Jak Adam Rotfled stał się infantylnym propagandzistą

rotfeld.jpg
Adam Daniel Rotfeld uchodzi za wielki autorytet w sprawach międzynarodowych. Dlatego media bardzo chętnie korzystają z jego usług. Problem w tym, że wywody pana profesora to typowa woda bez treści. Banalność, jednostronność, płytkość – to najbardziej widoczne cechy tej „twórczości” intelektualnej. Dostrzegli to także internauci onet.pl, którzy nie zostawili suchej nitki na „analizie” Rotfelda poświęconej Putinowi i Ukrainie. Najpierw informacja o wywodach Rotfelda a następnie oceny internautów:

„Prezydent Rosji ma na koncie dwie zasługi, za które powinno mu się postawić pomniki, jeden na Ukrainie, drugi w Europie – powiedział na antenie TVN24 były minister spraw zagranicznych Adam Rotfeld. – Jak nikt inny skonsolidował społeczeństwo ukraińskie, a Europa potrafiła się zjednoczyć bardziej, niż sam Władimir Putin podejrzewał – wyjaśnił.
- Nie sądziłem, że dojdzie do otwartej agresji w centrum Europy, i że hasła prezydenta Rosji będą przyjmowane przez społeczeństwo rosyjskie jako coś naturalnego. Sądziłem, że to przerabialiśmy w latach 30. i do tego nie ma powrotu – powiedział Rotfeld.
Jak dodał, Putin stara się przekonać Rosjan, że zagraża im niebezpieczeństwo ze strony NATO czy USA, „podczas gdy Rosja nigdy nie miała bezpieczniejszych granic na zachodzie”. – To ucieczka przed rozwiązywaniem wewnętrznych problemów – podkreślił”.

Opinie internautów:
~les: Znany w dawnych czasach panegirysta PRL, po (pozornym) upadku systemu ulokowany został na ciepłej posadce jakiegoś Instytutu Obrony Pokoju (sic!) w Sztokholmie, a następnie przeflancowany na szefa MSZ w Warszawie. Później zasłynął z tego, że nie zareagował jak w Waszyngtonie w jego obecności prezydent Obama mówił o „polskich obozach koncentracyjnych”. Teraz widzimy go w awangardzie nowego ataku, tym razem na Wschód. Myślę, że może kiedyś postawią Putinowi pomniki, ale dokładnie z odwrotnych powodów, niż twierdzi ten przewerbowany propagandzista w szrankach łże-mediów: „Burza!” – choć niebo bez chmurki – /Krzyczą łże-media przewrotnie./ I wcale ich to nie wzrusza,/ Że jest akurat odwrotnie.

~wert: Były minister spraw zagranicznych, a opowiada dyrdymały jak uczniak jakiejś propagandowej szkółki. Wielonarodowościowa Ukraina, mówiąca prawie w 50% wyłącznie po rosyjsku, bankrut gospodarczy, rządzona przez nacjonalistów, to drzemiący wulkan wielkich konfliktów i wojny domowej. Taka Ukraina pod nosem Moskwy i sterowana przez USA (nawet jeśli pośrednio) i wspierana przez NATO to największe zagrożenie III wojną światową, niestety już jądrową i po raz kolejny w Europie. Dobrze, że pan Rotfeld to były już Minister Spraw Zagranicznych. W obecnej sytuacji po dramatycznie fatalnym ministrowaniu Sikorskiego potrzebna nam zarówno zdecydowana zmiana polskiej polityki zagranicznej (z izolacją od USA) i potrzebny nam nowy minister MSZ, tym razem mający głowę na karku, a nie amerykańską żonę w domu.

~ToNieTak: Tak rzeczywiście należy mu się pomnik, ale nie za to, co Pan bredzi, bo to czysta bzdura. Należy mu się bo otworzył oczy polskiemu społeczeństwu na tragiczną jakość „polskiej” klasy politycznej. Jej sprzedajność dorównuje tej z czasów rozbiorów i oby się tym nie skończyło. Odsłonił również koszmarną jakość systemu wyborczego, który potrafi wyłonić skład sejmu prawie w całości jest złożony z posłów żarliwie dbających jeno o własne i OBCE interesy. Uświadomił światowej społeczności do czego zmierza polityka jedynego hegemona.

~fhr: I takich oto polityków mamy. Nawet oczywistych faktów nie są w stanie zinterpretować tylko biorą je za swoje chciejstwo. Jak społeczeństwo Ukrainy się zjednoczyło to najlepiej widać na You Tube. Tylko terror banderowskich osiłków pozwala zachować pozory jedności. A i Europa daleka jest od jedności. Coraz większy rozdźwięk między polityką a biznesem dobrze tej wydumanej jedności nie wróży. Są państwa mające Rządy a nie stada baranów je udające.

~M: Zdziwiła mnie wypowiedź Rotfelda. Wypowiedź jest jednostronna. Jest wypowiedzią także infantylną. Wypowiedzi i działania Putina są obronne z jego punktu widzenia. Należałoby spojrzeć jak się NATO „rozbudowało i rozbudowuje po II w.św. Z punktu widzenia Rosji jest to dla nich zagrożenie. To nie Rosja stworzyła system bez alternatywy. Rosja, wydaje mi się, nie chce Ukrainy. Niech nikt nam tej tezy nie wpiera. To rządzący tym światem doprowadzili do takiego stanu rzeczy. Początkiem było sfinansowanie przez USA majdanu. Początkiem były „walki” wyzwoleńcze ludności rosyjskiej na skrawkach wsch. Ukrainy (tzw. okazja do „wyzwolenia się”).

acc2: 7 kwietnia 2014 roku ósmy Sekretarz Generalny ONZ Ban Ki-moon wygłosił oszałamiające oświadczenie, które zostało zakazane do dystrybucji w ukraińskich mediach i Internecie. Do porządku obrad na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ została wniesiona kwestia konfliktu między dwoma państwami. W rezultacie uzgodniono następujący wniosek: Ukraina nie zarejestrowała swoich granic jeszcze od dnia 25 grudnia 1991 roku. W ONZ nie zostały przedstawione i zarejestrowane granice Ukrainy jako suwerennego państwa. Z tego powodu możemy uważać, że żadnych naruszeń prawa przez Rosję wobec Ukrainy nie było i nie może być. Zgodnie z umową z WNP, terytorium Ukrainy jest okręgiem administracyjnym ZSRR. Tak więc, nie można nikogo obwiniać o separatyzm i przymusową zmianę integralności granic Ukrainy. W ramach prawa międzynarodowego kraj ten po prostu nie ma oficjalnie zatwierdzonej granicy. Ukraina powinna dokonać demarkacji granic z państwami sąsiadującymi przy obowiązkowej zgodzie państw granicznych, w tym Rosji. Wszystko powinno być udokumentowane i podpisane przez wszystkie państwa graniczne, uczestniczące w umowie. Czy Rosja podpisze umowę o granicach z Ukrainą? Oczywiście, że nie! W oparciu o fakt, że Rosja jest prawnym następcą ZSRR (co zostało potwierdzone decyzjami sądów międzynarodowych, dotyczących sporów o własności byłego ZSRR za granicą), terytorium, na którym znajduje się obecnie Republika Ukraina w granicach ZSRR (Małorosja i Noworosja), jest własnością Rosji.
Nikt nie ma prawa dzisiaj dysponować tym terytorium bez zgody Rosji, prawnego posiadacza praw do tego terytorium. Rosji wystarczy tylko złożyć oświadczenie o tym i ogłosić, że terytorium to jest terytorium Rosji, ostrzegając przy tym, że wszystko, co dzieje się na tym terytorium jest wewnętrzną sprawą Rosji. Każda interwencja będzie postrzegana jako działanie przeciwko Rosji. W rezultacie, można unieważnić wyniki wyborów z dnia 25 maja i robić dalej wszystko tak, jak zechce naród! Według Memorandum Budapeszteńskiego i innych umów, Rosja zobowiązań nie może mieć, ponieważ nie ma granic. Nie ma (i nie było!) państwa Ukraina.

~ takaprawda: Słucham wypowiedzi byłych ministrów spraw zagranicznych: Adama Rotfelda, Dariusza Rosatiego czy v-e Waszczykowskiego, którzy uporczywie twierdzą, że obawy Putina EKSPANSJĄ NATO NA WSCHÓD są niczym nie uzasadnione! Ja jestem prostym człowiekiem, ale gdybym się wycofywał, a mój nieprzyjaciel SZEDŁ ZA MNĄ, to miałbym podstawy do obaw czy nie! Rosja od 1989 r. wycofała się ponad 1000 km. na wschód opuszczając byłe NRD, kraje demokracji ludowej, a nawet swoje byłe republiki: Litwę, Łotwę, Estonię, w których niemalże natychmiast pojawił się wrogi układ militarny NATO! Jak to można rozumieć panowie ministrowie?! Nie podejrzewam was o głupotę, no to czym wytłumaczyć wasze opinie?!

~wielolatek : straciłem dla Rotfelda resztki szacunku ... zamienił się w propagandowego pieska dla idiotów

~Pan Anatol: A trzeci pomnik w Moskwie, Panie Rotfeldzie. Bo tak zjednoczył i umocnił Rosję, jak nikt inny.

~canis: „skonsolidowane społeczeństwo ukraińskie”. Dowcip roku..:

~Litość: Europa zjednoczona pod sztandarami UPA! Takiego sukcesu głupoty nie osiągnął nawet Tusk!

~O'le: Polscy politycy lokowali nasze „przyjaźnie” w dziwnych miejscach (Anglia, Francja, USA. Gdy przychodziło do kryzysu, nasi „przyjaciele” podpisywali karty atlantyckie, Jałty i Poczdamy. Pełno u nas kompleksów widzianych w paralelach typu: „Paryż Północy”, „Padwa Północy”, czy inne „Wenecje Północy”, a o geopolityce wiemy tyle, co nic. Dmowskiego mało kto słuchał, woleli Piłsudskiego z jego magdeburską martyrologią. Efekt? Zamiast unowocześniania państwa kawaleria w epoce czołgów i wrogo nastawieni sąsiedzi. I jadąc Młynarskim: „Co by tu jeszcze spieprzyć, Panowie?

opr. JE