Razem z PO, KOD i Petru?

Ryszard_Petru_Sejm_22_stycznia.JPG
Roman Dmowski pisał, że są ludzie, którzy bardziej nienawidzą Rosji niż kochają Polskę. Dostosowując tę maksymę do sytuacji obecnej można stwierdzić, że są ludzie, którzy bardziej nienawidzą PiS-u niż kochają Polskę. Ta parafraza nasunęła mi się, gdy przeczytałem ostatnio zamieszczone w MP dwie publikacje prof. Macieja Giertycha i jedną mec. Marii Rozesłańskiej.

„Polska pięknieje”

W „Powrocie sanacji” (MP nr 1-2/2016) prof. Giertych gromi PiS za wszystko i jeszcze więcej. Źródło zła upatruje w Jarosławie Kaczyńskim, przyrównując go do Piłsudskiego. Ma on bowiem „mianowanych przez siebie prezydentów … marszałków Sejmu … i premierów”. Czyby Autor uważał, że takie nominacje mają zapadać bez udziału szefa rządzącej partii? Przypisuje PiS-owi opinię, że „III RP to ruina i marnotrawstwo. Państwo jest w fatalnym stanie, finanse państwa w stanie tragicznym”. Czyżby było inaczej? Przecież państwowy dług publiczny, który w 2007 r. wynosił 524 mld zł, dziś opiewa na 900 mld zł, w przyszłym roku przekroczy 1 bln zł. Dług zagraniczny w 2007 r. wynosił ok.143 mld euro, po 8 latach rządów PO-PSL osiągnął 300 mld euro (1,2 bln zł), gdy cały pozostały majątek Polski wart jest ok. 1 bln zł.

Oficjalny dług prywatny i publiczny Polski wynosi już ponad 2 bln zł, a ukryty (zobowiązania z tytułu ubezpieczeń i ochrony zdrowia), ok. 3 bln zł więcej. Tylko z tytułu corocznej obsługi kosztów zadłużenia płacimy ok. 30 - 40 mld zł. Od 2004 r. wydaliśmy na ten cel ok. 330 mld zł. O ile polskie PKB od 1990 r. wzrosło prawie 5-krotnie, o tyle nasz dług wzrósł prawie 11-krotnie.Tak wygląda sytuacja finansowa Polski w ogromnym skrócie.

Nie mamy dziś praktycznie polskich banków, przemysł został bądź zniszczony, bądź wyprzedany obcemu kapitałowi za bezcen. Polska klasa średnia została zmiażdżona przez wielkie sieci zagranicznych supermarketów, dotąd niepłacących podatków. Bezrobocie wynosi obecnie ok. 4 mln, gdyż w tej liczbie należy zawrzeć ok. 2 – 2,5 mln emigrantów zarobkowych. Jadą tam, by zarobić nie na frykasy, ale na chleb.

A Pan Profesor pisze „jak się Polska zmienia, jak doganiamy Zachód, ile dokonano wielkich inwestycji strukturalnych – Polska pięknieje”. Mniejsza o to, ze słowa te są jakby żywcem wyjęte z plaformerskiej propagandy (to premier Kopacz mówiła o „piękniejącej Polsce”!). Więc dodam do tego „piękna”: widok tysięcy ludzi grzebiących w śmietnikach w poszukiwaniu pożywienia, tysiące dzieci polskich przychodzących do szkoły bez śniadania, koczujących nocami na ławkach i na działkach. Nie lepiej dzieje się w innych dziedzinach naszego życia publicznego. Polskich uczniów pozbawiono de facto nauki historii i klasycznego kanonu lektur.

System sprawiedliwości stanowi parodię prawa i praworządności. Państwo finansuje gazety mniejszości niemieckiej i ukraińskiej opluwające Polskę i Polaków. Już wprowadzano „naukę” gender dla najmłodszych, by zdemoralizować do końca młode pokolenie. (Tak, w tym zakresie doganiamy Zachód.) Byliśmy o krok od zaprowadzenia tzw. małżeństw homoseksualnych (tu nie udało się dogonić Zachodu.) Dzieci są odbierane rodzicom nawet bez wyroku sądowego. Szerzy się pornografię i propaguje zboczenia seksualne. To tylko cząstka tego „piękna” i „doganiania Zachodu”.

Autor gorszy się przekształcaniem przez PIS telewizji i radia. Przecież publiczne radio i tv były tubą PO i PSL, a po części SLD. Ich audycje wyborcze stanowiły jeden wielki skandal, a wiele programów miało charakter wręcz antypolski (np. wyświetlenie niemieckiego filmu „Nasze matki, nasi ojcowie”.) To tak miało pozostać?!

Nawet projekty wojskowego przeszkolenia Polaków czy powołanie obrony terytorialnej budzą głęboki sprzeciw prof. Giertycha. Polska ma pozostać bezbronna, podczas gdy nasi sąsiedzi mają obowiązkowy pobór do wojska? Pewno, po co nam wojsko, wszystko załatwi za nas NATO.

„Są to wszystko zamachy na konstytucyjny podział władzy! Pełzający zamach stanu! Wszystko ma być w rękach PiS-u” – czytamy. Nic innego, a właściwie to samo mówią Schetyna, Petru, Sawicki, Kijowski, Lis et consortes. Ale nie dziwię się Autorowi. Od dłuższego czasu powiela on (tyle że w sposób bardziej cywilizowany) obecne poglądy swojego syna – Romana. Profesor, co prawda, nie bryluje na demonstracjach KOD, jak syn. Za to straszy zamachem, Brześciem i Berezą. Jak pisze: „Kaczyński, jak Piłsudski, rządzi głównie przy pomocy służb specjalnych i policyjnego zastraszenia. Tak było za IV RP i tak zapewne będzie teraz”. Nie przypominam sobie jednak, by prof. Maciej Giertych protestował przeciwko tym metodom Kaczyńskiego, gdy LPR tworzył koalicję z PiS, a on sam był jednym z liderów Ligi.

Ani słowa krytyki pod adresem poprzedniego gabinetu, czy samej PO. Według tych wywodów PiS-owi powinna wystarczyć sama większość w Sejmie i rząd. Resztę należało zostawić, czyli pozbawić się realnej władzy. Jeśli jednak PiS ma wykonać obietnice wyborcze i zreformować prawie nieistniejące Państwo Polskie, potrzeba silnej władzy. Bo tyko silna władza może być skuteczna.

Miłosierdzie dla imigrantów

Jak wiadomo, ostatnim ciosem, jaki zadał rząd Kopaczowej Polsce była zgoda na przyjęcie 7 tys. imigrantów i uchodźców do Polski. Merkel kazała, Kopacz wykonała. Okazuje się, że to zbrodnicze wobec Polaków posunięcie również odpowiada prof. Giertychowi („Problem imigrantów – błogosławiona bieda”, MP nr 3-4/2016). Pisze bez ogródek: „… trzeba przyjąć wszystkich, którzy zapukają do naszych drzwi” i wyjaśnia: „Obowiązek wykazania miłosierdzia na pewno nas uszlachetni. owoc nie muszą być negatywne”. Wręcz wzruszające! Tyle, że miłosierdzie to nie obejmuje Polaków. Wszyscy wiemy, jakie skutki przyniosło to miłosierdzie we Francji, Niemczech, Szwecji, Norwegii i w innych krajach Europy. Tak będzie i u nas, jest marzeniem ściętej głowy rozróżnienie imigrantów zarobkowych od rzeczywistych uchodźców. Przy takim napływie żadne państwo nie zdołało tego uczynić. Do pobożnych życzeń wypada też zaliczyć inną tezy artykułu – o asymilacji i nawróceniu.

Np. we Francji nawet drugie czy trzecie pokolenia przybyszów nie asymilują się, przeciwnie zajmują wrogą postawę wobec państwa pobytu, a krwawe zamachy i rozruchy są również ich udziałem, nie tylko świeżo przybyłych. Z kolei naiwnością jest sądzić, że przy pierwszej okazji uciekną oni z Polski do Niemiec. Nie po to Niemcy czynią nam (i innym krajom Europy Środkowej) z nich „prezent”, by z powrotem ich przyjmować. Z całą pewnością odeślą do nas. I w tym przypadku Autor idzie w ślady PO i Nowoczesnej. Na zakończenie tej części jeden drobiażdżek – cytat z apelu 26 organizacji masońskich w tej kwestii: „”Obediencje wolnomularskie przypominają, ze przypływ imigrantów jest nie ciężarem, lecz szansą dla przyszłości Europy”. Voila!

Pean na cześć Trybunału

W kwestii Trybunału zabrała głos również mec. Maria Rozesłańska (MP, nr 3-4/2016), pisząc wręcz pean na cześć TK, albowiem stał się „instytucją samodzielną, charyzmatyczną, obdarzoną społecznym zaufaniem”. Tytuł artykułu „Zbrukać i sparaliżować Trybunał!”. Uff, mocno powiedziane. No to zacznijmy od tego, że TK sam się zbrukał przygotowując w tajemnicy (prasa jednak dotarła do tego) ustawę o własnej instytucji, podrzucając ją Komorowskiemu (TK nie ma inicjatywy ustawodawczej), następnie biorąc aktywny udział w pracach komisji sejmowej na ten temat i na koniec oceniając własne dzieło.

Całą sprawę opisałem dość szczegółowo w „MP” (nry 51-52/2015, 1-2/2016, 3-4/2016), w kwestiach prawnych posługując się głównie analizami pos. Stanisława Piotrowicza, prawnika z zawodu. Nie będę więc powtarzał całego wywodu. Dodam tylko trzy uwagi. Pierwszą – Autorkę nie razi sprzeniewierzenia się przez TK rzymskiej zasadzie prawnej „nemo iudex idoneus in causa sua”. Drugą – nie ma co mówić o społecznym zaufaniu do TK, gdyż większość obywateli dowiedziała się o tej instytucji prawdopodobnie dopiero po awanturze, a rzadko kto – prócz prawników – zajmuje się orzeczeniami tego ciała. Trzecią – mec. Rozesłańska w dwóch miejscach powołuje się na gwarancje niezawisłości sędziowskiej, z tego powodu traktując zarzut upolitycznienia TK jako absurdalny.

Tymczasem … Prezes TK Andrzej Rzepliński publicznie oświadczył, że mu najbliżej do PO, a z ugrupowaniem tym on oraz sędziowie wiceprezes Stanisław Biernat i Piotr Tuleja aktywnie współpracowali przy zmianie ustawy o TK. To ma być apolityczność?! Przed zmianami w TK 14 sędziów na 15 pochodziło z nadania Platformy. Trudno sobie wyobrazić, by PO kierowała do TK ludzi o poglądach opozycyjnych wobec własnej partii. Natomiast przypisywanie TK charyzmy jest – mówiąc najoględniej – dziwne.

Autorka szczegółowo zajmuje się kwestią powołania 5 sędziów przez obecny Sejm, gromiąc oczywiście PiS za ten zabieg. A tu cios z najmniej spodziewanej strony, bo TK 11 bm. umorzyło postępowanie dotyczące oceny konstytucyjności powołania 5 nowych sędziów. Przyjrzyjmy się, jak tę sprawę ocenił sędzia Trybunału Stanu Piotr Andrzejewski („Trybunał Konstytucyjny i praworządność”, „Nasz Dziennik” z 15.01.16). Odnosząc się do unieważnienia poprzedniego wyboru, P. Andrzejewski wyjaśnia, że „Sejm dokonał pełnej wykładni autentycznej dopełnienia przy procesie wyłaniania kandydatów na sędziów TK wymogów ważności i skuteczności ich zgłaszania. Stwierdził brak spełnienia ustawowych warunków zgłoszenia. W konsekwencji pozbawił dokonany wybór skuteczności prawnej i powtórzył proces wyborczy w stosunku do trzech sędziów, a w stosunku do dwóch ponadto ze względu na przekroczenie kompetencji Sejmu poprzedniej kadencji w tym zakresie”. Przypomniał ponadto, iż decyzje Sejmu podejmowane jako uchwały „nie podlegają kompetencji orzeczniczej TK”.

Skrytykował też decyzję Rzeplińskiego, który nie dopuścił nowo wybranych sędziów do orzekania, „kontestując wyborczy proces Sejmu potwierdzony co do swej prawomocności odebraniem od wybranych przez Sejm kandydatów przysięgi jako warunku sine qua non zdolności orzeczniczej w TK”. Przypomniał poza tym o wykorzystaniu przez opozycję „stanowiska przewodniczącego TK stawiającego się ponad prawem do wzniecenia tumultu i niepokojów społecznych w wyniku szerzenia dezinformacji, jakoby nowo wybrana reprezentacja Narodu i państwa polskiego działała sprzecznie z Konstytucją i zagrażała demokratycznemu funkcjonowaniu państwa. Jeśli można mówić o zagrożeniu zamachem stanu, to w odniesieniu do nieakceptujących woli Narodu działań odsuniętej od monopolu władzy opozycji”.

***

I kto by pomyślał, awantury PO, PSL, Nowoczesnej i KOD mają wsparcie z zupełnie nieoczekiwanej strony.

Zbigniew Lipiński

Fot. Wikipedia Commons
Myśl Polska, nr 5-6 (31.01-7.02.2016)