Dlaczego zawieszono Mały Ruch Graniczny z Rosją?

mrg 3.jpg
Myślę że w końcu stało się jasne to, o czym wielu kaliningradczyków domyślało się co najmniej od 4 lipca – Mały Ruch graniczny (MRG) między Polską a obwodem Kaliningradzkim odchodzi w niepamięć. Ze strony polskich władz nikt nawet nie wysilił się by wymyślić jakiś wiarygodny pretekst.
Argument o zagrożeniu pochodzącym jakoby od MRG nie wytrzymuje jakiejkolwiek krytyki, ale to nikogo w Warszawie nie obchodzi. Odwołujemy MRG bo nam się tak podoba – taki właśnie motyw przewodni możemy usłyszeć między wierszami skąpych informacji o „zagrożeniu i zawieszeniu na czas nieokreślony”, czyli inaczej do „świętego nigdy”.

Nie będę ronić łez nad tymi moimi rodakami, którzy w pierwszej kolejności ucierpią od tej decyzji. Powiem tylko, że prawdopodobnie oni będą największymi ofiarami antyrosyjskiej polityki swojego rządu – zresztą nie po raz pierwszy. Spróbujmy jednak przyjrzeć się obiektywnie plusom i minusom zawieszenia a być może i likwidacji MRG.

W pierwszej kolejności będzie to kolejny cios w Federację Rosyjską, na to właśnie „zamrożenie” MRG było obliczone. Znowu „złą Rosję” czegoś pozbawiono. Innych strat wynikających z odwołania MRG dla Rosji nie zauważam.

Aby właściwie zrozumieć prawdziwe motywy zawieszenia MRG, które przewidziałem jeszcze rok temu, musimy najpierw zrozumieć prawdziwe motywy jego wprowadzenia. A one wcale nie polegały na trosce polskich władz o mieszkańców obwodu Kaliningradzkiego lub nawet mieszkańców północnych województw Polski.

Wielu pewnie pamięta, że do wprowadzenia MRG o rozszerzonym zasięgu terytorialnym, ówczesne władze Polski powinny były przekonać wszystkie kraje UE. Została wykonana ogromna dyplomatyczna praca na forum Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej.

Skąd taka troska, i po co te wysiłki? Późniejsze majdanowe wydarzenia w Kijowie uchyliły tutaj nieco rąbka tajemnicy. Moim zdaniem zwierzchnicy polskiego rządu kalkulowali, że ogarnięci gorączką zakupów w Biedronkach i widokiem nowych dróg w Polsce, „unio-oświeceni” kaliningradczycy wyjdą na ulicę. Jednym słowem były wielkie nadzieje i plany na wzrost niepokojów społecznych wśród "zakochanych w Unii" kaliningradczyków, który mógłby ku uciesze co niektórych doprowadzić do demonstracji i zamieszek w obwodzie.

Niestety, coś poszło niezgodnie z planem i rewolucja nie wybuchła. Co więcej nadal ponad 80% mieszkańców obwodu popiera Putina! Tak więc „nauka poszła w las”. W ten oto sposób MRG stał się reliktem czasów przeszłych, nieudanym eksperymentem w pewnym sensie balastem nie licującym w żaden sposób z powagą sankcji wobec Rosji o które przecież tak zabiegamy.

Mały Ruch Graniczny w oczach naszego nowego (najważniejszego) sojusznika chyba po prostu nie zdał egzaminu. Urzędnicy w Warszawie otrzymali „wskazówki”. I tak oto zamykamy stronę zaczynającej się przecież ciekawie a kończącej jak zwykle, opowieści pod tytułem „MRG z Rosją”. Do zobaczenia na granicy!

Tomasz Omański
Za: polska-kaliningrad.ru

Dzial: