Mniej ględzenia i cieplej z Rosją

mekel.jpg
Prof. Jadwiga Staniszkis w wywiadzie dla „Polska The Times” oceniła pierwsze polityczne posunięcia prezydenta Andrzeja Dudy. Jak zawsze nie owija w bawełnę i mówi to co myśli. Naszą uwagę zwrócił fragment rozmowy dotyczący polityki zagranicznej.

Do dużej polityki właśnie wszedł Andrzej Duda. Też tej presji ulegnie?
- Na razie z niepokojem obserwuję sposób, w jaki prowadzi politykę wschodnią. Dostrzegam dużą lukę w wiedzy o tej dziedzinie u niego i w jego otoczeniu. On cały czas jest przede wszystkim deklamatorem, jeszcze w kampanii mówiłam, że to go może zgubić. W Estonii odważnie mówił o pakcie Ribbentrop-Mołotow, ale w tym samym czasie na Ukrainie trwały trudne rozmowy o tym, jak ma wyglądać decentralizacja władzy w tym kraju. Takie słowa mogły zradykalizować presję ze strony Rosji, czy to bezpośrednią, czy przez Prawy Sektor. Dlaczego Petro Poroszenko tak ostro zareagował na wypowiedź Dudy o zmianie formatu normandzkiego?

Bo pilnował porozumień mińskich.
- Też, ale przede wszystkim widział w jego wypowiedzi zagrożenie dla jednego z filarów systemu bezpieczeństwa Rosji, którym jest strefa buforowa. Poroszenko nie miał zamiaru w ten sposób zaogniać konfliktu z Moskwą. Duda nie powinien popełniać takich błędów. Wyraźnie widać, że potrzebuje kogoś takiego jak na przykład prof. Włodzimierz Marciniak, który dobrze rozumie realia Wschodu. Prezydent, zamiast rzucać konfrontacyjne uwagi, powinien przedstawiać projekty pomocy Ukrainie, na przykład w kwestii odbudowy tamtejszego indywidualnego rolnictwa. Akurat na tym Polska zna się dobrze, mamy ekspertów, odpowiednie instytucje do tego. Jednocześnie w stronę Rosji powinien płynąć pozytywny przekaz. Trzeba rozumieć czarną dziurę, w którą ona wpadła, i umieć wyciągnąć do nich rękę. Trzeba zrozumieć nadzieje, jakie Putin pokłada w zachodnich sankcjach, licząc, że w ten sposób zdynamizuje przedsiębiorczość w rosyjskim rolnictwie. Polska mogłaby wesprzeć Kreml w budowie spółdzielczości, kontraktacji i doradztwa rolniczego na wsi. Ważne jest także, by Duda dobrze przygotował się do wyjazdu do Pekinu. W Chinach dochodzi do przesilenia, które Polska może odczuć poprzez Niemcy. Trzeba na to reagować, a to wymaga przygotowania. Jeśli natomiast Duda pojedzie do Pekinu, zacznie tam po swojemu ględzić i pouczać Chińczyków, to tylko się tam spali.

Za: „Polska The Times” (4-6.09.2015)
fot. profil fb A. Dudy

Dzial: