Powrót do koncepcji de Gaulle`a

Louis-Aliot-Jeanne-dArc.jpg
Louis Aliot, wiceprzewodniczący Frontu Narodowego, w wywiadzie dla „Plus Minus” (20-21 grudnia 2014) zapowiada, że po zwycięstwie FN Francja doprowadzi do zakończenia projektu „Unia Europejska” i powróci do koncepcji gen. Charlesa de Gaulle`a budowy zjednoczonej Europy suwerennych państw od Lizbony do Władywostoku. Rosja ma odebrać w tym planie jedną z kluczowych ról jako państwo na wskroś europejskie. Poniżej kluczowy fragment wywiadu:

Marine Le Pen utrzyma Francję w strefie euro?
- Nie, nie chcemy jednolitej waluty w Europie, ale za to chcemy mieć walutę wspólną. Czyli to, co było przed wprowadzeniem euro: system wzajemnie powiązanych ze sobą walut, tzw. wąż monetarny, w ramach którego siła każdej waluty odpowiada realnej wartości gospodarki danego państwa. Przy obecnej kondycji francuskiej gospodarki, zadłużonej i bez wzrostu, euro jest docelowo i tak skazane na wymarcie. Ale póki istnieje, mamy kajdanki na rękach, nic nie możemy zrobić.

Co z Schengen?
- W momencie, gdy odzyskuje się suwerenność, Schengen nie istnieje, choć oczywiście można zachować swobodę podróżowania w inny sposób.

A swoboda podejmowania pracy w innym kraju Unii?
- Proszę się przyjrzeć, jak wielkie szkody spowodowała dyrektywa o pracownikach delegowanych, która choć została nieco poprawiona, wciąż powoduje spustoszenia w przedsiębiorstwach francuskich. Wiem coś o tym, bo jak mówiłem wcześniej, pochodzę z miejscowości przygranicznej. Jeśli przedsiębiorstwa francuskie mogą zatrudnić pracowników z innych krajów Europy, płacąc im świadczenia na poziomie tego drugiego kraju europejskiego, są znacznie bardziej konkurencyjne od tych, które tego nie robią. Powstaje więc problem konkurencyjności już nie tylko w ramach Unii Europejskiej, ale nawet samej Francji.

To wszystko oznacza koniec Unii Europejskiej, bo bez Francji nie jest ona możliwa.
- Może koniec Unii Europejskiej, ale początek czegoś innego. Zbliżymy się do Europy generała de Gaulle'a, a oddalimy od Europy Jeana Monneta, czyli takiej, która była podporządkowana interesom amerykańskim. Bo dziś to widać już bardzo wyraźnie: integracja europejska służy tylko interesom amerykańskim. I to we wszystkich obszarach. A Europa powinna iść własną ścieżką rozwoju, być niezależna. I nie wiem, dlaczego mielibyśmy nadal ślepo podążać w kierunkach wyznaczonych w sferach geopolitycznej i gospodarczej przez naszych amerykańskich przyjaciół. Nie szukamy wojny. Chcemy jedynie odzyskać niezależność. To nie to samo.

W jaki sposób Amerykanie wykorzystują Europę?
- Wystarczy zobaczyć, jak jest teraz negocjowana umowa o wolnym handlu z USA. Albo co się dzieje z Ukrainą. Tu nie chodzi o to, żeby się do kogoś tulić, tylko o to, aby samemu szukać partnerów strategicznych. Często zarzuca się Frontowi Narodowemu, że wspiera dyktatorów. Ale mnie trudno jest uznać, że Putin jest okropnym dyktatorem, a emir Kataru albo prezydent Chin to przemili demokraci, z którymi należy współpracować! W końcu trzeba przestać traktować ludzi jak idiotów. Po prostu jest Realpolitik i interesy Francji, przynajmniej dla nas, muszą brać górę nad innym sprawami.

A dlaczego w interesie Francji jest współdziałanie z Rosją?
- Bo Rosja jest krajem europejskim, dzielimy wspólną cywilizację. Jest też krajem bogatym, w szczególności w nośniki energii. I nie rozumiem, dlaczego mamy się zamykać przed wielkim rynkiem, który dziś nie może się rozwijać, a w zamian angażować się w przedsięwzięcia gospodarcze, które szkodzą naszym własnym interesom.

Na czym polega ta wspólnota wartości z Putinem? Nacjonalizm? Walka z homoseksualizmem?
- To nie chodzi o Putina, to chodzi o Rosję. Putin to tylko dzisiejszy przywódca Rosji. Ale Rosja jest spadkobierczynią historii, która nie sprowadza się do komunizmu. Ona ma wielką tradycję, jest chrześcijańską cywilizacją. I my we Francji mimo wszystko mocno wierzymy w te wspólne fundamenty.

Putin stara się odbudować silę Rosji. To może być model dla Francji?
- Nie sądzę, bo ten jego model gospodarczy opiera się głównie na wykorzystaniu surowców naturalnych, co jest znaczącą wadą. Ale jest oczywiste, że nam też brakuje przywódcy na miarę generała de Gaulle'a. Sądzę, że tym razem tę rolę odegra kobieta.