Nie znał kompromisów z sumieniem

maj 4.jpg
Dla Polskiego Systemu Walki Wręcz „Haller", przyjmującego za swe hasło słowa starego Seneki „non verbis, non gladis sed spiritu" – „nie słowami, nie mieczami ale duchem", czy mógłby być trafniejszy wybór Patrona niż Józef de Hallenburg Haller?

Choć, jak to słusznie zauważył prof. Marian Drozdowski, w swym referacie z ubiegłorocznej sesji, brak jest w polskiej publicystyce opracowań o stosunku Gen. Hallera do katolicyzmu, a te co są brną rzeczywiście w ckliwości i pietyzmie, to bez wątpienia należy on do najwybitniejszych postaci w historii Polski i najbardziej czołowych przedstawicieli polskiego laikatu katolickiego. Świadomie, owocnie i aktywnie uczestniczył w zasadniczych zmaganiach duchowych swojego czasu.

Nie pretendując naturalnie w najmniejszym stopniu do wypełnienia brakującej luki chcę dzisiejszym słowem jedynie zwrócić uwagę na niektóre rysy jego ludzkiej i chrześcijańskiej postaw.
Wojciech Wasiutyński w liście do Dmowskiego, dał dużej wagi świadectwo o Generale: „W kompromis z sumieniem nigdy nie wszedł”. Wiadomo, że słowa te mówią o heroizmie moralnym, ale jak trudne mogły stać za tym wybory moralne, jak ciężkie dyktować decyzje świadczą słowa senatora Piotra Andrzejewskiego z ubiegłorocznej sesji, który przypomniał decyzje Hallera podjęte podczas Bitwy Warszawskiej, podkreślając, że były one nieposłuszeństwem wobec Naczelnego Wodza, ale przyczyniły się w zasadniczy sposób do polskiego zwycięstwa.

Był gorliwie wierzącym i praktykującym katolikiem. Należał do Sodalicji Mariańskiej, co było związane z głównym rysem jego pobożności osobistej, to jest z czcią i miłością do Najświętszej Maryi Panny. Sławne były przed wojną jego rekolekcje, które w pełnej samotności i milczeniu przez tydzień co roku odprawiał na warszawskich Bielanach. We Mszy św. uczestniczył wówczas publicznie, ale konferencję „dniową" wygłaszał mu ojciec marianin indywidualnie, w celi zakonnej. Znaczącym dla jego postawy było uczestniczenie przezeń 14 VIII 1920 roku wczesnym rankiem we Mszy św. w kościele Najświętszego Zbawiciela gdzie przed Obrazem NMP Częstochowskiej Warszawa zaczynała nowennę o zwycięstwo nad bolszewikami. Przeklęczał pokornie całą Mszę św., a później do końca życia dawał świadectwo swemu przekonaniu, że zwycięstwo zostało odniesione za przyczyną Matki Bożej.

Pochodził z rodziny, która przeciwstawiała się błędom józefinizmu, osobiście też doceniał w pełni wartość autonomii Kościoła, zarówno Kościoła jako instytucji jak i jako wspólnoty. Ocena stosunku osób publicznych do Kościoła Katolickiego była dla niego ważnym kryterium oceny ich przydatności w życiu państwowym i społecznym. Miał odwagę pytać o to osobiście J. Piłsudskiego, formalnie ustalać postawę w tym zakresie W. Witosa, nie krępował się pytać o to przywódców partii politycznych czy związków zawodowych. Zapis odbytej na tym tle jego rozmowy z Piłsudskim zawiera najpełniejszą wypowiedź Piłsudskiego o sobie samym w tym zakresie. Późniejsze fakty z życia Naczelnika Państwa świadczą o jej szczerości i prawdziwości. Tak jak zapisał Haller Piłsudski miał kłopoty konfesyjne, ale człowiekiem niewierzącym nigdy nie był, był teistą.

Jako człowiek epoki dwu pierwszych, wielkich encyklik społecznych Leona XIII i Piusa XI rozumiał ich znaczenie i starał się wprowadzać w życie publiczne zasady katolickiej nauki społecznej. Od 1918 roku współpracował z wybitnym przedstawicielem polskiego i europejskiego katolicyzmu społecznego ks. Zygmuntem Kaczyńskim, współtworzył Chrześcijańsko Demokratyczne Stronnictwo Pracy, był posłem na Sejm z ramienia Chrześcijańskiego Związku Jedności Narodowej. Znamiennym dla tego wymiaru życia gen. Hallera było wydarzenie z 1920 roku. W sierpniu w Londynie odbywał się światowy zlot harcerstwa, z Polski przyjechała tylko jedna delegatka, która przywiozła ze sobą pismo od Hallera. Zaprezentował je publicznie, zebranym z 22 krajów harcerzom, gen. Baden-Powell i zacytował krótkie słowa w nim zawarte: „delegacja polska nie może być obecna bowiem harcerze polscy bronią teraz cywilizacji chrześcijańskiej...", czyli chrześcijańskiego ładu społecznego.

Starał się, po wyniszczeniach z okresu zaborów, przez osobiste zaangażowanie współpracować w odbudowie obecności Kościoła w polskim życiu publicznym. Mając to na uwadze, między innymi stworzył i wytrwale rozbudowywał sieć kapelami wojskowych i osobiście zabiegał o kapłanów dla tego celu u biskupów ordynariuszy. Nie ustawał w staraniach u kardynała Aleksandra Kakowskiego o wznowienie kapelanii dla organizacji uczestniczących w życiu publicznym i doprowadził do powołania takiego kapelana w osobie błogosławionego ks. Edwarda Detkensa przy kościele św. Anny w roku 1929.
Jak mógł wspierał Duszpasterstwo Akademickie i należał do grona najserdeczniejszych przyjaciół studenckiego kościoła św. Anny w Warszawie. Był sławny jako wielki wychowawca młodzieży, ale o tym aspekcie jego postawy panuje kompletne milczenie, a przecież to z tej przyczyny, jako autor przyrzeczenia i prawa harcerskiego, właśnie w tym kościele umieścił wyrytą w metalu ich treść. Wytrwale dążył do odbudowania wśród Polaków świadomej aktualnych wyzwań społecznych inteligencji katolickiej.

Postawa Józefa Hallera jako katolika była nadzwyczaj głęboko ugruntowana w wartościach humanistycznych, ogólnoludzkich. Właśnie w oparciu o ideały humanizmu umiał inspirować dla dobra Polski ludzi różnych opcji ideowych i gromadzić ich do realizacji różnych zadań, których w Polsce międzywojennej nie brakowało.

Nie bez przyczyny podkreślano, że tylko u Hallera można zobaczyć siedzących razem Stefana Żeromskiego, Władysława Reymonta, Jana Kasprowicza, Boya Żeleńskiego, Andrzeja Wierzbickiego. Właśnie z tych ideałów wyrastała jego wrażliwość społeczna jakże czytelna w jego zaangażowaniach politycznych i postawie wobec ludzkich potrzeb sytuacyjnych. Nie bez przyczyny funkcjonowało społecznie, nie tylko w Warszawie ale i w Polsce, powiedzenie: „Jak ci bieda doskwiera – idź do Hallera”. To właśnie w głębokim humanizmie generała ma źródło jego postawa szacunku dla człowieka zademonstrowana szczególnie wyraźnie w sytuacji, gdy po wyborze Gabriela Narutowicza na prezydenta odbywało się posiedzenie „kwatery głównej” ZHP podczas którego zapytano Hallera czy harcerze mają wystąpić w czasie przejazdu prezydenta- elekta z Belwederu do Sejmu.

Wówczas odpowiedział: że oczywiście harcerze w dużej liczbie, ze sztandarami i proporcami winni wystąpić na trasie przejazdu, a przecież Gabriela Narutowicza do przyjaciół politycznych Generała Hallera zaliczyć nie sposób. To bez wątpienia formacja humanistyczna Hallera była przyczyną, że w historii naszej był to jedyny polski generał popierany tak przez środowiska prawicowe jak i lewicowe, co objawiło się najpełniej we Francji gdy tworzył Błękitną Armię.

Patriotyzm gen. Hallera był dla wszystkich tak oczywisty, że nawet jego najzagorzalsi przeciwnicy nie mogli go zakwestionować. Własnym wysiłkiem wypracował rzadką bardzo bo pełną jego postać. Był to wewnętrznie, osobowo zintegrowany patriotyzm państwowy i narodowy, którego filarami były dobro Państwa Polskiego i prawa Narodu Polskiego. Był to też patriotyzm głęboko ugruntowany w tradycji i we wrażliwości katolickiej. To właśnie w tak pojmowanym patriotyzmie jest źródło jego decyzji, że żołnierze Błękitnej Armii mieli na czapkach Białego Orła z Koroną.

To w tym jest przyczyna, że kiedy 5 XI 1916 r. w Baranowiczach, jako pierwszy polski przywódca, zapowiadał powstanie niepodległego Państwa Polskiego, mówił o utworzeniu Królestwa Polskiego. Środowiska lewicowe in gremio nie zrozumiały albo nie chciały zrozumieć świata wartości zaprezentowanego przez Hallera w tym historycznym przemówieniu. Chciał Polski niepodległej, ale chciał Polski, która nie będzie wydaną tylko na grę partyjną i interesy środowiskowe. Pragnął Polski, w której będzie obecna siła polityczna porządkująca i stabilizująca życie publiczne. Problem intelektualny Hallera zaprezentowany w tym przemówieniu, który już po jego śmierci, bo w 1968 roku, został nazwany „problemem pełzającej rewolucji” do dziś przez nikogo nie został podjęty.

Dziś w dobie narastającego kryzysu demokracji jako ustroju społecznego, narastającego kryzysu form funkcjonowania partii politycznych, problem intelektualny Generała zasygnalizowany w jego przemówieniu w Baranowiczach nabiera coraz większego znaczenia.

Szlachetny z urodzenia i arystokrata z ducha gen. Józef de Hallenburg Haller niech szczęśliwie patronuje z nieba Polskiemu Systemowi Walki Wręcz „Haller”, bowiem rzeczywiście tak jak napisał dyrektor tego ruchu pan Tomasz Formicki: „Model postawy, jaki zaszczepiał w polskim społeczeństwie generał Józef Haller jest ponadczasowy. Pomimo wielu braków i niedoskonałości mamy ambicję – z pokorą wobec dokonań naszego patrona – kontynuować dzieło Generała, mając świadomość ciężaru odpowiedzialności jaki wzięliśmy na swoje barki”. Niech Generał szczęśliwie patronuje temu dziełu.
Ks. Prałat Józef R. Maj

Wystąpienie na II Konferencji „Generał Józef Haller – patriota, żołnierz, wychowawca młodzieży, społecznik”, Warszawa (Muzeum Niepodległości), 27 września 2014 roku.

Myśl Polska, nr 43-44 (26.09-2.11.2014)
Na zdjęciu – ks. Józef Maj