Początki Państwa Polskiego

mieszko.jpg
Niniejsza książka opisuje w sposób popularnonaukowy proces utworzenia państwa polskiego, który dokonał się na przestrzeni zaledwie kilkudziesięciu lat X wieku w wyniku zachodzących kolejno po sobie etapów.

Przewrót dynastyczny i ustrojowy w plemieniu Polan, umacnianie monarchii wojennej, tworzenie ośrodka centralnego chronionego potężnymi grodami, militaryzacja społeczeństwa, rozrost terytorialny państwa przez przyłączanie kolejnych ziem polskich, rozwój stosunków dyplomatycznych z sąsiadami, wprowadzenie chrześcijaństwa do Polski, umocnienie pozycji politycznej na arenie międzynarodowej – wszystkie te wydarzenia związane są z dynastią Piastów, rodzimym słowiańskim rodem wywodzącym swe korzenie z północno-wschodniej Wielkopolski. Pierwsi trzej piastowscy książęta – Siemowit, Lestek i Siemomysł – z żelazną konsekwencją realizowali poszczególne etapy zakładania państwa, byli inicjatorami, autorami i wykonawcami poszczególnych elementów.

Czwarty w kolejności na książęcym tronie Mieszko I zespolił swym geniuszem dzieło przodków, budując państwo polskie. Proces organizowania państwa zakończył w 992 roku jego syn Bolesław I Chrobry, jednocząc je w obrębie wspólnej granicy i pod berłem jednego władcy. I o tym traktuje ta książka, o dokonaniach i wyczynach pierwszych Piastów, przeprowadzanych świadomie i celowo. O tym, jak zbudowali państwo zwane Polską, które już w X wieku osiągnęło swoje historyczne granice, zademonstrowało siłę polityczną, militarną i dyplomatyczną na arenie międzynarodowej i weszło na stałe do rodziny państw europejskich. Dzieło epokowe i zapierające dech w piersiach, ukazujące mądrość i nieprzeciętny zmysł polityczny twórców Polski, którzy scalili plemiona polskie w jedną polityczno-kulturalną wspólnotę narodową, na tyle silną, że przetrwała ponad tysiąc lat burz historycznych, które już niejeden inny naród obróciły w nicość.

Emocje emocjami, ale jak to wszystko opisać, kiedy do dyspozycji stoją zaledwie okruchy źródeł historycznych? Jest ich tak niewiele, że każdy historyk zajmujący się tematem zna ich treść niemal na pamięć. Co prawda, pod łopatą archeologów przemówiła ziemia, ale wyniki tych badań z trudem odpowiadają na wiele ważnych pytań dotyczących historii politycznej. A to właśnie na niej, na historii politycznej, koncentruje się ta publikacja. Na szczęście mogłem sięgnąć do olbrzymiego dorobku historiografii, do przebogatej kopalni wiedzy stworzonej (i tworzonej nadal) przez pokolenia badaczy zajmujących się odsłanianiem tajemnic związanych z początkami państwa polskiego.

okl labuda.jpg

Nie będę tu wymieniał ich wszystkich po imieniu – aczkolwiek korci mnie to – bo lista jest długa, a i urazić kogoś łatwo przez niezamierzone niedopatrzenie. Mimo tej autorskiej wstrzemięźliwości muszę wykroczyć poza ramy sztucznego zdyscyplinowania i wymienić nazwisko profesora Gerarda Labudy (1916-2010) – który, nie będę tu ukrywał, jest dla mnie jednym z największych polskich mediewistów. Jego uczniami są pokolenia równie wybitnych polskich historyków mediewistów – oby również oni nie zaprzestali dawać przykładu młodszym pokoleniom. Publikacje prof. Labudy zainspirowały mnie już jako młodzieńca do pokochania historii Polski i wytyczały przez lata całe drogę poznania dziejów Ojczyzny we wczesnym średniowieczu. Z tym większą satysfakcją dowiedziałem się, że rok 2016, w którym zostanie wydana niniejsza skromna publikacja, ogłoszony będzie na Pomorzu Rokiem Gerarda Labudy, w setną rocznicę jego urodzin.

Wielu mediewistów i naukowców z dziedzin pokrewnych figuruje na liście wykorzystanych w tej publikacji opracowań, umieszczonej na końcu książki. Uczeni ci zasługują na naszą wdzięczność i uznanie nie tylko z uwagi na wkład w tworzenie wizji początków Polski i próby jej rekonstrukcji, ale również, a może nawet przede wszystkim za to, że w swych badaniach kierowali się poszanowaniem polskiej historii i respektowaniem wielowiekowej tradycji dziejowej – przy zachowaniu umiejętności rzeczowego i merytorycznego prowadzenia dysput.

W dzisiejszych czasach są to zasady na wagę złota, do głosu bowiem tu i ówdzie dochodzi niszczenie tradycji dziejowej, zaprzeczanie i relatywizowanie historii, tworzenie sensacji na podstawie wybiórczego używania źródeł lub ich nieznajomości... a to nie było książąt i dynastii, a to plemiona nie istniały, a to znowuż rodzimi Słowianie byli za głupi i trzeba im było nauczycieli z zewnątrz sprowadzać...

Ze wstępu

Robert F. Barkowski, „Tajemnice początków Państwa Polskiego – 966”, Bellona, Warszawa 2016, ss. 285

Dzial: