Pełnomocnik Naimski psuje opinię Gazpromowi

gazprom.jpeg
W piątek wieczorem, gdy wakacyjny weekend wygonił wszystkich z pracy i miast, świat został zaalarmowany przez pełnomocnika ds. bezpieczeństwa infrastruktury krytycznej Piotra Naimskiego. Świat dowiedział się, że Gazprom jest niewiarygodnym partnerem. Tę straszną wiadomość przekazał wszystkim mediom czuwający nad stanem bezpieczeństwa wysoki urzędnik państwowy, który nie spocznie, dopóki nie odetnie Polski od ruskiego gazu.

Dlatego będąc wzburzony stanem wysokim zagrożenia gazowego Pełnomocnik dał wyraz swojemu oburzeniu:

„Jest to jednak kolejny raz, kiedy bez uprzedzenia i podania przyczyny rosyjski dostawca nie zrealizował przewidywanych dostaw. Powtarzające się tego rodzaju zdarzenia mogą mieć wpływ na stabilność systemu i bezpieczeństwo dostaw dla odbiorców”.

„To kolejny raz, kiedy okazuje się, że Gazprom nie spełnia kryteriów wiarygodnego dostawcy”.

Pełnomocnik wyraził oczekiwanie, że Gazprom udzieli w tej sprawie wyczerpujących wyjaśnień. Media za Pełnomocnikiem rzuciły się oskarżać Gazprom o „zakręcenie kurka”. Pierwszy do boju, nie dbając o swe życie włączył się redaktor Kublik, wielokrotnie wypróbowany już w walce z tym potwornym Gazpromem i z wirtualnymi kryzysami rodem z Czerskiej. Własną mężną piersią broni nas przed ruską agresją.

Za nim inne media, któż śmiałby zlekceważyć nocny alarm pełnomocnika, który stoi na straży od wschodnich granic. No i poszło po mediach, a teraz przelewa się przez telewizję i materiały się szykują na główne wieczorne wydanie informacji. Przecież to kluczowe wydarzenie zagrażające "stabilności systemu i bezpieczeństwu dostaw dla odbiorców", jak twierdzi Pełnomocnik. Więc będziemy mieli jeszcze jeden wirtualny kryzys, kolejne wyssane z palca „zakręcenie kurka”.

A teraz może na poważnie:

1. Myślę że Pełnomocnik ma czegoś to zszargane nerwy i spać nie może. Dane europejskie z ENTSOG pokazują obniżenie dostaw ze 135 mln kWh 29.06 do 124 mln kWh w dniu 30 czerwca. To jest o 11 mln kWh mniej, czyli aż o 8%. By 1 lipca wrócić do 130 mln.
Czy to jest powód do alarmowania świata? Takie zniżenie dostaw gazu jest problemem, którym powinno się zajmować na poziomie bieżących operacji operatorów przesyłu i stron kontraktu, a nie najwyższa figura energetyczna polskiego rządu. 20% mniejszy przesył – niejasne jest czy liczony od całkowitych dostaw, a więc przez Ukrainę i Białoruś, czy tylko na Drozdowyczach (komunikat jest niejasno sformułowany) – przez niecałe 18 godzin... to naprawdę nie jest sprawa dla ministra.

2. Problem mamy z przesyłem przez Ukrainę i z ukraińskim operatorem (o tym jest komunikat Gaz-Systemu). To on obniżył ciśnienie. O Gazpromie wiemy tylko za pośrednictwem Ukraińców. A wiemy, że nie przepadają za sobą. Więc dlaczego pełnomocnik Naimski oskarża Gazprom? I może warto by się skontaktować z samym dostawcą, wykonać prosty telefon między PGNiG i Gazprom Eksportem? Nie znamy telefonu? Prezesi się jeszcze nie spotkali?

3. Sprawa przypomina wrześniowy wirtualny kryzys z 2015 roku, histerię wywołaną przez PGNiG, gdy nasz monopolista gwałtownie zwiększył nominacje, a Gazprom nie odpowiedział na to dostawami. I choć dostawy gazu ze wschodu wzrosły, w Polsce mieliśmy hałas, że Rosjanie nie wywiązują się z zamówień. Dzisiaj podobnie, tylko że powód jest jeszcze bardziej wątpliwy niż rok temu.

4. Jaki jest powód? Czysto polityczny - chodzi zepsucie opinii o Gazpromie, jego renomy wiarygodnego dostawcy, którą się cieszy wśród europejskich odbiorców. W Polsce, w PGNiG się NIE cieszy taką opinią, więc będziemy nagłaśniać ją na cały świat. Pełnomocnik Naimski miesiąc temu zapowiedział rezygnację z dostaw rosyjskiego gazu. Jednak budowa Nord Stream 2 postępuje, gaz rosyjski sprzedaje się w Europie świetnie, rosną ilości eksportu, porozumienia z odbiorcami są zawierane, gdzie np. Węgrzy wynegocjowali niższą cenę.... Amerykańskiego gazu ani słychu ani widu, jedna dostawa do Portugalii i padło. Więc jakoś trzeba uzasadnić fakt, że my nie chcemy tańszego rosyjskiego gazu. Więc Pełnomocnik psuje opinię dostawcy.

5. Jakie będą skutki? Rozumując racjonalnie, można było sądzić miesiąc temu, że chcemy coś negocjować. Dzisiejsze rewelacje pokazują, że chcemy zrobić drugiej stronie krzywdę. Możemy się więc spodziewać, że dostaniemy w ucho i wrócimy na tarczy. Pełnomocnik Naimski ma w tym doświadczenie - już kilka razy zaliczył klęskę na kierunku wschodnim. Najdroższa była w 2006 r.

6. A dla uspokojenia nerwów Pełnomocnika proponuję porównanie stabilności dostaw rosyjskich i norweskich. Może to ukoi rozkołatane nerwy.

Andrzej Szczęśniak
2 lipca 2016

Dzial: