Tallin albo Budapeszt

duda tallin.jpg
Prezydent Andrzej Duda zapowiedział, że jednym z jego głównych celów w polityce zagranicznej będzie konsolidacja bloku państw Europy Środkowej, od Finlandii po Bałkany. Ma to mieć na celu – w domyśle – wywarcie nacisku na NATO, żeby był bardziej stanowczy wobec Rosji i wzmocnił militarnie swoją flankę wschodnią.

Wyrazem tego dążenia była pierwsza, „symboliczna” wizyta prezydenta w Tallinie, w rocznicę paktu Ribbentrop-Mołotow. Czy to jest dobre „entree” naszego prezydenta na europejskiej scenie? Mam co do tego poważne wątpliwości. Europa Środkowa i Wschodnia to konglomerat państw mających różne tradycje historyczne, ale – co ważniejsze – różnie postrzegających otaczającą rzeczywistość. Z grubsza państwa te dzielą się na dwa bloki – z jednej strony to państwa bałtyckie uprawiające politykę histeryczną wobec Rosji i będące de facto amerykańskim protektoratem (to w tych państwach mieliśmy prezydentów z amerykańskim obywatelstwem).

Po drugiej stronie stoją państwa Grupy Wyszehradzkiej (bez Polski) – Czechy, Słowacja i Węgry. Można je określić jako te, które prowadzą politykę równowagi między Zachodem i Wschodem, co objawia się w podtrzymywaniu poprawnych relacji z Rosją, brakiem entuzjazmu do pomysłów militaryzacji tej części Europy i do polityki sankcji. Takie państwa jak Finlandia, Rumunia czy Bułgaria zajmują stanowisko pośrednie. Polska od lat konsekwentnie realizuje filozofię polityczną mającą zapewnić nam rolę lidera w rusofobicznym rydwanie sterowanym przez Waszyngton. To sprawiło, że Grupa Wyszehradzka jako całość stała się fikcją już za prezydentury Lecha Kaczyńskiego a pogłębiło się to w czasie niesławnej pamięci końcówki „rządów” Bronisława Komorowskiego.

Nie ma możliwości sklejenia całego obszaru Europy Środkowej i Wschodniej w jedną polityczną całość, w dodatku opierając się na strategii będącej mieszanką historycznych resentymentów (obsesja na tle paktu Ribbentrop-Mołotow) i współczesnych lęków objawiających się w przemożnej chęci budowania murów na granicy z Rosją. Blok państw w tej części Europy można budować albo z perspektywy Tallina i Rygi albo Pragi i Budapesztu. Jeśli Andrzej Duda chce coś pożytecznego zrobić dla Polski musi wybrać Budapeszt, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Tertium non datur.
Jan Engelgard
fot. postimees.ee

Dzial: