Wiosenne emocje

Eros_and_Psyche_0.jpg
Podmuchy przedwiośnia bywają źródłem niepokoju, który wzmaga się pod wpływem zmiennej pogody. Dotyczy on każdego. Jednostki wybitne spoglądają za horyzont własnych interesów i niepokoją się czymś więcej niż tylko własnymi sprawami. Wiedzą, że możnaby usunąć z naszej planety wojny, głód, przemoc, niesprawiedliwość, a także uzdrowić relację człowiek – zwierzęta.

Niespełnione oczekiwania, a nawet rozczarowania, mogą stawać się pożywką nadziei. Spełnianie się nadziei wymaga podjęcia decyzji, by podejmować czyny. Winimy innych lub okoliczności, zamiast mieć pretensje do siebie, że nie przekształcamy rzeczywistości w kierunku wyznaczanym przez ideały. W znakomitym dramacie Jerzego Żuławskiego „Eros i Psyche” została wyrażona odwieczna tęsknota człowieka do czegoś wielkiego, wspaniałego, nieznanego. Tęsknotę ku temu ilustrują słowa bohaterki jednej ze sztuk Jerzego Szaniawskiego, powtarzające się jak refren: „Dal mnie wzywa”.

Nieokreślony stan żalu i tęsknoty może ogarnąć nagle. W Stanisławie Przybyszewskim rodził się, jak wyznaje, gdy wpatrywał się w biegnący po niebie księżyc. W życiu wypełnionym codziennymi trudami brakuje miejsca na takie stany jak żal, czy nieokreślona tęsknota. Praktycyzm życiowy znamionujący większość ludzi, oddala od zastanawiania się nad własnymi nastrojami.

Wygodnie jest kierować żal w formie wyrzutów i pretensji w stronę kogoś, kto – jak wierzymy – nie odpłaci się nam tym samym. O wiele trudniej pogodzić się z żalem do siebie za popełnione błędy, na przykład za nieprzebaczenie komuś, kto wyrządził nam krzywdę.

Poczucie żalu wiąże naszą teraźniejszość z przeszłością, skierowuje naszą uwagę ku temu, co minione. Żal to spoiwo tego, co jest z tym, co minione. Żal nie dotyczy przyszłości. Jeżeli przewidując ją stwierdzamy, że będzie mi czegoś żal, to pojawia się wówczas wyrozumowana postać żalu. Taki wyobrażony żal jest inny niż ten wyrażający się w przeżyciach i w nastrojach.

Z przeszłością wiąże nas również tęsknota. Dotyczyć może także stanu teraźniejszego i jest wyrazem uczuciowego zaangażowania. Tęsknić można nie tylko do kogoś, ale także ku czemuś nieokreślonemu, jak również ku chwilom, które przeminęły.

Żal błędnie bywa określany jako synonim pretensji do kogoś. W doznaniach osób wrażliwych i uczuciowych, żal pojawia się w postaci nostalgii. Nastraja refleksyjnie. Wzmaga go zmierzch, jesień, dżdżysta pogoda, wcześnie zapadająca ciemność grudniowych dni. Krajobraz czy utwór literacki, muzyka mogą rodzić wspomnienia i żal za bezpowrotnymi przeżyciami. Annais Nin przeżywała lęk obserwując prozaiczne jednowymiarowe życie wielu ludzi. Stwierdzała w swoich dziełach, że nawet obsesje, stany neurotyczne, dojmująca tęsknota i żal są czymś lepszym od prozaicznego istnienia.

Na co dzień, mając ograniczony czas, zawężony zostaje horyzont myślowy do problemów rodzinnych i zawodowych. Święta przynoszą wolny czas, co skłania do rozmyślań. Zastanawiając się nad sobą, zarazem wyraźniej dostrzegamy innych ludzi. Wyraźniej też zdajemy sobie sprawę z naszych uczuć i nastrojów.
Okres Wielkanocy to czas budzenia się przyrody ze snu. Jesteśmy częścią tego świata i również powinniśmy odradzać się do życia w udoskonalonej postaci. Zdarza się, że ktoś bezwolnie gotuje sobie los z którym nie może się pogodzić. Przeżywa w konsekwencji żal do siebie i pozostaje bezradny jeżeli nie podejmie decyzji, by samemu kierować własnym życiem. Szczególnie niespełniona miłość wiąże się z przeżyciem żalu, że pozbawieni zostaliśmy czegoś, co nadałoby szczególny sens naszemu życiu. Wizję niespełnionego szczęścia potęguje wyobraźnia. Rozpamiętywanie tego, czego nie spełniliśmy powoduje może wywoływać przykry stan cierpiętnictwa.

Ludzie czynu rzadziej zastanawiają się nad sobą, nie poddają się nastrojom żalu czy tęsknoty. Rozpamiętywanie tych stanów prowadzi do osłabienia psychicznego, bo rodzą się wątpliwości co do sensu podejmowanych wysiłków.

Chwile nadmiernego, wewnętrznego i zewnętrznego spokoju nie są inspirujące. Mogą nawet wywoływać wrażenie, że pozostajemy na marginesie życia, którego strumień płynie gdzieś poza nami. Mocne przeżycia osadzają nas wyraźnie w teraźniejszości.

Rozpamiętywanie krzywd, które ktoś nam zgotował może prowadzić do tego, że zgorzkniejemy. Zamiast czuć żal do kogoś, lepiej mu przebaczyć chociażby ze względu na troskę o własne zdrowie psychosomatyczne. Rozpamiętywanie żalu i nieprzebaczanie zakłóca naszą wewnętrzną harmonię. Warto przebaczać. Ale doznane krzywdy nie powinny powodować nieufności wobec tych, którym nie mamy na szczęście nic do wybaczenia. Przebaczając sensowne jest odsuwanie się od tych, którym wybaczamy. Możliwe są dwie skrajne postawy: przebaczanie albo „hodowanie” w sobie żalu. Nie podejmowanie prób uwolnienia się od przeżyć negatywnych przynosi w konsekwencji osamotnienie.

Prof. zw. dr hab. Maria Szyszkowska
Członek Komitetu Prognoz >Polska 2000 Plus> przy Prezydium PAN
Myśl Literacka, nr 93, marzec 2016