Czyja władza tego historia

konf 1.jpg
Tę starą prawdę przypomniał na początku swojego referatu prof. Andrzej Skrzypek z Akademii Humanistycznej w Pułtusku. Jego referat pt. „Refleksje nad historią stosunków Polski z sąsiadami” zainaugurował konferencję „Pamięć i polityka historyczna w stosunkach polsko-rosyjskich”, która odbyła się 23.06.2016 roku na Uniwersytecie Warszawskim.

Konferencja ta, której, obok prof. Andrzeja Skrzypka, organizatorem i gospodarzem był prof. Stanisław Bieleń (Uniwersytet Warszawski - na zdjęciu) – to ewenement. W czasach, kiedy Polska zamraża jakiekolwiek relacje z Rosją, kiedy trwa festiwal niechęci i nienawiści do wschodniego sąsiada, kiedy polityczna poprawność i zwyczajny strach – paraliżuje wiele naukowych środowisk – samo zorganizowanie takiej konferencji już jest ważnym wydarzeniem.

W Polsce odbywają się dziesiątki konferencji, na których powtarza się ciągle te same tezy, które służą propagandzie a nie nauce, które nic nie wnoszą. To upadek polskiej nauki poddanej presji politycznej, by wspomnieć skandaliczne potraktowanie przez władze Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Anny Raźny, która odważyła się mieć inne zdanie w sprawie relacji z Rosją, niż te obowiązujące. To było złamanie wielowiekowej tradycji, jaką jest autonomia uczelni wyższych, prawo do głoszenia poglądów niezależnych od władzy. Przebieg konferencji na Uniwersytecie Warszawskim, w roku 200-lecia tej uczelni, powstałej na mocy decyzji króla Polski i cara Rosji Aleksandra I – pozwala mieć nadzieję, że nie wszystko w tej materii jest stracone.

Wygłoszone referaty były, w większości przypadków, na bardzo wysokim poziomie, i – co ważne – charakteryzował je brak ograniczeń natury politycznej. Już prof. Andrzej Skrzypek swój temat zarysował ostro i konkretnie. Uznał, że po 1989 roku nie mamy w Polsce dysputy o historii, tylko „rynek pamięci historycznej”, gdzie nie liczy się to jak dana racja jest udokumentowana, tylko kto ma większą siłę przebicia. „Politycy preferują mity i jak z karty dań wybierają to, co jest im potrzebne do mobilizowania elektoratu” – powiedział Skrzypek. „Odrzucono wizję pozytywistyczną, gdyż nowa władza potrzebowała mitu uzasadniającego racje polityczne. Polska upadła w 1939 roku, bo sąsiedzi byli źli, ale jeden z nich był gorszy – Rosja. Rosja to odwieczny wróg, nie Niemcy. Katyń i „zniewolenie” po 1945 roku to dwa filary tej wizji dziejów, i dalej – nie 1 września, tylko 17 września, rok 1920 i obrona Europy, nie wojsko polskie na wschodzie, tylko Anders, nie Październik 1956, tylko bunt w Poznaniu. Wreszcie na koniec dokonano totalnego fałszerstwa historycznego rozciągając zbrodnie stalinowskie na cały okres PRL” – dodał prof. Skrzypek.

Prof. Oksana Pietrowska z Moskwy (Instytut Badań Strategicznych) mówiła o polityce historycznej w Rosji („Instrumentalizacja historii w relacjach polsko-rosyjskich”). Wbrew temu co się u nas sądzi, na „rynku idei” ścierają się w Rosji aż cztery szkoły historyczne – „czerwona” (nostalgia za ZSRR), „biała” (apoteoza Rosji carskiej i prawosławnej), „państwowa” (łącząca te dwie tradycje) i „liberalna” (negująca prawie całą historię Rosji). Jeśli chodzi o Polskę, to nie znajduje ona zbyt wiele miejsca w refleksji historycznej, ale z reguły oceny te są neutralne bądź pozytywne. Np. szkoła „czerwona” postrzega Polskę jako słowiańskiego sojusznika w wojnie z Niemcami w latach 1941-1945. Tymczasem w Polsce tylko szkoła „liberalna” (Memoriał) ma poparcie i jest uznana, mimo że nie ma ona wielkiego znaczenia.

konf 3.JPG
prof. Andrzej Romanowski i prof. Adam Wielomski

Prof. Adam Wielomski („Polskie kompleksy wobec Rosji i Rosjan”) stwierdził, że temat, którego się podjął, to „zadanie dla psychiatrów”. „W Polsce panuje poczucie wyższości i nienawiści w stosunku do Rosji. Poglądy takie są pielęgnowane przez kombatantów Solidarności, którzy wyrośli ze szkoły rewolucyjnej, która panuje w Polsce od XVIII wieku. Polacy nie pogodzili się po dziś dzień z tym, że utraciliśmy status mocarstwa na rzecz Rosji. Próbowaliśmy odzyskać ten status, ale na drodze rewolucji, bo taki charakter miały zrywy w 1830 i 1863 roku” – powiedział.

Temat ten kontynuował prof. Andrzej Wierzbicki („Ksenofobia, etnofobia i rasizm w polskiej świadomości historycznej wobec Rosjan”). Rosja była traktowana zawsze jako coś gorszego niż Zachód, który idealizowano. Rosja to antywartości, Azjaci i barbarzyńcy, my to prawdziwi Słowianie i Europejczycy. Im większe było poczucie niższości wobec Zachodu, tym większa rusofobia. Teoretykami takiej wizji na polskim gruncie byli Henryk Kamieński i Jan Kucharzewski.

Bardzo ciekawy był referat prof. Andrzeja Romanowskiego (Uniwersytet Jagielloński), który mówił fałszywej historii jako mistrzyni fałszywej polityki. „Całe nieszczęście w relacjach polsko-rosyjskich to nawarstwiające się przemilczenia” – stwierdził. Polacy skutecznie eliminują ze swojego myślenia wszelkie niewygodne fakty, a inne nabierają znaczenia symbolicznego i zmitologizowanego. Nie pamiętamy, że pierwsza wielka rzeź jeńców moskiewskich to rok 1535, kiedy hetman Stanisław Tarnowski kazał wyrżnąć 1400 jeńców w Starodubie. Liczna ofiar rzezi Pragi w 1794 roku, przy której pomija się, że była ona odwetem za rzeź jeńców rosyjskich w Warszawie, urosła z 4.000 do 25.000, mimo braku podstaw źródłowych. Nie chcemy też w ogóle mówić o zagładzie jeńców bolszewickich (i nie tylko) w latach 1920-1921 (zmarło wówczas ok. 18.000 z nich). Wciąż wielkim problemem jest uznanie oczywistego faktu, że „Polska obecna, powstała w 1945 roku, istnieje z woli Józefa Stalina”.

konf 2.JPG
Goście z Rosji: prof. Oksana Pietrowska i prof. Dmnitrij Karnauchow (obok)

Oleg Nemeński z Instytut Badań Strategicznych w Moskwie mówił o polityce historycznej Ukrainy i jej meandrach. Na zakończenie stwierdził, że: „W ocenie działalności banderowców Polacy i Rosjanie są zgodni, i w kwestii tej mogliby prowadzić wspólną politykę”.

Podsumowując obrady, prof. Stanisław Bieleń powiedział: „Jesteśmy obciążeni etosem rycerskim i nie jesteśmy w związku z tym skłonni do kompromisu. Polacy jakby nie dostrzegali wielkiej różnicy w potencjale Polski i Rosji, staramy się z uporem namawiać Zachód do wojowania z Rosję. Rosję ciągle się u nas stygmatyzuje, nie ma miejsca na zapomnienie i przebaczenie, jesteśmy dotknięci insurekcyjną skazą na polskiej świadomości historycznej. Jedną z metod tej stygmatyzacji jest ośmieszanie i poniżanie. Nie dzieje się to z przypadku, to zorganizowana akcja, mając charakter zbiorowego ogłupienia. Mamy do czynienia z błędnym kołem reakcji i kontrreakcji. Tzw. Grupa ds. Trudnych mająca rozwiązywać polsko-rosyjskie problemy nie spełniła swojego zadania, bo jej skład był źle dobrany. Nie widzę jasnej perspektywy, bo polska polityka wschodnia nie jest suwerenna w sferze myśli – jest bezwzględna dominacja myśli amerykańskiej, a elity w Polsce są służebne wobec obcego interesu”. Mimo to uznał, że konferencja była udana i inspirująca, pokazała, że polsko-rosyjski dialog jest możliwy i potrzebny.
JE

Dzial: