Polityka ogórkowa

ogorek-250g.jpg
Z panią Ogórek, kandydatką SLD na prezydentkę RP, zrobił się istny i czysty ambaras. Najpierw wszystkim poopadały szczęki własne i sztuczne, a potem zaczął się jazgot, którego ja nie rozumiem. Wiadomo, że pani Ogórek wyborów nie wygra, dlatego śmieszą mnie zatroskane głosy, że pretendentka nie nawiąże walki z Komorowskim, a nawet z Dudą. No przecież, że nie nawiąże.

Najbardziej ubawiły mnie jednak głosy lewicowo-feministycznych matron, które wyśmiały panią Ogórek, że to paprotka i marionetka Millera. Na szczęście nie padło słowo markietanka. Widać, że doświadczone matrony poczuły się wykolegowane (tfu, wykoleżankowane), a kto wie czy i nie obrażone całą tą skandaliczną sytuacją. Miller, jak to Miller, seksista stary, postawił na rewitalizację, w której to matrony choćby nie wiem ile botoksu zużyły, szans nie mają. Więc warczą.

Pani Ogórek matrony może drażnić również z innego powodu. Chodzi o nazwisko. Jest ono porażką, jeśli chodzi o odmianę feministyczną. Jak wiadomo, ogórek to rodzaj (a tfu!) męski. Formy żeńskiej nijak się z ogórka nie da zrobić i to niekoniecznie ze względu na jego kształt. Nie da się przecież powiedzieć – Prezydentka Małgorzata Ogórka czy Ogórkowa. Ogórkowa kojarzy się raczej z zupą, a zupa z przemocą, więc z góry odpada. Kłopot więc jest.

Niemniej pani Ogórek nadchodzącą kampanię „ubogaci”. Będzie z pewnością obiektem pożądania licznych stylistów, jak również punktem odniesienia dla rzeszy Polek szukających modowo-liftingowego punktu odniesienia. Będzie także obiektem licznych samczych żartów rzucanych znad piwa, niesionych donośnym rechotem biesiadników. Tak będzie, bo niby dlaczego tak nie ma być.
Pani Ogórek natomiast z pewnością zrobi karierę polityczną.

Jako kandydatka na prezydentkę dostanie jedynkę na liście do sejmu i mandat weźmie w cuglach. Warto tutaj dodać, że pani Ogórek ze względu na swoją dość łagodną i nie skrajną osobowość, posiada duże zdolności transferowe. Mogłaby z równym powodzeniem startować z PO, PSL jak i PiS. Jej dotychczasowe wypowiedzi wskazują bowiem na liczne pola wspólne z tymi formacjami. A że Polska to kraj licznych transferów, niczego nie można przesądzać. Tak czy siak, najbardziej wygraną w tej całej batalii będzie nie kto inny, tylko pani Ogórek.

Maciej Eckardt