Historia zbrodniarza brzeskiego

kostek 2.jpg

W pamięci zbiorowej Józef Piłsudski i sanacja to przede wszystkim Cud nad Wisłą, zamach majowy, czy też walka o niepodległość… Ogólnie, co jest oczywiście naturalne, mamy do czynienia z pewną mitologizacją zarówno tej postaci, jak i kierowanych przez nią rządów.

Poszukując jednak prawdy historycznej trzeba odnotować również to, że w niektórych działaniach Piłsudski opierał się na postaciach co najmniej kontrowersyjnych. Chyba najbardziej charakterystyczna jest tu postać Wacława Kostka – Biernackiego – człowieka odpowiedzialnego między innymi za tortury wyrządzane więźniom politycznym w twierdzy Brzeskiej.

Urodził się w roku 1884 i od młodych lat zaczął działać w Organizacji Bojowej Polskiej Partii Socjalistycznej. Szybko zaczął odznaczać się tam brawurą i odwagą. Jego działalność nie była zbyt bezpieczna – groziła i wielokrotnie skutkowała więzieniem. W roku 1904 poznał Piłsudskiego i jak wielu innych, zafascynował się nim. To Piłsudski nadał mu pseudonim „Konstanty”, z którego później zrobił się „Kostek”. Działał również w Legii Cudzoziemskiej, a po wybuchu I wojny światowej – dowodził żandarmerią polową przy Pierwszej Brygadzie Legionów Piłsudskiego. Tam też uzyskał kolejne przezwisko „Kostek – Wieszatiel”. Było to nawiązanie do rosyjskiego dygnitarza, który wsławił się wyjątkowo krwawym stłumieniem powstania styczniowego. Tego rodzaju porównanie wynikało z faktu, że żandarmeria Kostka miała masowo wieszać i terroryzować radomskich i kieleckich chłopów.

W II Rzeczpospolitej jego kariera zaczynała się rozwijać po zamachu majowym, w którym sanacja przejęła władzę. Zawsze był bardzo blisko najbardziej kontrowersyjnych spraw. Oskarżano go o współudział w morderstwie niewygodnego dla piłsudczyków generała Zagórskiego. Uczestniczył także w przygotowywanej przez sanację prowokacji – najściu oficerów na Sejm. Od roku 1928 bowiem Sejm składał się z coraz bardziej opozycyjnej wobec władzy Piłsudskiego większości centrolewicowej. Największą rolę w tej opozycji odgrywały Polska Partia Socjalistyczna, Polskie Stronnictwo Ludowe „Wyzwolenie” i Polskie Stronnictwo Ludowe „Piast”. Doszło nawet do połączenia tych ugrupowań w jedną formację – Centrolew i podejmowania coraz bardziej niechętnych wobec sanacji ruchów. Działania opozycji nie przekraczały standardów demokratycznych, ale władza zdecydowała o powstrzymaniu jej siłą we wrześniu 1930 roku.

W konsekwencji najważniejsi opozycyjni politycy zostali zaaresztowani (bez żadnych rzecz jasna wyroków) i osadzeni w twierdzy w Brześciu. Wśród zaaresztowanych znaleźli się między innymi były trzykrotny premier Wincenty Witos, socjalistyczni politycy Herman Lieberman, Adam Pragier, czy Stanisław Dubois, a także przedstawiciele PSL „Wyzwolenia” (m. in. Józef Putek, Kazimierz Bagiński), chadek Wojciech Korfanty, Karol Popiel i mniejszości narodowych. Dodajmy, że niektórych bardzo dotkliwie pobito już przy okazji samego aresztowania.

Komendantem twierdzy został właśnie Kostek-Biernacki. Osadzeni więźniowie szczególnie negatywnie wspominali jego zachowania i system psychicznych i fizycznych tortur, który im zapewnił. Do oficjalnych, stosowanych przez Biernackiego i jego ludzi kar więziennych należały: samotna cela (zwana „ciemnicą”) tzw. „twarde łoże” (czyli usunięcie z łóżka siennika), przymusowy post (ograniczenie pożywienia do kawałka chleba i ciepłej wody trwające do 7 dni) oraz kary fizyczne. Kary te były stosowane uznaniowo, w zależności od humoru strażników i konkretnych więźniów. W samym Brześciu najbardziej pobito Karola Popiela. Bito go prętem metalowym, a potem przetrzymywano w piwnicy. Podobnie bito Bagińskiego, Korfantego (tego bito po twarzy), Kiernika i Dębskiego. Szczególnie katowano również posłów ukraińskich. Herman Lieberman (również wyjątkowo znienawidzony za swoją antysanacyjną działalność) w tych warunkach miał zawał serca, którym nikt ze strażników specjalnie się nie przejął.

Witos opowiadał, jak skarżył mu się przebywający razem z nim w celi Lieberman: „Co to za piekło? Co to za ludzie? Siedziałem jeszcze jako akademik w więzieniu francuskim, siedziałem w więzieniu austriackim 40 lat temu, zarzucano mi zbrodnię zdrady stanu – a jednak już wtedy – i to w państwie obcym, obchodzono się ze mną jak z człowiekiem. W tych więzieniach miałem niemal że wygody, dawali mi wszystko, a odebrali tylko wolność. W czyich rękach my tu jesteśmy? Co tu dalej będzie? Tej nocy – mówił 9 na 10 października – gdyśmy twardo zasnęli, otwarły się drzwi z trzaskiem, zabrali mnie od Popiela. (…) Ze mną też jest źle. Strasznie mnie pobito. Panie! Nie to boli, że mnie znieważono w sposób ohydny, skatowano do utraty przytomności, że mi odebrano zdrowie, a zapewne skrócono życie, ale to jest boleść niesłychana, że to uczyniła straż bezpieczeństwa, że tego się dopuściła władza polska”.

Więźniów również nękano psychicznie. W nocy niespodziewanie budzono ich i pozorowano na nich egzekucje (od których w ostatniej chwili odstępowano). Ponadto, jak opowiadał Pragier: „W pośrodku podwórza ustawiono jakieś rusztowanie, które wyglądało na szubienicę. Patrzyliśmy na ten przyrząd z zainteresowaniem i bez satysfakcji. Putek powiedział: „To dla nas – cóż my zrobimy?” Nie mogłem go uspokoić, albowiem sam uważałem, że ta szubienica może być dla nas przeznaczona. Tak ja, jak Putek nie wyobrażaliśmy sobie, by osadzenie nas w tym więzieniu było możliwe, przy zachowaniu istniejącego porządku prawnego, a jeżeli ten porządek został obalony, to oczywiście wszystko stało się możliwe. Dopiero po niejakim czasie wyszło na jaw, że i ta szubienica była rekwizytem w wojnie nerwów”. Po jakimś czasie więźniowie zostali z Brześcia wypuszczeni.

Za warunki w twierdzy odpowiadał bezpośrednio Kostek – Biernacki, ale wszystko działo się rzecz jasna za cichym przyzwoleniem sanacji i samego Piłsudskiego. Sam Piłsudski w trakcie, gdy tego rzeczy się działy, udzielał wywiadów, w których wyśmiewał niegodną postawę aresztowanych i sugerował, że przyczyną ich osadzenia są wyłącznie machlojki finansowe. Kostek za swoje zasługi awansował – został we wrześniu 1932 wojewodą nowogródzkim, którą to funkcję sprawował do września 1939 roku. Również w województwie rządził bardzo ostro, wymierzając obywatelom niezwykle ostre kary.
Co ciekawe, regularnie co tydzień przebierał się za chłopa i organizował wyprawy po wsiach, gdzie wsłuchiwał się w nastroje ludności. W międzyczasie zorganizował również obóz w Berezie Kartuskiej, w którym także więziono i torturowano licznych działaczy opozycyjnych (przede wszystkim o sympatiach komunistycznych, chociaż więźniem obozu był również konserwatysta Stanisław Cat Mackiewicz). To znów Kostek w bardzo dużym stopniu odpowiada za panujący w tym obozie rygor.

2 września 1939 roku Kostek Biernacki został Generalnym Komisarzem Cywilnym w randze ministra, stając się zwierzchnikiem całej administracji państwowej. 18 września razem z Rydzem Śmigłym zbiegł do Rumunii. Wtedy też stracił dotychczasową władzę. Po wojnie został bardzo szybko przez komunistów aresztowany i osadzony w więzieniu mokotowskim. Bez wyroku był przetrzymywany tam przez 8 lat. W końcu sąd najpierw go skazał na śmierć – wyłącznie za jego działania jako wojewody względem mniejszości narodowych. Następnie Sąd Najwyższy biorąc pod uwagę podeszły wiek zamienił amnestię na karę 10 lat więzienia.

W samym więzieniu miał doznać tortur gorszych od tych, które sam zadawał. Miał powykręcane, z poprzebijanymi paznokciami palce, trzymano go w mokrych karcerach, bardzo mocno go bito, przeżył ciężką chorobę przewodu pokarmowego i serca. Zachowywał się jednak odważnie i niepokornie wobec strażników.

Kostek wyszedł więc na wolność w roku 1955. Gdy upłynęło półtora roku zmarł – wskutek wycieńczenia po więzieniu. Trzeba w tym miejscu również zauważyć, że Kostek to postać bardziej złożona. Interesował się historią, a także pisarz. Oto próbka jego stylu:

„Widzieliście pewnie nieraz, jak w pochmurny dzień jesienny szara mgła drobnego deszczu zasłania ścianę lasów. Niebo jest brudne, jednakowo białawe od końca do końca, a na nim rysuje się ciemną wstęgą wysoki las, poszczerbiony u góry wierzchołkami najstarszych sosen i dębów wysmukłych, śródleśnych. Ale nie dojrzysz gałęzi, nie odróżnisz pni, ani kolorów, jakimi maluje nasze lasy późna pogoda jesienna. Już żadna błyskawica nie rozświetli ci tej beznadziejnej szarzyzny, już nie pokaże się dziś słoneczko jasne i nie ozłoci ziemi Bożej i ludzkiej biednej duszy”.

Jednoznaczna ocena tej postaci jest trudna. Na pewno ani skłonności literackie, ani cierpienia w stalinowskim więzieniu nie usprawiedliwiają jego wcześniejszych działań – zwłaszcza w II RP. Można zauważyć jedno. Dzieje Kostka Biernackiego, to jeden z nielicznych życiorysów, w których osoba mająca na sumieniu wiele grzechów, zdołała w pełni za te grzechy odpokutować. Pionier i propagator okrutnego traktowania opozycji w II RP sam doświadczył zdecydowanie gorszego traktowania przez kolejne władze. Kary komunistów były jeszcze bardziej niehumanitarne niż kary wymierzane przez Kostka. Ciekawe, czy w trakcie ich doświadczania były komendant twierdzy brzeskiej choć przez chwilę miał refleksję, że podobnie jak teraz on jest krzywdzony, tak kiedyś on krzywdził innych…

Maciej Nowak
Myśl Polska, nr 29-30 (19-26.07.2015)

Dzial: