Drogi i bezdroża Hannah Arendt

Hannah-Arendt.jpg
Hannah Arendt urodziła się w 1906 roku w Hanowerze, zmarła w 1975 roku w Nowym Jorku. Pochodziła z rodziny zamożnych kupców żydowskich. Studiowała filozofię w Heidelbergu, Fryburgu, Marburgu. Uczęszczała na wykłady M. Heideggera, E. Husserla, K. Jaspersa.

W 1929 roku obroniła doktorat. Tematem pracy było rozumienie miłości u św. Augustyna. W 1933 roku po zwycięstwie w demokratycznych wyborach władzę w Niemczech obejmuje kanclerz Adolf Hitler. W tym samym roku Arendt zostaje aresztowana przez Gestapo, po zwolnieniu wyjeżdża z Niemiec do Francji. Po wkroczeniu wojsk niemieckich do Francji emigruje do Stanów Zjednoczonych. Wykładała na wielu uniwersytetach amerykańskich. Otrzymała szereg nagród i wyróżnień, między innymi w 1959 roku Nagrodę Lessinga, a w 1975 roku Nagrodę Sonninga za wkład do kultury europejskiej. Jest autorką takich prac jak: „Korzenie totalitaryzmu”, tom I-II, „Między czasem minionym a przyszłym”, „Eichmann w Jerozolimie”, „Rzecz o banalności zła”, „O rewolucji”, „O przemocy”, „Nieposłuszeństwo obywatelskie”, „Myślenie”, „Wola”.

Film Margarethe von Trotta jest poświęcony problematyce, którą Arendt poruszyła w książce „Eichmann w Jerozolimie”. Rzecz o banalności zła. Arendt jako korespondentka „New Yorker” obserwowała proces Adolfa Eichmanna w Jerozolimie i opisała go w swojej książce. Kim był Eichmann? Był niemieckim zbrodniarzem, członkiem NSDAP, funkcjonariuszem SS, SD (Służba Bezpieczeństwa), Gestapo. Był jedną z najważniejszych osób podejmujących decyzje o fizycznej eksterminacji Żydów. Przygotowywał, organizował transporty Żydów do obozów koncentracyjnych. Kierował w tym haniebnym procederze całą, jak by to dziś określono logistyką.

Po II Wojnie Światowej uciekł do Argentyny. W maju 1960 roku został ujęty przez izraelskie służby specjalne i przetransportowany do Izraela. W kwietniu 1961 roku rozpoczął się jego proces w Jerozolimie. Został oskarżony między innymi o zbrodnie przeciwko Żydom, a także o wypędzenie setek tysięcy Polaków, 14 tysięcy Słoweńców oraz deportację tysięcy Cyganów do Oświęcimia. W grudniu 1961 roku sąd skazał Eichmanna na karę śmierci. W rozprawie apelacyjnej izraelski Sąd Najwyższy utrzymał wyrok w mocy. W maju 1962 roku Eichmann zwrócił się do prezydenta Izraela z prośbą o ułaskawienie. Prezydent nie skorzystał z prawa łaski. Eichmann został powieszony, a ciało spalono.

Książka Arendt wywołała niesamowite emocje i reakcje ze strony środowisk żydowskich. Była ona atakowana, odsądzana od czci i wiary. Odeszło od niej wiele dotąd bliskich jej osób, naciskano na nią aby przestała wykładać na uczelniach. Skąd się wzięły takie reakcje, co głównie zarzucano Arendt? W zasadzie poszło o dwie kwestie. Po pierwsze, Arendt stwierdziła, iż u podstaw decyzji podejmowanych przez Eichmanna nie leżał antysemityzm, nienawiść do narodu żydowskiego, lecz jego tępota (jak to określała niemożność mówienia, niemożność myślenia). Postępował jak typowy tępy biurokrata pruski, czy też niemiecki urzędnik ślepo wykonujący rozkazy, oczywiście zgodnie z prawem (takie było tzw. Prawo III Rzeszy).

Eichmann podczas procesu w Domu Sprawiedliwości w Jerozolimie raz po raz podnosi sprawy a to prawa III Rzeszy, a to wykonywania rozkazów, czy też obowiązku. Na pytanie sądu, czy zabiłby własnego ojca odpowiada, że jeżeli otrzymałby taki rozkaz, to dlaczego nie. Wówczas byli to Żydzi, Polacy, Cyganie, a zresztą ,według Eichmanna, to obojętnie kto, taki jest rozkaz, tak stanowi prawo. Eichmann był wyraźnie zdziwiony pytaniem, ba, samym faktem, że go o cokolwiek oskarżają.

Arendt obserwując proces, przyglądając się Eichmannowi, który popełnił straszne zbrodnie, dochodzi do wniosku, iż to żaden demon, lecz tępy osobnik, któremu obce jest jakiekolwiek myślenie. Eichmann szczyci się między innymi tym, iż nie przeczytał ani jednej książki z biblioteki swego ojca. Mając to na uwadze Arendt stwierdza: zło jest banalne! Czy ma rację? Czy to jest prawda? Do tego dla nas zasadniczego problemu wrócimy w dalszej części.

Po drugie, podczas procesu wyszło na jaw, iż część Judenratów współpracowała z Niemcami w eksterminacji Żydów. To spowodowało szok w Izraelu i wspólnocie międzynarodowej.
Podstawowy problem, który poruszyła Arendt to kwestia zła. Skąd zło? Jakie są źródła, postawy nazizmu, który doprowadził do ludobójstwa – ponad 50 milionów istnień ludzkich? Dlaczego akurat miało to miejsce w kulturze niemieckiej? Czy hitleryzm to przypadek w tejże kulturze, czy też jej immanentna część? Co takiego jest w tej kulturze, iż Bertolt Brecht określa to tak:

O Niemcy, […]
Kto słyszy mowy, dochodzące
Z waszych domów, śmieje się.
Lecz kto was zobaczy, chwyta za nóż.

Pytanie o kulturę niemiecką natychmiast rodzi kolejne zapytanie, tym razem o Europę, która „zafundowała” światu totalitaryzmy komunistyczne, faszystowskie, nazistowskie. Wybitny włoski myśliciel Vittorio Messori twierdzi, iż u podstaw totalitaryzmów leży dziewiętnastowieczna filozofia niemiecka.

Arendt – autorka „Korzeni totalitaryzmu” stwierdza, iż w Europie została zerwana ciągłość tradycji i w wyniku tego powstały dyktatury charakteryzujące się między innymi nieprawdopodobnie rozbudowaną biurokracją oraz stosowaniem terroru. Tym samym – zdaniem Arendt – filozofia nie odpowiada za funkcjonowanie totalitaryzmów. Jest to stanowisko zaskakujące, tym bardziej, iż Arendt studiowała i znała kulturę niemiecką, filozofię, była uczennicą M. Heideggera – autora wielu książek z zakresu filozofii. Heidegger za swoje zadanie uważał przeformułowanie i dekonstrukcję całej dotychczasowej filozofii, głównie zaś metafizyki.

Tenże Heidegger był członkiem NSDAP i wygłaszał peany na cześć Hitlera, i nazizmu w stylu: „przekonywał, że nie naukowe twierdzenia, lecz wódz, czyli Hitler powinien odtąd stanowić zasadę niemieckiego bytu...” i dalej” „duch świata narodu nie jest nadbudową kultury, lecz stanowi potęgę największej skuteczności swych ziemskich i z krwią związanych sił jako mocy najbardziej wewnętrznego pobudzenia i najdalej sięgającego wstrząsu swej egzystencji”. Heidegger, ówczesny rektor Uniwersytetu we Freiburgu wykrzykujący „Heil Hitler!”, to widok zaiste zdumiewający, niejako potwierdzający powagę jego tez filozoficznych. Można by dalej kpić, gdyby nie fakt dokonanych zbrodni przez reżim hitlerowski.

Arendt powinna zadać sobie pytanie: jak filozofia, czy też ideologia, którą wykładał jej mistrz Heidegger miała się do jego zaangażowania i wsparcia zbrodniczego systemu? Filozofia – począwszy od jej twórców – Greków, przez całe wieki była rozumiana jako ostateczna interpretacja rzeczywistości, ostatecznie wyjaśnienie świata realnie istniejącego. Filozofowie pytali o świat, człowieka i jego miejsce w rzeczywistości. Analizowali wytwory człowieka, takie jak polityka, prawo, sztuka, pytali o podstawy moralności. Nie znając treści objawienia boskiego (to dopiero pojawiło się w chrześcijaństwie) starali się przy pomocy naturalnych władz poznawczych rozwiązać wyżej przedstawione zagadnienia. Filozofia grecka, a głównie Arystoteles zwracali uwagę na fakt, iż człowiek rzeczywistość może poznawać w sposób ogólny i konieczny, a więc obiektywny.

Ten pogląd w średniowieczu zanegował pobożny franciszkanin Wilhelm Ockham. Etienne Gilson przedstawia to tak: „W obrębie samej filozofii ten uczeń czarnoksiężnika nie tyle stworzył, co rozpętał i ośmielił siły, nad którymi po ich uwolnieniu nie mógł już w ogóle zapanować”. W tym sensie można powiedzieć, że doktryna Ockhama stanowi punkt zwrotny w historii filozofii, jak i historii teologii. W teologii doktryna ta torowała drogę „pozytywnej teologii” czasów nowożytnych. W filozofii torowała drogę nowożytnemu empiryzmowi. W obydwu przypadkach była naprawdę via moderna – nową szkołą4. Ockham otwiera drogę, która w filozofii, a co za tym idzie w kulturze doprowadzi do zanegowania istnienia rzeczywistości oraz istnienia człowieka.

Kolejnym filozofem, który na tej drodze uczynił milowy krok jest Kartezjusz. Jego słynne cogito ergo sum (myślę, więc jestem) spowodowało zamknięcie rzeczywistości w świadomości. Odtąd nie ma już świata realnego, a jest idea świata, nie ma człowieka realnego, jest idea człowieka. Po Kartezjuszu filozofia poszła dwoma torami, jeden to empiryzm brytyjski (J. Locke, D. Hume, T. Hobbes), w którym kartezjańskie cogito zostało zinterpretowane sensualistycznie, tzn. poznanie intelektualne zostało sprowadzone do wyobrażeń. Drugim torem jest filozofia niemiecka(Ch. Wolff, J. G. Fichte, I. Kant, G. F. W. Hegel), w której jak zauważa Mieczysław A. Krąpiec:

„Wszystko dzieje się we wszechogarniającej świadomości, poza którą nie wyszła cała współczesna filozofia! Semiologia, do której to świadomość wprowadził R. Descartes, umocnił Ch. Wolff, a zamknął na klucz I. Kant. Z rzeczywistości realnie istniejącej pozostały już proste i przetworzone znaki – sensy i bezsensy”.

A w dodatku Hegel utożsamiając byt z niebytem doprowadził filozofię do absurdu. Nic więc dziwnego, iż w kulturze i filozofii pojawił się nihilizm. Czym się charakteryzuje nihilizm? Oznacza on „stanowisko filozoficzne negujące prawdę, dobro, a także byt jako fundament poznania, postępowania i istnienia”6. Przyjmujący ten sposób widzenia rzeczywistości, kolejny niemiecki myśliciel – Fryderyk Nietzsche w XIX wieku oznajmia „Bóg umarł”. Oto kilka cytatów z jego dzieł: „Jest tylko moralny przesąd, iż prawda jest warta więcej, niż złudzenia”, „Wola prawdy – wolą mocy”.

Stwierdzając, że nie istnieje opozycja świata prawdziwego i świata zjawisk, ponieważ istnieje tylko jeden świat – okrutny, fałszywy, pozbawiony sensu, Nietzsche dodaje „tak uposażony świat jest światem prawdziwym [...]. Kłamstwo jest nam niezbędne, aby odnieść zwycięstwo nad tą – realnością, nad tą – prawdą, to znaczy aby żyć[…]. Metafizyka, moralność, religia, nauka – rozważane są w tej książce tylko jako różne formy kłamstwa! Z ich pomocą wierzy się w życie[…]. Kłamstwo jest mocą[…]”.

Za śmiercią Boga idzie śmierć człowieka. Rosyjski myśliciel Fiodor Dostojewski stwierdza: „Jeśli Boga nie ma, to wszystko wolno”. Wrota do komunistycznych łagrów i nazistowskich obozów koncentracyjnych zostały szeroko otwarte. Dzięki wielowiekowej pracy apriorycznych filozofów utopia w postaci komunizmu i nazizmu stanęła i bram Europy i świata. Nietzsche doskonale zdawał sobie sprawę do czego doprowadzi to, co głosił, W Ecce Homo pisze tak: „Znam swój los. Nadejdzie dzień, kiedy wspomnienie straszliwego wydarzenia zostanie na trwałe złączone z moim imieniem, wspomnienie wyjątkowego kryzysu w historii świata, najgłębszego zderzenia sumień, wyroku wydanego przeciwko wszystkiego, w co się do naszych dni wierzyło, wymagało i święciło. Ja nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem”. Minister propagandy III Rzeszy Joseph Goebbels o twórczości Nietzschego pisał wprost: „On (Nietzsche) wskazuje konkretnie na absurdalność chrześcijaństwa. Za 200 lat będzie przedstawiać ono tylko jeszcze groteskowe wspomnienie. Musimy mu (chrześcijaństwu) na wszystkich obszarach zaszkodzić. Przede wszystkim w powołaniach”.

Tych kilka podanych przykładów dowodzi tego, iż u podstaw totalitaryzmów leży filozofia. Pytanie brzmi tylko jaka to jest filozofia? M. A. Krąpiec ocenia to tak: „Jest filozofia i jest pseudofilozofia. I ta druga to zbiór mitów, czyli współczesna mitologia, ona dziś ciągle się rozwija, właściwie od czasu końca średniowiecza, od XIV wieku następuje systematyczna deformacja filozofii. To, co jest dziś nazywane filozofią nie ma nic wspólnego z „umiłowaniem mądrości”, gdyż są to niesprawdzalne mity, wejście w pseudo psychologię, utrata kontaktu z rzeczywistością”.

Heidegger jest tym, który w znaczny sposób filozofię zdeformował. Arendt, idąc za swoim mistrzem, twierdziła, iż nie istnieje coś takiego jak natura ludzka, czy też istota człowieka. Ciekawe czy zdawała sobie sprawę, że aprioryczne przyjęcie tego rodzaju założeń uniemożliwia rozwiązanie problemu, którym się zajęła. Uniemożliwia dlatego, że odrzuciwszy istnienie natury człowieka, pozbawia kulturę fundamentu. Prowadzi to do relatywizmu poznawczego i moralnego. Bo jeżeli prawda nie istnieje, czy też jak się później wyrazi R. Rorty – prawda jest nieinteresująca – to nasuwa się pytanie: co jest podstawą podejmowanych konkretnych decyzji? Umowa? Konwencja? Przyzwyczajenia? Co może wola władzy? Wszystko to jest płynne raz tak, a raz inaczej. Co do woli władzy, to pamiętajmy o twierdzeniu rzymskiego prawnika Ulpiana, iż „prawem jest to, co się władzy podoba”. Historia dostarcza wielu dowodów na to, iż upodobania władzy miały często szatański charakter, a swoje apogeum osiągnęły w zbrodniach nazizmu i komunizmu.

Powtórzmy raz jeszcze przy takim rozumieniu filozofii, czy raczej tzw. filozofii, które przyjmowała Arendt, rozwiązanie problemu zła jest niemożliwe. Po wtóre, zło nie jest ani banalne, ani ekstremalne, a tym bardziej nie istnieje tzw. mniejsze zło. Zło jest po prostu złem. Tak na marginesie, termin „mniejsze zło” jest bardzo często używany podczas debat w Polsce. Świadczy to o kompletnej ignorancji autorów tegoż niewątpliwie oryginalnego stwierdzenia.

Odejście od filozofii realistycznej doprowadziło do dominacji nihilizmu w kulturze europejskiej. A. MacIntyre podsumowuje: „Od tego, co św. Tomasz mówi na temat źródeł ślepoty intelektualnej w błędzie moralnym, od błędnego ukierunkowania intelektu przez wolę i od zepsucia woli spowodowanego grzechem pychy, która wyraża się czy to w nieuporządkowanym pożądaniu bycia kimś ważniejszym, czy to w pogardzie Boga”.

Wielokrotnie płacono najwyższą cenę za przyjęcie stanowiska, które MacIntyre określa pogardą Boga. Niestety z lekcji historii nie wyciągnięto żadnych wniosków, ba, proces pogardy Boga, a co za tym idzie pogardy człowieka w kulturze europejskiej przybiera na sile. Nie trzeba być prorokiem, aby wiedzieć jaki będzie tego finał.

Henryk Dyrda
“Hannah Arendt”, reż. Margarethe von Trotta (2014)
Fot. kadr z filmu “Hannah Arendt”
Myśl Polska, nr 21-22 (25.05-1.06.2014)