Franciszek Ernest Giertych (1)

F.Giertych 2.jpg
Kancelaria Romana Giertycha na Nowym Świecie w Warszawie, niewielki pokoik dla oczekujących, urządzony antycznymi meblami. Na ścianie, naprzeciw biedermeierowskiej sofy, wisi tableau zakładów metalowych w Porębie. Zapewne niejednego z klientów kancelarii, zdziwiła ta fotografia. Co wspólnego z rodziną Giertychów mają zakłady metalowe i kopalnie w Porębie pod Zawierciem?

Jednak już po chwili wśród wielu portretów na tle hali produkcyjnej w centralnym miejscu tableau znajdzie portret Franciszka Giertycha protoplasty rodu polityków ojca Jędrzeja. Historyczne tableau zostało przekazane rodzinie Giertychów, przez mieszkańców Poręby, w której pamięć o Franciszku Giertychu jest ciągle żywa. Skąd ten ród, skąd fascynacje Jędrzeja ruchem narodowym? Zapewne niejednemu historykowi zajmującemu się historią endecji pojawiały się takie pytania. Dotychczasowa literatura tego tematu, opierająca się głównie na tym co napisał sam Jędrzej Giertych nie mogła dać satysfakcjonującej odpowiedzi.

„Ojciec mój [Leopold Gertych – P.B.] pochodził z Poznania, gdzie ród nasz znany jest od roku 1568 roku i nazwisko dosyć rozpowszechnione” – pisał Franciszek. Członkowie rodziny Giertychów wywodzą swój ród od znanej jeszcze z XVI w. rodziny braci czeskich – Gertichius, powołując się na Powszechną Encyklopedię S. Orgelbranda. Dodatkowo Jędrzej Giertych utrzymywał, że jego pradziadek Ferdynand uczestniczył w Wiośnie Ludów w Poznaniu, za co został nawet osadzony w więzieniu. Trudno powiedzieć czy tak rzeczywiście było, bo poza rodzinnymi przypuszczeniami Franciszka i Jędrzeja Giertychów, brakuje na to dowodów, a nazwisko które noszą do dziś jest dosyć popularne w Wielkopolsce i na Kujawach. Faktem jest, że Leopold Gertych (bo takiej pisowni tego nazwiska używała rodzina jeszcze na początku XX wieku) urodził się w 1840 roku w Poznaniu, i był najmłodszym synem Ferdynanda administratora dóbr Mielżyńskich, a później właściciela folwarku Zagaje w powiecie Obornickim, który miał stracić w wyniku zaangażowania właśnie w wydarzenia Wiosny Ludów.

Leopold miał trzech braci (Franciszek, Hieronim, Józef) oraz cztery siostry (Maria, Teofila, Balbina i Joanna). Już zapewne na początku lat 60-tych XIX w., opuścił stolicę Wielkopolski. Pracował w Niemczech a następnie przeniósł się do Królestwa Polskiego. Osiadł w Ostrowach, a dokładnie w osadzie robotniczej Cukrownia Ostrowy, w ówczesnym powiecie kutnowskim, gm. Błonie, parafia Krośniewice (dziś województwo Mazowieckie). Nie trudno domyślić się dlaczego młody poznaniak z nowoczesnego na owe czasy miasta przeniósł się do biednego Królestwa Polskiego i to na prowincję, gdzie mieszczanie raczej nie mieli zbytnich możliwości rozwoju i szans na karierę.

Leopold był piśmiennym robotnikiem, dokładnie maszynistą, a więc w owym czasie należał do „arystokracji robotniczej”, tak bardzo potrzebnej wykwalifikowanej siły robotniczej w ciągle rozwijającym się i kulejącym przemyśle Królestwa Polskiego. Ze słynnego „Słownika Geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich”, dowiadujemy się, że Ostrowy położone były przy linii kolejowej Warszawa – Bydgoszcz, a od tej linii biegła bocznica kolejowa łącząca ją z zakładem cukrowniczym.

Cukrownia Ostrowy, została wybudowana w 1848 roku przez samego Kronnenberga i był to największy zakład tego typu w zaborze rosyjskim (W 1880 roku zatrudnionych w niej było 1056 robotników). Leopold Gertych mógł więc pracować jako maszynista lokomotywy, ale bardziej prawdopodobne jest to, że pracował przy szeroko pojętej obsłudze maszyn parowych zainstalowanych w cukrowni, bo takich robotników nazywano również w tym czasie, ale i obecnie maszynistami. Za drugą możliwością przemawia późniejsza kariera (jeżeli o takiej możemy mówić) Leopolda. W Ostrowach założył rodzinę, żeniąc się z Ludwiką Marią Gejlert, pochodzącą właśnie z Krośniewic. Rodzina Gejlertów związana była z właścicielami dóbr Krośniewickich. W tym czasie byli to Rembalińscy i to właśnie w ich pałacu w Błoniu Ernest Gejlert ojciec Ludwiki pełnił funkcję szefera, czyli urzędnika skarbowego lub celnego. Jego żoną była Joanna Trybel. Tryblowie była to szlachecka rodzinna wywodząca się ze Śląska.

Franciszek Giertych urodził się o godz. 11 w nocy, 27/9 października 1868 roku i nadano mu następujące imiona: Franciszek Ernest.

Ciekawą kwestią jest fakt pewnego awansu społecznego rodzinny, a może raczej pozycji rodziny Giertychów. Przy spisywaniu bowiem aktu urodzenia siostry Ludwiki Giertych – Otylii, obecni przy tym byli parafialny organista i oberżysta, natomiast już na- dokumencie Franciszka widnieje podpis Juliana Mioduszewskiego arendarza Dóbr Krośniewickich, a wcześniej krótko burmistrza Krośniewic. Trudno ustalić kiedy zapewne tuż po narodzinach Franciszka rodzina Leopolda przenosi się na Ukrainę dokładnie do powiatu lipowskiego guberni kijowskiej. Zapewne za namową brata Józefa, który pracował w cukrowni w Korninie guberni kijowskiej.

Leopold miał pracować w cukrowni Sob. Niestety żadnej miejscowości na Ukrainie o tej nazwie nie ma, jest natomiast rzeka Sob przepływająca przez powiat lipowiecki kijowskiej guberni. W tym powiecie były cztery cukrownie, niestety nie udało mi się ustalić, w której z nich pracował Leopold. Jak twierdzi Franciszek, ojciec był w tej cukrowni przez 27 lat nauczycielem, bardziej jednak chyba jako mistrz. Musiało być to niedaleko od Daszowa, w którym to właśnie miasteczku Leopold założył odlewnię żelaza i fabryczkę maszyn rolniczych. Janina Giertych: „Po wyjściu na emeryturę kupił sobie duży plac w miasteczku Daszowie, założył ogród, wybudował dom, zabudowania gospodarskie i wystawił spore warsztaty mechaniczne naprawcze, które mu przyniosły niezłe dochody. Duży był tam sad i pyszne wiśnie, z których smażyłam konfitury.

Starsze dzieci Ferdynanda otrzymały lepsze wykształcenie, na młodsze przyszły gorsze czasy i skończyć się musiało tylko na fachu”. Giertychowie posiadali tam majątek praktycznie do końca I Wojny Światowej, wnioskować można to po tym, że jeszcze Jędrzej Giertych wnuk Leopolda, wspomina o wspólnych wakacjach 1916 roku w majątku na Ukrainie. Mimo, że całe dzieciństwo swoje – jak napisał potem – spędził Franciszek właśnie na Ukrainie, to jednak rodzice wysłali Franciszka do szkoły realnej do Włocławka. Po ukończeniu tej szkoły powrócił do Daszowa, gdzie odbył praktykę w cukrowni Sob i fabryce ojca. Później wyjechał na praktykę do zakładów metalowych w Sosnowcu, Warszawie aż w końcu trafił do Kijowa do nowo otwartych zakładów maszyn prowadzonej przez Czecha Józefa Kziraczka.

Pracował tam jako rysownik i urzędnik do wszystkiego, szybko awansując do pozycji „prawej ręki” właściciela. W wieku 21 lat, czyli 1889 roku, za namową matki Franciszek opuścił rodzinny dom i udał się – jak twierdził – na studia na Politechnikę w Brunszwiku. Zresztą w dotychczasowej literaturze oraz wspomnieniach rodzinnych występuje jako inżynier, czy inżynier cukrownictwa. Niestety nie ma dowodów na to, żeby takie studia ukończył, czy w ogóle przebywał w Brunszwiku. Jego nazwisko (Giertych, Gertych, Gertichius) nie figuruje w Marticul Des Collegii Carolinii und der Technischer Hochschuler 1745-1900, ani w żadnych innych dokumentach tej uczelni. Przeczy temu również dalszy bieg życia przedstawiany przez niego samego, jak i jego syna Jędrzeja. Twierdzi on, że po studiach rozpoczął pracę jako konstruktor maszyn we Wrocławiu (Breslauer Maschinen Ansfalt), gdzie miał pracować przez rok. Następnie przeniósł się do Turyngii, gdzie miał objąć również posadę konstruktora maszyn w Saugerhauser Retien Machinen Fabrik. Jako przedstawiciel tej firmy został wydelegowany do Ameryki, gdzie miał zwiedzać cukrownię w Brooklynie pod New York i 40-ci innych cukrowni położonych na terenie Stanów Zjednoczonych, Kubie i Meksyku. Podróż ta trwała również rok, po czym powrócił do Niemiec.

Następnie otrzymał posadę konstruktora maszyn cukrowniczych w szkockiej firmie Watera w Glasgow, gdzie znowu miał uczęszczać przez rok na studia na wydziale elektromechanicznym przy uniwersytecie w Glasgow (Tutaj również nie ma żadnego śladu po jego bytności na tej uczelni, ale warto zauważyć, że nie prowadzono w tym czasie rejestru wolnych słuchaczy). Pobyt w Glasgow potwierdza również Roman Giertych, który wskazuje na rodzinną pamiątkę jaką jest zegarek zakupiony przez Franciszka w tym Szkockim mieście. Po czym, jak już wspomniałem, po roku przeniósł się do Francji, gdzie pracował przy projektowaniu kilku cukrowni buraczano-trzcinowych w Egipcie oraz ustawił i puścił w ruch kilkanaście suszarni mechanicznych do rozmaitych celów w Paryżu, Bordeaux, Marsylii, Breście, Antwerpii, w pobliżu Liege, Brukseli, Nicei. Jak twierdzi Franciszek cały ten jego pobyt za granicą trwał 8 lat. Tymczasem, wiemy z dotychczasowej literatury, że Franciszek Giertych od 1893 roku był dyrektorem fabryki w Porębie, aż do roku 1900, kiedy to został zmuszony sprzedać fabrykę ponieważ nie był wstanie spłacać zaciągniętych kredytów na jej rozbudowę.

Następnie przyjął posadę w firmie Fitzner i Gamper, jak twierdzi szefa wydziału cukrowniczego. Jednak jak ustaliła Anna Piesiak – Robak (powołując się na dokumenty z Archiwum Państwowego w Katowicach) Franciszek Giertych figuruje na liście płac tej firmy jako kierownik oddziału w Sielcach (Pełnił tą funkcję w latach 1900 -1906). Trudno jest mi wytłumaczyć czy raczej znaleźć odpowiedź dlaczego Franciszek w swoim życiorysie zataił okres pierwszego „dyrektorowania” w Porębie. Tym bardziej że jak utrzymują autorzy monografii zakładów w Porębie był to ważny okres w dziejach tego kombinatu przemysłowego. W przeciągu lat 1897-1898 fabryka zmieniła właściciela, zamieniając się w Towarzystwo Akcyjne Górnicze Odlewni Żelaza, Emaliarni, Warsztatów Mechanicznych i Kopalń Węgla. Jednym z najważniejszych akcjonariuszy i jednocześnie największym inwestorem był Franciszek Giertych, który na potrzeby rozbudowy zakładu zaciągnął pożyczki w bankach. W roku 1898 oddano do użytku halę produkcyjną o wymiarach 80 na 30 metrów. W hali tej zainstalowano nowe obrabiarki oraz ręczną suwnicę.

Wybudowano nową kuźnicę z młotami o napędach parowych, a wszystko po to aby rozszerzyć produkcję na urządzenia i wyposażenie cukrowni, młynów i cegielni, ale też drobnego sprzętu dla rolnictwa. Dodatkowo, w związku z rozwojem zakładu, wybudowano linie kolejki wąskotorowej łączącej okoliczne kopalnie z Zakładem i cały kombinat z Zawierciem o łącznej długości 30 km Przypuszczać należy, że przeinwestowano, a nowe gałęzie produkcji nie okazały się tak intratne jak sprzedaż naczyń. Franciszek Giertych sprzedał więc swoje udziały celem pokrycia swoich długów w bankach.

Zapewne i to nie wystarczyło jeżeli we wspomnieniach pojawiają się mimo to informacje o długu jaki posiadał Franciszek. Rodzina Giertychów przedstawia to inaczej. Córka jak i syn utrzymuje, że Franciszek zaciągnął długi na działalność własnej firmy, którą miał prowadzić pod Sosnowcem. Dodajmy, że Sielec jest obecnie dzielnicą Sosnowca. Pracował tam, jak pisałem wyżej, nie jako właściciel swojej firmy, a kierownik oddziału firmy Fitzner i Gamper. Sprzeczność jest ewidentna i wynika ona głównie z tego, że autorzy wspomnianych publikacji bazują na dokumentach, natomiast rodzina na przekazach i własnych wspomnieniach. Trudno powiedzieć dlaczego zataił ten okres, można przypuszczać, że okres ten zbytnio nie pasował do obrazu człowieka sukcesu jaki sam kreślił w swoim życiorysie, ale myślę że bardziej chodzi o to co stało się z tym zakładem po jego sprzedaży.
Nowym nabywcą udziałów Towarzystwa Akcyjnego okazał się żydowski przemysłowiec pochodzący z Niemiec – Babin, który kosztem robotników prowadził niemal rabunkową politykę chcąc uzyskać zysk z włożonego kapitału. Było to zresztą jedną z przyczyn wypadków i strajku z 1905 roku w Zakładzie. Biorąc pod uwagę poglądy i środowisko w jakim obracał się Franciszek Gertych, musiał być to dla niego bolesny cios. Ciekawe również jest to, że Jędrzej Giertych w Curriculum Vitae napisał o dwukrotnym pełnieniu funkcji dyrektora w Zakładach w Porębie, natomiast w artykule który był wspomnieniem pośmiertnym po Franciszku, wspomniał tylko drugi okres.

W roku 1902 w Dąbrowie Górniczej wstąpił w związek małżeński z Janiną Albrecht i jest to przełomowe wydarzenie w dziejach rodziny Giertychów, które to zdeterminowało przyszłość całej familii. Teść Andrzej Albrecht był protestantem, studia kończył w Petersburgu, był inżynierem górnictwa i inspektorem w kopalniach Bolesławsko Olkuskich. W „Przeglądzie Technicznym” zamieścił szereg artykułów dotyczących historii i rozwoju kopalń galmanu na tym terenie. Był członkiem Ligi Narodowej, oraz działaczem na polu społeczno kulturalnym. Uczestniczył w tworzeniu tzw. teatrów amatorskich wśród górników i hutników podlegających mu kopalń (aktywne uczestnictwo w krzewieniu kultury było cechą charakterystyczną narodowców). W samym tylko 1894 roku robotnicy z Bolesławia pod opieką Andrzeja Albrechta wystawili sześć spektakli.

Pod jego kierunkiem powstała stała siedziba dla tego amatorskiego teatru w Bolesławiu. 8 września 1878 roku w kieleckiej katedrze inżynier Andrzej Albrecht zawarł związek małżeński z Marianną (Marią) Saską. „Dom moich rodziców był na wysokim poziomie, ojciec mój miał opinię wysoce szlachetnego człowieka, Mateczke uważano za dzielną kobietę, a przytem miłą, ładną i elegancką (...)” – wspominała córka. Rodzina Saskich legitymująca się herbem Sas. Za założyciela linii świętokrzyskiej Saskich uznaje się Kacpra, który poślubił Teklę z Wysockich. Z tego związku narodziło się dziesięcioro dzieci, jednym z nich był Wiktoryn, który przyszedł na świat w roku 1805 w Sławnie w powiecie opoczyńskim. Ukończył studia farmaceutyczne na Uniwersytecie Jagielońskim. Brał on udział w powstaniu listopadowym, a po bitwie pod Grochowem został odznaczony krzyżem Virtuti Militari. Losy zaś jego brata Jana były inspiracją dla Żeromskiego do napisania „Wiernej Rzeki”.

W 1834 roku ożenił się z Ludwiką Żeromską, starszą siostrą Wincentego Żeromskiego czyli ojca Stefana Żeromskiego. Po ślubie zamieszkał w Szczekocinach, gdzie otworzył aptekę. Z tego małżeństwa przyszło na świat ośmioro dzieci. Jednym z nich był Antoni Bronisław znany bardziej jako Bronisław, wpływowy kielecki działacz narodowy, kulturalny i społeczny (Niezbyt przychylnie wypowiadał się o nim Żeromski na łamach swoich dzienników). Ludwika zmarła w wieku 32 lat i zgodnie z jej życzeniem Wiktoryn poślubił jej młodszą siostrę Matyldę Żeromską. Po ślubie Wiktoryn wraz z całą rodziną przeniósł się do Kielc, gdzie przy Rynku zakupił kamienicę, w której założył aptekę. Mieli pięcioro dzieci m.in. Mariannę, która poślubiła właśnie Andrzeja Albrechta. Janina Albrecht i Franciszek poznali się na jednym z koncertów w Dąbrowie Górniczej, na który Franciszek przybył z grupą inżynierów z fabryki Fitznera i Gampera z Sielca.

Ze wspomnień dowiadujemy się, że był kiepskim tancerzem, ale również interesował się fotografią bo na wspólne wycieczki po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej zabierał zawsze swój „wielki aparat” i robił zdjęcia. „Otóż p. Franciszek pojawił się na horyzoncie Zagłębia Dąbrowskiego poprzedzony famą niezwykle dzielnego człowieka. Wybił się o własnych siłach, był znanym inżynierem na polu cukrownictwa, budował cukrownie w Niemczech, we Francji i na Kubie – znał 9 języków, a przytem był człowiekiem skromnym i sympatycznym. (…) Nie znało się tego pana, ale się wszystko o nim wiedziało. (…) nie wysoki, okrągławy z bródką i olbrzymiemi wąsami, miał na oko przeszło lat trzydzieści czyli starawy. Ostrzyżony był na jeża, ale bardzo krótko, a tużurek miał niesłychanej długości. Pan Franciszek bardzo się stroił, nosił nadzwyczaj wykwintne kolorowe koszule z odpowiednimi krawatami, wiązanymi osobiście w kokardę „muszkę” – kołnierzyk był zawsze sztywny, biały, ale te koszule lila, popielate, to był nowy, zagraniczny szyk, a pozatem p. Franciszek był nadzwyczaj staranny, aż biła od niego czystość, żadnej plamki, nie wygnieciony, a nie palił więc zęby miał białe, i zamiast tytoniem, pachniał dobrą wodą kolońską. Zachwycano się nim ogólnie. (…) Lubił podróże, kochał swój zawód, lubił dużo pisać, tworzyć i był niesłychanie pracowity (…)”.

Franciszek i Janina wzięli ślub w Dąbrowie Górniczej w kościele pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny Anielskiej w dniu 8 lutego 1902 roku. Jak już wspomniałem wyżej, był on już w tym czasie kierownikiem filii zakładu „tam wybudowałem cukrownie Ostrowita i Chełmice, (…) i wielu innych w Kraju i na Ukrainie i Podolu”. W roku 1906 został ponownie dyrektorem zarządzającym Towarzystwa Akcyjnego Poręba jak napisał: „W roku więc 1906 porzuciłem ulubione cukrownictwo i poświęciłem się administracji”. Tutaj pokazał po raz kolejny cały swój talent organizacyjny i zarządczy. Fabryka znajdująca się we wsi Poręba pod Zawierciem była w opłakanym stanie, po zarządzie Babina. W 1906 roku pracowało w fabryce 250 ludzi i ok. 120 w kopalniach. Za tej kadencji powstały nowe warsztaty, wybudowano nowy obiekt składający się z kilku działów, w którym uruchomiono mechaniczną odlewnię radiatorów, rur żeliwnych lanych i kotłów do centralnego ogrzewania. Przede wszystkim jednak rozpoczęto produkcję tokarek i obrabiarek, z czego po dziś dzień słynną Zakłady Mechaniczne w Porębie.

W 1909 roku na Wystawie Przemysłowej w Częstochowie produkty te zostały nagrodzone złotym medalem. Miarą sukcesu F. Giertycha niech będzie fakt, że rok przed opuszczeniem Poręby czyli w 1913 roku, fabryka zatrudniała 1000 pracowników, nie licząc tych którzy pracowali na kopalniach. Giertych inwestował nie tylko w przemysł, ale organizował życie kulturalne i edukację zawodową i patriotyczną dzieci i młodzieży. W 1909 roku założył Park Jordanowski, w którym robotnicze dzieci mogły bawić się, a dorośli spędzając wolny czas wysłuchiwać organizowanych koncertów i przedstawień amatorskich.

CDN
Piotr Bąblewski
Myśl Polska, nr 31-32 (31.07-7.08.2016)

Dzial: