Obóz Wielkiej Ukrainy?

jarek k.jpg
Ziobro chce do Kaczyńskiego, Marek Jurek już u niego jest, Gowin się waha, a Korwina-Mikke nie chce z kolei Kaczyński. Tak w dużym skrócie zobrazować można widoczny na prawicy kontredans, który rozgrywa się przed naszymi oczyma. Prawa strona sceny politycznej zajęła się zatem swoim ulubionym od 1989 r. zajęciem – jednoczeniem.

Gdzieś na obrzeżach całego zmieszania krząta się jeszcze Ruch Narodowy, który chyba, przynajmniej póki co, do nowego AWS-u akcesu nie zgłasza. Do młodych narodowców oko puszcza jednak wysadzony z siodła delfin – Z. Ziobro, który, podwyższając swoją negocjacyjną stawkę w rozmowach z Kaczyńskim, daje do zrozumienia, że jego formację z Ruchem Zawiszy i Winnickiego wiele łączy… Czy i tym razem PiS przeprowadzi pomyślnie operację pod nazwą „zjadanie przystawek”, dysponując bezcennym doświadczeniem z ery LPR-u i Samoobrony, czy też obecni sojusznicy okażą się mniej strawni i staną ością w gardle hegemona prawicy, pozostaje pytaniem otwartym.

Bez względu jednak na przebieg „zjednoczenia”, jedno wydaje się pewne – dla określenia dużej części podmiotów uczestniczących w „negocjacjach”, właściwa byłaby z całą pewnością użyta w tytule nazwa. Wszak obok świętego oburzenia na „taśmy Tuska” (a były wszak i taśmy „Lipiński-Beger”, „Holochera” i wielu innych...), głównym lepiszczem dla „jednoczącej się prawicy” pozostaje również kwestia ukraińska.

Świadczyć o tym może fakt nieobecności przedstawicieli większości wymienionych formacji (poza Ruchem Narodowym i przedstawicielem władz PSL) na tegorocznych obchodach rocznicy banderowskiego ludobójstwa w Małopolsce Wschodniej. Po ubiegłorocznej próbie rozbicia, a następnie „przejęcia” całej inicjatywy środowiska okołopisowskie zdecydowały się w tym roku w obchodach już nie uczestniczyć. Wszak ileż można przypominać „sojusznikom” spod znaku Tryzuba ich mało chwalebną przeszłość. Tym bardziej, że banderowskim praktykom poddawana jest obecnie rosyjskojęzyczna ludność cywilna na samej Ukrainie, dokładnie jakby podług pamiętnych słów niedawnej pupilki polskiej klasy politycznej – „krwawej” Julii T.

Maciej Motas
Myśl Polska nr 29-30 (20-27.07.2014)