyty beskidzkie. Najciekawszy szlak, wciąż ten sam czerwony grzbietowy, prowadzi przez Przełęcz Graniczne (droga na Słowację z wspomnianej Soli; nieczynna zimą) oraz szczyty Kikuły, Magury, Małego i Wielkiego Przysłopu na najwyższą w okolicy Wielką Raczę (1236 m) z dużym schroniskiem PTTK. Szlak biegnie głównie lasem, czasem tylko odsłoniętym zboczem, na ogół łagodnie, jednak nie bez kilku ostrzejszych podejść. Idąc tym szlakiem na północ, a więc na Zwardoń, skręcamy w prawo, na wschód i przez szczyt Rachowca (954 m) okrężną drogą możemy dotrzeć do Soli.

Dla zmotoryzowanych

Posiadacze samochodów, oprócz turystyki pieszej, mogą udać się w szereg ciekawych wycieczek w okolicę, w tym na Słowację i do Czech. Na Słowacji warto podjechać do Czadcy i Żyliny (z zamkiem Budatin). Z kolei najbliższe rejony Czech to nic innego jak historyczne Zaolzie tak bliskie sercu Polaków. Polecam drogę okrężną, przez Wisłę, do Cieszyna (pięknie odnowiona starówka i wieża na wzgórzu zamkowym), przez Czeski Cieszyn do miejscowości wciąż w dużej części zamieszkałych przez Polaków (łatwo zauważyć w każdej większej miejscowości Domy Polskie), jak Trzyniec, czy Jabłonków (piękny Plac Mariacki i klasztor – Dom św. Elżbiety).

Polaka przyzwyczajonego do korków i ciągłego pośpiechu od razu uderza mniejsza ilość samochodów u Czechów i Słowaków i o wiele spokojniejszy ruch. Kiedyś Czechosłowacja górowała nad nami jakością dróg. Teraz, na drogach przygranicznych, niższej kategorii jest niestety dużo ubytków i dziur. Dla zainteresowanych śladami polskiej historii w Czechach, warto odwiedzić Rożnov pod Radhostem, gdzie przebywali wygnani z Polski przez Sanację Wincenty Witos i Wojciech Korfanty.

Wisła i Zygmunt Wasilewski

Ze Zwardonia można dojechać do Wisły przez Koniaków (centrum polskiego koronkarstwa) i Istebną, niestety droga jest fatalna, na dodatek z ruchem wahadłowym na długim odcinku (samochody stoją w iście wielkomiejskich korkach), co potęguje wrażenie różnicy w stosunku do południowych sąsiadów. Wjeżdżając do Wisły od południa możemy skręcić w prawo do rezydencji Prezydenta RP „Zamek”. Niestety, znów rozczarowuje jakość drogi dojazdowej, znaczonej dziurami. Wisła właściwa zyskała w ostatnich latach wiele na Małyszomanii. Efektem jest nowa skocznia narciarska w Malince, nowe wyciągi, w tym krzesełkowy oraz piękniejący deptak.

Tym, co jednak naprawdę przyciągnęło mnie tym razem do miasta Małysza, była osoba Zygmunta Wasilewskiego (1865-1948), legendy Narodowej Demokracji, wybitnego działacza politycznego (m.in. był senatorem RP), ideologa i przede wszystkim ostoji dziennikarstwa narodowego i narodowej krytyki literackiej, autora licznych książek i setek, a może nawet tysięcy artykułów. Zygmunt Wasilewski bywał w Wiśle już przed I wojną światową, potem w okresie międzywojennym wielokrotnie, wreszcie, po II wojnie światowej znalazł tu swój ostatni dom, kończąc życie 25 października 1948 r.

W latach 1945-48, pomimo pogarszającego się zdrowia (utrata wzroku aż do ślepoty), Wasilewski wraz z kilkoma innymi seniorami Ruchu Narodowego z Wojciechem Trąmpczyńskim, Stanisławem Kozickim i Stanisławem Rymarem, należał do grupy, która uważała, że należy znaleźć dla endecji formułę pozwalającą na działanie w nowej rzeczywistości. Ze względu na chorobę, jego rola ograniczała się do minimum. Przy pomocy osób trzecich próbował jednak pisać i redagować wcześniej (także w czasie wojny) powstałe teksty. Niektóre ukazały się na łamach „Tygodnika Warszawskiego” i „Dziś i jutro”.

smiech 2a.JPG

Jego obecność w Wiśle wymaga bliższego zainteresowania i takowe zostanie poczynione. Mieszkał u źródeł matki polskich rzek w latach 1946-48 i został na cmentarzu katolickim w Wiśle pochowany. Bez trudu udało mi się odnaleźć Jego grób na niewielkim cmentarzyku położonym wokół kościoła Wniebowzięcia NMP i ograniczonym od tyłu linia kolejową. Grób Wasilewskiego, lekko przechylony na prawo, w odróżnieniu od większości innych grobów jest odwrócony tyłem do ulicy Lipowej, przy której leży cmentarz. Oprócz miejsca wiecznego spoczynku znalazłem, także willę „Pod Jaworem”, w której mieszkał on po wojnie.

Formalnie znajduje się ona na ul. Ks. bp Juliusza Burschego 27, jednak w istocie znajduje się nieco poniżej linii ulicy, a właściwie rozległego terenu zabudowanego przez kompleks hotelowy „Gołębiewski” (stary fragment ulicy zaczyna się dopiero dalej, za hotelem). Kilka lat temu przy znaczącym udziale „Myśli Polskiej”, udało się przypomnieć, upamiętnić i uczcić konferencją, i wydaniem publikacji książkowych, postać Stanisława Kozickiego, który z kolei znalazł dom i spokój w pięknej Polanicy Zdroju, gdzie znajduje się Jego grób i tablica pamiątkowa. Mam nadzieję, że również w przypadku Zygmunta Wasilewskiego, osoby nie mniej zasłużonej, uda się zorganizować podobne uroczystości na 70. rocznicę zgonu wielkiego endeka. Poznanie Jego szczegółowych losów w ostatnim okresie życia jest wciąż w niewielkim tylko stopniu zapisana kartą, zaś na publikację czekają arcyciekawe wspomnienia.

Zaproszenie od P. Stanisława

Gospodarz „Chaty pod Skalanką” p. Stanisław Zadora serdecznie zaprasza wszystkich bliskich ideowo, ale oczywiście nie tylko ludzi zamiłowanych w turystyce górskiej do swojego schroniska. Mile widziałby u siebie także grupy młodzieżowe (najlepiej narodowe), które np. rajd górski chciałyby połączyć z warsztatami ideowymi, czy dalszą wycieczką m.in. do wyżej wymienionych miejsc za południową granicą. Stara się wraz ze znajomymi w swojej okolicy propagować nasz tygodnik, ma też pomysły, jak polepszyć jego czytelnictwo na Żywiecczyźnie, przedwojennym bastionie endecji. Na chwilę obecną przekazuję P.T. czytelnikom od p. Stanisława wiadomość, że ktokolwiek przyjdzie do jego chaty z aktualnym, indywidualnym numerem „Myśli”, może liczyć na zniżkę w kosztach noclegu o cenę 1 egz.

Szczegółowe dane kontaktowe do p. Zadory: tel. 501 307 248, e-mail: chatapodskalanka@gmail.com, strona: www.chatapodskalanka.nocowanie.pl, www.skalanka.com.pl

Adam Śmiech
Myśl Polska, nr 21-22 (21-28.05.2017)

Dzial: