Repersonalizacja chrześcijaństwa

RomaBeatificazioneGiovanniPaoloII.jpg
Niemal dokładnie 14 lat temu odbył się w kwietniu 2000 r. jubileuszowy Zjazd Gnieźnieński, na którym ówczesny prezydent Niemiec Johannes von Rau powiedział, w obecności Episkopatów Polski i Niemiec, że „nie może być tak, żebyśmy mieli jakąś nadbudowę kościelną nad naszym kontynentem, przecież była reformacja, sekularyzacja, jesteśmy przecież współczesną, nowoczesną Europą” (MP 09.04.2000).

Ten bolesny fakt powinien przywołać, szczególnie nam Polakom tak łatwo dającym się kierować emocjami, świadomość, że nie wolno oddawać dusz walkowerem ideologii materialistycznej, jeżeli chcemy zachować wiarę na dziś i po najdalsze pokolenia.

Bagatelizujemy wciąż proroczą wizję oblężenia chrześcijaństwa, zawartą w książce R.H. Bensona „Pan świata” (1908r.), co jest o tyle zrozumiale, że najczęściej ignorujemy osobowe działanie szatana. Na jednym z polskich uniwersytetów wywiązała się dyskusja. Profesor twierdził, że zło podobnie jak i dobro jest wypadkową ludzkich błędów, i że można je matematycznie analizować i minimalizować, wobec czego student zadał retoryczne pytanie: jak można wytłumaczyć, że bez nadzwyczajnych wysiłków ze strony dobra, zło na różne sposoby dominuje? Bł. Jan Paweł II podczas pobytu w sanktuarium Św. Michała Archanioła w Gargano przypomniał, że zło na świecie jest nie tylko skutkiem grzechu pierworodnego, ale także wynika z ustawicznego działania szatana.

Działanie to swoją inteligencją przewyższa zawsze człowieka i to tłumaczy dlaczego ks. Prymas Wyszyński powiedział „Wszystko postawiłem na Maryję”, a Jan Paweł II – „Totus Tuus”. Jedyną „konstruktywną” działalnością szatana jest rozkład wszystkiego, co jest Dziełem Stworzenia i owocem chrześcijaństwa. Niestety, człowiek w życiu doczesnym nie tylko powtarza swój grzech pierworodny, ale także zaciera różnicę między dobrem i złem i chce „tylko” w imię wolności poznać wszystko i decydować o wszystkim. Szatan gra fałszywą melodię na strunach duszy ludzkiej po to, aby człowiek zapominał, że został stworzony na obraz i podobieństwo Boże. Następnie zaszczepiając Europie wirusa antropocentryzmu, skutecznie podważa zaufanie do stworzenia świata przez Boga, wprowadzając w to miejsce bożka ewolucji. Aby utrwalić ten fałsz, „dokłada” nam jeszcze śmiertelnego dla chrześcijaństwa wirusa relatywizmu. W miejsce logiki dwuwartościowej: prawda – fałsz, pojawia się coraz częściej logika wielowartościowa: prawda staje się tylko prawdopodobna, a zatem prawda i fałsz różnią się tylko prawdopodobieństwem zaistnienia (!)

Konsekwencje dla współczesnego człowieka są przeogromne, ich przezwyciężenie wymaga współpracy rozumu i wiary. Skoro proces poznania wciąż relatywizuje rzeczywistość, to na jakiej podstawie mam uważać, że Ewangelia jest niezmienną wartością mojego życia? Centralne Siły Polityczne podsuwają tu wątpliwość, czy Ewangelia nie starzeje się, po czym stosują metodę ucieczki do przodu w dziedzinę wyrafinowanej, nie cofającej się przed niczym manipulacji. Chrześcijanin powinien zawsze i wszędzie pamiętać, ze podstawą moralnie dobrego życia każdej wspólnoty jest zdrowa relacja między jednostkami jako osobami, oraz między osobą a wspólnotą, oparta na Prawie Naturalnym.

Jedyną autentyczną siłą, która jest w stanie przybliżyć narodowi Prawo Naturalne w takim stopniu, aby mógł rozpocząć się proces ozdrowieńczy personalistycznej cywilizacji łacińskiej, jest Kościół Rzymsko-Katolicki. Szansa jest realna, ponieważ Kościół jest twórcą tej cywilizacji, budowanej na pograniczu gromadnościowej, sakralnej cywilizacji żydowskiej oraz personalistycznej cywilizacji rzymskiej (św. Paweł Apostoł!). Od czasu do czasu zauważa się niepokój: co robimy z dziedzictwem bł. Jana Pawła II, syna nie tylko polskiej ziemi, ale także cywilizacji łacińskiej? Otóż my go po prostu tak do końca nie rozumiemy. Trzeba bardzo poważnie traktować nauczanie Dekalogu podczas IV-ej pielgrzymki w 1991r. albo wezwanie „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od Was nie wymagali", czy też owo słynne, ale zbyt emocjonalnie odbierane zawołanie „Każdy ma swoje Westerplatte”. Jan Paweł II stanął w ogniu walki cywilizacyjnej, kierując się świadomie ku ruinom personalizmu na polskiej ziemi. Jego kanonizacja to szansa na repersonalizację chrześcijaństwa, którą zawarł w swojej wizji Mistrz Gałczyński: „Nowe papiestwo jak dąb się rozłoży przy polskim dębie”.

Andrzej J. Horodecki
Myśl Polska, nr 17-18 (27.04-4.05.2010)