Wielka manipulacja wokół osoby Ojca Mieczysława Alberta Krąpca OP (1)

krapiec 1.jpg
Wybitny amerykański filozof Peter A. Redpath stwierdził, iż Ojciec Mieczysław Albert Krąpiec był przez całe życie otoczony przez wrogów intelektualnych i wrogów politycznych. Po śmierci Ojca Krąpca (8 maja 2008 roku) ilość wrogów w stosunku do jego osoby i jego dzieła rośnie, czego dowodem są niedawno opublikowane dwie książki Dariusza Rosiaka.

Pierwsza – "Człowiek o twardym karku" poświęcona księdzu Romualdowi Jakubowi Wekslerowi-Waszkinelowi i druga – "Wielka odmowa. Agent, filozof, antykomunista" – rzecz dotyczy: Edwarda Kotowskiego funkcjonariusza wywiadu PRL, Janusza Krupskiego – dyrektora lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej (zginął w katastrofie smoleńskiej) oraz Ojca Mieczysława Alberta Krąpca, wieloletniego (1970-1983) Rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Dariusz Rosiak w swojej książce stwierdza, iż Ojciec Krąpiec był agentem SB w PRL-u i jako rektor KUL-u de facto wykonywał polecenia SB. Dla jasności podkreśla, że przed dojściem do urzędu Rektora Ojciec Krąpiec już wiele lat współpracował z SB. Pan Rosiak Ojcem Krąpcem zajął się już wcześniej. Mianowicie w książce o księdzu Romualdzie Jakubie Wekslerze-Waszkinelu. Tutaj próbował na wszystkie możliwe sposoby uczynić z Ojca Krąpca antysemitę. Prym w rzucaniu oszczerstw i pomówień wiódł uczeń Ojca Krąpca właśnie ksiądz R.J. Weksler-Waszkinel, którego postawą i wyczynami zajmiemy się w dalszej części artykułu.

Oprócz rzekomego antysemityzmu podkreślano, że Ojciec Krąpiec to był taki sobie filozof. Ksiądz prof. dr hab. Alfred Wierzbicki mówi wprost: „Ale potem reputacja naukowa Wydziału Filozofii KUL runęła. Krąpiec i jego ludzie uprawiali coś w rodzaju imperializmu filozoficznego…” [1]. No cóż, mój Boże, Ojciec Krąpiec twórcą „imperializmu filozoficznego”, trudno o bardziej oryginalne stwierdzenie. Jedno jest pewne, tym zdaniem ks. prof. dr hab. A. Wierzbicki zapewnił sobie na stałe miejsce w dziejach głupoty w Polsce.

Nie udało się zrobić z Ojca Krąpca antysemity, nie ma możliwości zakwestionowania dorobku filozoficznego i naukowego, wobec tego trzeba było uczynić z Ojca Krapca agenta SB. Pomówienia, różnego rodzaju gry, towarzyszyły Ojcu Krąpcowi w zasadzie przez całe życie. W książce Porzucić świat absurdów ksiądz Jan Sochoń pisze – „Nie omijały Ojca Profesora intrygi i pomówienia. W memoriale ustnie przedstawionym Kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu w listopadzie 1961 roku Profesor Świeżawski wspomniał, że Krąpca otaczała atmosfera ataków, podejrzeń, plotek, zawiści i pomówień. Ta atmosfera była wręcz inkwizytorska” [2]. Nasuwa się pytanie – dlaczego to wszystko miało, ma miejsce do dzisiaj, skąd taka, powiedzmy wprost, nienawiść do osoby i dzieła Ojca M.A. Krąpca?

Wydaje się, iż wynika to z kilku przyczyn. Po pierwsze, nie dał się nabrać i nie służył fałszywym bożkom takim jak (dawniejszym) socjalizm, komunizm, (współczesnym) postęp, globalizm, liberalizm czy też ekumenizm. A pamiętajmy, że w dzisiejszym świecie w polityce, kulturze, nauce władzę sprawują wyznawcy różnych niebezpiecznych bożków zwalczających chrześcijaństwo, a szczególnie katolicyzm. Po drugie, będąc uczniem gimnazjum klasycznego w Tarnopolu związał się z ruchem narodowym doskonale znając program i myśl Romana Dmowskiego oraz innych polityków i teoretyków formacji narodowych. Rozumiał realne problemy i mechanizmy polityki europejskiej i światowej, wiedział na czym polega faktyczny a nie wydumany interes Polski. Za zaangażowanie się i działalność w ruchu narodowym ówczesne władze postanowiły nie dopuścić Krąpca do zdawania matury. Dyrektor tarnopolskiego gimnazjum poprosił do siebie Krąpca i mówi: „Patrz Mietek, idzie wojna, bardzo poważna sprawa, a mnie kazano Ciebie nie dopuścić do matury. To durnie”.

Na całe szczęście Dyrektor gimnazjum w przeciwieństwie do władz sanacyjnych używał rozumu i Krąpca do matury dopuścił. W 1939 roku jako osiemnastoletni chłopak będąc już w zakonie dominikańskim zobaczył i doświadczył co się stało z II Rzeczpospolitą, jaki był finał polityki J. Piłsudskiego i jego następców. W latach okupacji codziennie stykał się z „rajem” niemieckiego faszyzmu. W 1944 dochodzi kolejna masakra i hekatomba narodu polskiego Powstanie Warszawskie.

W 1945 roku i wcześniej zostaje zawarta umowa pomiędzy Związkiem Sowieckim, Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią. W wyniku tego porozumienia Polska została po raz kolejny przehandlowana i znalazła się w strefie wpływów sowieckich. Do Polski dotarło wydanie „raju” tym razem komunistycznego.

Pokolenie Ojca Krąpca, ci którzy przeżyli (z Jego klasy maturalnej wojnę przeżyły tylko cztery osoby) w błyskawicznym tempie przerabiali lekcję historii. Trzeba było przyjąć jakąś postawę wobec nowej politycznej rzeczywistości. Dla Ojca Krąpca było jasne, iż trzeba bronić chrześcijańskiej kultury, tradycji i katolickiego dziedzictwa Polski. Dla komunistów Kościół był wrogiem numer jeden, którego należało zniszczyć, unicestwić, a przynajmniej maksymalnie ograniczyć jego wpływy w polskiej kulturze. Jednak nie tylko dla komunistów Kościół był wrogiem, Ojciec Krąpiec mówi wprost: „Nie bądźmy naiwni. To międzynarodowa masoneria. W 1948 roku odwiedził nasz kraj wielki mistrz loży masońskiej, zalecając wyrwać Polskę z kręgu kultury chrześcijańskiej. Trzeba – sugerował – zrobić wszystko, aby kultura chrześcijańska i Kościół utraciły swe wpływy i to jest realizowane” [3].

Po 1989 roku w Polsce te zadania realizują liczne i wpływowe środowiska w polityce, w biznesie, w mediach i na uczelniach. Cel jest ten sam – zniszczyć osoby i środowiska, które nawiązując do historii i tradycji Polski twórczo rozwijają kulturę chrześcijańską.

Ojciec Krąpiec swoje dzieło na KUL-u rozpoczął w 1951 roku w okresie rządów dyktatury stalinowskiej i rosnących wpływów komunistycznych w różnych częściach świata. Politycy oraz ideologowie komunistyczni głosili niebywałe zwycięstwo i panowanie komunizmu na całym świecie. Chrześcijaństwo, katolicyzm, to wszystko, zdaniem ideologów komunistycznych jest skończone, jeszcze chwila i nastanie „nowy wspaniały świat”. Na uczelniach dominowała jedynie słuszna filozofia marksistowska, największymi filozofami w zasadzie jedynymi byli F. Engels, Wł. Lenin, K. Marks i J. Stalin. Z wydziałów filozofii usuwano wybitnych profesorów (I. Dąmbska, T. Czeżowski, R. Ingarden, T. Kotarbiński, W. Tatarkiewicz), którzy nie akceptowali marksistowskich idiotyzmów. Trwał terror polityczny i terror ideowy. W takich oto warunkach polityczno-społecznych, w takiej atmosferze studenci, pracownicy i naukowcy musieli pracować, tworzyć na KUL-u – jedynej, niezależnej uczelni w państwach komunistycznych. Dzisiaj się o tym albo nie wie albo zapomina, a szkoda.

Po doświadczeniach drugiej wojny światowej, zbrodniach niemieckiego faszyzmu i komunizmu, Ojciec Krąpiec zadaje pytanie – dlaczego to wszystko miało i ma miejsce? Dlaczego w kulturze europejskiej i nie tylko w europejskiej pojawiły się totalitaryzmy? Skąd taka pogarda dla człowieka? Aby na te pytania odpowiedzieć trzeba sięgnąć do filozofii, do jej początków. Zdaniem Ojca Krąpca należy prześledzić całą historię filozofii, aby wyłapać błędy, które w kulturze europejskiej doprowadziły do barbarzyństwa i ludobójstwa na niespotykaną skalę. Ponadto znajomość historii filozofii jest potrzebna po to, aby nie otwierać już dawno otwartych drzwi, aby nie powielać tych samych błędów. Współcześnie nieznajomość historii filozofii jest podniesiona do rangi dogmatu, im większa nieznajomość filozofii tym bardziej się jest „filozofem”, jest się kreatywnym. Dzisiaj zdanie byle idioty wygłoszone w mediach ma większą wartość aniżeli dzieła Platona czy też Arystotelesa .

Jak mawiał Ojciec Krąpiec „rozum padł na kolana przed absurdem”. Ojciec Krapiec sięga do Parmenidesa, Platona, Arystotelesa, św. Augustyna, myślicieli średniowiecznych – D. Szkota, Awicenny, W. Ockhama, a głównie św. Tomasza z Akwinu. Doskonale znał filozofię współczesną począwszy od Kartezjusza poprzez empirystów angielskich – J. Locke, D. Hume, T. Hobbs do filozofów niemieckich – I. Kant, J.G. Fitche, G.W.F. Hegel. Stawia podstawowe, odwieczne pytania co tojest rzeczywistość? Co decyduje o tym, iż byt jest bytem? Dlaczego coś istnieje? Jaki w rzeczywistości jest status człowieka? Na te pytania Ojciec Krąpiec odpowiada w swoich artykułach, książkach. W polskiej filozofii rodzi się gwiazda. Profesor W. Stróżewski opisuje to tak:

„To było 7 marca, w dniu świętego Tomaszu 1953 roku. Przyjechał z Krakowa z odczytem, który wygłosił w ówczesnej auli. Pamiętam tytuł: Mózg i Dusza. Rewelacyjny, świetnie wygłoszony. Wysoki chłop, świetnie prezentujący się i jeszcze taki szczegół: dominikanie nosili wtedy czerwony pas na pamiątkę ich braci dominikanów męczenników i on w tym habicie dominikańskim z czerwonym pasem – posągowa postać, to robiło ogromne wrażenie, choć jego wygląd oczywiście nie był najważniejszy, najważniejsze było, co mówił i jak mówił. Niezwykle żywo precyzyjnie, pamiętam jedno doskonałe porównanie, którego użył. Mówiąc o duszy i mózgu, że są jak fortepian i pianista – dwie odrębne rzeczy, ale jeśli ma zabrzmieć muzyka, to obie są niezbędne, jedna bez drugiej nie istnieje. Zrobił na mnie wtedy niesamowite wrażenie, my wiedzieliśmy już, że to jest ciekawa postać – szły plotki od dominikanów z Krakowa, gdzie wtedy mieszkał i wykładał, że to wschodząca gwiazda polskiej filozofii i to się wszystko potwierdziło. Moim zdaniem w tym okresie Krąpiec nie miał sobie równych” [4].

Z kolei E. Wolicka ocenia to w sposób następujący: „Kiedy Mieczysław Krąpiec został profesorem KUL-u, ta uczelnia była jedynym ośrodkiem rzetelnej filozofii w Polsce. Na pozostałych obowiązywał szlaban marksizmu, za który nie wolno było przejść nikomu kto chciał uczestniczyć w debacie publicznej. Żywą filozofię uprawiano wyłącznie na KUL-u” [5].

We współpracy z profesorami J. Kalinowskim, St. Kamińskim, ks. M. Kurdziałkiem, St. Świerzawskim, kardynałem Wojtyłą tworzy się oryginalna, odpowiedzialna, na najwyższym poziomie lubelska szkoła filozofii chrześcijańskiej. Ojciec Krąpiec sukcesywnie publikuje artykuły i książki, wśród których można wymienić między innymi Metafizykę jedyny tego typu podręcznik z filozofii realistycznej (innej zresztą nie ma), który ukazał się w XX wieku. W Metafizyce, podstawie filozofii, Ojciec Krąpiec twórczo nawiązuje do św. Tomasza zwracając uwagę na to, iż to, co konstytuuje byt to akt istnienia. Profesor M. Markowski podkreśla „W tak pojętej przez M.A. Krąpca filozofii jako mądrości, akt istnienia (esse) jest najdoskonalszym aktem bytu i jego podstawową racją jest zapewnienie realizmu i obiektywizmu. Akt ten zajmuje centralne miejsce w realistycznej metafizyce ogólnej, pojętej oczywiście jako egzystencjalna filozofia bytu realnego, który konstytuuje materia pierwsza i forma substencjalna. Przy pomocy nowej metody tzw. metafizycznej segregacji jako sposobu wyodrębnienia przedmiotu metafizyki bytu jako bytu, dociekania Ojca M.A. Krąpca nad bliższym ujęciem bytu wypada uznać za punkt szczytowy, jaki w swoich dziejach zdołała osiągnąć myśl ludzka w rozumieniu i w ostatecznym wyjaśnieniu całej rzeczywistości” [6]. Ponadto Ojciec Krąpiec wielokrotnie podkreślał, iż Tomasz z Akwinu był jedynym filozofem, który „wyłapał”(że się tak wyrażę) rolę aktu istnienia w konstytuowaniu bytu. To odkrycie dokonane przez Akwinatę jest tożsame z biblijnym określeniem Boga, tzn. „Bóg jest tym, czym Bóg jest, a nie tym co posiada. Stąd sam siebie objawił jako ten, który jest – Rzekł Bóg do Mojżesza: >>Jam jest, który jest

Ojciec Krąpiec nieustannie powtarza, iż bez znajomości metafizyki uprawianie filozofii jest nieporozumieniem. W swojej kolejnej pracy Teoria analogii bytu pokazuje, że bez zrozumienia analogii nie sposób poprawnie odczytać rzeczywistość, dlatego, że rzeczywistość nie jest ani jednoznaczna ani wieloznaczna. Rzeczywistość jest analogiczna. Od czasu Arystotelesa to właśnie Ojciec Krąpiec najbardziej rozbudował teorię analogii. W. Stróżewski ocenia…” Krąpiec rozwinął wiele dodatkowo bardzo ważnych zagadnień, na przykład problem analogii czy partycypacji” [8]. Następny oryginalny wkład Ojca Krąpca w filozofii, to zwrócenie uwagi i opracowanie teorii sądu egzystencjalnego, przy pomocy którego ujmujemy istnienie rzeczywistości. Na początku XX wieku w książce Dlaczego zło Ojciec Krąpiec zmierzył się z problemem zła. Pytanie o zło we wszystkich religiach, systemach filozoficznych, różnych kulturach należy do zagadnień o charakterze podstawowym. Ojciec Krąpiec nawiązując do rozumienia zła jako braku dobra, podkreśla, iż istnienie zła jest tajemnicą, dlatego też w odpowiedzi na pytanie: dlaczego zło? – filozofii w sukurs przychodzi religia.

W następnych latach opracował antropologię filozoficzną, w 1974 roku ukazała się książka „Ja człowiek” tłumaczona między innymi na język chiński. Zwraca uwagę, iż człowiek jako osoba, tj. jaźń natury rozumnej jest szczytową formą bytu, która w swoich aktach, decyzjach transcenduje, przekracza i przyrodę i każdą wspólnotę. Człowiek jako osoba wyraża się w aktach poznania, miłości, tworzenia. Każda decyzja człowieka jest moralna, a moralność jest jedna dla wszystkich ludzi zawierająca się w maksymie „czyń dobro – unikaj zła”. Zawsze podkreślał, iż etyk jest wiele: takie, siakie, owakie, swego czasu popularna była etyka socjalistyczna – daj Panie Boże zdrowie! Natomiast moralność – powtórzy raz jeszcze – jest jedna. Człowiek ponosi jakby podwójną odpowiedzialność za i wobec, za swoje czyny wobec Boga i innych. Bardzo interesujące są analizy dotyczące śmierci. To właśnie w momencie śmierci człowiek podejmuje swoją ostateczną decyzję.

Problematykę przedstawioną w publikacji „Ja człowiek” Ojciec Krąpiec kontynuował w pracy „Człowiek, prawo naturalne”, gdzie odpowiada na pytania o podstawy prawa. Prawo jest reakcją bytowa nacechowaną koniecznością działania lub zaniechania działania ze względu na dobro człowieka. Wobec powyższego każde prawo stanowione lex musi być zakorzenione w prawie naturalnym ius. To z prawa naturalnego wynikają trzy podstawowe prawa człowieka: prawo do życia, prawo do przekazywania życia, prawo do rozwoju osobowego w pokojowo zorganizowanym społeczeństwie.

Są to uprawnienia naturalne każdego człowieka. Niestety we współczesnym świecie dominuje rozumienie praw jako lex; kwestionuje się, odrzuca rozumienie prawa jako ius. Jest to odrzucenie racjonalnej koncepcji prawa na rzecz woluntaryzmu prawnego, którego istotę ujął rzymski prawnik Ulpian – „Prawem jest to, co się władzy podoba”. W dwudziestym wieku takie rozumienie prawa znalazło zastosowanie w totalitaryzmie komunistycznym i nazistowskim. W pierwszym przypadku prawem była wola sekretarza i Biura Politycznego Partii Komunistycznej, w drugim wypadku wola Führera. Doprowadziło to do ludobójstwa na niespotykaną dotąd skalę. I dopiero gdy doświadczono zbrodni i barbarzyństwa wynikającego z odrzucenia naturalnego porządku i naturalnego prawa ONZ na posiedzeniu ogólnym 10 grudnia 1948 roku uchwaliło Powszechną Deklarację Praw Człowieka.

Ojciec Krąpiec uważał, iż od czasów Ewangelii, Deklaracja jest jednym z najważniejszych dokumentów w historii. Zwracał uwagę, że jest to Deklaracja a nie Konwencja. Deklaracja jest poprawnym odczytaniem rzeczywistości, wynika ona z prawa naturalnego. Konwencje są natomiast wynikiem umowy, arbitralnych rozstrzygnięć. Współcześnie odchodzi się od Deklaracji Praw Człowieka na rzecz różnego rodzaju konwencji, które występują przeciwko podstawowym prawom człowieka i narodu. Dzisiaj w zakresie tworzenia i stosowania prawa czy raczej tzw. prawa doświadczamy w Polsce i Unii Europejskiej kolejnego szaleństwa. Nawiązując z jednej strony do Hansa Kelsena twórcy pozytywizmu i normatywizmu prawnego, według którego realne jest tylko prawo stanowione – lex, z drugiej strony do takich myślicieli jak Hugo Grotius, Samuel Pufendorf czy też Christian Thomasius, według których przy pomocy prawa stanowionego można regulować wszystkie dziedziny życia, co jest niewykonalne (były tworzone np. kodeksy żebraka), uchwala się i wydaje tysiące, dziesiątki tysięcy ustaw, uchwał, zarządzeń, rozporządzeń, okólników, instrukcji, wytycznych i Bóg wie czego jeszcze. Ściśle z prawem związana jest polityka.

Historii i rozumienia polityki Ojciec Krąpiec poświęcił kolejną swą publikację „O ludzką politykę”, która ukazała się na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Wraca do klasycznej koncepcji, w myśl której polityka jest to roztropne realizowanie dobra wspólnego. Przez całe wieki polityka była rozumiana jako działalność człowieka we wspólnocie, w której chodzi o realizację dobra wspólnego. To dopiero Niccolo Machiavelli, sekretarz księcia Florencji, uznał politykę za rodzaj twórczości, wytwórczości człowieka, w której nie chodzi o dobro wspólne, lecz o zdobycie i utrzymanie władzy. Swą koncepcję wyłożył i opisał w Księciu. Następuje niejako ubóstwienie władzy i państwa, co szczególnie widać w filozofii niemieckiej. Ojciec Krąpiec podkreśla, iż w tzw. rewolucji francuskiej jako narzędzie polityki po raz pierwszy zastosowano terror na masową skalę.

W dodatku nawiązując do błędnych rozstrzygnięć filozoficznych niemieccy generałowie (C. von Clausewitz i E. Ludendorff) zdefiniowali politykę następująco: „wojna i polityka służą zapewnieniu życia narodu , a wojna jest najwyższym wysiłkiem narodu. Dlatego polityka musi służyć wojnie” [9]. To było później zastosowane i w faszyzmie i w komunizmie.

Współcześnie rozumienie i stosowanie polityki to niekończący się „makiawelizm”, gdy tymczasem jak Ojciec Krąpiec zauważa: „Historia powtarza się nie w jednostkowych wydarzeniach, lecz w zjawiskach kulturowo – cywilizacyjnych, które do pewnego stopnia są konieczną formą społecznego działania, mogące się analogicznie powtórzyć, gdy zaistnieją podobne warunki. Mając pamięć przeszłości (odpuszczane są nawet zbrodnie, ale nie wolno o nich zapominać, gdyż to jest złem, głupotą), można w planowym działaniu, kierowanym roztropnością, odsunąć np. niebezpieczeństwo wojny” [10].

A. Maryniarczyk zauważa, że Ojciec Krąpiec „opracowując na nowo szczegółowe problemy filozoficzne zbudował współczesną wersję autonomicznej filozofii realistycznej” [11]. Taka filozofia próbuje wyjaśnić całą rzeczywistość zadając pytanie: dlaczego? Odpowiadając na podstawowe pytanie Ojciec Krąpiec pokazał i uzasadnił to, iż jesteśmy w stanie poprawnie odczytać rzeczywistość, którą konstytuuje akt istnienia. I w ten sposób dochodzimy do uznania osobowego Boga, który jest stwórcą świata i człowieka (świat sam siebie nie stworzył).

W czasach negowania, usuwania Boga z życia człowieka i wspólnot, gdy ogłoszono „śmierć Boga” i wprowadza się do wszystkich dziedzin życia ateizm, filozofia Ojca Krąpca, zdaniem ideologów tzw. autorytetów, wolnomyślicieli jest skandaliczna, ale zarazem bardzo niebezpieczna. Tym bardziej, iż Ojciec Krąpiec stwierdza wprost za „śmiercią Boga” idzie śmierć człowieka, odrzucając Boga wybieramy absurd, uderzamy w rozumność człowieka i de facto idziemy prostą drogą ku barbarzyństwu. Warto jeszcze zwrócić uwagę na jeden istotny aspekt, dla wszelkiej maści ateistów, modernistów, postmodernistów czy też postępowców, katolicyzm a szczególnie katolicyzm polski to ciemnogród, obskurantyzm, który należy zwalczać na wszelkie możliwe sposoby.

I oto w tym ciemnogrodzie Ojciec Krąpiec tworzy dzieła na najwyższym poziomie stojąc w jednym szeregu z najwybitniejszymi filozofami w historii. Dla postępowców i tzw. autorytetów jest to coś strasznego, tym bardziej, iż Ojciec Krąpiec wytyka im nieuctwo, brak znajomości podstaw klasycznej filozofii, uprawianie ideologii, mitologii. Ojciec Krąpiec doskonale wiedział, że „mały błąd na początku rodzi koszmarny na końcu”, dlatego też piętnował ewidentne głupoty bez względu na to kto był ich autorem. Nie miało znaczenia stanowisko, funkcja. Postępował w myśl zasady „nie ważne kto, nie ważne jak, ważne co”. To mu przysporzyło wielu wrogów, którzy nie mając żadnych szans w merytorycznej debacie non stop przeciwko niemu knuli, intrygowali, a obecnie przystąpili do zdeprecjonowania osoby i dorobku Ojca Krąpca.

Kolejny „skandal”, którego zdaniem wrogów dopuścił się Ojciec Krąpiec to Katolicki Uniwersytet Lubelski gdzie dwukrotnie pełnił funkcję Dziekana Wydziału Filozofii (1959-1961 oraz 1969-1970) a w latach 1970-1983 był Rektorem uczelni. Siostra Zofia J. Zdybicka pisze: „Nade wszystko nadludzkim wprost wysiłkiem, dziś trudnym do zrozumienia, walczył o samo istnienie uniwersytetu. Władze państwowe i samorządowe czyniły wszystko by KUL ta „wyspa wolności” i „kuźnia prawdy niezależnej” przestały istnieć. Państwo przecież już otworzyło w Lublinie uniwersytet państwowy, który miał zastąpić KUL, przygotowane były mapy Lublina bez KUL-u” [12]. Otóż to – KUL-u miało nie być, a jeśli już to ot taka sobie szkółka niedzielna.

Ojciec Krąpiec, gdy został rektorem KUL był w bardzo trudnej sytuacji, nie było pieniędzy, zajęta była hipoteka z tytułu podatków nałożonych przez komunistyczne władze ”… Budynki uniwersyteckie były wycenione na ówczesne osiem milionów złotych, a dług hipoteczny należny państwu na dziesięć milionów”. Tak więc w każdej chwili można było uczelnię zamknąć, zlikwidować. Co w tej sytuacji robi Ojciec Krąpiec? „Dostrzegłem, że istnieje wśród sfer rządowych zamierzenie likwidacji KUL! Miało się to zrealizować przez stworzenie jednego tzw. katolickiego uniwersytetu. Chciano połączyć Akademię Teologii Katolickiej i KUL. Tworzono na ATK te same wydziały, te same sekcje, które już istniały na naszej uczelni. Próbowano też odepchnąć katolickie uczelnie od kontaktu ze współczesną myślą naukową. Wiedziałem, że będziemy zdani tylko na siebie, tak jak do tej pory. Rozmyślałem jak uratować Uniwersytet. I wpadłem na pomysł, że należy zakotwiczyć go w Polonii i w zagranicznych wielkich uniwersytetach, dlatego skontaktowałem się z Towarzystwem Polonii, aby nawiązać kontakt z Polakami w Stanach Zjednoczonych, Niemczech Zachodnich, Kanadzie i Belgii. Zacząłem składać wizyty poszczególnym ambasadorom i – jak to tylko było możliwe – tłumaczyć wszędzie, kim jesteśmy, jakie są zadania KUL, jaką rolę spełniamy, co robimy. Podczas tych podróży znowu tłumaczyłem – czy to w Belgii, czy w Kanadzie – o konieczności zwrócenia uwagi na KUL, który był wtedy jedynym niezależnym uniwersytetem na obszarze od Berlina do Seulu” [13].

„Zorganizowane żebractwo”, tak Ojciec Krąpiec określił swoje trzynastoletnie rektorowanie. Jeździł, spotykał się, rozmawiał, tłumaczył a przede wszystkim prosił o wsparcie, o pomoc dla KUL-u. zwracał uwagę na wyjątkową rolę KUL-u nie tylko w kulturze polskiej. W ciągu każdego roku przyjmował kilkuset profesorów, polityków i innych gości z zagranicy.

Podczas całonocnej rozmowy z Franciszkiem Szlachcicem, ówczesnym członkiem Biura Politycznego KC PZPR załatwił zamazanie hipoteki a tym samym anulowanie długu KUL – rzecz bez precedensu – w wyniku tego odsunął groźbę zamknięcia uczelni. Poprosił kardynała Rubina, z którym uczęszczał do gimnazjum w Tarnopolu, o utworzenie specjalnego konta dla KUL w Watykanie. Na to konto wpływały pieniądze od Polonii i innych zagranicznych podmiotów; „po tzw. reformie Balcerowicza nie było z czego utrzymać uczelni. Wówczas KUL przez cały rok mógł być utrzymywany ze zgromadzonych poprzednio funduszy” [14].

Można by jeszcze długo wymieniać zasługi Ojca Krąpca dla KUL, podajmy tylko kilka przykładów: „zorganizowano w 1970 roku Międzywydziałowy Zakład Leksykograficzny Redukcji Encyklopedii Katolickiej; utworzono w 1972 roku Zakład Duszpasterstwa i Migracji Polonijnej (od 1984 roku Instytut Badań nad Polonią Zagraniczną i Duszpasterstwem Polonijnym); reaktywowano w 1972 roku Sekcję Filologii Romańskiej i w 1982 roku Sekcja Filologii Angielskiej na wydziale Nauk Humanistycznych; reaktywowano w 1981 roku Wydział Nauk Społecznych z sekcjami psychologii, pedagogiki, socjologii; reaktywowano w 1983 roku Sekcja Prawa na Wydziale Prawa Kanonicznego i Nauk Prawnych” [15].

O wyjątkowej roli Ojca Krąpca na KUL-u pisze nawet D. Rosiak w książce "Człowiek o twardym karku", w której Pani Anna stwierdza: „Wie pan, w tym wszystkim była widoczna wielka klasa Krąpca, ja bym pewnie tak nie umiała, ale właśnie dlatego nikt mnie na rektora nie wybiera. On naprawdę dbał o ten uniwersytet, dzisiaj w wolnej Polsce można narzekać, że Krąpiec był oportunistą, my wtedy też tak czasem myśleliśmy, ale dziś inaczej to oceniam. Wystarczy porównać KUL za czasów Krąpca – wielkim ważnym uniwersytetem i czym jest dziś – prowincjonalną szkołą. Nie ta klasa, nie ten poziom…”16 Ano właśnie, nie ta klasa, nie ten poziom.

Henryk Dyrda
Cdn.

Przypisy:
[1] A. Wierzbicki w: D. Rosiaka „Człowiek o twardym karku. Historia księdza Romualda Jakuba Wekslera – Waszkinela”, Wołowiec 2013, s.95.
[2] „Porzucić świat absurdów. Z Mieczysławem A. Krąpcem OP rozmawia ks. Jan Sochoń” Lublin 2002, s.110.
[3] Tamże, s.53.
[4] W.Stróżewski w: D. Rosiaka „Wielka odmowa. Agent, filozof, antykomunista” Wołowiec 2014, s. 32.
[5] Tamże, s.32.
[6] M. Markowski „Polski Arystoteles XX wieku” w serii „Wykłady Otwarte imienia Ojca Profesora Mieczysława A. Krąpca OP” Lublin 2010, s.18
[7] M.A. Krąpiec „O filozofii” Lublin 2008, s. 38.
[8] W.Stróżewski w: D. Rosiaka „Wielka odmowa. Agent, filozof, antykomunista”, Wołowiec 2014, s .34.
[9] M.A. Krąpiec – Polityka w: „Powszechna Encyklopedia Filozofii” tom 8 Lublin 2007, s. 345.
[10] Tamże.
[11] A. Maryniarczyk w: „Porzucić świat absurdów. Z Mieczysławem A. Krąpcem OP rozmawia ks. Jan Sochoń” Lublin 2002, s. 9.
[12] S. Zofia J. Zdybicka „ O. Prof.Mieczysław Albert Krąpiec – Filozof i Człowiek” w: „Mądrość i troska. Wspomnienia o Ojcu prof. Mieczysławie Albercie Krąpcu OP” Mikołów 2010, s.18.
[13] „Porzucić świat absurdów. Z Mieczysławem A. Krąpcem OP rozmawia ks. Jan Sochoń” Lublin 2002, s.65.
[14] Tamże, s. 68.
[15] S. Zofia J. Zdybicka w: „Wierność Rzeczywistości” Lublin 2001, s. 13-14
[16] D. Rosiak „Człowiek o twardym karku. Historia księdza Romualda Jakuba Wekslera – Waszkinela”, Wołowiec 2013, s. 92.

Myśl Polska, nr 51-52 (21-28.12.2014)