Subtelne duszyczki banderowców

wolyn_1.jpg
Kali święci triumfy! Na „pomniku” pomordowanych Polaków w Ostrówkach koło Lubomla, na Wołyniu, umieszczona została inskrypcja w dwu językach: ukraińskim i polskim. Polski napis brzmi:

PAMIĘCI MIESZKAŃCÓW OSTRÓWEK I WOLI OSTROWIECKIEJ
KTÓRZY ZGINĘLI 30 SIERPNIA 1943 ROKU
NIECH SPOCZYWAJĄ W POKOJU
RZĄD RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
RODZINY
2011

W „Naszym Słowie” Nr 10(3004) z 8 marca 2015 r. w ogłoszeniu o mających się odbyć obchodach 71. rocznicy, według słownictwa „Naszego Słowa”, tragedii Sahrynia napisano: „W 71. rocznicę tragedii Sahrynia, kiedy 9-10 marca 1944 r. z rąk polskiego podziemia zginęły setki prawosławnych Ukraińców – mieszkańców wsi Sahryń i okolicznych wsi. 10 marca 2015 r. (wtorek) – 11:00 cmentarz w Sahryniu…” itd.

Zastanawiające, że nie ma w komunikacie analogii do inskrypcji polskiej na „pomniku” w Ostrówkach. Moim zdaniem winno być: „W 71. Rocznicę, kiedy to 9-10 marca 1944 r. zginęli mieszkańcy Sahrynia i okolicznych wsi…”. W ten sposób zachowana by była przynajmniej równowaga samego zapisu, nie mówiąc już o faktach jako takich.

Swego czasu prokurator w Przemyślu umorzył sprawę publikowania symboli banderowskich (czerwono-czarna chorągiewka za szybą ukraińskiego samochodu) uzasadniając to tym, że samochód prywatny, a wobec tego symbolika banderowska w tym samochodzie jest również sprawą prywatną. Można dyskutować na temat granic pokazywania, czy głoszenia prywatności – zwłaszcza zakazanej. Nie muszę tego tłumaczyć.

Tymczasem „Nasze Słowo” nie jest wcale prywatnym czasopismem. W stopce drukarskiej w języku polskim napisane jest: „Pismo wydawane dzięki dotacji Ministra Administracji i Cyfryzacji”. Dotacja ta stanowi część składową budżetu państwa POLSKIEGO, uchwalonego przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej i podpisanego przez prezydenta wszystkich Polaków. Tygodnik „Nasze Słowo”, winien więc spełniać warunki zawarte w prawie polskim i być „poprawnym” politycznie i obyczajnie.

W 70. rocznicę apogeum ludobójstwa na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej nie nazwał rzeczy po imieniu, skorzystał z „eufemizmu”, twierdząc, „że była to czystka etniczna o znamionach ludobójstwa”. W oparciu o takie zasady jeszcze przed Uchwałą Sejmu ustalono treść inskrypcji na pomniku zabitych mieszkańcach Ostrówek i Woli Ostrowieckiej, by nie naruszać subtelnych uczuć banderowców i ich miłośników. A tu pismo fundowane przez polskiego podatnika pozwala sobie na takie wyskoki, uważając Polaków za gruboskórnych, odpornych na tego rodzaju insynuacje. W ogłoszeniu powinno być zachowane całe prawo, działające w obie strony, jakie jest wymagane przez subtelne duszyczki banderowskie, od strony polskiej. Prokurator również powinien to potraktować jako sprawę państwową – nie prywatną.

A prezydent Rzeczypospolitej Polskiej? Oglądając telewizję różnych operatorów, odnoszę wrażenie, że prezydent powinien zawierać dopisek „prezydent wszystkich mniejszości narodowych”, oczywiście poza mniejszością będącą narodowością Federacji Rosyjskiej.

W pierwszą rocznicę wydarzeń na Majdanie w Kijowie prezydent zaszczycił na uroczystości narodowej Ukrainy, swoją obecnością, oprócz Ukraińców mających flagę „sinio-żowtą” (niebiesko-żółtą), także i tych Ukraińców, których sztandarem jest flaga „czerwono-czarna”, wywołująca dreszcze grozy na, już nielicznych, ostatnich, świadkach ludobójstwa. Również „Nasze Słowo” nie szczędzi prezydentowi RP miejsca na listy pochwalne i fotografie w otoczeniu władz mniejszości ukraińskiej w Polsce. Niestety, „poprawność” polityczna to straszna, nieuleczalna, choroba.

Antoni Mariański
Myśl Polska, nr 11-12 (15-22.03.2015)

Dzial: