Czy Arsenij Jaceniuk oszalał?

jaceniuk.jpg
„Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk poinformował, że jego kraj nakłada sankcje wobec rosyjskich firm i obywateli. Zasygnalizował, że mogą one objąć także wstrzymanie tranzytu wszelkich rosyjskich dóbr przez Ukrainę. Dopytywany, czy sankcje mogą dotknąć tranzyt rosyjskiego gazu, Jaceniuk powiedział, że restrykcje mogą zatrzymać „wszystkie rodzaje tranzytu, od samolotów do przepływu surowców”.

Decyzję w tej sprawie ma zatwierdzić Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy (RBNiO), a następnie parlament. (TVN24BIS)

Wydaje się, że premier Ukrainy jest w wielkiej desperacji, że takimi zapowiedziami strzela sobie w stopę, ale mierzy chyba w głowę. Przeanalizujmy skutki realizacji takiej deklaracji.

1. Sankcje wobec znacznie większego (177 vs 2097 mld USD PKB) sąsiada, z którym jest się powiązanym ogromną ilością powiązań gospodarczych, największego partnera handlowego (1/4 eksportu, 1/3 importu), gdzie eksportuje się całą wyżej przetworzoną produkcję – wydają się niezbyt rozsądne. Z prostego powodu: znacznie bardziej zaszkodzą Ukrainie niż Rosji.

2. Zakręcając tranzytowy zawór gazowy – Ukraina najboleśniej uderza w Europę. To w Unii Europejskiej, szczególnie na jej wschodnich rubieżach (Słowacja, Bułgaria, Węgry, Polska) w zimie wybuchną kryzysy gazowe, przy których zbledną wspomnienia 2009 roku. Ceny gazu wzrosną już następnego dnia po tej wiekopomnej decyzji, a rewers gazu z Europy na Ukrainę wyschnie natychmiast. Wszystko, co przesłane do Europy innymi drogami będzie szło do magazynów. Ale tylko przez miesiąc, dwa. Później sąsiedzi Ukrainy będą mieli potężne dziury w bilansie gazowym.

3. Ukraina w czasie kryzysu gospodarczego, prowadzonej wojny domowej, odbiera sobie znaczące dochody z tranzytu gazu i ropy naftowej. 14 mln ton ropy, 80 miliardów m3 gazu – to potencjał, który się już znacząco skurczył (2005 rok – 55 mln ton ropy, 80 mln mocy przesyłowych), a premier zapowiada wyrzucenie kilku miliardów dolarów rocznie w błoto i skazanie potężnej infrastruktury na upadek.

4. Premier Ukrainy robi potężną przysługę Rosji. Zdejmie z niej odium „niewiarygodnego dostawcy”, wykreowane przez kryzysy tranzytowe w latach 2005 i 2009. Teraz będzie jasne, że gazowym szantażystą jest nie Rosja, ale Ukraina. Umożliwi pełne uruchomienie mocy przesyłowych rurociągu Nord Stream, zakończenie przez Brukselę blokady na wykorzystanie pełnych mocy rurociągu Opal. Zdejmie embargo Unii z budowy South Streamu, z takim trudem blokowanego do tej pory. No i oczywiście podniesie ceny gazu, które poszybują w górę, zasilając dochody Gazpromu.

Podsumowując, po takim oświadczeniu powinny się w gabinecie premiera Jaceniuka rozdzwonić telefony z Europy, także z Polski, żeby się nie wygłupiał, że rozumiemy, emocje, zszargane przez ruskich nerwy, ale... bez przesady, dlaczego Europa ma marznąć, a Kreml z radością zacierać ręce?

Andrzej Szczęśniak