Braterstwo

wigilia-boze-narodzenie.jpg
Różnimy się między sobą cechami indywidualnymi, ale im bardziej odstajemy od ogółu, tym większą potrzebą staje się braterstwo z innymi. Wzmaga ono siły witalne, co sprzyja podejmowaniu czynów. Działania człowieka powinny mieć na celu urzeczywistnianie ideałów. To one udoskonalają – w rezultacie realizacji – świat rzeczywisty.

Drzemie w nas wiele możliwości, których najczęściej nie jesteśmy świadomi. Braterstwo wzmaga siły psychofizyczne i nabiera szczególnego znaczenia w trudnych okolicznościach. Poprzednie pokolenia wychowywały się w szacunku dla braterstwa broni. Czyn zbrojny, a ściślej jego kult, charakteryzował do niedawna polski patriotyzm.

Łatwiej jest określić czym nie jest braterstwo niż ściśle je zdefiniować. Niewątpliwie sprzeczna z braterstwem jest nielojalność, niesłowność, nieszczerość, stwarzanie pozorów, filantropia. Braterstwo wiąże się z zaufaniem do współbraci. W nawiązaniu tej szczególnej relacji nie przeszkadza poziom wykształcenia, różnica lat, czy odmienny pogląd na świat. Interesujące, że jest to więź immoralna, bowiem występuje także w więzieniach między skazanymi, czy na przykład dochodzi do głosu wśród członków mafii.

Dzięki braterstwu nie jest się wyizolowaną jednostką. Na wartość tej więzi wskazali już w starożytności stoicy żywiąc w konsekwencji nadzieję na świat w przyszłości pozbawiony wojen.

Braterstwo może być spełnione także w kręgu osób zespolonych więziami rodzinnymi. Podkreślam to, ponieważ rodzina opiera się o więzy krwi, a te nie gwarantują automatycznie głębokiego porozumienia. Nie są to więc odosobnione przypadki, że w czasie świąt, zasiadając przy rodzinnym stole, czujemy brak silnych więzi. Zdarza się, że włączony telewizor ratuje tę sytuację. Osamotnienie jest siłą destrukcyjną i dlatego niejeden z nas przemierza wiele kilometrów, by uczynić zadość rodzinnej tradycji wigilijnej. Nawet jeżeli czuje się w czasie spotkania niedosyt, czy pewne rozczarowanie, to w jakiejś mierze równoważy to urok niezwykłego wieczoru wigilijnego i smak potraw zapamiętanych od dzieciństwa.

Wspólny stół jest swoistym azylem. Odświętnie ubrani przeżywamy urok choinki i świątecznej krzątaniny. Oczywiście święta Bożego Narodzenia mają wymiar religijny, ale zarazem patriotyczny i rodzinny. Śnieg, z reguły towarzyszący tym dniom, nadaje baśniowy urok światu przykrywając to, co szare i brudne. Eskimosi mają w swoim języku wiele określeń śniegu stosownie do jego konsystencji i odcieni bieli. Urzekają sople lodu i malowane przez mróz niepowtarzalne obrazy na okiennych szybach.

Święta Bożego Narodzenia i ten czas szybko zapadających ciemności sprzyja głębszej refleksji, zastanowieniu się ku czemu zmierzamy i jacy właściwie jesteśmy. Wieczór wigilijny łączy się wszak z atmosferą wzajemnej życzliwości, zrozumienia i pojednania. U podstaw tego leży wybaczanie doznanych krzywd, cierpień i przykrości. W tym nastroju łamiemy się opłatkiem.

Wybaczanie, bądź kultywowanie nawet uzasadnionych cierpień, ma głębokie następstwo w psychice człowieka. W imię mądrego egoizmu powinniśmy wyrzucać z pamięci doznane krzywdy. Inaczej rodzi się gorycz, a także bariera miedzy nami a tymi, których poznamy, a więc tymi, którzy nie zawinili. Warto nadać wieczorowi wigilijnemu znaczenie przełomowej daty od której zaczniemy wiele spraw w naszym życiu od nowa.

Zaufaniem należy obdarzać tych, którzy nas nie zawiedli. Warto o tym pamiętać, ponieważ sentymenty nie ustają wraz z rozczarowaniem. Postawa wybaczania jest pożyteczna dla wybaczającego, bowiem w rezultacie mniej pozostaje w nas negatywnych emocji. Wybaczając zachowujmy dystans, którego wcześniej nie było, bo mądrość podpowiada, by nie oczekiwać zbyt wiele, gdy już ktoś zawinił. Ale krzepiąca jest ufność wobec tych, których jeszcze nie poznaliśmy, jak również wobec tych, którzy nie mieli okazji być przez nas sprawdzeni, bo nie pojawiła się sytuacja próby.

prof. Maria Szyszkowska
Myśl Literacka, nr 90/grudzień 2015