O gospodarkę w polskich rękach

szydlo 3.jpg

„Chcemy budować polski przemysł; to nie są mrzonki, to jest nam potrzebne. (…) Chcemy, żeby polskie kopalnie były rentowne i by wydobywano w nich węgiel, ale również, żeby wprowadzano nowe technologie węglowe. Chcemy, żeby polskie stocznie zaczęły budować statki. To nie są mrzonki, bo to dziś jest nam po prostu potrzebne. Polska potrzebuje polskiego przemysłu, polskiej produkcji” - mówiła Beata Szydło podczas konwencji programowej PiS w Katowicach (3–5.07.br.)

Jej wystąpienie stanowiło podsumowanie dotychczasowej pracy zespołów eksperckich partii. Całość programu zostanie ogłoszona na przełomie września i października, a więc tuż przed wyborami przewidzianymi na koniec października. To dobrze, gdyż walcząca o utrzymanie się przy władzy (choć to właściwie mrzonka) będzie miała mniej czasu na ataki. Poza tym kandydatka na premiera zadeklarowała, że rodzina otrzyma 500 zł dla każdego dziecka oraz zapowiedziała referendum w sprawach przywrócenia poprzedniego wieku emerytalnego, rozpoczynania nauki w szkole od 6 lat, i prywatyzacji lasów państwowych.

Reindustrializacja Polski

Hasło odbudowy przemysłu polskiego – częściowo zniszczonego, częściowo sprzedanego za bezcen obcemu kapitałowi w 25-leciu „wolności” – oraz jego częściowej repolonizacji PiS głosiło od pewnego czasu. Obecnie hasło to nabiera cech postulatów programowych. Szydło określiła siedem obszarów gospodarki narodowej, które będą stanowić główny przedmiot zainteresowania jej partii w razie wygranych wyborów. Są to: infrastruktura, budownictwo mieszkaniowe, rolnictwo, energetyka, zaplecze badawczo-rozwojowe, w tym informatyka; gospodarka morska oraz małe i średnie przedsiębiorstwa. Wiceprezes PiS, jakby polemizując z Pawłem Kukizem, odżegnującego się od potrzeby ogłaszania programu stwierdziła: „Musimy pamiętać, że budujemy jedną wspólnotę, która nazywa się Polska. Dbajmy i walczmy o naszą markę (…) Trzeba dbać o polskich małych i średnich przedsiębiorców, bo to oni są impulsem dla rozwoju kraju".

Jak zapowiedziała, Polakom potrzebne jest wsparcie głównie w trzech dziedzinach: praca, rodzina, zdrowie. Wśród założeń ekonomicznych jej partii znajduje się pomoc dla polskich firm. „Chodzi o to, by wybierać polskie pociągi Pesa, zamiast włoskiego Pendolino, nasze solarisy, zamiast autobusów produkcji chińskiej” - wyjaśniła. Jednocześnie stanowczo obiecała utrzymanie polskiej waluty: „Złotówka dobrze służy rozwojowi naszego kraju. Póki Polacy nie będą zarabiali tyle, ile zarabia się w państwach tzw. starej Unii, my nie wprowadzimy Polski do strefy euro”.

W sprawie likwidacji kopalń wypowiedział się dla portalu wp.pl Mariusz Błaszczak, przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS: „Trzeba doprowadzić do zmiany polegającej na tym, żeby Polska nie musiała likwidować kopalń, bo to jest zabójcze dla naszej gospodarki. Chcielibyśmy doprowadzić do tego, żeby Unia Europejska odeszła od ideologii polegającej na zaniechaniu wykorzystywania węgla jako podstawowego surowca energetycznego. (…) Odniósł się także do gospodarowania funduszami unijnymi: „Rządzący często mówią o tym, że wydają fundusze unijne, wydają pieniądze unijne, a tu nie chodzi tylko o to, żeby te pieniądze wydawać – je należy wydawać gospodarnie, tak aby wpłynęło to na rozwój Polski, a także trzeba zlikwidować bariery związane z działalnością gospodarczą, szczególnie małych i średnich przedsiębiorstw”.

Odkręcanie śruby podatkowej

„Chcemy wprowadzić prawo podatkowe oparte o trzy "P". Prorozwojowe, przejrzyste, proste. Obniżenie VAT-u do 22 procent, odliczenie pełnych wydatków inwestycyjnych w roku ich poniesienia, czyli 100-procentowa amortyzacja, kwartalna zaliczka podatkowa dla wszystkich podmiotów, VAT płacony na zasadzie kasowej, 15 procent podatku CIT dla małych przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej trzy osoby na umowę o pracę z pensją nie mniejszą niż średnia krajowa, zasada, że w razie wdrożenia innowacji lub uzyskania patentu odlicza się podwójną sumę inwestycyjną i opodatkowanie sklepów wielkopowierzchniowych i banków” – streściła Szydło projekt reform podatkowych. Natomiast PiS i współpracujące z nim ugrupowania nie chcą wprowadzenia trzeciego 40-procentowego podatku dla najbogatszych.

Z kolei ma być podniesiona kwota wolna od podatku do 8 tys. złotych. PiS chce zahamować wyprowadzenie podatków do tzw. rajów podatkowych. Natomiast sklepy wielkopowierzchniowe będą po zwycięskich dla PiS wyborach obciążone podatkiem od obrotu. W sumie – ulgi dla polskich przedsiębiorców, natomiast opodatkowanie supermarketów, pozostających w lwiej części w rękach kapitału zagranicznego, bezczelnie wykazujących straty lub minimalne zyski oraz banków (w ponad 80 proc. w rękach zagranicznych), zdzierającego z polskich klientów, szczególnie kredytobiorców, krociowe pieniądze.

Prezes Polski Razem – Jarosław Gowin przyznał, że w koalicji zaistniał spór dotyczący podatków, niemniej przyznał, iż dzięki zaproponowanym rozwiązaniom mniej zamożni Polacy będą mieli „miesięcznie kilkaset złotych więcej w portfelu”. Jego zdaniem „wyliczenia pani prezes Szydło w ogromnej mierze pokrywają się z wyliczeniami ekspertów Polski Razem", ale "nie w stu procentach". Chociaż zdradził różnice między PiS a jego partią w tych sprawach, nie robił z tego problemu.

Ku polskim przedsiębiorcom

Szydło obiecała obniżenie ryzyka działalności gospodarczej, skrócenie postępowań administracyjnych, wprowadzenie nowego systemu podatkowego z silnymi preferencjami proinwestycyjnymi, preferencje dla innowacji oraz likwidację nieformalnych monopoli i karteli blokujących rozwój przedsiębiorstw.
40 procent środków z zamówień publicznych ma być przeznaczane dla małych i średnich przedsiębiorstw. Firmy te otrzymają preferencje w zamówieniach samorządowych. Pełne obciążenie daninami publicznymi nastąpi dla nich dopiero po 24 miesiącach od utworzenia firmy. O ile przedsiębiorstwo będzie miało dochód, to w przypadku odrzucenia przez bank komercyjny businessplanu, wniosek zostanie skierowany do BGK.

Szydło obiecała także: wprowadzenie zaliczkowania wpłat dla wykonawców i podwykonawców, zmiany w prawie upadłościowym umożliwiające tzw. drugi start, umożliwienie przedłużenia spłaty kredytów w wypadku dekoniunktury, ograniczenie składania dokumentacji wykazującej koszty uzyskania przychodu (podstawą miałoby być oświadczenie), ograniczenie obowiązków szkoleń, konsolidacje służb inspekcyjnych, wprowadzenie zasady, że dokumentu urząd może żądać tylko raz.

Tę część przemówienia Szydło można podsumować dwoma cytatami Pierwszy: „Warto … spojrzeć na ostatnie 8 lat w Polsce i zastanowić się, dlaczego tak wiele polskich firm upadało, kiedy płynęły do Polski fundusze europejskie. Czy to były przypadki, czy może źle działający system. Jeśli to był system, to trzeba powiedzieć jak go zmienić, bo Polski nie stać na to, żebyśmy dalej marnotrawili energię i zapał polskich przedsiębiorców”. I drugi: „W radzie gospodarczej pani premier Ewy Kopacz zasiada trzech głównych ekonomistów dużych banków – instytucji, które mają siedziby poza Polską. W mojej radzie gospodarczej, jeżeli będę mieć zaszczyt tworzyć rząd Rzeczpospolitej, znajdą się przedstawiciele małych firm, firm rodzinnych i polskich przedsiębiorców. Po to jest rada gospodarcza, żebyśmy mówili o rozwoju polskiej gospodarki i całego kraju, a nie tylko zajmowali się określonymi lobby”

Rozwiązanie problemu mieszkaniowego?

„Ważnym zadaniem, które chcemy podjąć jest budowa mieszkań - nasz program mieszkaniowy. Mamy dwa cele – po pierwsze, żeby ludzie mieli szanse na własne, tanie mieszkania, a z drugiej strony (...) pobudzenie budownictwa” – mówiła przyszła premier. Zgodnie z tym programem na terenach dostarczanych bezpłatnie przez państwo będą budowane mieszkania pod wynajem. W ramach czynszu będzie rozłożona na długi okres spłata kredytu.
Budową zajęłyby się spółki specjalne tworzone przez samorządy. „Bierzemy też pod uwagę możliwość finansowania przez państwo części odsetek przy spłacie kredytu” – powiedziała.

Zdrowie nie tylko dla bogaczy

Gdyby wygrało PiS i jego sprzymierzeńcy, zostanie zlikwidowany Narodowy Fundusz Zdrowia, rozbudowana instytucja biurokratyczna, nie wnosząca nic pozytywnego do ochrony zdrowia. Zwycięski PiS obiecuje udostępnić dla wszystkich podstawową opiekę zdrowotną oraz przywrócić gabinety lekarskie w szkołach. „Jednym z problemów jest opieka zdrowotna. Ludzie martwią się o to, że z jednej strony nie stać ich na wykup leków, ale z drugiej strony na to, że nie będzie szansy na to by dostać się do lekarza specjalisty, a nie stać ich żeby pójść do gabinetu prywatnego” – orzekła Szydło. Przypomniała, iż istniejącą sytuację w służbie zdrowia krytykuje wielu lekarzy, chcących leczyć, a nie zajmować się biurokracją. Uznała za nienormalne, że pielęgniarki muszą strajkować, by otrzymać należne im wynagrodzenie.

„Mówimy o tym, że muszą być tanie leki, musi być dostępność do lekarza. Przede wszystkim trzeba zrobić coś, co postulujemy już od dłuższego czasu, czyli przywrócenie medycyny szkolnej. W Polsce dzieci muszą mieć na prawdę dobrą opiekę medyczną” - zaznaczyła wiceprezes PiS-u.

Wzrost dla obywateli, nie dla statystyki

Chociaż jesteśmy szóstym pod względem potencjału krajem Unii Europejskiej, to "nasza gospodarka nadal przypomina swoją strukturą gospodarki państw małych i zależnych" – stwierdziła Szydło. Wprawdzie statystyki są ważne – kontynuowała – ale nie można ulegać złudzeniom, ponieważ nie wszyscy w Polsce ten wzrost gospodarczy odczuwają. „Musimy doprowadzić do tego, żeby z naszego wzrostu korzystało jak najwięcej naszych obywateli, żeby mieli szansę korzystania wszyscy, a nie tylko 10 proc. społeczeństwa, tak jak to teraz wychodzi” – dodała. Zwróciła uwagę na paradoks polskiego wzrostu gospodarczego sprowadzający się do tego, że nie przekłada się on na kieszeń zwykłego Polaka.
Poinformowała, że dwie trzecie naszego eksportu wypracowują firmy będące własnością kapitału zagranicznego, a większość sektora bankowego należy do międzynarodowych grup kapitałowych. Nadto ponad połowa przemysłu przetwórczego ma swoje centrale poza granicami Polski: „Musimy stworzyć warunki równowagi. Zagraniczne firmy muszą u nas dawać miejsca pracy, dawać perspektywę i stabilizację. Budować to, co dla Polski jest teraz najważniejsze – polską perspektywę gospodarczą. Polskie firmy mają mieć szansę konkurowania z zagranicznymi, to obowiązek państwa stworzyć takie warunki” – postulowała mówczyni.

Szydło tak podsumowała postawę obecnej ekipy rządzącej: „Ostatnie 8 lat to ciągłe mówienie Polakom: "nie da się, nie można tego zrobić, to jest niemożliwe". To ograniczanie się na naciski różnego rodzaju lobby, grup nacisków czy też wyborcze oczekiwania. Tylko wtedy władza zrywa się i podejmuje jakieś działania. Ale to są działania doraźne – tak jak tutaj na Śląsku. Przyjeżdża rząd, organizuje posiedzenie i przyjmuje program dla Śląska, a jednocześnie na Budryku 400 osób dostaje wypowiedzenia z pracy. To jest program dla Śląska?”.

Na ratunek „frankowiczom”

Wbrew temu, co twierdzi Platforma PiS było pierwszą partią, która chciała pomóc „frankowiczom”, składając projekt ustawy w tej sprawie, o czym przypomniał pos. Henryk Kowalczyk. Ustawa przewidywała ochronę kredytobiorców przed wahaniem kursu złotówki w stosunku do franka szwajcarskiego. Zabezpieczenie obejmować miało kwotę od 2,95 na którym kurs spadającego franka byłby zatrzymywany. Jeśli przekraczałby 3,95 banki straciłyby możliwości naliczania większych kwot. Z kolei w styczniu 2015 r. PiS proponowało przewalutowanie kredytów na ostatni dzień sztywnego kursu franka. Także i tę propozycję odrzuciła rządząca koalicja. Kowalczyk przypomniał możliwość prezydenckiego projektu ustawy o pomocy „frankowiczom”. Skrytykował on projekt platformerskiej ustawy. Jak podkreślił, wstępne założenia dotyczące metrażu mieszkań oraz przekroczenia zabezpieczenia w wysokości 120 proc., są rozwiązaniami sprzyjającymi bankom, a nie obywatelom.

Źródła finansowania projektów PiS

Realizacja koncepcji PiS ma kosztować 39 miliardów zł. Według Szydło z dodatkowych wpływów z VAT, uszczelnienia systemu podatkowego, opodatkowania hipermarketów i banków można uzyskać 73 miliardy zł.
Wsparcie finansowe dla rodzin będzie kosztować 22 miliardy złotych, przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego 10 miliardów złotych, a podniesienie kwoty wolnej od podatku 7 miliardów złotych.
Przyszła premier wskazuje pięć źródeł finansowania priorytetowych projektów: dodatkowe wpływy z podatku VAT – 9 mld zł, uszczelnieniu systemu podatkowego – straty z tego tytułu to 52 miliardy złotych, zahamowanie wyprowadzania podatków z Polski do rajów podatkowych – Rocznie 4 mld zł, opodatkowania supermarketów podatkiem obrotowym – 3 mld zł, wprowadzenie podatku bankowego – 5 mld zł.
Daje to łączną kwotę 73 mld zł. Łączny koszt tych propozycji wynosi 39 mld zł, co daje niebagatelną nadwyżkę 39 mld zł.

Nowe oblicze PiS-u?

Dotychczas partia Jarosława Kaczyńskiego nie wykazywała się zbytnią znajomością kwestii społecznych i gospodarczych. Widać jednak, że PiS nie zmarnowało 8 lat bycia w opozycji i przez ten czas dorobiło się ekspertów ekonomicznych oraz koherentnego programu w tej dziedzinie. Syntetyzując zaprezentowany w Katowicach program można go sprowadzić do czterech punktów: ulżenie biedniejszym warstwom społeczeństwa, odbudowa zrujnowanego przemysłu polskiego, częściowa repolonizacja gospodarki, opodatkowanie kapitału zagranicznego. Przypomnę, że jeszcze w 2005 r., gdy Kaczyński chciał zawrzeć koalicję w PO – słynny POPiS, główne resorty gospodarcze chciał oddać Platformie. To już zamierzchła, niezbyt chlubna przeszłość.

Trzeba jednak poczynić – w tym „Kalejdoskopie” nieliczne – uwagi do programu. Pamiętajmy, że poprzez likwidację jednych gałęzi przemysłu, a likwidację innych utraciliśmy rynki zbytu. Toteż nie tyle budowa nowych zakładów pracy, ile ponowne wejście na rynki stanowić będzie problem nie lada. I nie tylko znalezienie rynków. Powołam się tu na dra Henryka Goryszewskiego, który wkrótce po objęciu stanowiska wicepremiera (lipiec 1992 r.) w rządzie Hanny Suchockiej, zwołał konferencję szefów istniejących wówczas przedsiębiorstw państwowych. Powiedział wówczas zebranym, że w obecnych czasach nie ma problemu z produkcją, gorzej będzie ze sprzedażą, ale najgorzej ze znalezieniem odbiorców, którzy płacą. I o tym również należy pamiętać wziąwszy się za to skądinąd niezwykle pożyteczne przedsięwzięcie.

W środowisku PiS pojawiła się koncepcja repolonizacji banków. Zupełnie słusznie, od banków, bowiem zależy udzielanie kredytów podmiotom gospodarczym, a polscy przedsiębiorcy mają niejednokrotnie duże trudności z uzyskaniem kredytu.

Przytoczę tu sztandarowy przykład Stoczni Szczecińskiej, która mając pełny portfel zamówień nie mogła uzyskać od banków kredytu na produkcję. Stało się to przyczyną upadku Stoczni. Przed niewłaściwą repolonizacją banków zagranicznych w Polsce przestrzega w jednym ze swoich artykułów ekspert gospodarczy, główny ekonomista SKOK – Janusz Szewczak. Otóż istnieją u nas ośrodki, które wspierają ten pomysł sugerując odkupienie banków. W ten sposób zagraniczni właściciele zyskaliby podwójnie: raz kupując za bezcen polskie banki, dwa – otrzymując rynkową cenę zawłaszczonych banków. Czyli – nie tą drogą. „Repolonizacja, ale z głową” – nawołuje Szewczak.

Prof. Grzegorz Kołodko, który wcale nie odnosi się złośliwie do programu ekonomicznego PiS-u, wskazuje na dość poważny problem, przed którym może stanąć zwycięski PiS. Szacowane dochody wcale nie muszą przynieść spodziewanych kwot, gdyż są to tylko przewidywania.
Od siebie dodam, że jeżeli PiS rozpocznie zapowiedziane działania, może – a właściwie na pewno – nastąpi atak kapitału zagranicznego na Polskę. Obce koncerny nie będą chciały przecież stracić tak wspaniale wyzyskiwanej kolonii. Autorzy planu muszą starannie przygotować się na przetrzymanie lub zapobieżenie tego ataku.

PiS zrozumiał, że nie ma niepodległości bez suwerenności ekonomicznej, bez gospodarki w polskich rękach. Tej przyszłej wojnie sprzyjać będą polscy kondotierzy, którzy ze wspierania zagranicznego kapitału czerpią krociowe zyski. Czeka nas więc ciężka walka. Walka o prawdziwą niepodległość.

Zbigniew Lipiński
10 lipca 2015 r.
Myśl Polska, nr 29-30 (19-26.07.2015)
Na zdjęciu: Beata Szydło w Szydłowcu (fot. Agnieszka Górska)

Dzial: