Polacy – Węgrzy: niewygasła przyjaźń

teleki.jpg
Gdy w lipcu 1920 r. wojska bolszewickie zmierzały ku Warszawie rząd Królestwa Węgier premiera Pála Telekiego przekazał Polsce nieodpłatnie, przez Rumunię, zaopatrzenie wojskowe: 61 mln naboi karabinowych, amunicję artyleryjską, 30 tysięcy karabinów Mauser i kilka milionów części zapasowych, 440 kuchni polowych, 80 pieców polowych.

12 sierpnia 1920 do Skierniewic dotarł transport m.in. 22 mln naboi do Mausera. Żadne państwo zachodnie w tym krytycznym dla nas momencie nie udzieliło Polsce pomocy, m.in. z powodu wzniecanych przez komunistów strajków portowców i robotników. Usprawiedliwione wydaje się w tej sytuacji pytanie, czy odnieślibyśmy zwycięstwo pod Warszawą, gdyby nie pomoc naszych węgierskich Bratanków. Toteż stosunki polsko-węgierskie przed wojną układały się wzorowo.

Nie był to ostatni dowód przyjaźni Węgrów. Na nalegania niemieckie w przeddzień agresji na Polskę, aby przepuścić Wehrmacht, hr. Teleky pisał do Hitlera w liście z 24 lipca 1939 r.: „Aby uniknąć możliwości wszelkiej fałszywej interpretacji mojego listu z 24 lipca (dotyczył stosunków bilateralnych – ZL) mam zaszczyt oświadczyć Ekscelencji ponownie, że w obecnym stanie rzeczy Węgry, z uwagi na względy moralne, nie mogą przedsięwziąć żadnej akcji militarnej przeciw Polsce”. Uprzednio Teleky na te sugestie odpowiedział: „Prędzej wysadzę nasze linie kolejowe, niż wezmę udział w inwazji na Polskę. Ze strony Węgier jest sprawą honoru narodowego nie brać udziału w jakiejkolwiek akcji zbrojnej przeciw Polsce”. Co więcej regent Miklós Horthy nakazał zaminowanie tuneli kolejowych i ich wysadzenie w przypadku próby przedarcia się Niemców siłą.

Madziarzy udzielali schronienia polskim uchodźcom. Mimo protestów Berlina Węgry przyjęły około 150 tysięcy żołnierzy i cywilnych polskich uchodźców, którzy przekroczyli granicę polsko-węgierską po agresji ZSRS na Polskę. Do końca listopada 1940 oficjalnie funkcjonowało poselstwo polskie w Budapeszcie na czele z Leonem Orłowskim. Przy dyskretnym wsparciu władz węgierskich, tylko do maja 1940 przedostało się do Francji ok. 35 tys. żołnierzy polskich, oficjalnie internowanych. Do czasu niemieckiej okupacji Węgier (marzec 1944 r.) działał wywiad polski na Europę Środkową, funkcjonowały polskie szkoły i instytucje kulturalne. A wszystko to się działo mimo formalnego sojuszu Węgier z III Rzeszą.

Honor, przyjaźń, względy moralne, bezinteresowna pomoc – pojęcia właściwie niefunkcjonujące w polityce. Jak widać, zdarzają się wyjątki.

Historia dała nam możliwość odwdzięczenia się za przyjaźń okazaną w najcięższych chwilach naszych dziejów. Gdy 23 października 1956 r. na Węgrzech wybuchła rewolucja antykomunistyczna, która po interwencji Armii Czerwonej przekształciła się w antysowieckie powstanie, Polacy spontanicznie zorganizowali pomoc dla węgierskich braci. Do 12 listopada w całym kraju zgłosiło się 11.196 honorowych krwiodawców, powstały komitety pomocy Węgrom. 15 polskich samolotów dostarczyło na Węgry 44 tony medykamentów i artykułów pierwszej potrzeby. Koleją i drogami dowieziono o wiele więcej. Wartość dostaw ocenia się na ok. 2 mln ówczesnych USD. Społecznie zorganizowana pomoc polska znacznie przewyższyła udzieloną przez rząd USA.

Wróćmy jednak do lat wojny. Krystyna i Grzegorz Łubczykowie, autorzy właśnie wydanego dwujęzycznego albumu „Pamięć III”, oceniają, że wybuch wojny „dowiódł niebywałej odwagi najwyższych władz węgierskich z regentem Miklósem Horthym i premierem Pálem Telekim. To oni wierność zasadom wielowiekowej przyjaźni z Polakami postawili ponad interes polityczny własnego państwa. Jak trudna dla nich musiała to być decyzja, skoro liczyli na pomoc Niemiec w odzyskaniu ziem Korony Węgierskiej utraconych… na mocy Traktatu w Trianon”. Przypominają, że regent Horthy informował posła polskiego o przygotowaniach Niemiec do agresji. Przytaczają również relację z posiedzenia parlamentu węgierskiego w dniu 14 czerwca 1939 r.: „… regent Horthy w przemówieniu stwierdził, że Węgry przyjaźni z Polską nie mogą podporządkować przyjaźni z Niemcami. Wybuch dosłownie owacji w ławach opozycji i entuzjastyczne propolskie okrzyki stały się jej bezprecedensowym poparciem dla rządowej polityki opartej na racjach moralnych”. Stwierdzają, że bez względu na orientację polityczną cała prasa węgierska zajęła propolskie stanowisko. Analogiczną postawę prezentowały partie polityczne Węgier.

okl hungary.jpg

424-stronicowy album zawiera 8 rozdziałów i stanowi kontynuację poprzednich – „Pamięć II” i „Pamięć I”. Każdy z nich stanowi odrębną, zamkniętą całość. W rozdziale „Przyjaźń ponad wszystko” autorzy opisują okoliczności polityczne exodusu Polaków na Węgry – w sumie ok. 140 tys., w tym 90 tys. żołnierzy i oficerów, m.in. brygada płk. Maczka. Zostali oni rozmieszczeni w kilkudziesięciu obozach internowania – odrębnie żołnierze, oficerowie i cywile. Największy z nich (oficerski) znajdował się w Eger. W tej i innych częściach pracy znajdujemy liczne przykłady wręcz bezprecedensowej życzliwości ludności i władz węgierskich dla Polaków. Dość powiedzieć, że z obozów tych dziennie „uciekało” do Francji przez Jugosławię 50 – 200 osób, mimo protestów poselstwa niemieckiego. W książce znajdujemy raport płk. Zygmunta Andrzejowskiego dla gen. Władysława Sikorskiego przedstawiający sytuację polskich uchodźców, łączne z krytycznymi uwagami o postawie niektórych żołnierzy i oficerów oraz przedsięwziętych środkach, aby usunąć niepożądane zjawiska.

Osobny opis znajduje obóz w Nagykanizsy, gdzie wręcz kwitło życie kulturalne. Tu bowiem Jerzy Kołaczkowski utworzył chór, który cieszył się powodzeniem nie tylko wśród internowanych, ale także ludności węgierskiej. Nie tylko. Powstał tam zespół dramatyczny, wystawiający zarówno sztuki teatralne, jak i widowiska słowno-muzyczne.

Jeden z rozdziałów poświęcony został działalności bohatera trzech narodów (polskiego, węgierskiego i żydowskiego) – śląskiego działacza PPS i dziennikarza Henryka Sławika, który utworzył Komitet Obywatelski zajmujący się uchodźcami. M.in. z jego inicjatywy powstało pismo dla młodych uchodźców „Młodzież”. Nieocenioną pomoc okazał mu pełnomocnik rządu węgierskiego ds. uchodźców – József Antall. Sławik odegrał też ogromną rolę w ratowaniu Żydów węgierskich. Gdy Węgry okupowali Niemcy, zamordowali Sławika w Mauthausen.

Omówiona została posługa kapłanów polskich, którym pomagali księża węgierscy. Z albumu dowiadujemy się, że na czele Międzynarodowej Komisji Lekarskiej, badającej mord w Katyniu stał Węgier prof. Ferenc Orsós, a wśród mordowanych znaleźli się dwaj Węgrzy służący w Wojsku Polskim – Oskar Kuehnel i Emanuel Aladar Koromday – hungarysta na UW, autor pierwszego słownika polsko-węgierskiego (1936).

Wśród wielu sylwetek przedstawionych przez autorów znajduje się konsul honorowy Węgier we Lwowie – Jana Blum, który cudem odebrał Niemcom swoją córkę Marysię i wyjechał z nią do Budapesztu. Po wojnie stał się jednym z pionierów przywracania polskości Wrocławia. Są tam też losy spolonizowanej Węgierki – Wandy Marossannyi, która pomagała przerzucać Polaków do kraju Madziarów. Zapłaciła za to zesłaniem do Auschwitz i innych obozów zagłady, które jednak przeżyła.

Album posiada wspaniałą szatę graficzną i 500 świetnie zeskanowanych zdjęć. Stanowi bez wątpienia wspaniały wkład w polską i węgierską historiografię, a jednocześnie hołd narodowi i władzom Węgier tamtych czasów za bezcenną pomoc nam udzieloną.

Promocja tej bezcennej pracy odbyła się 12 lutego br. w Ambasadzie Węgier z udziałem Ambasadora Węgier – JE Ivána Gyurcsika, współautora – Grzegorza Łubczyka (ambasadora RP w Budapeszcie w latach 1997-2001), prezesa Wydawnictwa Rytm – Doroty Świderek. Pan Ambasador przypomniał pokrótce dzieje polskich uchodźców na Węgrzech oraz prezentację filmu o Sławiku i Antallu-seniorze „Życie na krawędzi” w telewizji węgierskiej. Nawiązał też do obchodów 75 rocznicy przyjęcia przez Jego kraj polskich uchodźców. Mówił również o obchodach kultury węgierskiej w Polsce.

D. Świderek przypomniała sponsorów tego wydania, bez których powstanie albumu nie byłoby możliwe. Były nimi zarówno osoby prawne, jak i fizyczne, co zostało zamieszczone w tym opracowaniu. Powiedziała o innym wyrazie artystycznym wspólnych losów obu narodów, jaki stanowi niezwykły film „13 lat 13 minut” o rewolcie w Poznaniu i Powstaniu Węgierskim ’56. G. Łubczyk zarysował tło historyczne książki, jednocześnie przybliżył pracę nad powstaniem albumu. Podkreślił zasługi Krzysztofa Duckiego, znakomitego fotografa, który zarówno opracował graficznie album, jak i ulepszył zdjęcia. Autorzy korzystali z archiwów obu krajów oraz zbiorów prywatnych 40 osób. Nawiązując do filmów o dziejach obu narodów wymienił kolejny film „Ojczulek Polaków” traktujący o J. Antallu.

„Pamięć III” i poprzednie dwie prace na ten temat umacniają przyjazne więzy obu narodów, konieczne również obecnie wobec bezprzykładnych ataków, jakich doświadczyły nasze państwa – Węgry kilka lat temu, Polska obecnie.

Zbigniew Lipiński

Krystyna Łubczyk Grzegorz Łubczyk: „Pamięć III. Polscy uchodźcy na Węgrzech 1939-1946”,Oficyna Wydawnicza Rytm, Warszawa 2016.

Myśl Polska, nr 11-12 (13-20.03.2016)

Dzial: