Najczarniejszy poeta białej Ameryki

ML lizakowski.jpg
Langston Hughes urodził się 1 lutego 1902 roku w miejscowości Joplin, w stanie Missouri, w średnio zamożnej rodzinie. Jego ojciec, James Nathaniel Hughes był czarny, chociaż obaj jego prapradziadkowie byli białymi ludźmi. Jeden z nich miał żydowskie korzenie i był właścicielem firmy handlującej niewolnikami. Drugi prapradziadek pochodził z Kentucky i był pochodzenia szkockiego, stając się właścicielem rozlewni whisky.

Matka poety też miała bardzo ciekawy rodowód, sięgający aż do XVII-wiecznego białego poety angielskiego Francisa Quarles, a jej babka miała w sobie krew Indian z plemienia Cherokee. (1) Dzieciństwo poety nie było szczęśliwe, ale nie cierpiał przysłowiowej nędzy. Po rozwodzie swoich rodziców wędrował z miejsca na miejsce, dzieląc swoją miłość pomiędzy ich dwoje. Zaopiekowała się nim babka ze strony matki, Mary Patterson Langston, mieszkająca w miejscowości Lawrence w stanie Kansas. Był to najszczęśliwszy okres w jego życiu. Babka uczyła go szacunku do własnych przodków, ale także do kultury społeczności murzyńskiej, której i on był członkiem. Gdy miał osiem lat, zabrała go na uroczystość, odsłonięcia pomnika Johna Browna w miejscowości Ossawatomie w stanie Kansas, którego dokonał prezydent Theodore Roosevelt. Babkę zaproszono na tę uroczystość jako honorowego członka i stała na platformie obok prezydenta. Po śmierci babki Langston nigdy już nie zaznał takiego spokoju ducha i radości życia. Zanim skończył szkołę średnią, mieszkał w kilku miejscach, m.in. Joplin (Missouri), Topeka (Kansas), Toluca i Mexico City, Colorado Springs oraz Cleveland (Ohio).

Zaraz po śmierci babki znajdował się z przyjaciółmi rodziny. Przez dwa lata był u nich, zanim matka nie zabrała go do siebie do miejscowości Lincoln w stanie Illinois. Gdy ponownie wyszła za mąż, przeprowadzili się do miejscowości Cleveland w stanie Ohio, gdzie uczęszczał do szkoły średniej. Ojciec jego był wędrownym kupcem, handlarzem, biznesmenem, który podróżował po Stanach, a także trafił na Kubę i do Meksyku. W okresie wczesnej młodości spędził w Meksyku kilkanaście miesięcy wraz z ojcem, który osiadł tam prowadząc biznes, a także był właścicielem ziemskim. Tam zauważył, że ojciec, taki mądry i wykształcony, stał się zgorzkniałym i cynicznym człowiekiem, dla którego pieniądze stały się głównym celem w życiu.

Wyżywał się na biednych Indianach, w ten sam sposób, co biali na czarnych w Ameryce. To spowodowało, że zaczął swojego ojca nienawidzić, nawet myślał o samobójstwie, ciężko z tego powodu się rozchorował. Po skończeniu szkoły średniej, przez krótki czas zamieszkał z ojcem w Meksyku, z myślą o przekonaniu go do płacenia na jego studia na Columbia University, lecz ojciec zgodził się mu finansowo pomóc, jeśli by studiował inżynierię, a nie literaturę i nie chciał, by został pisarzem.
Ojciec przyszłego poety bardzo różnił się od babki, która wychowywała poetę. Miał inne zapatrywania na sprawę murzyńską i swoich czarnych współbraci. Babka wychowywała młodego Langstona w miłości do ludzi, z wielkim szacunkiem do kultury i tradycji swojej rasy.

Ojciec poety, był inteligentnym i ambitnym człowiekiem, który studiował prawo, skończył je, ale ze względów rasowych nie został dopuszczony do egzaminu końcowego. To było między innymi powodem opuszczenia przez niego rodziny i udania się do Meksyku, aby zamieszkać w świecie, „gdzie nie było białych ludzi”. Ojciec poety „dziwnie nie lubił murzynów” – wspomina wiele lat później syn – chociaż sam był murzynem, co nie bardzo raziło go, bo lubił swoją rasę. Jednak ojciec dogadał się z nim w sprawach finansowych i syn rozpoczął studia na Columbia w 1921 roku, ale już w 1922 roku porzucił naukę z powodu przesądów rasowych, a swoje zainteresowania z inżynierii ulokował w literaturze i poezji, kierując kroki swoje w stronę nowojorskiej murzyńskiej dzielnicy Harlem.

Początki kariery

Bardzo ciekawie i żartobliwie mówił Hughes o swoich początkach poetyckich we wspomnieniach, które zostały opublikowane przez Raymonda Smitha w eseju pt. „Hughes: Evolution of the Poetic Persona”. Wypowiedź ta została zamieszczona w kwartalniku „Literary Imagination” (lato 1974), wydawanym przez Department of English Georgia State University:

„(...)Jak zostałem poetą? Przez przypadek. Wybrano mnie na stanowisko klasowego poety w Clevelands Central High. Byłem Murzynem, Murzyni powinni wykazywać muzykalność. W Ameryce większość białych myśli, że wszyscy czarni umieją śpiewać, tańczyć, mają wrodzone poczucie rytmu. Moi koledzy z klasy wiedzieli, że wiersz powinien posiadać rytm, to zdecydowało,
że jednomyślnie wybrali mnie. Nigdy wcześniej nawet nie przyszło mi do głowy być jakimś poetą czy pisarzem(...)”

Rola poety została nałożona na Hughesa przez przypadek, albo – być może – przez stary zwyczaj. Był Murzynem w białym społeczeństwie. Pasowanie go na poetę miało wymiar symboliki społecznej. Czarny kolor skóry uczynił z niego artystę. Ten przypadek, a może tylko anegdota wymyślona, aby nadać większego znaczenia poecie, naznaczyła i utwierdziła jego misję bycia rzecznikiem społeczeństwa o ciemnym kolorze skóry. Hughes zrobił z koloru swojej skóry narzędzie walki z otaczającym go światem białych. To, co dla innych Murzynów było nie do pomyślenia, Hughes wykorzystywał jako swoje atuty. Nie pierwszy raz w dziejach historii literatury, poezja wzięła na swoje barki ciężar odpowiedzialności za losy narodu.

Debiut

Hughes twierdził, że napisał wiersz „The Negro Speaks of Rivers” (Murzyn mówi o rzekach), (2) gdy miał siedemnaście lat w pociągu, gdy jechał przez rzekę Missisipi do ojca, do Meksyku. Skończył szkołę średnią w Cleveland, Ohio, więc miał lat raczej osiemnaście, niż siedemnaście i wiersz ten został opublikowany w czerwcowym magazynie pt. Crisis w 1921, następnego roku. Piękna, wielka rzeka, zachodzące słońce i poezja Carla Sandburga zainspirowała młodego poetę murzyńskiego do napisania wiersza. Wiersz, według młodego poety, został napisany na liście, który otrzymał wcześniej od ojca, z Meksyku.

Murzyn mówi o rzekach

Znałem rzeki:
Znałem rzeki stare jak świat i starsze
od nurtu krwi w ludzkich żyłach.
Moja dusza rozrasta się głęboko jak rzeka.
We wczesne poranki kąpałem się w Eufracie.
Wybudowałem swoją chatę nad Kongo, które
kołysało mnie do snu.
Spoglądałem na Nil i wznosiłem nad nim piramidy.
Słyszałem śpiew Missisipi, gdy
Abraham Lincoln przybył do Nowego Orleanu,
widziałem dno muliste rzeki
złocące się o zachodzie słońca.
Znałem rzeki:
Stare, mroczne rzeki.
Moja dusza rozrasta się głęboko jak rzeki.

W czerwcu 1926 roku Langston zadedykuje „The Negro Speaks of Rivers” nie komu innemu, niż redaktorowi „The Crisis” – W.E.B. Du Bois – człowiekowi o bardzo barwnej osobowości.
Nim przyszły poeta osiągnął dwudziesty piąty rok życia, w 1926 roku, opublikował swój pierwszy tomik pt. „The Weary Blues”, Po wydaniu drugiego tomiku, pt. „Fine Clothes to the Jews” (1927), został obwołany Poet Laureate of the American Negro. Podczas wizyty na Haiti w roku 1931 został przedstawiony wybitnemu haitańskiemu poecie Jacques Roumain (później Hughes został tłumaczem jego twórczości), który zwracał się do niego jak do największego murzyńskiego poety, zaszczycającego swoją obecnością Haiti.

* * * *

Podczas pobytu w Meksyku poeta nauczył się języka hiszpańskiego. Pisał i mówił płynnie także po francusku. Dobra znajomość hiszpańskiego wiele lat później przydała mu się do tłumaczenia poezji wielkiego Hiszpana – Frederico Garcia – Lorki. Wczesne dorosłe życie poety było barwne i bardzo dynamiczne. Sporo podróżował, jako członek załogi na statku S.S. Malone, na którym pracował, jako chłopiec na posyłki. Statek płynął do Zachodniej Afryki, zawinął do trzydziestu portów, a także do Europy. W 1923 roku poeta zszedł z pokładu statku i na pewien czas pozostał w Paryżu, gdzie pracował w kuchni na zmywaku w klubie nocnym Le Grand Duc na Rue Pigalle. (3) Później przeniósł się do Anglii, z której w 1925 roku powrócił do Ameryki, do matki, która mieszkała w Waszyngtonie. Znalazł tam pracę, jako chłopiec hotelowy w hotelu Wardman Park. W hotelu tym gościł poeta Vachel Lindsay, który był w tym czasie u szczytu swojej sławy.

Po spotkaniu poetyckim z poetą w hotelowej sali koncertowej, Langston odważył się podejść do uznanego poety i wręczył mu trzy swoje wiersze. Były to „Jazzonia”, „Negro Dancers” oraz „The Weary Blues”. Jakie było zdziwienie młodego poety, gdy następnego poranka dowiedział się z gazety, że ceniony poeta odkrył drugiego w hotelowym chłopcu, a gdy ten przybył do pracy, czekali na niego reporterzy z gazet. Zrobili mu upozorowane zdjęcia, jak stał z tacą brudnych naczyń na środku luksusowego hotelowego pokoju. I tak rozpoczęła się jego kariera. Na odchodne wielki poeta pozostawił notatkę, na której było napisane: Nie daj sobą pomiatać. Ukryj się i pisz, Ucz się i myśl.

Hughes posłuchał Lindsay'a i przez kilka lat wykonywał wiele prac dorywczych, ale także pisał i wydał dwa ważne w jego karierze poetyckiej tomiki wierszy: „The Weary Blues” (1926) i „Fine Clothes to the Jews” (1927). Oba zostały dobrze przyjęte z wyjątkiem niektórych murzyńskich środowisk klasy średniej, które zawsze były do niego wrogo nastawione. Środowiska te twierdziły, że poezja Langstona to „śmiecie”, opisujące życie czarnych znajdujących się na samym dole drabiny społecznej. W pewnym momencie Langston zdecydował się na powrót na studia. Zapisał się na znany i szanowany, z dużymi tradycjami uniwersytet murzyński Lincoln University w Chester County, w stanie Pensylvania. Dzięki swoim zdolnościom poetyckim dostał stypendium, szkołę ukończył w 1929 roku, uzyskując tytuł B.A. (bakałarza).

The Harlem Renaissance

Przygodę z artystami z Harlemu rozpoczął Langston w tym samym roku, w którym rozpoczął studia na Columbia University, w 1921. Jeśli czołowym przedstawicielem Renesansu Harlemu był Du Bois, to na pewno Langston Hughes był głównym i najzdolniejszym poetą tego ruchu. Obaj bardzo gorąco angażowali się w działalność społeczną, a przede wszystkim w pisanie, tworząc poezję na bardzo wysokim poziomie, chociaż Hughes wiele lat później mówił o sobie jako o poecie ludowym, uginając się pod pręgierzem krytyki jego pobratańców ze sfer średnich i wyższych, a także akademickiej krytyki w chwili zwątpienia w siebie samego. Ale ta sama krytyka literacka – po jego śmierci – okrzyknęła go największym czarnym poetą Ameryki, czarnym Waltem Whitmanem.

Jednak świat akademicki był przeciwko poecie, nie znajdując w jego poezji wartości uniwersalnych, nie rozumiejąc jej znaczenia, nawet pomniejszając znaczenie poety, krytykując go za płycizny intelektualne, jakby celem poety, czy poezji było zastąpienie wierszem filozofii czy metafizyki, nie wspominając już o religii i kapłanach.

To dzięki Du Bois wielu murzyńskich młodych poetów rozpoczynało swe kariery literackie. On na początku XX wieku pełnił rolę murzyńskiego guru w ruchu tzw. Harlem Renaissance, do którego należeli m.in. Wallace Thurman, Countee Cullen, Jean Tooner, Claude McKay, Zora Neal Hurston, Jessie Fausset oraz mniej lub bardziej dzisiaj znani twórcy. Du Bois pierwszy zwrócił uwagę na piękno i bogactwo folkloru murzyńskiego, na podwójną świadomość, podwójną duszę, podwójne myśli, podwójne niepowodzenia w jednym ciele. Pisał o tym w eseju pt. „The Souls of Black Folk” (1903). Do tych samych myśli powrócił 24-letni L. Hughes w swoim sławnym eseju pt. „The Negro Artist and the Racial Mountain” (1926). opublikowanym w „The Nation”. Esej ten z czasem stał się manifestem artystów z Harlem Renaissance.

Hughes otwiera swój esej takim oto stwierdzeniem:
„One of the most promising of the young Negro poets said to me once: „I want to be a poet – not a Negro poet”, meaning, I believe , „I want to write like a white poet”; meaning subconsciously, „I would like to be a white poet”; meaning behind that, „I would like to be white.”
(Jeden z najbardziej obiecujących młodych poetów murzyńskich powiedział mi kiedyś: „Chcę być poetą – nie murzyńskim poetą”, co oznacza, jak sądzę, że „chcę pisać jak biały poeta”, a to oznacza w podświadomości że „chciałbym być białym poetą”).
I dalej Hughes kontynuuje:

And I was sorry the young man said that, for no great poet has ever been afraid of being himself. And I doubted then that, with his desire to run away spiritually from his race, this boy would ever be a great poet. But this is the mountain standing in the way of any true Negro art in America – this urge within the race toward whiteness, the desire to pour racial individuality into the mold of American standardization, and to be as little Negro and as much American as possible.”
(I przykro mi się zrobiło, gdy młody człowiek powiedział, że żaden wielki poeta nie będzie wielkim, jeśli będzie wstydził się sam siebie. Wątpię w to, że jego pragnienie duchowej ucieczki uczyni go kiedykolwiek wielkim poetą. To jest wielka stojąca góra na drodze do naturalnej, prawdziwej sztuki murzyńskiej w Ameryce – pragnienie przez wyścig ku bieli, pragnienie wlania swojej odrębności rasowej do amerykańskiej formy standaryzacji, aby być jak najmniej murzynem, a jak najwięcej Amerykaninem, jak to tylko jest możliwe.

Po tych pierwszych słowach widzimy, że Hughes bardzo zasadniczo odnosił się do swojego koloru skóry i swojej murzyńskiej kultury tworzonej z wielkim trudem przez trzysta lat w Ameryce. Poeta uważał, że odkrywanie własnych korzeni uczyni amerykańskich murzynów wolnymi ludźmi, wolnymi nie tylko fizycznie, ale i mentalnie, i ta standaryzacja Ameryki, wszystkich i każdego, nie może dotyczyć murzynów, bo oni są inni niż inni. W eseju tym, sporo uwagi poświęcił średniej warstwie murzyńskiej, którą obarczył tym, że to ona w szczególności jest odpowiedzialna za tradycję i kulturę, ale nikt tego nie rozumie, stąd też misja artystów murzyńskich, aby zwrócić uwagę tych, co odchodzą od murzyńskości, bo ona też jest i atrakcyjna duchowo, i intelektualnie.

Zapatrywania polityczne

W latach 1932-1933 Hughes przebywał wraz z grupą murzyńskich intelektualistów w Rosji Sowieckiej, na zaproszenie Stalina. Miał tam powstać propagandowy film o tym, jak bardzo są gnębieni Murzyni w Ameryce, ale pomysł nigdy nie został zrealizowany. Z tego okresu pochodzą wiersze „Good Morning Revolution”, czy „Good Morning Stalingrad”.

Goodbye Christ (Żegnaj Chrystusie)
(fragment wiersza)
Żegnaj,
Panie Boże Jezu Chryste Jehowa.
Spadaj stąd teraz,
Zrób miejsce dla nowego faceta bez żadnej religii,
Prawdziwego faceta o nazwisku
Marks Komunista Lenin Chłop Stalin Robotnik Ja

Dzień dobry Stalingradzie
(fragment wiersza)
Good morning, Stalingrad!
Jesteś pół świata stąd lub dalej,
Ale kiedy twoje działa brzmią,
One brzmią dla mnie -
Dla każdego,
Kto chce być wolny.

Wiersze te przypominają rewolucyjną poezję rosyjską, chociażby Majakowskiego. Z jego twórczością poeta murzyński musiał zetknąć się przebywając w Moskwie czy Rosji Sowieckiej. Stąd też zapewne wpływ tej poezji na jego twórczość z tego okresu. Przebywając tam, Langston sporo podróżował po azjatyckiej części sowieckiego imperium, tam w Turkmenii zetknął się z węgierskim komunistą Arturem Koestlerem, z którym się nawet zaprzyjaźnił. Zanim powrócił do Stanów, podróżował także po Chinach i był w Japonii.

Bardzo ciekawa jest jego twórczość z lat trzydziestych i czterdziestych, tj. z okresu II Wojny Światowej i tuż po niej. Poezja, która wtedy powstawała, miała smak ideologii lewackiej. W latach trzydziestych poeta podróżował po Europie, był korespondentem wojennym w Hiszpanii (dla „Baltimore Afro-American Newspaper” i innych czasopism murzyńskich), odwiedził Francję, Włochy, Rosję, Chiny, Japonię. Spotykał się z wieloma wybitnymi ludźmi pióra, byli to m.in. Pablo Neruda, W.H. Auden, Berthold Brecht czy Ernest Hemingway. W tym czasie tworzył poezję społecznie zaangażowaną, w której np. napad armii hitlerowskich na Sowiecką Rosję porównywał do prześladowania czarnych przez białych. W jego poezji z tego okresu daje się odczuć pogróżkę czy wezwanie dla amerykańskiego imperializmu, aby uważał, bo jest jeszcze inna siła na świecie, która weźmie w obronę biednych i słabych, prześladowanych i wykorzystywanych.

W komunistycznej czerwonej gwieździe widział nie tylko zbawienie dla ludzkości, ale i dla swojej rasy. Twórczość jego była często publikowana w pismach zbliżonych do komunistów, a nawet finansowanych przez komunistów. Hughes również nie był zwolennikiem udziału czarnych żołnierzy w armii amerykańskiej walczącej na frontach drugiej wojny światowej, uważał bowiem, że czarni obywatele Ameryki są za bardzo dyskryminowani w samej Ameryce, w szczególności na Południu, są pozbawieni wielu praw obywatelskich. Dlaczego by więc mieli stawać w szeregach armii amerykańskiej walczącej o wolność innych, skoro czarni obywatele w ich własnym kraju nie czują się wolni. Wiele jego prac mniej znanych, lub już zapomnianych a napisanych w duchu komunizmu, gdy był zaangażowany politycznie, zostało zebranych w dwa tomy, które zostały wydane przez oficynę wydawniczą University of Missouri.
Jego radykalizm osłabł w latach pięćdziesiątych. W 1953 roku przed komisją senatora Josepha McCarthy'ego w Waszyngtonie publicznie sam potępił się za okres błędów. Nie uchroniło go to przed atakiem prawicy przez szereg następnych lat.

Taka postawa poety wynikała nie z pobudek ideologicznych, ale z ekonomicznych (poeta nigdy nie należał do Komunistycznej Partii Stanów Zjednoczonych). To bieda i nędza człowieka wyzyskiwanego, nie tylko czarnego, pchała do utopii komunistycznej. Czy w podobny sposób nie zostali oszukani polscy chłopi manifestem PKWN? W jego poezji uderza ton socrealizmu. Można wręcz twierdzić, że gdyby jego twórczość znana była szerzej w Polsce pod koniec lat czterdziestych, zostałby on uznany za ojca socrealizmu.

Wydaje się, że bliższe będzie stwierdzenie, że jego poezja ma więcej z poezji Majakowskiego, niż z socrealistów, dlatego że obaj byli bardzo naiwni w swoim rozumieniu świata komunistycznego, szlachetni, wręcz dziecinni, ich wiersze pulsowały energią i wiarą w lepsze jutro świata ludzi pracy. Socrealiści znali okres 20-lecia międzywojennego, wiedzieli, czym pachnie komunizm, wielu z nich na własnej skórze doświadczyło komunizmu już podczas wojny hiszpańskiej.

Hughes nie był wyjątkiem wśród intelektualistów amerykańskich w swoim sympatycznym myśleniu o Związku Radzieckim, w którym dostrzegał obrońcę (wielkiego brata) przed wyzyskiem człowieka przez człowieka, a w jego rozumieniu, kapitalistycznego wyzysku czarnego człowieka przez białego. Jeśli nie wszyscy akademiccy intelektualiści myśleli tak samo jak on, nie byli jawnie lewicujący, to na pewno większość z nich miała duże ciche skłonności ku lewicy. Dlatego dzisiaj nietrudno jest zrozumieć nam, Polakom, czy Wschodnioeuropejczykom, dlaczego Ameryka, wzór demokracji, aż tak ustępowała wobec zapędów dyktatorskiej Rosji komunistycznej i tak łatwo Roosevelt podjął decyzję oddania połowy Europy we władanie czerwonej gwiazdy.

Zakończenie

W 1967 roku poeta Leopold Senghor z Senegalu (kilkakrotny kandydat do literackiej nagrody Nobla, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli czarnej Afryki) został zapytany podczas udzielanego wywiadu amerykańskim dziennikarzom:
W których wierszach amerykańskich znajduje pan najwięcej murzyńskości?
- Ach, w poezji Langstona Hughes. Langston jest najspontaniczniejszy jako poeta i najczarniejszy jako poeta, i najczarniejszy w ekspresji. W jego własnym kraju go nie doceniono, dlatego są o nim różne opinie.

Chociaż na początku swojej kariery literackiej został zauważony i doceniony, jego sytuacja finansowa przez całe życie była nie najlepsza. Sława, jaką się cieszył, nie pozwalała mu na korzystanie z niej tak, jakby się niektórym mogło zdawać. Od czasu do czasu ktoś postawił mu drinka, chwaląc się, że pił z poetą laureatem. Przez całe życie chwytał się różnych zawodów z większym czy mniejszym powodzeniem. Gdyby nie zamożne wdowy, białe kobiety (Neol Sullivan, Mrs. Mason), które się nim opiekowały, pomagając mu finansowo i zachęcając go do tworzenia, jego dorobek byłby o wiele uboższy. O tej pomocy w swojej twórczości Hughes nie wspomina, ubolewając nad losem i niedolą swoich czarnych pobratymców. Z ich życia, które było jego własnym życiem, czerpał natchnienie. Wystąpił bardzo ciekawy proces stawania się, ponieważ przez ten proces rodził się poeta, nie tylko autor kilku czy kilkunastu wierszy, ale całe zjawisko poetyckie, które jest o wiele ważniejsze niż sama poezja.

Nie sposób dobrze zrozumieć tego zjawiska, jeśli nie pozna się biografii poety, która jest bardzo bogata w fakty i szczegóły charakterystyczne dla pierwszej połowy XX wieku. Dały znać o sobie rosnący sprzeciw czarnej ludności przeciw białej, narodziny faszyzmu i komunizmu w Europie oraz wzrost amerykańskiego imperializmu. Wielka depresja gospodarcza w Ameryce, krach na giełdzie. Także narodziny jazzu i bluesa, muzyki, do której Hughes napisze wiele piosenek i ballad bluesowych. Masowa wędrówka Murzynów z rolniczego południa do wielkich przemysłowych miast północy. Czarni niewolnicy bawełnianych pól w miastach powiększą klasę bezrobotnego proletariatu mieszkającego na ulicy, a w wielu przypadkach życie ich będzie jeszcze gorsze niż w barakach południa. Świadomość tego bardzo ułatwi nam zrozumienie wierszy Hughesa.

Langston Hughes zmarł w roku 1967. Zostawił ponad tuzin tomików, poza poezją i prozą, uprawiał także dramat, pisał musicale, piosenki i wierszyki dla dzieci, był dziennikarzem. Jego twórczość była publikowana w wielu antologiach i tłumaczona na wiele języków. Hughes jako zjawisko poetyckie funkcjonuje w świadomości społeczności murzyńskiej, jako poeta narodowy.
Jest on uznany za nowego czarnego Walta Whitmana, z którym bardzo dużo go łączyło: od Whitmanowskiego spojrzenia na Amerykę do zagadnień społeczno-moralnych, przechodzących w społecznie zaangażowane. Wielkim jego atutem poetyckim była przenikliwość w obserwacji życia, duże wyczucie społeczeństwa, poczucie człowieczeństwa, potoczny język zrozumiały dla wszystkich o silnym zabarwieniu indywidualizmu. Jego ballady bluesowe opiewające losy czarnych są wzruszającym dokumentem niedawnej historii czarnej Ameryki, która nadal trwa.

Whitmanowską postawę poetycką godnie reprezentował także wspomniany już Carl Sandburg, wielki wzór poetycki dla Hughesa. Jak dla Whitmana weną poetycką była fascynacja światem i życiem, Ameryką i demokracją amerykańską, której był piewcą, a dla Sandburga – Chicago i Środkowy Zachód Ameryki, tak dla Hughesa weną poetycką była murzyńskość. Był murzynem, który szukał swojego miejsca w świecie białego człowieka, który nie mógł i nie chciał pogodzić się z byciem obywatelem drugiej kategorii. Jego przygoda z lewicą amerykańską, czy nawet otarcie się o komunizm to nic innego, jak tylko forma protestu i cichych nadziei na lepsze jutro. Obaj poeci, Sandburg i Hughes – byli wiernymi uczniami starego nauczyciela Walta Whitmana – barda, poety bratającego się z prostym ludem.

Warto przy okazji wspomnieć o największym uczniu W. Whitmana ostatnich lat – nieżyjącego już Allana Ginsberga, syna Żydówki rosyjskiej oraz Żyda urodzonego już w Ameryce. Tak jak jego wielcy poprzednicy, wymienieni – przez ostatnie czterdzieści lat, Ginsberg poezją wyśpiewywał Amerykę, podejmując kwestie polityczno-społeczne, rasowo-wolnościowe i wyzysku kapitalistycznego biednych przez bogatych.
Adam Lizakowski

Źródła:
(1) American Literature. The Makers and the Making. Book D. 1914 to the Present. R.W.B.Lewis, Robert Penn Warren, St. Martin's Press, New York, 1974
(2) The Collected Poems of Langston Hughes. Arnold Rampersad. Vintage Classics. New York, 1995.
(3) Toward the Open Filed. Mellissa Kwasny. Wesleyan Unsiversity Press. Middletown Connecticut. 2004

Myśl Literacka, lipiec 2015