Książki na wakacje

okl jazruzelski 1.jpg
Właściwie ile jest ludzi, tyle jest sposobów czytania. Częsta deklaracja „ja lubię książki i bardzo lubię czytać” wbrew pozorom zbyt dużo jeszcze nie mówi o jej autorze. Zapytać by było trzeba: o czym lubisz czytać? Jak długo? W jaki sposób?

Dlatego też trudno wskazać jednolity, trafiający w te same gusta zestaw książek na wakacyjny urlop. Ale mimo wszystko można spróbować dokonać szybkiego przeglądu nowych książek lub nowych wydań książek kiedyś wydanych i dopasować je do realiów wakacyjnych. A w realiach tych – podróży pociągiem, nadmorskiego kurortu, czy cichej hotelowej kawiarni nie zawsze będziemy skłonni do czytania prac typowo naukowych. Bardziej będziemy nastawieni na coś lżejszego. I tego dotyczy nasz przegląd.

Chyba królem tej kategorii ostatnich lat (a nawet – zaryzykujmy – twórcą nowego specyficznego gatunku literackiego w Polsce) jest Sławomir Koper. Autor licznych (wydawanych średnio co dwa miesiące) książek na temat PRL – u, czy Dwudziestolecia Międzywojennego. Trudno w jego książkach doszukiwać się pogłębionych refleksji, odkrywczych teorii historycznych. Książki te to swoisty pociąg, który zabiera nas na jakiś czas do innego świata, pozwala zasmakować jego kolorytu. I niezależnie od tego, czy czytamy o artystach z lat dwudziestych, o PRL-owskich literatach, czy politykach – Koper skutecznie pozwala nam zapomnieć o otoczeniu i przenieść do dawnych światów. Do epok, które – zapewne wbrew wielu obecnym ideologicznym zapędom – miały swój koloryt, barwę i osobowości. Z tych wszystkich względów rozrastająca się w przerażających rozmiarach seria książek Sławomira Kopera jest z jednej strony ciekawa i wartościowa, a z drugiej stanowi idealny materiał na wakacje. Nie tylko dla pasjonatów historii.

okl koper 1.jpg

Koper ma swoich licznych naśladowców. Czasem bardziej, czasem mniej udanych. W każdej większej księgarni znajdziemy dziesiątki książek kopiujące tematy z cyklu „Życie prywatne elit PRL – u”, „Życie artystów w Dwudziestoleciu”, „Kobiety władzy w XX wieku”, itd. Przyznać trzeba, że kilku autorów podejmujących te tematy jest ciężko strawnych w odbiorze. Nie dotyczy to jednak Iwony Kienzler. I możemy założyć zasadę, zgodnie z którą jeżeli skończyły nam się książki Kopera, a szukamy czegoś podobnego – szukajmy Kienzler. Co prawda czasem w niektórych pozycjach widać pewne ideologiczne przechyły – ale nie są one aż tak straszne. Można też dodać, że zakres tematyczny autorki jest szerszy. O ile Koper to (z małymi wyjątkami) przede wszystkim wiek XX, o tyle Iwona Kienzler znacznie mocniej podróżuje w czasie, odwiedzając zarówno królów, jak też XIX – wiecznych artystów (na marginesie, wątek Polski w XIX wieku chyba wciąż pod względem analizowanej literatury jest niedopracowany).

A jeśli ktoś nie chce typowej literatury historycznej – może poszukać fabuły. Przyznam, że współczesnych autorów powieści mam dużo dystansu. Zbyt dużo niepotrzebnych literackich póz, słowotoku, sztuki dla sztuki. Często to bardziej zabawa formą, która niewiele ważnych treści przekazuje. Proponuję zatrzymać się na PRL – u, chociażby niedocenianym Dygacie lub Tyrmandzie. To właśnie Tyrmand (słusznie ostatnio wznawiany) wart jest szczególnej rekomendacji. Z jednej strony jego „Zły” – i mistrzowska, acz pisana z dużą dozą ironii fabuła. Pomijając samego „złego”, jakże plastycznie ujęty jest przywódca gangu, ubrany w Burberry Merynos… Zresztą Tyrmand na „Złym” się nie kończy. Może na wakacje szczególnie należy polecić powieść o Darłowie „Siedem dalekich rejsów”, znakomicie oddającą klimat miasteczka w okresie powojennym. W sam raz na hotelowy balkon wieczorową porą.

A może ktoś chciałby ciut bardziej zawile? Tutaj też znajdziemy kilka biografii. Jedna z nowości to „Jaruzelski. Życie paradoksalne” Kowala i Cieślika. Tak, zwłaszcza pierwszy z autorów budzi pewne wątpliwości (zwłaszcza w kontekście jego filo ukraińskiej postawy). Ale książkę, z której wieloma akapitami nie sposób się zgodzić, czyta się ciekawie. Podobnie najnowszą biografię Mazowieckiego autorstwa Romana Graczyka (którą odróżnijmy od bardziej propagowanej hagiografii autorstwa Brzezieckiego). Ciekawy jest zwłaszcza fragment dotyczący lat 60 – tych i 70 – tych. Może konflikt Mazowieckiego z Zabłockim mógłby być przedstawiony bardziej wielowarstwowo, ale nie sposób odmówić publikacji tego, że mimo wszystko jest nowym głosem na temat inteligencji katolickiej, odbiegającym trochę od utartych schematów.

okładka_cmykostt3 (2).jpg

Tak samo – książki Piotra Zychowicza. Autora może w zbyt wielu miejscach zbyt mocno ponosi fantazja i emocje, ale na pewno jego zasługą jest przyczynienie się do szerszej dyskusji na tematy historyczne. Można dodać, że w zapowiedzianej na sierpień książce „Pakt Piłsudski – Lenin”, Zychowicz wraca do tematu przedstawionego w zupełnie innej formule i konwencji (znacznie bardziej adekwatnych) – czyli „Klątwie generała Denikina” Jana Engelgarda.

I skoro jesteśmy przy tym autorze, to nie sposób na koniec nie zarekomendować jego książki na temat Bolesława Piaseckiego. Jednej z najciekawszych publikacji historycznych ostatnich lat, przedstawiających znane wydarzenia z zupełnie odmiennej perspektywy. Książka przygotowana jest w taki sposób, że zmusza do refleksji nad wieloma problemami tworzącego się i wczesnego PRL – u. Pozostaje wyrazić nadzieję, że problematyka ta będzie kontynuowana.

Jednym słowem – jest co czytać. Różnych propozycji możemy znaleźć dużo. Jeśli tylko uda nam się wygospodarować chwilę wolnego – czy to w Zakopanem, czy w Juracie, w Arłamowie, czy gdziekolwiek indziej – poświęćmy trochę czasu wybranym lekturom. Naprawdę warto.

Maciej Nowak
Myśl Polska, nr 27-28 (5-12.07.2015)

Dzial: