Długi cień Unii Wolności

se.jpg
Nieboszczka Unia Wolności już nie rządzi w Polsce, ale tylko z pozoru. Nad naszym krajem unosi się jej duch (właściwie duch KOR-u), który owładnął czołowe postsolidarnościowe partie polityczne – PO i PiS. Kryzys ukraińskie ujawił z całą mocą, że są one jednorodne politycznie i ideowo. Ba, jeśli chodzi o rusofobię – Platforma okazała się o wiele „lepsza” niż PiS.

O ile partia Jarosława Kaczyńskiego zajmowała się tylko krzykiem i jałowymi demonstracjami, PO zastosowała ideologiczną rusofobię w praktyce, także na poziomie najwyższych władz państwowych – bo chodzi o urzędy Prezydenta RP i Premiera Rządu, o MSZ już nie wspominając.

W ubiegłym tygodniu odnotowaliśmy znamienne wydarzenie polityczne. Chodzi o zupełnie niewiarygodne i chamskie potraktowanie premiera rządu Węgier Viktora Orbana, którego postanowiono „pouczyć” i „zrugać” za to, że nie podziela szaleńczej polityki kreowanej w Warszawie. Wydarzenie to, pokazujące także, że premier Ewa Kopacz nie jest żadną szefową rządu stając się bezwolnym wykonawcą poleceń ośrodka prezydenckiego – unaoczniło wszystkim do jakiego upadku doszła polityka polska. Chyba najtrafniej skomentował to konserwatywny dziennik węgierski „Magyar Nemzet” pisząc, że duch walki u Polaków i ich reakcja na sytuację na Ukrainie są skutkiem odwiecznych polskich fobii. I dodaje, że „absolutnie bezkrytyczna akceptacja polskich władz dla amerykańskich interesów jest nie tyle irracjonalna, co autodestrukcyjna”.

Zdumiewające jest to, że nie ma w Polsce żadnej siły, żadnego ośrodka, które potrafiłyby się skutecznie sprzeciwić tej autodestrukcji. Klasa polityczna przekonująca sama siebie o słuszności wybranej drogi, co najwyżej licytuje się w radykalnej rusofobii. PiS głoszący do niedawna, że prezydent RP to tak naprawdę „Komoruski”, nagle został zaskoczony jego polityką wschodnią. Na naszych oczach trwa żałosne widowisko ogłupiania opinii publicznej karmionej prymitywnymi ocenami, skrajnym oportunizmem, niekompetencją i stronniczością oraz budzącą śmiech propagandą medialną. Ludzie otwierają szeroko oczy i pytają: czyje interesy reprezentuje polski rząd i prezydent? Polskie czy ukraińskie? Dlaczego jesteśmy bardziej „ukraińscy” niż sami Ukraińcy, którzy już wiedzą, że po raz kolejny zostali oszukani. I jak do tego doszło, że w ciągu krótkiego czasu Polska stała się pośmiewiskiem Europy?

Jan Engelgard
Myśl Polska, nr 9-10 (1-8 marca 2015)
Ilustracja – okładka “Superexpressu”

Dzial: