Polskie imperium

husaria.jpg
Dzieje Polski są długie i burzliwe, chwilami nawet dramatycznie tragiczne. Wystarczy wspomnieć, że według oficjalnego historycznego wywodu, Królestwo Niemieckie jest od nas starsze zaledwie o kilkadziesiąt lat. Zwłaszcza, gdy przyjmiemy, że zostało zapoczątkowane przez Sasów i ich plemienną dynastię, ale gdyby nawet przyjąć, że zostało ono zapoczątkowane przez germańskich, wschodnich Franków – to i tak różnica nie jest wcale wielka.

Przypomnijmy sobie, że Niemcy przez szereg dekad byli wtedy węgierskimi lennikami, płacąc im trybut i wykupując się przed ich orężnymi najazdami. Państwo pierwszych pewnych polańskich władców nigdy takiej zależności – jak wiemy – nie doznało. Przeciwnie: raczej samo prowadziło agresywną politykę poszerzania własnych włości. Warto o tym pamiętać i bez zbędnych kompleksów do tych wydarzeń śmiało nawiązywać. Wówczas Europa Środkowa wyłoniła się do czynnego życia pośród europejskich narodów. I takie monarchie, jak polańska, węgierska, czeska były dla Zachodu całkiem równorzędnym partnerem, o których względy zabiegali najwięksi średniowieczni władcy: cesarz i papież.

To właśnie dzięki tamtej epoce, ta część kontynentu zdobyła sobie prawo do politycznego życia. A w zasadzie trzeba powiedzieć, że Zachodni Słowianie, gdyż i sami Madziarzy byli jakimś zlepkiem Słowian oraz Węgrów, stojących na czele takiej federacji. Po zarysowaniu tego wczesnego historycznego tła wróćmy na nasz grunt. Zatem czy Polska osiągnęła kiedykolwiek imperialny status i ewentualnie, jak długo on trwał? Mówiąc o epoce Piastów można się pokusić o tezę, iż władztwo Bolesława Chrobrego nosiło mocarstwowe znamiona.

Jeśli zważymy, iż wkroczył on do Kijowa, Pragi, na zachodzie zaś przekroczył Odrę – to z całą pewnością taka teza jest uzasadniona i uprawniona. Jednak jego terytorialne osiągnięcia nigdy na dobre nie utrwaliły się i to nasze pierwsze imperium, pod ciosami sąsiadów ostatecznie legło w gruzach. Królestwo Polskie odrodziło się pod rządami dwóch ostatnich piastowskich królów. Jednak do czasu unii z Wielkim Księstwem Litewskim, był to twór terytorialnie bardzo ułomny.

Jednym słowem Polacy mieli wtedy duże szanse skończyć jako takie trochę większe Czechy. Piętnastomilionowy naród z państwem o powierzchni ok. 200 tys km? Dopiero wyrzeczenie się zachodnich aspiracji i trwały związek z litewską dynastią, umożliwiły nam wejście w orbitę wielkiej polityki. Nadmienić należy, iż Litewskie Księstwo opierało się o ziemie ściśle ruskie, było w istocie cywilizacyjnie i narodowo organizmem wschodnich Słowian. Jednym słowem Polska stała się imperialna, jako część tego świata. Można by zaryzykować tezę, iż taka Rzeczpospolita to czas od pokoju toruńskiego Kazimierza Jagiellończyka z roku 1466 do potopu szwedzkiego z 1655 roku. Daty nie są tu najważniejsze. Z powyższego skrótu należy wyprowadzić następujący wniosek: Polska, by przetrwać i być kimś znaczniejszym winna poszukiwać zbliżenie ze słowiańskimi narodami. Dziś można by rzec, że stolicą współczesnych Jagiellonów jest Moskwa. Póki co musimy pilnie strzec piastowskiego dziedzictwa Bolesława Chrobrego, a i ono jest mocno zagrożone.

Antoni Koniuszewski
Myśl Polska, nr 35-36 (28.08-4.09.2016)